Dziekan prawa i sąd

IP: *.mennica.com.pl 23.03.04, 19:51
A dziennikarze zajmują się w pierwszej kolejności sprawami swoich znajomych,
lekarze tak samo, kominiarze i wszystkie grupy zawodowe. Czy tak powinno być?
Pewnie nie, ale nie powinno być też zalegania z zapłatą, ani przekraczania
terminów rozpatrzenia sprawy. To system jest chory, a nie ludzie, którzy
próbują jakoś w nim funkcjonować. Gdyby sprawa była wątpliwa, nie byłoby
podstaw do zajęcia majątku etc. to byłby to skandal, a tak - to tylko
niezgrabna próba odegrania się "czytelnika Gazety" na kimś kto nie daje się
oszukiwać.
    • Gość: woytek Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 21:49
      A moze Gazeta napisze,co sie teraz dzieje z tym czlowiekiem,ktory wynajmowal
      mieszkanie od Pana Dziekana? Bo o ile sie nie myle,to wlasnie czyn Pana
      Chmielewskiego nalezy napietowac,a nie zajmowac sie osoba, ktora ZGODNIE Z
      PRAWEM(!!!!!!!!) chce odzyskac swoje. Ale widze,ze Gazeta jest bardzo cieta na
      Pana Dziekana i jego syna. Ciekawe,co by sie dzialo,gdyby ktos taki jak Rafal
      Chmielewski wynajmowal mieszkanie od redaktora Gazety i tez przestal placic za
      czynsz.........
      • Gość: Paweł Z. Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 23.03.04, 22:38
        Jak to "zgodnie z prawem", skoro niezgodnie.
        Poza tym nadużywanie znajomości w celu załatwienia sprawy, nawet jeśli nie jest
        przestępstwem, to źle bardzo świadczy o osobach uwikłanych w tę historię. Moim
        zdaniem, np. ten asesor powienien stracić asesurę - i tak pewnie by się stało,
        gdybyśmy żyli w normalnym kraju. Ponieważ jednak żyjemy w chorym kraju, jestem
        dziwnie przekonany, że nikomu krzywda się nie stanie.
    • Gość: Paweł Z. Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 23.03.04, 22:31
      Oczywiście system jest chory, ale również i Ty, Brzozo, jesteś chory.
      Ja nie rozumiem, w jaki sposób można mówić o obronie podstawowej wartości
      demokratycznego państwa, jaką jest wolność słowa (bo domyślam się, że
      nawiązujesz do sprawy Polic), że jest to zajmowanie się sprawą znajomych.
      Rozumiem, Brzozo, że jesteś wrogiem demokracji i zwolennikiem jakiegoś JKM - no
      i dobrze, ale czy nie możesz nazwać pewnych rzeczy po imieniu, zamiast kluczyć?
      I nie możesz napisać, że jeśli ktoś jest posiadaczem nieruchomości, to Twoim
      zdaniem fakt ten stawia go ponad prawem? Bo moim zdaniem, to jeśli do
      wyegzekwowania prawa kogoś do rozporządzania swoją własnością dyplomowany
      prawnik korzysta z pozaformalnych układów i działań wykraczających poza
      normalne procedury sądowe, to jest to dowód bezradności wymiaru
      sprawiedliwości. W takim razie może jednak podziękować bractwu w togach za
      wątpliwej jakości usługi, rozwiązać sądy i rozdać ludziom pistolety i granaty,
      żeby każdy uczciwy obywatel mógł rozwiązać swoje problemy przez zastosowanie
      przymusu bezpośredniego? Co? Może, Brzozo, taki model społeczeństwa jest Ci
      bliski. Ja nigdy bym nie chciał żyć w kraju, w którym takie idee cieszyłyby się
      realnym poparciem społecznym. Na szczęscie, Brzozo, mam głębokie poczucie, że
      ze swoimi poglądami jesteś raczej osamotniony.
    • Gość: Gonzales Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.04, 22:55
      Gdybyśmy żyli w normalnym kraju, to prasa piętnowałaby fakt niepłacenia czynszu.
      Gdybyśmy żyli w normalnym kraju, to układy takie - jak ten opisany w artykule -
      nie byłyby potrzebne, bo sąd rozpatrzyłby błyskawicznie pozew o zabezpieczenie
      roszczenia.
      • Gość: Paweł Z. Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 23.03.04, 23:34
        Ja nie przeczę, ale czy to jest powód, żeby zgadzać się na chore układy?
        Niestety, żyjemy w kraju, w którym podobno kilkadziesiąt procent mieszkańców ma
        przejściowe lub stałe kłopoty z płaceniem czynszu. Takie rzeczy się zdarzają.
        Patalogią jest natomiast, gdy zawodowy prawnik stara się rozwiązać swój problem
        poza normalnymi procedurami sądowymi.
      • zoitberg Re: Dziekan prawa i sąd 23.03.04, 23:58
        hm... aż jestem zdumiony zajadłością jednego z forumowiczów, hihi. Skąd Ci
        się "Pawle Z" nagle przyśnił w tym wątku dziennikarz z Polic? Do rozprawy chyba
        jeszcze daleko?
        Jak pozbędziemy się tych wszystkich smaczkow tekstu - że to dziekan prawa, że
        to obrona Gazety przed spodziewanym procesem - to sprowadzimy ten cały artykuł
        do jednego zdania: wszyscy wiemy, że w sądach jest źle, ale gazeta krytykuje
        kogoś za to, że coś zrobił tak jak powinien. I zgadzam się z Gonzalesem - w
        normalnym kraju nie byłoby w ogóle takiej sprawy. Także wyrzucanie asesora z
        pracy to trochę za szybko, panie Z - i tak będzie miał spore kłopoty.

