Gość: grzeczna IVi 2001
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
21.02.04, 22:26
Moi kochani, muszę się podzielić tym ze społeczeństwem. pozdrawiam cały
rocznik i nauczycieli, szczególnie kochaną panią z matematyki!
pani M., matematyka
- Anka, ty się tak nie maluj, bo w moim wieku będziesz ludzi straszyć.
- Niektórzy napisali bardzo dobrze, a niektórzy niebardzodobrze
- Co ty teraz opowiadasz chłopczykowi?
- Kowalska mówi, jakby z głębokiej Afryki przyjechała
- Siedem razy już to powtarzałam i powtórzę drugi raz.
- (do spóźnionych) Gdzie wyście byli? Gdzie wyście byli? Do kogo? Po co?
- (do dyżurnego) zetrzyj pierwsze skrzydełko...
- a jak nie zetrzecie, ta ja potem reprymendę dostanę!
- (rozwiązując zadanie)- ale ja wyskoczyłam z przedziału, widać to?
- ...no, nie bojąca taka, proszę do mnie...
- (do Piotrka) no, patrzcie jak ładnie: on się wentyluje, a my tu musimy
pracować
- (o Szymonie) ... to taka lebioda matematyczna
- no, Szymek, a gdzie masz kropki? (do Joli) Pokaż swoje kropki!
- U mnie jak się urodzi na lekcji, to nie zginie.
- Nie będziemy nic pisać, tylko zapiszemy za chwilę.
- Ale tu DWIE minusy są?
- Proszę pracować nad swoją pracą!
- Ja zaraz skończę kwestię!
- (do Mateusza) na zdrowy rozum, chłopie! Patrz się w sufit... patrz się!
- Ja nie wiem co robić... do wróżki iść?
- Rozwiązaniem jest rozwiązanie, tak?
- Rozwiązaniem jest rozwiązanie, tak?
- Płatki nie latają po prawej stronie, tylko wszędzie, z tego wniosek, że
trzeba rzucić palenie...
- Są takie problemy, że będziecie mieli wielkie problemy.
- Powiedz mamie czy tacie, że masz tróję z tendencją do wzrostu
- (do Piotrka) Piotrek nabył książkę? Wszystko przed tobą...
- Kto tu cały czas gaworzy?!
- (do Konrada) Zostaw tablicę. Do ścierania mamy ludzi...
- Proszę nie pisać układu, w podstawówce się pisze układy.. słuchamy cię...
- Strona pięćdziesiąta jedna.
- Ja nie przesypuję z kupki na kupkę piasek, ja MYŚLĘ.
- Kto to ziewał?... I dyszał?...Szymek, to ty?!
- Ja będę kołysanki pisać za pomocą Piotrka... takie śmieszne!
- Nieskończoność przez nieskończoność. Mamy nie wiadomo co.
- Ja całą godzinę przy pomocy młodzieży prowadzę lekcję.
- (do Mateusza rozwiązującego zadanie z ciągów) Jakie masz plany na
przyszłość?
- To zadanie to dziecko z ósmej klasy przychodzi, pacholę...
A dziecko pójdzie sobie robić więcej dziurek w nosie!
- (przy sprawdzaniu obecności) Jeżeli będą takie okrzyki śmiechu bez powodu,
to ja NIE przestanę wymieniać nazwisk!
- Ja przeszłam w Warszawie kurs dydaktyki informatycznej x lat temu.
- Co tu się dzieje?! Góra jest na górze?
- Kto tu cały czas Kamilkę denerwuje?
- Kto tak ładnie piszczy? Jarosław?
- ...trzeba żyć życiem geometrii...
- dlaczego na mnie wieje? Co tu tak lata?
- (do Mateusza) ...a dziecko co? Cygankę rano widział?
- Kto się skradał przez okno?
- Dzieci, nie gadajcie, bo mnie z transu wytrącicie!
- Bo wyrzucę ze szkoły, przyjdzie mama i będzie oświadczenie pisać!
- ...ale coś się sprawa rypła, bo dziwne pierwiastki wychodzą...
- ...a jak ci się nie podoba to do krawieckiej szkoły gary myć, pierogi
lepić...
- co tak ubrany jakby na Kamczatkę jechał?
- Agnieszka, podlej kwiatki, ale tak, żeby woda nie pływała jak okręt
podwodny.
- Gdzie jest trójmian, proszę komentować!
- Dostaniesz pałę i będzie ta pała siedzieć do czerwca!
- Agnieszka, to ty naplułaś do doniczki?
- Nie zagadywać mnie, bo stracę przytomność!
- Jeżeli dzieci będą dalej gadać to tam są drzwi i już go nie ma!
- O, N. nie umie dzielić, jakieś kity nam tu wciska.. aleśmy go przyskrzynili!
- Matko Boska, ja dostanę szału z tą klasą!
- (do czytającego Szymona) ty charczysz coś!
- Dominik i Szymon będą stali jak halabardnicy przy drzwiach.
- Cały czas coś tu się dzieje: albo mi burza szumi, albo mi dzieci szumią...
- (do Ł.) nie jedz tego ołówka, bo znów będziesz chory.
Dyskusja o mokrej gąbce
( B. odpowiada przy tablicy) – bo Mateusz ją za bardzo zamoczył...
(pani M) – Mateusz nie wywiązał się właściwie z zadania.
(Mateusz)- Ja się wywiązałem, tylko on nie umie korzystać.
Codzienny dramat
(pani M.) - Dyżurny, pościeraj tablicę.
Anka ściera
(Alina) – Nieeee....
- Jak tobie imię? (stałe pytanie pani prof. powtarzane 10 razy na lekcji)
- M., gdzież ta moja M.?!!
- A dziecko czemu lewą ręką pisze?
- Dagmara liczy dzieci...Dagmara to chyba nauczycielką zostanie, co?
Chciałaby?
- Dyżurny haruje jak Murzyn na plantacji!
- X, kto jest z tobą dyżurny? Y pomóż, bo nam x już na nos pada.
No coment
Prof. – Dagmara, pozwól do mnie, bo mi się ilość dzieci nie zgadza.
Dagmara (pozwala), idzie, sprawdza listę. – brakuje pięciu osób.
Bogusz - To może się pani w liczeniu pomyliła?
Prof. - A, to pewnie mi się Jankowiak schował.
J., zdezorientowany - Ja?
- czy ja mam tu okres?
- Chory?! Niech czosnek je, po rosie chodzi!
- Nie moja wina. Niczyja wina – tylko trup w szafie.
- Strona pięćdziesiąta jedna.
- Ja uprzedzam, ale wyrzucę za drzwi, tato przyjdzie i będzie oświadczenie
pisać!
- Nie ścieraj tak tej kredy, bo będę jak antyk wyglądać!
proszę o liczne komentarze! i wspomnienia z naszej cudownej szkoły, hehe