Dodaj do ulubionych

Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średnio...

    • subedit Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średniowi... 29.01.11, 13:38
      Ci Politolodzy z Koszarowej w większości myślą że są jakimiś starożytnymi mędrcami, przemądrzali, bo wiedzą jak się spodnie na tyłek wkłada. Miałem okazje studiować u nich tą politologie jako jeden z moich fakultetów i to były w większości stracone lata, w porównaniu do innych kierunków humanistycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, to kadra z koszarowej jest przykładem zarozumiałości na skalę wszechświata, mają studenta za śmiecia, na każdym kroku czuć było, że jest się tylko numerem w indeksie, a sam Dybczyński, no cóż. Nigdy mi niczym nie zaimponował, a to jego wystąpienie traktuje jako głos sfrustrowanego, gościa przed 40. taki Miałczyński z Nic Śmiesznego.
      Gdybym spędził więcej czasu w tym gronie, to niechybnie zmieniliby moją psychikę w nieodwracalny sposób.

      Dziękuje też red. Sawce za wytłumaczenie ciemnej ludowi, co dr Dybczyński miał na myśli, normalnie troska pana reaktora, bym wszytko dokładnie zrozumiał mnie ujęła.

      Skoro dr Dybczyński jest tak oburzony, to czemu nie rzuci tej roboty i nie szuka szczęścia gdzieś indziej, razem z tymi których tak uwielbia, niech zakładają swój uniwersytet.
      • farmer_mendoza Re: Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średnio 29.01.11, 14:27
        > Skoro dr Dybczyński jest tak oburzony, to czemu nie rzuci tej roboty i nie szuk
        > a szczęścia gdzieś indziej, razem z tymi których tak uwielbia, niech zakładają
        > swój uniwersytet.

        On właśnie rzucił tę robotę. Ten artykuł to akt samobójczej desperacji—przecież nie pozwolą mu tam zostać.
    • lucasik Dyskusja na facebooku 29.01.11, 14:16
      Gorzka prawda o uniwerku - świetny tekst - zapraszam do dyskusji - www.facebook.com/home.php?sk=group_181998891838172
    • mortisnostre Na anglistyce było ciekawiej! Był sobie kiedyś... 29.01.11, 14:40
      taki "pro, pro, pro, pro---fesor", nazywał się Michał Post, dziś przypuszczalnie emeryt. Ten to etatowo załatwiał miejsca ludziom z kasą i znajomkom z całego rejonu. Wchodził gość do sali egzaminacyjnej i głośno i bez ogródek mówił członkom komisji, ten i ten ma zdać, dostać 5 i już. W przypadku, gdy członkowie komisji odmawiali, tłumacząc się, że będzie awantura, bo przecież kandydaci, którzy zostaną odrzuceni, są tysiąc razy lepsi, sam wpisywał oceny i się podpisywał. Innym razem przychodzi Michał na komisję egzaminacyjną i powiada do komisji, wy tu dobrze macie, takie możliwości, zazdroszczę wam, jak się jest w komisji to można sporo w kopertach wziąć. Widać nie wiele się zmieniło na naszym uniwerku, z tym, że teraz na koszarową się przeniosło.
    • ajent.007 Jestem baronem, ale nie na PoP 29.01.11, 15:12
      Tak nawiasem: na PoP (Publish or Perish) dr Andrzej Dybczynski ma 2 publikacje, oraz tym zero cytatow a wiec ma h=0. Oczywiscie, nie mozna go na tej POdstawie oceniac, gdyz wielu POlskich profesorow belwederskich z habilitacjami i orderami w ogole nie jest rozpoznawanych przez PoP.
      Kagan (lech.keller@gmail.com)
      • flamengista jest tam tylko dlatego 29.01.11, 16:14
        że jest współautorem:
        1. jednego artykułu w przyzwoitym (ale bez szaleństw) zagranicznym czasopiśmie - z 2006 roku oraz
        2. szeregu haseł w anglojęzycznej encyklopedii - czego za recenzowany dorobek chyba się nie uważa.

        Natomiast w bazie MAK znajduje się 2 (słownie: dwa) artykuł jego autorstwa - relacja z konferencji, opublikowana w Przeglądzie Politologicznym w 2000 roku oraz artykuł o konflikcie izraelsko-palestyńskim z 2002.