        aha, co do właściwości miejscowej, to różne manipulacje nią są dość normalnym
        taktycznym działaniem wielu pełnomocników (chcą sprawę w tym a nie innym sądzie
        bo np. się krócej czeka albo strona ma bliżej) i w tym zakresie różnych
        sztuczek uczą już na studiach.
        • Gość: Paweł Z. Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.03.04, 13:09
          Nie ma powodów, żeby się zdumiewać. Każdy się może chyba zdenerwować, jak czyta
          opinie ludzi świadczące o tym, że być może na czele któregoś z kolejnych rządów
          w naszym pięknym kraju stanie pewnego dnia palant, który zabroni pisać w
          gazetach tego, co mu nie odpowiada. Trudno, muszę znosić w Polsce
          niekompetencję rządzących, nieformalne kliki w sądach i urzędach, brak
          poszanowania dla norm społecznych u "stróżów prawa", bo nic z tym nie jestem w
          stanie zrobić. Ale trafia mnie, jak czytam wywody, z których wynika, że złe
          jest nie to, że w sądach rządzi klika, która sama nie wierzy w skuteczność
          prawa i w celu wyegzekwowania swoich należności ucieka się do działań
          pozaprawnych, ale to, że gazety o tym piszą. A czemu niby mają nie pisać? Bo w
          sądzie urzęduje Wielki Pan Sędzia, który jest Bardzo Ważnym Człowiekiem?
          Jak pozbędziemy się tych wszystkich smaczkow tekstu - że to dziekan prawa, że

          > to obrona Gazety przed spodziewanym procesem - to sprowadzimy ten cały
          artykuł
          > do jednego zdania: wszyscy wiemy, że w sądach jest źle, ale gazeta krytykuje
          > kogoś za to, że coś zrobił tak jak powinien.

          Abstrahując od niepoprawnej logicznie budowy powyższego zdania, kto niby zrobił
          to, co powinien zrobić? Ten asesor z sądu na Krzykach, który podjął niezgodne z
          procedurą działania w celu ochrony interesów swojego kolegi? Otóż nie postąpił
          on tak, jak powinien. Powinien potraktować swojego kolegę jak każdego innego
          petenta. "Gazeta" słusznie go krytykuje.
          A może słusznie postąpił ten syn dziekana prawa? Też nie postąpił słusznie, bo
          skorzystał z nieformalnych układów, by skłonić swojego kolegę do działań poza
          określonymi procedurami sądowymi.
          Twoje wywody są nie tylko mętne, ale zawierają fałszywe tezy i są moralnie
          odrażające.

          > Także wyrzucanie asesora z
          > pracy to trochę za szybko, panie Z - i tak będzie miał spore kłopoty.

          Tere fere dutki. Jak sędzia spowoduje wypadek drogowy, to też go chroni
          immunitet. Koledzy mu go nie zabiorą. Już były takie sprawy w Polsce. Jakoś nie
          wierzę, by za wyświadczenie przysługi ustosunkowanej we Wrocławiu rodzinie
          prawniczej temu kolesiowy stała się jakaś krzywda.

          > aha, co do właściwości miejscowej, to różne manipulacje nią są dość normalnym
          > taktycznym działaniem wielu pełnomocników (chcą sprawę w tym a nie innym
          sądzie
          >
          > bo np. się krócej czeka albo strona ma bliżej) i w tym zakresie różnych
          > sztuczek uczą już na studiach.

