Kościół a wybory

IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 16.10.02, 03:18
Podobno Kościół jest apolityczny, nie popiera żadnego kandydata itd. itp.
Skoro tak, to dlaczego w ostatnią niedzielę na schodach Kościoła na
Krakowskiej Pd. po mszy rozdawano ulotki jednego z kanyddatów, niejakiego
Banata Zdzisława Kazimierza?A tak kwoli ścisłości pisze on w swojej ulotce,
jakoby dbał o rodzinę, godne życie itp. dziwne, bo na ostatnim zebraniu
Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej głosował za wykluczeniem ze
spółdzielni ludzi, którzy zalegają nawet 500 zł czynszu (jakieś dwa
miesiące), co jest równoznaczne z eksmisją ze spółdzielczego mieszkania.
Wstyd tak kłamać, panie B.
    • Gość: kolega Re: Kościół a wybory IP: *.pp.rzeszow.pl / 192.168.1.* 16.10.02, 19:19
      Bracie Thaal,rozmywasz wszystkie wątki antyklerykalne! Czy to szaleństwo,czy
      metoda?.
      • Gość: Thaal Re: Kościół a wybory IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 12:49
        W tym szaleństwie jest(!) metoda :)))
      • Gość: AllyGator Re: Kościół a wybory IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 01:45
        Brat Thal po prostu marzy o idealnym swiecie bez
        przykazan, moralnosci i tego wszystkiego co mu tak bardzo
        przeszkadza... Dlaczego ma mu przeszkadzac np. to, ze
        obok ktos kogos zabija? Przeciez jego to nie dotyczy... A
        w dodatku to parszywy Kosciol mowi "nie zabijaj" A fe!
        Jakie to staroswieckie... Czcij ojca? Nie kradnij?
        Przeciez to jest ograniczenia wolnosci osobistej. Na
        calym swiecie sie zabijaja, nawet dzieci w szkolach w
        Stanach. Dlaczego u nas mialoby nie byc tak fajnie jak na
        filmach?... Pozdrawiam
        • Gość: Ed Re: Katolickie komanda śmierci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 03:15
          Gość portalu: AllyGator napisał(a):

          > Brat Thal po prostu marzy o idealnym swiecie bez
          > przykazan, moralnosci i tego wszystkiego co mu tak bardzo
          > przeszkadza... Dlaczego ma mu przeszkadzac np. to, ze
          > obok ktos kogos zabija? Przeciez jego to nie dotyczy... A
          > w dodatku to parszywy Kosciol mowi "nie zabijaj" A fe!
          > Jakie to staroswieckie... Czcij ojca? Nie kradnij?
          > Przeciez to jest ograniczenia wolnosci osobistej. Na
          > calym swiecie sie zabijaja, nawet dzieci w szkolach w
          > Stanach. Dlaczego u nas mialoby nie byc tak fajnie jak na
          > filmach?... Pozdrawiam

          Poczytaj, przemyśl, rozważ swe słowa i przedłóż argumenty. W przeciwnym razie
          z tym swoim śmiesznym komentarzem stajesz się po prostu kolejną Zytą Gilowską
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3294553&a=3294553
          Katolickie komanda śmierci w Polsce

          W naszym kraju również mieliśmy inkwizycję i jej gorliwych sługusów. Zbrodnia
          w imię Boga i krzewienia wiary, miłości i bożego miłosierdzia, stała się
          najwyższą cnotą, a zostanie inkwizytorem - najwyższym zaszczytem. Metody
          działania nakazywał Rzym. Dysponujemy listą 55 inkwizytorów wyszczególnionych
          od 1254 do 1571 r. w kronikach kościelnych. Wymienieni inkwizytorzy
          decydowali, kogo zamordować dla Boga, umacniając prawa szatana, gdyż tylko on
          mógł stworzyć w obrębie religii tak specyficzną „organizację” do zadań
          specjalnych. Nie sposób wymienić tych wszystkich morderców działających w
          Polsce oraz ogromu ich zbrodni.