        Po 2005 nie ma nic. Baza MAK daleka jest od doskonałości, ale jednak to trochę kiepski wynik.
        • ajent.007 Re: jest tam tylko dlatego? 29.01.11, 16:43
          Na PoP ma 2 artykuly i 0 cytowan. A ty ile masz, flamengista, i jak to zweryfikowac, skoro kryjesz sie za anonimowym nickiem?
          lech.keller@gmail.com czyli inaczej kagan
      • Gość: emi Re: Jestem baronem, ale nie na PoP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 00:05
        A ten krytyk Keller ma 2 książki w wybitnym wydawnictwie:
        VDM Publishing is a German publishing group based in Saarbrücken, Germany, with offices in Mauritius and in Moldova. Submissions are neither peer reviewed nor edited. Its book production is based on print on demand technology.
        Samizdat czy co?
        • Gość: Kagan Re: Jestem baronem, ale nie na PoP IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:53
          Najpierw przeczytaj moja ksiazke, a pozniej pisz na jej temat oszczerstwa. Moja ksiazka byla 'peer reviewed' i edytowana, jako PhD thesis (Monash University). I co masz do 'print on demand technology'? Swiat sie zmienia. Tylko polska nauka i polskiei wyzsze uczelnie stoja w miejscu...
          lech.keller@gmail.com
      • Gość: Borys Re: Jestem baronem, ale nie na PoP IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.01.11, 11:09
        Miałem przyjemność mieć zajęcia z dr A. Dybczyńskim i powiem tylko tyle - to najlepszy prowadzący jakiego spotkałem. Wspaniały człowiek, świetny wykładowca i wymagający nauczyciel, który do tego daje naprawdę wiele od siebie. To, że nie ma iluś tam publikacji niczego nie zmienia. Jeśli ktoś pyta jacy powinni być prowadzący powinien pójść na jego wykład ;)
        • Gość: Kagan Re: Jestem baronem, ale nie na PoP IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:10
          OK! Jesli jest on dobry w dydaktyce a slaby w badaniach i publikacjach, to powinien przejsc na etat starszego wykladowcy!
    • lidzet85 Mnijesze ośrodki mają nie lepiej 29.01.11, 15:25
      Panie Doktorze, mieszkam w znacznie mniejszym ośrodku akademickim jakim jest Bydgoszcz, moje doświadczenia w "walce" z uczelnią związane były tylko z funkcjami starosty i szarego członka samorządu studenckiego , tylko potwierdzają tezę że najlepszym statnem jest stan istniejący i nic nie zmieniamy ....
      Życzę powodzenia
    • Gość: gosc portalu Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn IP: *.icpnet.pl 29.01.11, 15:26
      znakomity tekst! brawa dla autora! artykul przelamuje zmowe milczenia konformistycznego srodowiska!!! "[...] system funkcjonowania naszego Uniwersytetu jako mieszankę feudalizmu, kapitalizmu i socjalizmu." - dokładnie! dotyczy to nie tylko UW. niestety, obawiam sie, ze sprawa zostanie - jak zwykle - zamieciona pod dywan, a autor bedzie mial problemy z kolejnym przewodem, nie tyko na UW... brawa dla autora!
      • Gość: babkazwroclawia quality education for students IP: *.sip.mia.bellsouth.net 29.01.11, 17:41
        Wydaje mi ze jednym mozliwym podejsciem jest powolanie zewnetrznego niezaleznego konsultingu ktury przeprowadzi analize, bedzie wspolpracowal z czlonkami zespolow, jak i zaoferuje konkretne rozwiazania. Po czym Senaty beda akceptowaly albo odrzucaly podane rozwiazania. Wydaje mi sie ze to nie Senaty powinny pierwszorzednie powolac konsulting ale ciala studenckie (w kturych interesie jest jakosc swiadczonych im uslug na uczelniach takich jak jakosc i przyszlosciowa uzytecznosc tego na czym spedzaja 4-6 lat nauki jak i uslug podrzednych takich kture im ulatwiaja ten czas nauki). Takze zwiazki pracy powinny byc zaangazowane w powolanie konsultingu do analizy uczelni, to znaczy organizacje kture wiedza czego dany rynek potrzebuje od absolwenta, lub jaka wiedze i umiejentosci przewidyduje beda potrzebne w przyszlosci. Potrzebna jest ekspertyza. Ciezko jej oczekiwac od wewnetrzych osub kturych prywatne interesy moga sie mijac z pozadanymi celami uczelni lub nawet celami danego rynku.

