mjot1
07.11.03, 18:06
„Bohaterstwo”, „bandytyzm”. Czy to już są wyrazy bliskoznaczne?
A jeśli tak to, od kiedy reguła ta obowiązuje?
Wyobraźmy sobie trzy przypadki.
1. Oto Rosja carska i rozdarta na kawałki Polska.
Jakaś grupa młodych ludzi konstruuje bombę napakowaną siekańcami. Bombę tę
potem jakiś młodzieniec (pewnie z okrzykiem: „Bóg, honor, ojczyzna!”) ciska w
dorożkę, w której jedzie policmajster i zabija go z zimną krwią.
2. Polska - okupacja hitlerowska.
Grupa młodych ludzi przeprowadza zamach na oficera, funkcjonariusza władzy
okupacyjnej i zabija go z zimną krwią.
3. Irak –okupacja państw niosących wolność.
Grupa młodych wyznawców Allacha w zasadzce zabija z zimną krwią oficera sił
okupacyjnych „pełnomocnika ds. ochrony informacji niejawnych” zajmującego się
tworzeniem irackiej obrony cywilnej.
W każdym z tych trzech przypadków scenariusz to niemalże kalka poprzedniej
akcji tylko odtwórcy się zmieniali.
W tych trzech przypadkach władza tzw. okupacyjna miała uznanie większości
rządów „cywilizowanych” państw w tym oczywiście błogosławieństwo Watykanu.
W każdym z przypadków był to, więc zamach na prawowitą władzę próbującą
zaprowadzić ład i porządek.
A oto zadanie domowe
Proszę odpowiedzieć i uzasadnić:
Dlaczego czyn w dwu pierwszych przykładach jest czynem bohaterskim?
Dlaczego w przykładzie trzecim jest to haniebny akt bandytyzmu a najłagodniej
ujmując jest to zwykły terror?
Za prawidłowe odpowiedzi nie spodziewajcie się żadnych nagród! Czasy są tak
wariackie, że licho wie, co mogłoby być ową nagrodą?
Najniższe ukłony!
Uważający, że śmierć jest zbyt poważną sprawą by robić sobie z niej
jaja M.J.