          Ustawodawca polski nie oszczędza innowierców i heretyków. Król Władysław
          Jagiełło (1386-1434) ogłasza w roku 1424, że herezja szkodzi wierze
          chrześcijańskiej i Polsce. Dlatego mieczem ma być tępiona w granicach
          państwa. Heretyk i jego obrońca lub o herezję podejrzany mają być ujęci i
          ukarani.

          Sejm w Korczynie z roku 1436 występuje przeciwko szerzeniu błędów kacerskich
          i podobnie stanowi konfederacja w roku 1438. Kazimierz IV Jagiellończyk (1447-
          1492) nakazał starostom, kasztelanom i wszystkim innym urzędnikom państwowym
          pomagać inkwizytorom i karać heretyków stosownie do ustaw wydanych przez
          cesarza Fryderyka II.

          Ustanowiono na heretyków karę analogiczną do kary za morderstwo i obrazę
          majestatu królewskiego: śmierć! Heretyków miały obowiązek wyłapywać starostwa
          i urzędy państwowe. Sejm krakowski w r. 1542 postanowił, że każdy może
          wystąpić przeciw heretykom, a nikomu nie wolno im pomagać.

          Król Zygmunt I Stary (1506-1548) zakazuje w roku 1543 sprowadzać do Polski
          księgi uznane przez Kościół za heretyckie. Janusz III (ok. 1502-1526) książę
          mazowiecki wydaje dekret przeciw dysydentom, aby nie odważyli się na terenie
          księstwa, a szczególnie w Warszawie, propagować swoich nauk, gdyż za to grozi
          im kara śmierci i konfiskata majątku.

          Inkwizycja kościelna tak dalece domagała się prawa do zbrodni, że papież
          Urban IV (1261-1264) stosowną konstytucją unieważnił wszelkie decyzje władzy
          świeckiej, czyli zwierzchników miast, zamków, obozów, itd., którzy na różne
          sposoby utrudniali lub wręcz uniemożliwiali działanie inkwizytorom
          kościelnym. Papież zadecydował, że zwierzchnik cywilny na bezzwłocznie wydać
          statut - nie krępujący w niczym inkwizytorów - biskupowi lub zmienić go tak,
          aby mieli oni możliwość i swobodę działania. Do tego miały ich zmusić cenzury
          (kary) kościelne.

          Papież Marcin V (1417-1431) wzywa w roku 1418 wszystkich panujących, aby
          usuwali heretyków z granic swych państw. Apelował też do krakowskiego biskupa
          Alberta, by skłonił Władysława Jagiełłę do gorliwszej obrony wiary
          chrześcijańskiej w Polsce.



          Władcy świeccy słuchają głosu zwierzchników kościelnych i chętnie spełniają
          ich rozkazy, gdy idzie o obronę wiary” -chełpią się historycy kościelni.
          Kościół będąc inspiratorem zbrodni, rozgrzeszał ją i katom błogosławił...