        Nie jestem ekspertem ale studentka ktura przeszla przez uczlenie i mysle ze konsulting jest potrzebny w:

        - analiza jakosci edukacji (wiedzy i umiejentnosci) i analiza jej stosownosci na danym rynku
        - analiza jakosci infrastruktury na uczelni
        - analiza zarzadzania finansami na uczelniach przez zewnetrznych ekspertow
        (ciezko jest mi przelknac ze osoby kture sa powolane na role zarzadzania finansami na uczelni nie maja zielonego pojecia o tym jak to robic, zadko spotyka sie wladze uczelni wyszkolone w tej dziedzinie, osoby powolane do tej bardzo waznej roli to znaczy dystrybucji srodkow zapewniajacych sprawne funkcjionowanie, funkcjionowanie kture nie tylko zalata dziury na dany moment stworzone przez poprzednie wladze ale zarzadzanie finansami kture ma jakis sens takze z mysla o przyszlosci, osoby powolane na te role sa wybierane przez ciala administracyjne kture takze zielono maja w glowie o tym temacie a co gorsza osoby kture powoluja na te role nie sa sprawdzane czy takie umiejetnosci posiadaja, to co ja widze to jest totalny brak wyobrazni w zarzadzaniu finasami, w kreatywnym zabezpieczaniu srodkow na teraz i na przyszlosc, ale panuje totalne zaspakajanie prywatnych potrzeb osub zarzadzajacych kture niestety nie przeklada sie na zaspakajanie potrzeb uczleni)

        Dlaczego rozmowa o badaniach naukowych. W tym tkwi prestiz. W tym tkwi kasa. W tym tkwi przyszlosc i postep. Jedno napedza drugie.

        Jakiekolwiek zaniedbanie w tej sferze (czy to takiej blahostce jak zapewnienie przez uczlenie dostepu do czasopism, do laboratorii, do infrastruktury ktura wspomoze naukowcow, itp) jest zaniedbaniem o ubieganie sie bardzo waznego srodku finansowego. Na uczleniach powinny byc nauczyciele rozliczani z tego ile badan i jakiej jakosci produkuja rocznie. Jezeli nie robia tego, to do widzenia. Takze z tego jak angazuja w te badania swoich stdentow. Jezeli tego nie robia, to do widzenia. O zabezpieczanie grantow. Jak tego nie spelniaja to do widzenia. A jak wladze nie zapweniaja potrzebnej ifrastruktury i srodkow adekwatnych na te cele dla pracownikow danej uczleni. To do widzenia takim wladzom.
        • Gość: Kagan Re: quality education for students IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 18:04
          A "kturom" to óczelnie skończyłaś studętko (pardą, babko z wroclawia), że siem tak mondże tótej wypowiadasz na tym forómie?
          • Gość: babkazwroclawia Re: quality education for students IP: *.sip.mia.bellsouth.net 29.01.11, 19:46
            Moje doswiadcznia dotycza uczelni ktura jest typowym odzwierciedleniem wszystkich patologii wymienionych na forum i wiecej, kutra istnieje w przekonaniu ze otwarta szczera rozmowa lub Bron Boze jakiekolwiek wspomnienie o zmianie i rozwoju, zagrazaja jej raczej niz jej moga pomuc NA KORZYSC wszystkich powiem ze nawet moze pomuc i tym pierdzacym w stolki czekajacych na emerture trzymajacych stolki dla swoich krewnych, bo przynajmniej ich dzieci (elity) beda studiowaly w konkretnym systemie a nie kretynskim cyrku. Mozna dokonac zmian i nie musi to byc bolesne dla nikogo. To sa zmiany w mysleniu, doszkolenie, zmiany w infrastrukturze, w kreatywnym ubieganiu sie o srodki finansowania, to jest po prostu zmiana podejscia to problemow i otwartego rozmawiania o nich. Ale tutaj panuje paranoia i nastepujaco nic sie nie dzieje, ludzie boja sie otworzyc geby o nawet najbardziej malych sprawach (takich jak dostep do laboratorii, itp) bo nie chca naruszac milczenia bo nie chca poniesc porazki i na dany czas nieuniknionych konsekwencji. Mozna do sprawy podejsc normalnie, bez tej absurdalenj paranoii. To ze ten artykul istnieje i to ze ludzie muwia o tym czlowieku jako bohater i oklaskuja ten tam oczywisty czyn po prostu otwartego podejscia do problemu jest objawem tej istniejacej patologii. Ale to jest pierwszy krok w dobra strone rozwoju, oby na tym nie poprzestalo. Trzeba przemuwic do tych starych zrezygnowanych lub wygodnych, ze niszcza szansy mlodzierzy na lepsza pryszlosc trzymajac sie z paranoja starych absrurdanlcyh tradycji i nawykow kture prznikaja wszystkie sfery funkcjionowania Polskich uczelni chamujac rozwuj ktury takze moze dotkac ich potomstwa.
            • Gość: kagan Re: quality education for students IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 19:50
              A ktura to jest óczelnia wyrzsza? Morze Szkoła Głuwna Chandlowa? A morze Óniwersytet Żeszowski? A morze Politehnika Łucka albo Świentokszyska?
              • ruch040404 Re: quality education for students 29.01.11, 21:56
                KAGAN ,
                nie rób jaj z dziewczyny, z dysleksją na klawiaturze.
                AD MERITUM::
                JA serdecznie zapraszam do obrony swojego wydziału POLITOLOGÓW w osobach wczorajszego WOJEWODY dolnośląskiego- a dzisiejszego MARSZAŁKA SEJMIKU -zDOLNEGOśląska.
                No i tą, panią JOLANTĘ FEDAK= MPiPS, ZAWÓD wyuczony PLS
                A ESTIME
                mgr inż. mechaNIC TADEUSZ PIECZONKA "60+2"-ZIELONY
                11/13-cie years SANStravail/JOBless , non sans TRAVAIL WHISTLEblower
                ul. SZMARAGDOWA 31
                59 900 ZGORZELEC / 0048 75 649 30 44 / WWW.ROPOIWZK.COM- RUCH040404@WP.PL
                • Gość: Kagan Re: quality education for students? IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 22:06
                  Odczep sie lepiej Koles od P. Minister Fedak, bo ja jestem jej doradca od OFE, jak by sie kto pytal...
                  A PiSownie tp mozna latwo sprawdzic, np. Word'em...
                  Ciao!
                  • ruch040404 OFEm bach 30.01.11, 09:55
                    KAGAN ,
                    ja też doradzam pani MINISTRZE Jolancie FEDAK;;; możesz JĄ lege artis ZAPYTAĆ-PRZEPYTAĆ.== JOLANTA FEDAK <info@mpips.gov.pl>
                    JOLANTAFEDAKwgWŁAŚCIWOŚCI <info@mpips.gov.pl>

