Dodaj do ulubionych

Rzeszów mój widzę ogromny

15.12.07, 13:09
Czytam nie wszystko a czasem i pobieżnie, lecz (trawestując znany
cytat) tak właśnie odczytuję większość wypowiedzi dotyczących
przywoływanej cyklicznie kwestii: „metropolia rzeszowska”.

Jakieś przedziwne współzawodnictwo, z którego jednoznacznie wynika
wyższość Rzeszowa na tle innych miast.
Przyłączanie, poszerzanie, wchłanianie dla samej satysfakcji
posiadania i zachwyt pustkowiem ciągnącym się hen za horyzont. (z
czym do stepów bezkresnych tuż, krok na wschód zaledwie?)
Że nie ma „ziarna” by te „ugory” obsiać? A któżby się przejmował
takim drobiazgiem.
Mglista, psychodeliczna wizja kolejki inwestorów do „doliny
lotniczej” wystarczającą jest satysfakcją.
Toż to gigantomania wybełtana z filozofią małorolnego chłopa.

A może by tak zejść na ziemię?
Może już czas uświadomić sobie, że nie wystarczy pustkowie i hasło
poetyczne „dolina lotnicza” czy oklepane „specjalna strefa
ekonomiczna”.
Strefy ekonomiczne porównać można (moim laika zdaniem) do targowisk
z łóżkami składanymi i sławetnymi szczękami. Tu inwestuje się na
czas określony i krótki zakładając możliwość szybkiej ewakuacji.
Oczywiście istnieje taka opcja by opuściwszy świat i portki czekać
na cud.
Lecz może jednak należałoby w końcu odkryć prawdę prastarą, że by
ugór dał plon należy go uprzednio odchwaścić, zaorać i odpowiednie
weń ziarno wsiać.
Może już czas podjąć decyzję i jednoznacznie określić, że
dokładnie „tu” ma powstać właśnie „to”, i teren ten uzbroić, czyli
zainwestować.
Zaręczam, że tak przygotowany „towar” wypromuje się sam i że znajdą
się poważni inwestorzy.
Nie muszę chyba nadmieniać, że inwestor to nie jest fantasta czy
altruista i że nikt poważny, rozsądny i uczciwy nie zainwestuje
złamanego szeląga na niejasnych zasadach i w „nie swoje”?
Inwestor nie powinien marnować czasu (wszak czas w interesach to
konkretny pieniądz także dla nas) na użeranie się miesiącami i
błaganie o zgodę na budowę drogi dojazdowej, zjazd czy jakiś
przyłącz.

Pytania laika:
Czy wiemy, które tereny są przeznaczone pod inwestycje?
Czy są jakieś plany zagospodarowania tych „metropolitalnych”
terenów? Czy jest choćby jakaś mglista wizja, co tam ma powstać?
Czy lokalne społeczności to wiedzą i czy naprawdę świadomie (w
większości) tego chcą?
Czy prawa własności tych terenów są zaktualizowane i jasne?

Najniższe ukłony!
Znużony już bełtaniem w szklance mętnej wody M.J.
Obserwuj wątek
    • Gość: Prześmiewca Re: Rzeszów mój widzę ogromny IP: *.centertel.pl 15.12.07, 17:27
      "Mjot1" bez obrazy ale Ty chyba chcesz zrujnować województwo Podkarpackie.
      "Czy są jakieś plany zagospodarowania tych "metropolitalnych" terenów?"
      plan zagospodarowania z wszystkimi ekspertyzami obszaru metropolii
      kosztowałby przynajmniej 50% tego co ma otrzymać województwo z UE
      w latach 2007-2013.
      Mylisz pojęcia .Poszerzenie obszaru Rzeszowa, a "Obszar Metropolitalny".
      Oczywiście że jest wielu szyderców tej nazwy, czego mamy dowód w
      polemice na forum .Ale Ci szydercy nie mają zupełnie racji.
      Przykład: sprawa włączenia do Rzeszowa Zwięczycy o czym niejednokrotnie pisałem
      to rok 1928 czyli mamy po Sylwestrze 80 lat.
      Do tego samego tematu, w latach 1942-43 ale z innych względów, wracał ówczesny
      Raischfiurer z ramienia NSDAP Ehaus.Mineło kolejne 54 lata
      i mamy kolejnego dyletanta piszącego protesty.W terminologii czysto
      polskiej kolejny szlachciurka pieniacz.A obszar metropolitalny to tak naprawdę
      przyszłość, ale do tej przyszłości w związku z uczestnictwem w finansowaniu UE
      należy się przygotować.Stąd działanie wyprzedzające.To wszystko.Ubieranie tematu
      w literackie zwroty
      zbyteczne.
      • Gość: Oldtimer Re: Rzeszów mój widzę ogromny IP: *.krak.tke.pl 16.12.07, 09:45
        Niegdyś dla pacyfikacji Krakowa zbudowano Nową Hutę, my natomiast
        idziemy w odwrotnym kierunku.Po co komu wioski i pola uprawne w
        orębie miasta, nawet tak zapyziałego jak nasze?.
        Co do innej kwestii - zarówno Rzeszów jak i gminy ościenne powinny
        mieć plany zagospodarowania przestrzennego. Fakt, że ich nie mają,
        ale tu obaj szanowni przedmówcy mają rację.Planow takich nie da się
        stworzyć na kolanie, niemniej bez nich nie ma co liczyć na rozwój.
      • mjot1 Re: Rzeszów mój widzę ogromny 17.12.07, 19:51
        Hm... Rozumiem, że odpada wszystko to, co pociąga za sobą nakłady.
        Więc marzy się nam sukces bez kosztów?
        Ta... Wiara - oto potęga nasza a już wiara w cuda szczególnie (wszak
        wiara góry potrafi przenosić).