          Kodeks Marii Teresy (1717-1780) cesarzowej Austrii, wielkiej przyjaciółki
          Watykanu a wroga Polski, stanowił surowe kary za obrazę Boga. Bluźnierstwo
          popełnione słowem równoważono ucięciem języka, a popełnione czynem - ucięciem
          ręki. Ponadto w obu tych przypadkach bluźnierca miał zostać żywcem spalony.
          Aby dopełnić jeszcze większej zemsty na skazanym, kara ta mogła być
          zaostrzona, np. przez rozcinanie człowieka w pasy. Kradzież kielicha z
          najświętszym sakramentem karano przez spalenie winowajcy. Jeżeli takiego
          czynu dopuściła się kobieta, ściano jej głowę, a jeżeli mężczyzna - wieszano
          go, przed spaleniem oczywiście.
          • Gość: AllyGator Re: Katolickie komanda śmierci IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 11:13
            Hehe, gratuluje wiedzy. Jednak Twoj referat konczy sie na
            roku 1780. Co potem? Czy przypadki spalania na stosie i
            obcinania jezykow maja dzis miejsce? Ja nie slyszalem.
            Moze czas wyrwac sie z mrokow sredniowiecza i zaczac zyc
            dzisiaj? Czy swiat bez Kosciola bylby lepszy? Teraz Ty
            sie zastanow i odpowiedz sobie na to pytanie. Ja uwazam
            ze ta dyskusja jest bez sensu. Cos przetrwalo 2000 lat i
            nie stalo sie tak bez powodu. I przetrwa jeszcze dluzej,
            przezyje Ciebie i Twoje poglady. Nie moge tylko zrozumiec
            ludzi ktorzy sami sie zachowuja jak kiedys inkwizycja i
            pietnuja kazda oznake wiary. Sam nie jestem slepy na to
            co sie dzieje i ubolewam nad tym. Kosciol tworza ludzie.
            Nie znaczy to jednak, ze slepa nienawisc jest tu jakims
            wyjsciem.
            PS Tak na marginesie, zbierasz sobie takie wiadomosci
            jako hobby czy traktujesz zawodowo, zeby miec zawsze cos
            pod reka jako argument:)?
            • Gość: Thaal Re: Katolickie komanda śmierci IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 15:55
              A może tylko XX wiek? Brak zdecydowanego działania w sprawie ludobójstwa narodu
              żydowskiego w latach 1939 - 1945, w tych samych latach angażowano niewolników z
              terenów przyłączonych do Rzeszy do pracy w majątkach, w latacch 60 i 70-tych w
              Ameryce Połódniowej współpraca z wszystkimi prawicowymi i faszystowskimi
              rządami (co jest jednoznaczne z akceptacją i przyzwoleniem na zabójstwo
              kilkudziesięciu tysięcy ludzi).
              W chwili obecnej religia Katolicka jest najbardziej ekspansywną religią na
              świecie (co prawda niejaki bin Laden zrobił trochę szumu wokół Islamu, lecz nie
              zmiena to faktu, iż Kościół upomina się o majątki, szczególnie w Polsce
              skutecznie, które nigdy do niego nie należały).
            • Gość: Ed Re: Katolickie komanda śmierci i AllyGator IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 17:10
              Gość portalu: AllyGator napisał(a):

              > Hehe, gratuluje wiedzy. Jednak Twoj referat konczy sie na
              > roku 1780. Co potem? Czy przypadki spalania na stosie i
              > obcinania jezykow maja dzis miejsce? Ja nie slyszalem.
              > Moze czas wyrwac sie z mrokow sredniowiecza i zaczac zyc
              > dzisiaj? Czy swiat bez Kosciola bylby lepszy? Teraz Ty
              > sie zastanow i odpowiedz sobie na to pytanie. Ja uwazam
              > ze ta dyskusja jest bez sensu. Cos przetrwalo 2000 lat i
              > nie stalo sie tak bez powodu. I przetrwa jeszcze dluzej,
              > przezyje Ciebie i Twoje poglady. Nie moge tylko zrozumiec
              > ludzi ktorzy sami sie zachowuja jak kiedys inkwizycja i
              > pietnuja kazda oznake wiary. Sam nie jestem slepy na to
              > co sie dzieje i ubolewam nad tym. Kosciol tworza ludzie.
              > Nie znaczy to jednak, ze slepa nienawisc jest tu jakims
              > wyjsciem.
              > PS Tak na marginesie, zbierasz sobie takie wiadomosci
              > jako hobby czy traktujesz zawodowo, zeby miec zawsze cos
              > pod reka jako argument:)?

              Zachowyjesz się tak, jak typowy przedstawiciej ściścle określonej w tym wątku
              opcji. Nawet gdy odbije się głową od muru, dalej będzie twierdził, że mur jest
              niewidoczny i postawiony przez nie rozumiejących niczego ludzi.

              Domagasz się historii najnowszej, to ją masz:


              List prezydenta Stanów Zjednoczonych (USA) Harry'ego Trumana do papieża Piusa
              XII w Watykanie napisany po zakończeniu II. wojny światowej. List opublikował
              paryski miesięcznik "Sennaciulo" nr 647/1959


              Szanowny Panie Pacelli
              Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów
              świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować
              zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla
              Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed
              Bogiem i zwracamy się do siebie naszym włąsnym, prawdziwym imieniem. W
              konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.
              Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy
              prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy
              całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i
              wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie
              miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy doświadczenie
              historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo,
              pozwolilibyśmy - na podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi
              doktrynami i politycznymi intrygami. Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych
              ludzi naszego kraju, powiedział jasno: "Historia nie dostarczyła nam ani
              jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować
              wolność religijną". W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji,
              aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka
              faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w
              Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z
              Mussolinim w 1929 r.
              Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie zdradzona. Sławny
              pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford - ani komunista, ani
              antykatolik - napisał w książce "Faith for Living" z 1940 r.: "Perfidia świata
              chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, kóry
              powiązał Mussoliniego z papieżem". Wówczas tylko nieliczni w Stanach
              Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius
              XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół.
              Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata - wykonywał specjalne zadanie - pomocy
              Niemcom w przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat
              w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się
              oraz - jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał
              Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.

              Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali
              spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był
              Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy. Po podpisaniu
              konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim
              trudem uratował swoje życie, powiedział: "Trzecia Rzesza jest pierwszym
              mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie
              szczytne zasady papiestwa".
              Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw
              bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój
              Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi
              chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół -
              Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego,
              konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w
              ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego.

          • Gość: Gonzo Re: Katolickie komanda śmierci IP: *.umrz / 192.168.4.* 18.10.02, 14:00
            Ed, a możesz wyjaśnić - twoim zdaniem - jak miałby się zachowywać władca w tych
            czasach?
            Przecież jego władza pochodziła od Boga ("pomazanie"). Pomazany władca prawnie
            uosabiał majestat państwa. Formalnie wszyscy urzędnicy, wymienieni przez
            Ciebie, byli urzędnikami władcy, a nie państwa; wykonywali swoje czynności
            tylko w zastępstwie władcy/pomazańca. Państwo bez pomazanego władcy nie miało
            szans przetrwania! Czy nie logicznym było tępienie każdego, kto zagrażał Racji
            Stanu przez podważanie podstaw istnienia państwa?

            A czy i dziś naruszenie Racji Stanu nie jest zagrożone najwyższym wymiarem
            kary?! I coś mi się zdaje, że jest to powszechnie akceptowane.
            • Gość: Ed Re: Katolickie komanda śmierci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 18:34
              Gość portalu: Gonzo napisał(a):

              > Ed, a możesz wyjaśnić - twoim zdaniem - jak miałby się zachowywać władca
              > w tych czasach?
              Ed. A jak się zachowali wobec kleru katolickiego władcy Niemiec, Francji,
              Anglii, Danii i wielu innych?

              > Przecież jego władza pochodziła od Boga ("pomazanie").
              Ed. Tego w Rzymie? :-))

              > Pomazany władca prawnie uosabiał majestat państwa. Formalnie wszyscy
              > urzędnicy, wymienieni przez Ciebie, byli urzędnikami władcy, a nie państwa;
              > wykonywali swoje czynności tylko w zastępstwie władcy/pomazańca.
              Ed. Pod nadzorem i dyktatem biskupów diecezjalnych. A dla czego to raptem w
              XIII w. Watykan przeszedł z polityki osłabianie państwa na rzecz Niemiec i
              paiestwa na rzecz wzmacniania państwa pod bezpośrednim nadzorem biskupów. W tym
              czasie w innych państwach na zachodzie zaczęły powstawać prądy myślowe
              poddające wątpliwości zarówno boskość jak i ludzkość postępowania kościoła w
              zakresie sposobów budowy imperium papiesko-katolickiego. Osłabioną Poskę
              należało w tym czasie odizolować od tych heretyckich trendów, co udało się z
              dużą pomyślnością realizowaną z różnym szczęściem po dzień dzisiejszy. A więc
              można było, czy nie i dla czego nie?

