Dodaj do ulubionych

Kaczyński - mały hitlerek

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 19:36
Gazeta Stołeczna nr 124, wydanie waw z dnia 31/05/2005 WYDARZENIA, str. 3

[podpis] BOGDAN WRÓBLEWSKI

Z SĄDU. Polityka (kadrowa) i obyczaje

Krzyczał na cały oddział

Układaliśmy się do snu, gdy usłyszałem krzyki. Pan Kaczyński krzyczał, że
pozwalnia lekarzy, pielęgniarki, zamknie cały zakład - relacjonował wczoraj w
sądzie 50-letni masarz. Te wydarzenia najlepiej wryły się w pamięć
pielęgniarki zwolnionej ze Szpitala Bielańskiego

Do incydentu z prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r.
Znajoma Lecha Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną.
Została na oddziale chirurgicznym, gdzie miała być poddana zabiegowi. Po
godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał pacjentkę bez opieki, w
zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji prezydent się zdenerwował.
Czy tak bardzo, że Maria M., pielęgniarka, która "odważyła się" zwrócić mu
uwagę, po kilku dniach dostała wymówienie? Teraz w sądzie pracy walczy o pięć
tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie rozwiązania umowy o pracę za
bezprawne, bo pod wpływem gróźb. - Wizyta prezydenta w szpitalu miała wpływ
na decyzję dyrektora o rozwiązaniu umowy o pracę - przekonuje Andrzej Lipiak,
pełnomocnik pielęgniarki. Pozwany - czyli szpital - domaga się oddalenia
pozwu, bo formalnie umowa została rozwiązana za porozumieniem stron.

Wydawało się, że sprawa zakończy się błyskawicznie, sąd zgodził się jednak
posłuchać świadków "wydarzenia na oddziale chirurgicznym". Wczoraj zeznawali
pacjenci.

Aleksandra P. (sprzedawca, 61 lat) leżała na sali na wprost pokoju
pielęgniarek. - Drzwi były otwarte i zauważyłam, że przeleciał mi pan
Kaczyński. "Chyba białe myszki widzisz" - na to inne chore. Ale nagle wpadł
do naszego pokoju. Nie powiedział nawet "dobry wieczór". "Kogo pan szuka?" -
zapytała jedna z pań. "Nie twój interes" - burknął. Chciał lekarzy. Myśmy z
ciekawości powychodziły na korytarz. Któraś z pielęgniarek powiedziała: "Musi
pan trochę poczekać, bo lekarze są na bloku" [operacyjnym] - relacjonowała.

- Co pan prezydent odpowiedział? - pytał mec. Lipiak. - Nie słyszałam, ale
był niegrzeczny - odparła kobieta. - Krzyk był na cały oddział - jako
następny opowiadał Zbigniew S. (ekonomista, 64 lata). - "Gdzie są lekarze,
pozwalniam was, lekarze, pozwalniam pielęgniarki!".

- Kto krzyczał? - pytał sędzia. - No, nie bardzo wiem, bo ich jest dwóch,
Kaczyńskich - odparł Zbigniew S. Na drugi dzień dowiedział, że na męski
oddział przyjęta została kobieta, a wyrzucili z pokoju pacjenta. - Mówili, że
znajoma prezydenta, ale nie wiem, bo nie odwiedzał jej później. Między
pacjentami była informacja, że ta pielęgniarka została zwolniona - opowiadał,
co było dalej.

- Kto chodził, to z łóżek powstawał, takie były krzyki - dodawał z kolei
Stanisław Z. (50 lat, masarz). Widział rozmowę Marii M. z prezydentem, choć
słowa do niego nie doszły.

- Byłem za daleko. Siostra stała, głowa opuszczona, a pan Kaczyński krzyczał.
Krzyczał!

Teraz sąd nie wyklucza, że na świadka wezwie Lecha Kaczyńskiego. Chyba że
wcześniej dojdzie do ugody. Wczoraj pełnomocnik szpitala dał pierwszy sygnał,
że to możliwe. Adwokat pielęgniarki też nie powiedział nie.

Gazeta Stołeczna nr 14, wydanie waw z dnia 18/01/2005 MIASTO, str. 4

[podpis] WRÓB

Z SĄDU. Jak pielęgniarka straciła pracę

Pani mnie zapamięta!

Zwróciła uwagę Lechowi Kaczyńskiemu i musiała odejść z pracy. - Czuję niesmak
i gorycz, czuję się ofiarą. Nic takiego się nie stało, żeby mnie tak
potraktować - mówi była pielęgniarka ze Szpitala Bielańskiego

Walczy w sądzie pracy o pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie
rozwiązania umowy o pracę za bezprawne, bo pod wpływem gróźb. Do incydentu z
prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r. Znajoma Lecha
Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną. Okazało się,
że musi zostać na oddziale chirurgicznym, gdzie poddana zostanie zabiegowi.
Tego samego dnia po godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał
pacjentkę bez opieki, w zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji
prezydent wpadł na oddział kobiecy, domagał się lekarzy, pohukiwał na
pielęgniarki. Pani Maria, pielęgniarka z ponad 30-letnim stażem - zwabiona
hałasami - przyszła z innego oddziału i zwróciła prezydentowi uwagę.

- Powiedziałam: Dziwię się, że taki człowiek jak pan zachowuje się w ten
sposób - relacjonowała wczoraj w sądzie.

Lech Kaczyński miał krzyczeć: "Praca się pani znudziła! Do końca życia pani
ten dzień zapamięta!". Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. 30 lipca
2003 "pyskata" pielęgniarka podpisała porozumienie o rozwiązanie umowy o
pracę (miała zatrudnienie na pół etatu do końca roku).

- Doszło do naruszenia tak elementarnego dobra jak godność pracownika.
Powódka podpisała porozumienie pod wpływem groźby ze strony dyrektorki i osób
trzecich - precyzował wczoraj pozew mec. Andrzej Lipiak. Pełnomocnik szpitala
żądał jego oddalenia. - Dyrektor nie był zadowolony z pracy powódki. Nic
więcej się nie wydarzyło - wyjaśniała pani mecenas. Wcześniej domagała się
utajnienia rozprawy przed dziennikarzami.

Co zaszło wieczorową porą na oddziale chirurgii kobiecej, sąd w szczegółach
wyjaśni dopiero za pół roku. Pani Maria pracuje dziś w Centrum Onkologii i w
hospicjum. Obie instytucje nie podlegają - tak jak Szpital Bielański -
Lechowi Kaczyńskiemu.
Obserwuj wątek
    • Gość: hehe Re: Kaczyński - mały hitlerek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 13:28
      nono ciekawe ze inne media milczą o grzechach kaczorów:)
    • Gość: ka Re: Kaczyński - mały hitlerek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 15:27
      od dawna wiedziałam ze z kaczynskim jest coś nie tak..
    • Gość: .. "spieprzaj dziadu" - oto program kaczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 00:05
    • Gość: ona Re: Kaczyński - mały hitlerek IP: *.pl / *.skyware.pl 07.10.05, 00:09
      kolejny idiota który zagłosuje na tuska
      • amotken Masz oczywiście na myśli małego hitlerka? 07.10.05, 21:44

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka