rumour
11.04.10, 00:12
witajcie
stała się tragedia i to tragedia, która dotyka mocno polskiej państwowości.
nieważne sympatie i antypatie polityczne, bo nie czas na ich roztrząsanie i nie o nich chcę tu dyskutować.
Interesuje mnie tylko odpowiedź na (naiwne może) pytania, które zrodził mój wieczorny spacer po dzisiejszym Wrocławiu.
- dlaczego po zakończonym nabożeństwie w KOŚCIELE GARNIZONOWYM we Wrocławiu (główne uroczystości) został on ZAMKNIĘTY dla ludzi (wierzących lub nie, ale chcących oddać hołd tragicznie zmarłym)?
z kościoła tego zostałem (jak kilka innych osób) po prostu wyproszony.
- dlaczego po przejściu do wrocławskiej Katedry zostałem z niej WYPROSZONY (jak kilka innych osób) przez siostrę pobrzękującą kluczami, która stwierdziła, że od rana czekają ich (Kościół?) obowiązki?
- dlaczego POZAMYKANE są wszystkie kościoły w centrum miasta, które od stuleci jest głównym miejscem zbornym dla jego mieszkańców (w momentach ważnych, doniosłych ale także tragicznych)?
- dlaczego Wojsko Polskie nie wystawia warty w kościele garnizonowym (zginął kwiat generalicji) lub nie umożliwia innej formy uczczenia zmarłych?
- dlaczego Prezydent Miasta, jego władze, Kościół, Wojsko nie daje nam (obywatelom, narodowi) szansy na to, by (być może tylko dziś) poczuć wspólnotę, jedność i ważność tych chwil?
nie interesuje mnie polityka - pytam o uczucie wspólnoty, możliwość jej egzemplifikacji i nieumiejętności wszystkich władz we Wrocławiu (politycznych, kościelnych) do celebracji duchowej i fizycznej chwili, która - tragiczna w swej istocie - mogła przez chwilę pomóc w umocnieniu wspólnoty (zauważyłem oczywiście lampki zapalone pod flagami na rynku i księgę kondolencyjną wyłożona w magistracie).
niechętny jestem do wszelkich form zachowań charakterystycznych dla (pejoratywnie) tłumu i masy, ale dziś tej namiastki wspólnoty po prostu we Wrocławiu zabrakło (i to także z winy władz polityczno-kościelnych).
po prostu smutno.
pozdrawiam wszystkich!