lupus1020
21.02.14, 22:08
Kilka dni temu GW opublikowała ogólnopolskie badanie, z którego wynikało że w Rzeszowie są bardzo marne zarobki i bardzo wysokie ceny mieszkań. Można powiedzieć zarobki na poziomie Radomia, a ceny mieszkań dwa razy wyższe - na poziomie Wrocławia. W całym kraju nie ma drugiego miasta z tak fatalną relacją zarobków do cen mieszkań. Tym samym nasuwa się prosty wniosek - nie ma gorszego miasta do mieszkania. Dzień później opublikowano dalszą część badania, z którego wynikło że w Rzeszowie jest kilka miejsc więcej w przedszkolach i żłobkach w przeliczeniu na ileś tam mieszkańców. I zaczął się wielokrotny orgazm - najlepsze miasto dla młodych, żyć nie umierać, wywiady z ekspertami którzy spuszczają się jakie to cudowne miasto dla młodych ludzi. Zapominając o tym że mamy najniższe pensje w kraju i najwyższe ceny mieszkań po Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku. Na stronie UM Rzeszów oczywiście już opublikowali tą informację. Żałosne. Co wam po tym że minimalnie łatwiej o miejsce w żłobku skoro nie ma tu żadnych perspektyw a życie jest dwa razy droższe niż w przeciętnym mieście tej wielkości. Widzę jak żyją rzeszowianie, to nie życie tylko wegetacja. Młodzi z wykształceniem wyższym - masowo bezrobotni albo żyją za 2 tys. na miesiąc i nawet nie marzą o mieszkaniu. Mieszkania kupują ludzie ze wsi za działkę po babci. Nawet głupie piwo na rynku w cenie jak we Wrocławiu.
PS. Na onet.pl właśnie podali że wojaże Ferenca kosztują nas ponad 30 tys. zł rocznie, to więcej niż prezydentów wielu większych miast. Np. prezydent Opola wydał na ten cel 2 tys. zł. Niech dalej jeździ do Dubaju za naszą kasę i buduje kolejne kładki zamiast wziąć się za robotę. W mieście zostanie tylko drugi sort, bo najzdolniejsi stąd wyjeżdżają.