              > Państwo bez pomazanego władcy
              Ed. Dało sobie - jak wykazała historia - doskonale radę rozwijając się we
              wszystkich kierunkach. Wyjątkiem jest tutaj Irlandia - tak jak Polska -
              pozostająca pod długim wpływem funkcjonariuszy kościelnych.

              > nie miało szans przetrwania!
              Ed. Przeczysz historii?

              > Czy nie logicznym było tępienie każdego, kto zagrażał Racji Stanu przez
              > podważanie podstaw istnienia państwa?
              Ed. A czy nie używano wszelkich dostępnych środków dla ratowania Racji Stanu
              Państwa Paieskiego? Lata świętej inkwizycji, to w czyim imieniu były
              wykonywane? Zapewne treść § 58 zawarta w podręcznym słowniku inkwizytora
              (autorstwa Mikołaja Eymerica (Wielkiego Inkwizytora królestwa Aragonii - XIV
              wieku) "Wykluczona niech będzie litość dla dzieci, obecnych przy torturach
              ojca. Albowiem dzieci prawem boskim i ludzkim odpowiadają za grzechy rodziców"
              wskazuje na wyjątkowe miłosierdzie krk w traktowaniu spraw państwowych i nie
              miała nic wspólnego z obroną interesów Watykanu.

              > A czy i dziś naruszenie Racji Stanu nie jest zagrożone najwyższym wymiarem
              > kary?!
              Ed. A czy dziś postępowanie LPR odbiega od ochrony Racji Stanu Papiestwa?
              Ochrony interesów kraju w tym postępowaniu ni jak dostrzec nie mogę i na
              przekór wszystkiemu przypomina mi to powszechnie znane czasy warcholstwa.

              I coś mi się zdaje, że jest to powszechnie akceptowane.
              Ed. I oby tak było. Mam jednak wrażenie, że wymaga to jeszcze znacznej
              pracy "pozytywnej". W każdym bądź razie trudno to inaczej traktować, jak
              patologiczny katolicyzm. Dowodów na to wydaje się być wystarczająco dużo
              poczynając od wybitnie utalentowanych posłow wspomnianego ugrupowania.
        • Gość: Thaal Re: Kościół a wybory IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 11:12
          Gość portalu: AllyGator napisał(a):

          > Brat Thal po prostu marzy o idealnym swiecie bez
          > przykazan, moralnosci i tego wszystkiego co mu tak bardzo
          > przeszkadza... Dlaczego ma mu przeszkadzac np. to, ze
          > obok ktos kogos zabija? Przeciez jego to nie dotyczy... A
          > w dodatku to parszywy Kosciol mowi "nie zabijaj" A fe!
          > Jakie to staroswieckie... Czcij ojca? Nie kradnij?
          > Przeciez to jest ograniczenia wolnosci osobistej. Na
          > calym swiecie sie zabijaja, nawet dzieci w szkolach w
          > Stanach. Dlaczego u nas mialoby nie byc tak fajnie jak na
          > filmach?... Pozdrawiam
        • Gość: Thaal Re: Kościół a wybory IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 15:45
          Gość portalu: AllyGator napisał(a):

          > Brat Thal po prostu marzy o idealnym swiecie bez
          > przykazan, moralnosci i tego wszystkiego co mu tak bardzo
          > przeszkadza...