        Cóż... Niektórzy uważają, iż wystarczy napisać szczęśliwe
        zakończenie by dzieło wspaniałe powstało.
        Nieśmiało chciałbym jednak zauważyć, że epilog musi być poprzedzony
        wielowątkową akcją no i prologiem.
        A te kilka nieporadnych pytań, które miałem czelność zadać powyżej
        nie są nawet zalążkiem prologu, lecz zagajeniem zaledwie.

        Najniższe ukłony!
        profan M.J.
        • Gość: Prześmiewca Re: Rzeszów mój widzę ogromny IP: *.centertel.pl 17.12.07, 23:11
          Z nakładami szanowny mjot1, ale nie na 56km2 ale uwzględniając
          perspektywę rozwoju.W pierwszej kolejności szkielet komunikacyjny
          miasta z uwzględnieniem przyłączonych terenów/do dziś nie wiadomo
          które będą przyłączone/ aby nie było takich niedociągnięć w komunikacji jak
          miedzy Boguchwałą a Rzeszowem i w niedalekiej przyszłości między Tyczynem a
          Rzeszowem.Powiedzmy że zostanie przyłączony Budziwój.Na obszarze między zaporą ,
          rondem koło Autoniki, Tyczynem,a zakrętem w kierunku Rzeszowa w Budziwoju nie ma
          żadnej przepustowej i bezpiecznej ulicy. To jest obszar o powierzchni 14km2.
          • mjot1 Zgadzam się 22.12.07, 11:43
            Prześmiewco w całej rozciągłości zgadzam się.
            Byleby w końcu (z)robić coś, cokolwiek. Niech to będzie kanał
            żeglowny czy inna kolej zębata pod warunkiem, że jest to
            uzasadnione, uzgodnione ze społecznością i realne.
            Nie może przecie być tak, że w trakcie realizacji społeczeństwo
            (czyli my sami) ustami jakiejś instytucji czy urzędu zakomunikuje
            nam, że ta droga tędy przejść nie może, bo (dywagacje): teren ten
            przeznaczony jest pod zbiornik wody pitnej, czy ujęcie gazu ziemnego
            czy też uprzednio sami obwarowaliśmy obszar ten zakazem
            jakiejkolwiek ingerencji jako szczególnie cenny i chroniony.
            Nie wierzę tym, którzy twierdzą że chaos to najlepsza materia do
            budowy przyszłości świetlanej.
            Przyjmując, że tylko jedna (jedyna) Istota potrafi(ła) z chaosu
            stworzyć świat tyle fantastyczny i piękny co realny wszystkich
            uważających się za Bogu podobnych samozwańców uważam za pysznych i
            lekce sobie ich ważę.
            Nieskromnie ośmielam się twierdzić, że zdanie me podzieli każdy
            poważny inwestor.
            Piszesz Waść żem szyderca, że wyśmiewam realizację zamierzeń sprzed
            lat i cofasz się niemalże w czas lokacji przesławnego grodu Rzecha.
            Hm... Może faktycznie zarzuciwszy mrzonki działań nadszedł czas...

            Najniższe ukłony!
            niezwyczajnie zgodny M.J.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka