Gość: Rob-35
IP: *.kointech.com.pl
17.02.02, 20:30
Tak się składa, że wczoraj raniutko (w sobotę), o piątej rano
wyszedłem do piekarni po chlebek, a obok w sklepiku kupiłem
Świąteczną, gdzie poczytałem sobie (zajadając świeże pieczywko)
rozmowę z panem Andrzejem Czerneckim na temat korupcji.
Czytaliście?
wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=700434&dzial=011102
Mówi rzeczy niby tak oczywiste, że aż nikt się tym nie interesuje?
"Rząd Bieleckiego wprowadził pierwsze zezwolenia i koncesje na import,
produkcję, prowadzenie odpowiedniej działalności. Zezwolenia zaczęli dostawać
ci, którzy "sponsorowali" rozwijające się polskie partie czekami z
wystarczającą ilością zer. W rządzie byli już prywatni przedsiębiorcy, więc
wszystko załatwiało się jak w rodzinie, nie było żadnych nieporozumień,
mechanizm zaczął funkcjonować coraz sprawniej. Ale naprawdę to były tylko
niewinne początki - koło fortuny dopiero zaczynało się kręcić."
Przypomniało mi się, jak pewien spotkany we Wrocku znajomy tuż po wyborze
Bieleckiego na premiera (czyli dekadę temu) powiedział mi: "Ranu Boskie,
co za czasy, cinkciarz będzie Premierem!".
A jak to dziś wygląda na dole?
"Teraz, kiedy już sprywatyzowano najlepsze kąski, "elity rządzące" żyją z
przetargów publicznych - odpowiednie ustawy są tak opracowane, że pozwalają
wyłudzać pieniądze nie tylko centralnym urzędnikom w Warszawie - to byłoby
jeszcze małe nieszczęście. Dla gospodarki najgorsze jest to, że w ten sam
sposób zachowują się w całym kraju samorządowcy."
Co o tym sądzicie w kontekście zbliżających się nieuchronnie wyborów lokalnych?
Żadnych szans na zmianę niezdrowej sytuacji we Wrocławiu?
"niestety jedyne, co nam pozostaje, to czekać, aż przyjdzie ktoś z wizją i
pociągnie tych wszystkich ludzi, którzy ciągle jeszcze mają inicjatywę i
wierzą, że jeszcze się da coś zrobić, że nie ma co wyjeżdżać, że bierność i
marność nie zawsze muszą być na wierzchu. Że utrzymywanie gierkowskich hut,
kopalni, kombinatów kosztem coraz uboższych lekarzy, nauczycieli, ludzi
przedsiębiorczych i z pomysłami jest dla społeczeństwa zabójcze. A wierzę, że
jest mnóstwo ludzi, którzy mimo kłód rzucanych im pod nogi przez własne
państwo, ciągle jeszcze chcą coś zrobić. I myślę, że ci ludzie są w dużej
mierze wśród tych 60 proc., którzy nie poszli do wyborów, bo nie mieli na kogo
głosować."
Zgadzacie się z powyższą tezą?
Pozdrawiam
Rob-35