          Gdzie to przeczytałeś? Ja czegoś takiego nie napisałem. Napisałem tylko o tym,
          że Kościół ie powinien angażować się w politykę, oraz o "moralnym" postępowaniu
          p. Banata - POLAKA I KATOLIKA (jak sam o sobie mówi)

          > Dlaczego ma mu przeszkadzac np. to, ze
          > obok ktos kogos zabija? Przeciez jego to nie dotyczy... A
          > w dodatku to parszywy Kosciol mowi "nie zabijaj" A fe!
          > Jakie to staroswieckie...

          j.w.

          > Czcij ojca? Nie kradnij?
          > Przeciez to jest ograniczenia wolnosci osobistej. Na
          > calym swiecie sie zabijaja, nawet dzieci w szkolach w
          > Stanach. Dlaczego u nas mialoby nie byc tak fajnie jak na
          > filmach?... Pozdrawiam

          Skomentuję to tak: jesli ktoś nie do powiedzenia niczego sensownego na dany
          temat, niech lepiej milczy niż nie robi z siebie głupca.
        • Gość: parafanin wyborca Re: Kościół a wybory IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 21.10.02, 10:35
          Niestety ( a powinno być stety) znów przeżywamy szał przedwyborczych obietnic i
          wzajemnych licytacji w oferowaniu swoich usług, ...byleby "wejść". nie wszyscy
          jednak mają równe szanse przedwyborcze, gdyż ci "okrzepli" we władzy
          wykorzystują swoją zdobyta pozycję wójta, radnego..., by przy pomocy naszych
          pieniędzy wychwalać sie "swoimi" osiągnieciami. Kiełbasa przedwyborcza w
          postaci nowego parkingu, przystanku, połatanej drogi dojazdowej, czy ofiary na
          potrzeby kościoła z pieniędzy podatników podrzucana jest tu i ówdzie. Nie to
          jest jednak przerażające (gdyż społeczeństwo w efekcie zyskuje) lecz obłuda i
          kłamstwa, któtymi jesteśmy karmieni. Bezkrytycyzm brak zwykłej ludzkiej
          przyzwoitości, pycha tak daleko popychajaca, że wszystko co robią, wykonują w
          ime boże, lub powołuja sie w publicznych przemowach na słowa Ojca Świetogo,
          Matki Teresy z Kalkuty... by w szatańskim zamyśle uwiarygodnić się w oczach
          wyborców i zamydlić oczy proboszzczom, którzy już nawołuja do wybierania
          jedynie słusznych kandydatów, w Medyni Głogowskiej proboszcz wyraźnie wskazał "
          idzemy głosujemy na wójta Kazimierza Gołojucha". Grzechy czy grzeszki z
          ostatniej kadencji zostaną odpuszcone , a za pokutę jakaś większa ofiara na
          zabytkowy kościół, albo parking, lub posadka w gminie dla parafianki, a może
          jakieś wystawne przyjecie na 100 osób suto zakrapiane alkoholem ze śmietanką
          władz i różnych organizacji (komendant policji, proboszcz, starosta, wójtowie,
          dyrektorzy szkłół...) a pretekst - otwarcie sali gimnastychnej. Jaka radość i
          wszyscy zadowoleni, tylko za czyje pieniadze? Jaki funusz został uszczuplony, a
          może to pieniadze sponsorów... ( może dziennikarz zada pytanie, może NIK-t
          sie nie dowie... moze znów nastepna kadencja, cicho zaściankowo i dostatnio
          dla niektórych przejdzie do historii)...żygać się chce
          • Gość: Ed Re: Kościół a wybory IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 03:55
            Gość portalu: parafanin wyborca napisał(a):

            > ...powołuja sie w publicznych przemowach na słowa ...,
            > Matki Teresy z Kalkuty...

            Do rewersu dodaj awers i będziesz miał swój atut przetargowy :-))
Pełna wersja