          A sąd może przyjąć sprawę albo nie. Dlaczego tym razem przyjął?

    • Gość: luki Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.04, 07:23
      Ręka rękę myje - wszyscy to kolesie, przysługa za przysługę - polskie prawo
      (jedno wielkie przekupstwo i nic więcej)
    • Gość: Ignorant Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.04, 08:26
      To nie "SĄD" lecz konkretna osoba w sądzie sprawdza właściwość miejscową.
      Poza tym życzę wszystkim, którzy bronią asesora, aby w ich sprawach także
      orzekali znajomi strony przeciwnej.
      Czy wtedy uznają, że wszystko jest w porządku?
      • Gość: Gonzales Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.04, 09:09
        Gość portalu: Ignorant napisał(a):

        > To nie "SĄD" lecz konkretna osoba w sądzie sprawdza właściwość miejscową.
        > Poza tym życzę wszystkim, którzy bronią asesora, aby w ich sprawach także
        > orzekali znajomi strony przeciwnej.
        > Czy wtedy uznają, że wszystko jest w porządku?

        Nie jest to etyczne, ale też nie ma co dramatyzować. Krewny/znajomy królika
        wydał decyzję o zabezpieczeniu mienia - czyli postanowienie, które powinno być
        normą w przypadku należności bezspornych [a z taką przecież mamy do czynienia].
        • wielki_czarownik Nie ma co dramatyzować? 24.03.04, 13:25
          Nie ma co dramatyzować?
          A ja jutro na wykładzie znowu usłyszę o etyce i moralności w pracy, o praworządności, o tym, że jako przyszła elita mam się wystrzegać kolesiostwa, układów... A co widzę? Rzygać się chce :(
          • maryi_ann Re: Nie ma co dramatyzować? 26.03.04, 01:34
            nie przesadzaj. reka reke myje i nie udawaj nieniatka. malos sie w domu
            napatrzyl?
    • Gość: swojak Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.bauholding.pl 24.03.04, 13:57
      ...jest normalnie -LUDZIE .. trzeba było studiować prawo i mieć tatusia
      prawnika...kto z nich przejmuje sie hołotą???
    • Gość: Van Tommy Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.crowley.pl 24.03.04, 14:59
      Chyba się nie nadaję na te czasy... Pamiętam (jeszcze wtedy) magistra Śmigla ze
      studiów i muszę przyznać, że był to bardzo sympatyczny chłopak.
      Jednak taka sytuacja, jak ta opisana, w żadnym razie nie powinna mieć miejsca.
      Żeby było jasne - w sporze o czynsz zdecydowanie nie popieram niepłacącego
      dłużnika. Ale postępowanie wierzyciela, który wykorzystuje prywatne znajomości
      do szybszego załatwienia swojej sprawy, przyprawia mnie o mdłości, podobnie
      zresztą jak Sąd, który w ten sposób daje się wykorzystywać.
      Moim zdaniem dla takich sytuacji nie może mieć miejsca w wymiarze
      sprawiedliwości. Gazet nie muszę czytać, zresztą nie ja płacę dziennikarzom,
      więc co sobie załatwiają na łamach gazet, ich sprawa (i wydawcy). Na lekarza
      mnie jeszcze stać, więc jeśli chciałby przyjąć kogoś poza kolejnością, idę do
      innego. Komina nie mam. "Wszystkie inne" znaczy "nikt konkretny".
      Podsumowanie: ktoś świetnie napisał kilka postów wyżej, że życzy Ci więc
      takiego właśnie Sądu. Przyłączam się do tych życzeń.
      I dygresja: a czy takie postępowanie konkretnego sędziego nie nazywa się aby
      dyspozycyjnością? I czy aby nie coś takiego zarzucano wielu sędziom orzekającym
      w PRL-u? I jaka to różnica, czy kształt orzeczenia narzuca "partyjny czynnik
      rządzący", czy załatwia kolega lub dawny przełożony?
    • Gość: Mario71 Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.mofnet.gov.pl 24.03.04, 15:10
      Rafałek ten poszkodowany to razowy naciągacz pochodzi z Wołowa i znam go z
      czasów studenckich jak okradał kolegom pokoje (ubrania jedzenie sprzęt) prosze
      zasięgnąc opinii w DS "Ul" i zapytać za co wyleciał z akademika.
    • Gość: Znam Go Re: Dziekan prawa i sąd IP: 156.17.253.* 24.03.04, 16:16
      Znam tego wielce poszkodowanego Rafała Chmielewskiego z Wołowa. Mieszkałem z
      nim w jednym pokoju w akademiku "UL". Lata 1991-1992. Straszną gnidą był,
      największą w całym akademiku. Cały czas podbierał mi jedzenie, które dostawałem
      od rodziców. Kiedys wchodze do pokoju, a on sobie z moich konserw impreze
      urzadził dla kilku osob. To się teraz wydaje śmieszne, ale wtedy byłem wściekły
      jak cholera. To oczywiście nic. Później okazało się, że beszczelnie maszeruje w
      ciuchach moich kumpli, które ukradł z innego pokoju, w czasie przerwy
      świątecznej. Innemu koledze sprzęd grający. Jeszcze innemu portfel. Wszyscy go
      nie cierpieli. Taka odporna na wszystko gnida. Oczywiście obiecał, że już w
      kolejnym roku nie chce ze mna mieszkac. Uwierzyłem i byłem b. zadowolony. A
      kogo zobaczyłem w październiku, w tym samym pokoju? Jak myślicie? Brawo!! ta
      sama gnida. Można by jeszcze dlugo. Po prostu nie trafił na frajera, a
      podejrzewam, że wielu już wykiwał z mieszkaniem. Czasami żal mi redaktorów, że
      zajmują się takimi gnojkami, a nie porządnymi ludźmi. Pozdrawiam. Andrzej
      • Gość: ... Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.kom / *.kom-net.pl 25.03.04, 21:22