                    ad meritum

                    NAGLE okazuje się , że problemy rektora -profesora BOJARSKIEGO, urodziły wczoraj , a ZESRAŁY - excuseZZZZZZ le MOT- dzisiaj ;;; w tetrową pieluchę.
                    A ESTIME
                    mgr inż. mechaNIC TADEUSZ PIECZONKA "60+2"-ZIELONY
                    11/13-cie years SANStravail/JOBless , non sans TRAVAIL WHISTLEblower
                    ul. SZMARAGDOWA 31
                    59 900 ZGORZELEC / 0048 75 649 30 44 / WWW.ROPOIWZK.COMI zobaczymy co z tego wyniknie.
                    • Gość: Kagan Re: OFEm bach IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:09
                      Przestan 'ruch040404' zasmiecac ten watek!
    • moontag29 Dlaczego wierzę "baronowi" dr Dybczyńskiemu... 29.01.11, 16:26
      Ukończyłem Politologię 7 lat temu, nie żyje już studenckim klimatem i jego problemami, nie wiem jak sytuacja wygląda teraz ale patrząc z perspektywy własnych przeżyć i doświadczeń z Uniwerkiem Wrocławskim wydaje się, że ten tekst obnaża realne problemy i choroby tej uczelni, jak i mam wrażenie innych w kraju. Poza tym bije z niego autentyczna miłość do swojej profesji, do Uniwersytetu i jego misji. To tylko moje przypuszczenia ale wiem jedno - miałem na 4 i 5 roku sporo zajęć z dr Dybczyńskim i był to absolutnie jeden z najlepszych nauczycieli jacy tam uczyli a już z całą pewnością jeden z najbardziej inteligentnych i błyskotliwych. Surowy, niekiedy mocno złośliwy i nieprzyjemnie szczery wobec różnych studenckim "sztuczek" ale sprawiedliwy. Dlatego mu wierzę i mam nadzieje, że jego trudny dla środowiska głos odbije się echem. Myślę, że tacy ludzie, szczerze piszący również o swoim udziale w złym systemie są niezbędni aby choć spróbować coś zmienić na polskich uczelniach.
      Pozdrawiam
      Marcin
      • krzysztof.kozak Re: Dlaczego wierzę "baronowi" dr Dybczyńskiemu.. 29.01.11, 17:22
        Zwiałem z WNS mając skończone 4 lata studiów pięcioletnich magisterskich, ponieważ stwierdziłem, że jeżdżenie na Koszarową dwa semestry dłużej w celu zdobycia papieru, który poświadcza, że nic nie robiłem, jest bez sensu.

