chris1970
21.01.14, 09:37
Już wczoraj nasze lokalne gazetki rozpoczęły sezon wyborczy na prezydenta miasta.
Wiemy, że w konkury o nasze serca i głosy, w szranki staną mężni kandydaci: Tadeusz Ferenc i Andrzej Szlachta.
Obaj panowie dali się poznać już jako włodarze miasta. Okres rządów pana Szlachty, czyli lata 1999 - 2002 nie zaliczam do najlepszych, a raczej do najgorszych. Po przynajmniej miłym i ciepłym Janowskim, nastał patetyczny Szlachta. Zrobił niewiele.
Teraz po 12 latach rządów Ferenca (3 kadencje) pan Szlachta chce wrócić do Ratusza.
Jak twierdzi, politycznie jest bardziej przejrzysty niż Ferenc, który to wg niego puszcza oczka raz do Millera, raz do Komorowskiego.
Sam Ferenc podkreśla, że jego partia to Rzeszów. I gospodarka się liczy.
Czy wśród towarzystwa wzajemnej adoracji, nie znalazł by się ktoś, kto by powiedział Szlachciurowi, że nie jest lubiany, chciany ani mile widziany na stołku? Tak dla jego własnego dobra i zdrowia, niech się zajmie czymś, co potrafi robić. Bo zarządzać miastem nie potrafi.