jael53
26.11.11, 13:57
Mniej więcej od 2009 roku Era rozpoczęła praktykę podpisywania umów na czas dłuższy, niż okres gwarancji na aparat telefoniczny. Należę do tych "szczęśliwców", którzy dali się nabrać, i to podwójnie. Przedłużyłam umowę na stary numer i zafundowałam sobie numer ściśle prywatny. Ledwie minęły dwa lata (okres gwarancji), szlag trafił jeden aparat. Niebawem padł drugi. I się zaczęło - trzeba oczywiście płacić za niesprawne telefony. Płacić za diagnostykę. Wreszcie - kupić sobie nowy aparat.
Toteż jeden kupiłam. Drugi sobie daruję - bo najtaniej wyjdzie spłacenie tej przeklętej umowy.
Ponieważ, łażąc z tymi gruchotami, posłuchałam sobie tego i owego w salonie firmowym na 3. Maja tudzież w punkcie T-Mobile w Europie, zauważyłam, że nadzwyczaj intensywnie naciąga się klientów właśnie na te 3-letnie umowy. Toteż przestrzegam - trzeba się liczyć, że aparaty, najpewniej made in China, przetrzymają niewiele ponad okres gwarancyjny. Potem zaczną się schody. I pewnie dlatego właśnie T-Mobile przedstawia umowy 3-letnie jako nadzwyczaj korzystne. Racja - takie one są dla operatora. Dla klientów - wprost przeciwnie.