        Zajęcia z dr Dybczyńskim wspominam jako jedne z nielicznych, na których wymagano ode mnie jakiegokolwiek myślenia. Bywał nieprzyjemny, ale w przeciwieństwie do zdecydowanej większości mdłych, niezaangażowanych i premiujących bylejakość [np. poprzez ciągłe tolerowanie na zajęcia wodolejstwa i traktowanie każdej wypowiedzi, choćby horrendalnie głupiej, jako wkładu do dyskusji, bo w końcu "każdy może mieć swoje zdanie"] pracowników dydaktycznych WNS UWr stwarzał warunki do wyrabiania sobie swojej opinii. Do argumentacji. Logicznego myślenia.

        Jak ktoś jest delikatny to mógł czasem poczuć się urażony, ale takim ludziom i ogólnie wszystkim studentom WNS dużo większą krzywdę wyrządzano przyuczając ich do rytualnego powtarzania wykutych, banalnych formułek z podręczników, w których 1/3 zawartości to niekończące się, nieprzydatne w praktyce teoretyczne podziały z 25 punktów widzenia i inne rozwlekanie na tematy, które średnio inteligentny człowiek zrozumie w 20 minut]. A tak wygladała przytłaczająca większość zajęć.

        Nieliczni - poza dr Dybczyńskim - potrafiący zainspirować do chociaż kilku minut wysiłku intelektualnego, jak dr Cesarz [zarówno ojciec jak i syn], dr Drałus, dr Dudek, prof. Dymarski, dr. hab. Kazimierz Dziubka [!], dr Rogaczewska, dr Tuziak, dr Rogowska - sami nie odmienią tego wydziału.
        • Gość: nic Politechnika K** spróbuj egzamin tralala IP: *.internetia.net.pl 29.01.11, 18:04
          Mam dyplom PWr z 1989r. Solidny Wydział Elektryczny. Moje córki studiują na Chemicznym, minęło wiele lat, ale komuna na polibudzie trzyma się niestety na całego.
          Szanowny Panie Doktorze z UWr, ktoś wyżej pisał o sepuku, o posadzie na zagranicznym uniwersytecie, ludzie zgadują jakie były powody Pańskiego artykułu....
          Ja też przeszłam podobną szkołę, ale z firmami państwowymi. System, który Pan opisuje jest wszechobecny w naszym kraju. Moja rewolucja polegała na tym, że założyłam własna firmę. Myślę, że Pan nie jest w stanie założyć własnego uniwersytetu :(
          Mam również nadzieję, że ten artykuł nie jest bazą testową dla analizy naukowej (czyli prowokacją do wypowiedzi na temat).
          Nie sądzę, aby był Pan oszołomem, jak część komentatorów próbuje to przedstawić.
          Nie sądzę również - po lekturze postów - aby nie lubił Pan swojej pracy w zasadniczym jej aspekcie. Nie jest Pan wariatem i wie Pan jakie konsekwencje są możliwe.
          Ja - i myślę że inni też, w takiej sytuacji poszliśmy "po bandzie", zgadzając się na rzetelną krytykę, zachowania tłumów, opinie publiczne i to wszystko, co TEN artykuł wywoła.
          Szczerze - nie mam złudzeń, że sytuacja szkolnictwa wyższego w Polsce ulegnie zmianie z powodu Pańskiego wystąpienia. Rektor nawet nie kichnie, Senat nie bąknie, kumple będą hihihi chichotać w korytarzach uczelni.
          Ale u mnie i u innych osób (vide forum) ma Pan uznanie.
          Moje życie po podjęciu decyzji podobnej do Pańskiej potoczyło się wspaniale. Czego i Panu życzę.