        Gratuluj znajomości ortografii!!! Kto i za ile pozwolił Ci zdać maturę???
    • inaww Re: Dziekan prawa i sąd 24.03.04, 16:38
      Niezależnie od szczegółów tej konkretnej sprawy - kto ma stać na straży
      przestrzegania prawa, jeżeli nie prawnicy? I - bardziej ogólnie - skoro jakiś
      sektor wymiaru sprawiedliwości działa wadliwie to kto jak nie prawnicy powinni
      te wady usunąć, zamiast tolerować i (dzięki prawniczej wiedzy, albo
      znajomościom) - umiejętnie dla własnej korzyści obchodzić?
      Gdyby ten młody prawnik wykorzystał koleżeńskie powiązania dla przyspieszenia
      działań kolegów w terenowo właściwym sądzie - zasłużyłby na nasz szacunek. Ba!
      Ale to by wymagało dużego wysiłku! Jego wybór drogi na skróty każe
      przypuszczać, że w przyszłości zawsze będzie chodził krętymi ścieżkami, a my
      nie mamy prawa uznawać go za człowieka godnego zaufania. Czy takie zasady
      moralne wpaja dziekan studentom, skoro tak ukształtował charakter syna?
    • Gość: kasia Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.wroclaw.mm.pl 24.03.04, 20:23
      Jak brakuje pomyslow na ciekawy artykuł to sie pisze bzdety w gazecie
    • Gość: xing Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 22:58
      Ten artykuł jest wyrazem całkowitego braku odpowiedzialności autora i zachęca
      jedynie aby wszyscy ci , którzy nie płacą za czynsz dalej tak czynili a prasa
      bedzie ich broniła. Podstawowa zasada w prawie jest taka że należy płacić za to
      co się dostaje od drugiej osoby w związku z zawarciem umowy. Pytam się czy
      autor artykułu zastanowił się kim jest osoba która nie płaci za czynsz i dalej
      mieszka w lokalu , co wiecej zgłasza jeszcze pretensje. Skoro bezsporny jest
      fakt , że nie płaci to dlaczego dalej mieszkaL ?????????????????? Niech autor
      SZ. Pan Ziemba zastanowi się co by zrobił gdyby on wynajmował lokal a lokator
      nie płacił mu czynszu , a on musiałby np ponosić opłaty - pewnie skakałby z
      radości. A poza tym to co się w ogóle stało , precież jako dłużnikowi
      szanownemu lokatorowi (straszliwie uciśnionemu i biednemu) przysługują środki
      zaskarżenia przewidziane w przepisach prawa wiec jeżeli uważa że jego prawa
      zostały naruszone to heja do sądu , a nie do gazety.
      Gazeta swoją drogą też już nie ma się czym zajmować ? Wielka mi afera , robicie
      z tego asesora jakiegoś straszliwego zbrodniarza jakby co najmniej kogoś zabił
      lub coś ukradł. A moze tak autor arytykuł (zapewne prawnik) łaskawie wskaże
      jakiego uchybienia dopuścił się dany asesor , jaki przepis naruszył i jakie są
      skutki tego naruszenia ewnetulanie czy jest to przestępstwo za które należy go
      odsądzać od czci i wiary ?. A na koniec to może podałby autor artykułu kiedy
      straszliwie skrzywdzony lokator zapłaci swój dług - chyba zwykła przyzwoitośc ,
      tego wymaga - po prostu przesłanie tego artykułu jest skandaliczne - nie płać
      a my cię obronimy . Sugeruję żeby autor zanim napisze dalszy ciąg tej
      straszliwej kryminalnej epopei zastanowi się i np odpowie sobie na pytanie czy
      swoim artykułem nie narusza kilku ustaw np ustawy o ochronie danych osobowych
      itp. Pozdrawiam serdecznie autora artykułu , któremu bezspornie należy się
      Pullizer za wytropienie takiej kolejnej rywingate czyli bojarskigate Ave
      ludzie którzy nie płacą za czynsz - wszyscy zgłaszajcie się do gazety , będzie
      więcej takich fantastycznych arytkułów
      • Gość: Van Tommy Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.crowley.pl 26.03.04, 00:47
        Jaki przepis naruszył? Zastanówmy się. Art. 732 par. 2 k.p.c. oczywiście nie.
        Zajrzyjmy więc może do Konstytucji, a nuż coś tam będzie ciekawego? Wertujemy,
        wertujemy i masz, popatrz, jest taki art. 32 par. 1 (a w szczególności zdanie
        drugie). Nawet jeśli przyjmiemy, że artykułu tego nie stosuje się bezpośrednio,
        to i tak w jego świetle należy oceniać działania władz publicznych (nawet jeśli
        uznamy, że sądy nie są "władzą publiczną", to i tak pozostanie jeszcze zdanie
        pierwsze). A niewątpliwie inni wnioskodawcy, których wnioski o zabezpieczenie
        powództwa, złożone wcześniej niż ten Super-Hiper-Nadrzędny-Wniosek-Dziekanowego-
        Potomka, zostały rozpatrzone po nim, nie zostali potraktowani w sposób "równy".
        C.b.d.u.
        Poza tym tak, to jest "wielka afera". Jeżeli asesor (a zapewne później sędzia)
        nie potrafi odmówić koledze, to czy odmówi, gdy przyjdzie do niego jakaś
        Naprawdę-Ważna-Persona i zażąda wyroku po swojej myśli? "Kto w małych rzeczach
        nie był wierny, nie będzie też i w wielkich" - to nie są głupie słowa...
    • Gość: karol w. problem w tej sprawie IP: *.sympatico.ca 25.03.04, 02:18
      nie polega na tym, ze klient probuje uzyskac szybszy wyrok na nieplacacego
      lokatora. pracuje w sadownictwie kraju, ktory dla wielu komentatorow zalicza
      sie chyba do panstw "normalnych" i ciagle jestemy naciskani przez klientow
      ktorzy chca miec i sprawe i wyrok szybciej. czasami ustepujemy pod tym
      naciskiem.

