Gość: rzyczliwy
IP: *.acn.waw.pl
10.10.11, 15:59
Dwóch liderów partii na Podkarpaciu odniosło porażkę w wyborach do parlamentu na rok 2011.
Zacznijmy może od tego młodszego, czyli Tomasza Kamińskiego z list SLD. Na Podkarpaciu SLD otrzymało wynik 5.61% w stosunku do poprzednich wyborów 8.77% to porażka. Tomasz Kamiński nagle z wyniku 15 000 osiąga wynik 8 000. SLD przegrało zarówno w województwie jak i mieście. Odbiło się to tym, że uzyskano tylko jeden mandat który nie był do końca jeszcze pewny.
Następny to były wiceminister Jan Bury z PSL. W poprzednich wyborach jego lista osiągnęła 11.16%, a teraz było to tylko 10.45%. Tylko, bo PSL było partią rządzącą w kraju i ten wynik powinien oscylować w granicach 20% (zresztą sam lider PSL na Podkarpaciu o tym mówił przed wyborami). Jan Bury osiągnął wynik 15 000 w tych wyborach i stanowiło to tylko 32% wszystkich głosów na listę. W poprzednich wyborach było to 21 000 i 40%. Lider nie uciągnął 2 mandatu dla PSLu. Pomimo tego, że PSL był partią rządzącą zrobił wynik dużo niższy niż ten z 2007 czy z wyborów samorządowych. Kampania była fiaskiem 1 mandat w okręgu 23 i słaby wynik lidera.
Obydwaj z tych panów popierali kandydata do Senatu Tadeusza Ferenca, który nie został Senatorem. Brakło niewiele, ale jednak zabrakło.
Nasuwa się zatem kilka pytań do tych liderów - czy zamierzacie państwo podjąć jakieś działania żeby poprawić te wyniki w przyszłości? Co z waszymi współpracownikami i sztabowcami w kampanii? Wybory pokazały, że oni się nie sprawdzili i należałoby ich zmienić jak nie wyrzucić. Czy zamierzacie rozwijać struktury SLD i PSL na Podkarpaciu? Czy za 4 lata chcecie uzyskać mandat i być przedstawicielami narodu w Sejmie? Czy macie w dalekim poważaniu fakt, że wasze partie powinny mieć wyniki dwa a nawet trzy razy lepsze niż miało to miejsce w tych wyborach?
Dość tego folkloru Janusz Palikot w 3 miesiące zrobił wyniki lepsze od was, wy nie potrafiliście nawet zrobić dobrej kampanii, ale tutaj zawinili wasi sztabowcy. Patrząc na to co było, może warto zastanowić się i powrócić do koncepcji sprzed lat, czyli rozwijać swoje struktury partyjne w miastach i całym województwie. A także zaufać swoim byłym kolegom, których się odsunęło. Bo życie pokazuje, że ze słabą drużyną to niestety, ale się przegrywa.
Warszawa was pozdrawia!