        • moontag29 Re: Dlaczego wierzę "baronowi" dr Dybczyńskiemu.. 30.01.11, 00:39
          podpisuje się pod listą nazwisk, szczególnie dr Dziubka był rewelacyjny (choć każdy jest inną osobowością i u niektórych pewne cechy trochę drażniły np. pan Cesarz senior choć był uosobieniem kultury i wiedzy to czasem popełniał grzech zaniechania i bylejakości) natomiast muszę do tej listy konieczni dopisać dwa nazwiska:
          pana Kalickiego i pana Herbuta, nie wiem kim są teraz, jakie pełnią funkcję na uczelni i czy w ogóle wciąż tam są jednak za moich czasów byli wyspami zaangażowania w swojej profesji, choć przyznam, że różnili się dość znacznie w sposobie tego zaangażowania:) Jednakże nauczycielami byli wspaniałymi, obok dr Dybczyńskiego i dr Dziubki to byli najlepsi pedagodzy.
          • Gość: wns Re: Dlaczego wierzę "baronowi" dr Dybczyńskiemu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:46
            i prof Herbut (obecny Dyrektor Instytutu Politologii) i dr Kalicki wciąż są na WNSie :P
            ja bym do tej listy dorzuciła jeszcze prof Dymarskiego, dr Rogaczewską, dr Zielińskiego, dr Sulę, prof Wiszniowskiego, dr Kozierską i jeszcze kilka nazwisk by się znalazło :)
    • gabkamski Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średniowi... 29.01.11, 18:29
      Ale Panie i Panowie, to jest wierzchołek góry lodowej zwanej Polską!!!! Jeśli tak jest za Uniwersytecie Wrocławski,. to co się dzieje w Ministerstwach, w poszczególnych agendach rządowych, w polskim Rządzie, Sejmie, Senacie, czyż nie "odwraca" się naszej uwagi "pierdutami" od spraw najważniejszych - jak kondycja i przyszłość tego kraju "rozmienianego" na drobne sprawy...Przecież tak naprawdę wszystkie reformy: podatkowa, ubezpieczeniowa, zdrowotna, edukacyjna, gospodarcza są "spieprzane" - potem dyletancko poprawiane, bo prasa albo media coś "wyłapią" powoduje, iż wychodzą z tego "prawne zmutowane hybrydy", które zamiast "leczyć" polską rzeczywistość , są toksyczne i "rakotwórcze". Przecież cała energia ludzi spoza "Układu" jest kanalizowana, albo przez sprzedajne media, prasę, które z byle patriotycznego odruchu robią fobię, albo przez władzę, która ogłasza kolejny narodowy fajerwerk - jak z EURO - który bardziej "obnaża" Polską bezradność, ośmiesza ją na arenie światowej niż dodaje nam splendoru. Znamy mi biznesmen z Warszawy związany kiedyś z opozycją, powiedział mi prawdę jeszcze bardziej smutną; gdyby nie EURO, nie dałoby się pokonać marazmu Urzędników Ministerialnych, którzy mają w swoim obowiązku - czuwanie nad rozwojem gospodarczym kraju. Mamy potencjał, i pozwalamy, na paraliż Polski, wypuszczając, ba "wyrzucając" młodych specjalistów za granicę. Ten sam biznesmen, tłumaczy to, tym, że nagłe podniesienie pensji w Polsce - doprowadziło by do prawdziwej rewolucji w podejściu do wiedzy, a "Układ" nie chce tu żadnych zmian, bo można "ciąć" na wynagrodzeniach, kosztem swojego poziomu życia. Bo taką wizję przywieźli nasi " Ojcowie Założyciele" kapitalistycznej Polski - z USA, będąc tam na stypendiach Fundacji im. Fulbrighta, i innych...
      Myślę, że teraz dr. Autor artykułu skończy jak "Wszyscy Próbujący Coś Zmienić" czyli pełny ostracyzm ze strony środowiska, wewnętrzne "śledztwo" w sprawie "wstawiennictwa" i "poplecznictwa", może jakaś "Komisja Śledcza", albo "anonim" do Prokuratury...
      Układu nie można ruszyć, bo to domino, ruszysz jeden element, a wszystkie się zawalą. dojdzie do zapaści władzy... Okaże się bowiem, że przez te 20 lat cementowała taki "Układ" w naszym państwie doprowadzając mimo unijnych funduszy - do wielu zaniechań: inwestycje w energetykę, infrastrukturę, odtworzenie przemysłu terenowego ( to robią w podłej socjalistycznej Francji /rejon Akwitani, w Dolnej Saksonii, bo taka jest potrzeba społeczna!), promocja nauki (0,7% PKB na naukę!!!, na kulturę 0,5% PKB!!!) Przecież to grozi zapaścią cywilizacyjną!!! Dlaczego Władza, POlacy przecież budują "Bantustan" w środku Europy, w XXI wieku!!! I to jest pytanie na które powinniśmy sobie odpowiedzieć wszyscy, nie tylko środowisko uniwersyteckie!!! Jeśli naprawdę zależy nam na naszym kraju, na Polsce!!! Przepraszam za ten końcowy "egzaltacyjny" ton
      • Gość: starszy mieszkanie Re: Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średnio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 19:54
        Ma Pan [gabkamski] racje z tą byle jakoscia struktur władzy, nie tylko na UWr, ale na szczeblu centalnym też. Co robić, stawiał już retoryczne pytanie jeden klasyk a jego ide niezbyt dobrze skończyły. Zgadzam się też, że ton w kraju, nadaja "stypendyści" od Fulbrighta. To w Europie raczej się nie sprawdza i kraje przodujące [Niemcy, Francja, Norwegia, Szwecja] stosuja skutecznie inne modele zarządznia i państwem i gospodarką. Model Stanów Zjednoczonych opiera sie o kompleks militarny i nasa, w który pompuje sie miliardy dolarów i to napędza innowacyjność i przewage technologiczną [w nauce też; MIT i inne uczelnie] za którą i tak płaci cały swiat kupując amerykańską broń [60% swiatowej puli]. Ten model dla Polski odpada, nie mamy takiego komplesu przemysłowego, Bumar nędza a WAT też nie zawalczy. Trzeba