      w sprawie mlodego bojarskiego to jest szokujace, ze kumpel rozpatrywal sprawe
      kumpla. nie mozna nawet myslec o niezaleznym sadownictwie jesli osoba
      orzekajaca nie widzi nic zdroznego w wyrokowaniu w sprawie znajomego. w ciagu
      20 lat pracy w kanadzie ani razu nie widzialem podobnego przypadku.
      • wielki_czarownik Dokładnie. 25.03.04, 16:00
        Nikt nie ma wątpliwości co do winy dłużnika, ani nikt nie potępia wierzyciela za to, że próbuje sprawę przyśpieszyć. Sęk w tym JAK on to robi. Bo nie może być tak, że Kowalski orzeka w sprawie swojego kolegi, bo to jest zaprzeczenie idei niezawisłości sądu!! Ciekawe czy ktokolwiek z tych, co bronią Pana Bojarskiego chciałby aby jego sprawę sądową rozpatrywał kolega jego przeciwnika. Bo sąd ma być NIEZAWISŁY i OBIEKTYWNY a więzy towarzyskie wykluczają zarówno niezawisłość jak i obiektywizm.
        Rozumiem dążenia do szybszego załatwienia sprawy, ale ich metoda mi się zupełnie nie podoba.
    • Gość: sew Re: Dziekan prawa i sąd IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.04, 16:31
      tekst zdecydowanie lepszy od słynnego już "Prawo i pięść" - tylko sprawa
      załatwienia postanowienia sądu jest tematem a nie branie w obronę naciągacza o
      kiepskiej jak się okazuje reputacji. Nie trzeba było spokojnie przygotować
      tekst i spokojnie opublikować? Może wówczas Bojarzy by pogadali...
Pełna wersja