zejść z obłoków i puścić poły wielkiego brata skupić się na współpracy naukowej w Europie i z ich nauk społecznych oraz historii [sasiadów] brać przykład. Wróćmy jednak do Wrocławia. Przecież taki sam bizantyjski styl władzy mamy w magistracie z Pane Prezydentem na czele. On publicznie oswiadczył, że nie musi przymować stron, mówiąc prosto zwykłych obywateli, on wybiera a Rektorów i owszem. Dwór dostarcza mu tego co stwarza luksus władzy np.nowe autko pewnie już kupione a tłuszcza odgoniona przez pretorian. Natomiast kłopoty się pietrzą przed miastem, komunikacyjne, komunikacji publicznej [najwolniejsza], finansowe, kulturalne także i te o których pisze Pan doktor, to jest miasto uniwesyteckie. Pózniej bedzie wielki krzyk, a przecież do wyborów poszło tylko 38 % mieszkańców z 500 tyś i ok. 120 tys głosowało na Sternika, zresztą doktora logiki. Mam trochę lepszą ocenę prof. Pacholskiego ale nie ulega wapliwości, że poległ gdyż miał zamiary reformatorskie, które środowisko torpedowało, ale o tym prasa nie pisała ale zajęła się portretem Pan Rektora, to też bezpieczne. Jeśli naprawdę zależy nam na naszym mieście, na Polsce; to trzeba nam wiecej trzeżwych głosów i mam nadzieje, że nie dojdzie do katastrofy krajowej, jak 200 lat temu, o czym pisał jeden z internautów.
    • Gość: dala.tata A co do Kellera... IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 18:44
      ... ktory glownie pluje, niespecjalnie jest cos do zrobienia. Mozna go ignorowac lub isc do sadu. Ale jednak tolerowanie tego, co robi, nie ma nic wspolnego z wolnoscia slowa. to jest tolerowanie przestepstwa, sukinsynstiwa, ohydy (jakkolwiek to nazwac) ze wzgledu na 'znikoma szkodliwosc', a nie pamiec o tym, ze mamy prawo do tego, by mowic w zgodzie ze swoim sumieniem.
      Zajrzyjcie tez tutaj.
      prof. (nad)zw. dr (re)hab. (mult.) dalatata
      • Gość: pfg Re: A co do Kellera... IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 18:50
        Nie, mój drogi dalatato, ja niczego nie mylę. Uważasz, że postępowanie Kellera jest nie do przyjęcia - podaj go do sądu. To jest twoje prawo, podobnie jak i twoim, i moim prawem jest publicznie zdezawuować impostora, czym oni zresztą się na ogół nie przejmują. Prawem zaś i głupców, i mędrców, i ludzi małostkowych, i wielkodusznych, i mściwych, i szlachetnych jest postępować - w tym wypowiadać się publicznie - w sposób, jaki dyktuje im ich intelekt i sumienie, ryzykując, że jeśli złamią przy tym prawo, zostaną ukarani. Tego prawa nie wolno nikomu bez wyroku sądu odbierać, to zaś stwierdzenie nie jest bynajmniej tożsame z pochwałą tych zachowań, w tym obrzydliwych postępków Kellera. Jednak - neminem captivabimus nisi iure victum (nikogo nie uwięzimy bez wyroku sądowego).
        forum.gazeta.pl/forum/w,87574,121495162,121522961,Re_tak_dla_nas.html?wv.x=2
        PFG czyli dr hab. Paweł F. Góra
        Pełnomocnik dziekana d/s Informatyki Stosowanej
        Wydziałowy koordynator d/s kierunków zamawianych
        Uniwersytet Jagielloński
        Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej
        Zakład Fizyki Statystycznej
        ul. Reymonta 4, 30-059 Kraków
        tel: 12 663 55 66
        fax: 12 633 40 79
        e-mail: gora@if.uj.edu.pl
        th-www.if.uj.edu.pl/zfs/gora/
        • Gość: dala.tata Re: A co do Kellera... IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 18:52
          Po raz kolejny myslisz mój drogi PFG wolnosc slowa z przyzwoleniem na kradziez tozsamosci i obrazanie innych. to nie ma nic wspolnego z wolnoscia slowa. w duzej mierze, to co robi Keller nadaje sie do sadu - podszywanie sie pod innych jest przepstepstwem, przynajmniej w cywilizowanym swiecie. tyle, ze sadzenie sie z takim indywiduum jest legitymizacja tegoz indywiduum. i miedzy innymi dlatego nie robie tego.
          forum.gazeta.pl/forum/w,87574,121495162,121521381,Re_tak_dla_nas.html?wv.x=2
          prof (nad)zw. dr (re)hab. (mult.) dalatata
        • Gość: domenico Re: A co do Kellera... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 18:57
          Zjeżdżajcie na swoje forum "Doktorat - nauka - uczelnia", obrzydliwe trolle z tytułami akademickimi!!! Mało już zaśmieciliście forów swoimi osobistymi porachunkami, zgrajo nierobów? Przyszliście także tutaj??? Won stąd, nikt was tu nie chce!!!
          • Gość: dala.tata Re: A co do Kellera... IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 19:24
            Hola hola, panie Domenico! Obrazasz tutaj grono dozywotnich, habilitowanych i rehabilitowanych profesorow a nawet i rektorow i to takich z licznymi orderami i wstegami oraz togami i gronostajami, a wiec UWAZAJ!
            prof. (nad)zw. dr (re)hab. (mult.) Dalatata
    • Gość: kubek Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn IP: *.tktelekom.pl 29.01.11, 19:05
      Ty, może ty zaocznie te studia robiłeś, co?
    • kontakt-gw Samokrytyka(?) Autora i nic z niej nie wynika... 29.01.11, 19:14
      Koncepcji, która, co oczywiste dla każdego rozsądnego obserwatora mającego jakieś pojęcie o funkcjonowaniu szkolnictwa wyższego w innych krajach, nie rozwiąże problemów polskiej nauki, a jedynie pogłębi stan zapaści?

      Tym jednym zdaniem Autor artykulu dodatkowo dyskwalifikuje siebie. W sumie artykul zenujacy, potwierdzajacy niskie morale srodowiska akademickiego i jego mentalnosc. Obecnie gdy etyka srodowiska nie jest juz zadna tajemnica (to miliony studentow i brutalna konfrontacja nabytych umiejetnosci z rynkiem pracy determinuja opinie spoleczna) odwaga mocno potaniala!!!

      Szkoda, ze w artykule nie ma ani jednej konstruktywnej i pozytywnej propozycji rozwiazania opisywanych problemow, za to cytowana krytyka obecnej nowelizacji bez podania jednego argumentu.

      Do obecnej nowelizacji mam wiele zastrzezen - glownie te, ze byla napisana pod dyktando zachowawczej profesury i KRASP (podobnie ostatnie zmiany w podkomisji ENM). Propozycja by srodowisko rozpoczelo dyskusje jest zwyczajnie smieszna - nie przy tej mentalnosci!!!

      Jedno jest cenne w tym atrykule - potwierdza mniej znany fakt o polskim SW - ryba psuje sie "od glowy" - nie tylko profesorskiej, ale przede wszystkim od "czolowych" uczelni. To one determinuja jakosc polskiego szkolnictwa wyzszego, a nie tak jak sie probuje wmowic spoleczenstwu uczelnie zawodowe i prywatne.
      • Gość: Kagan Re: Samokrytyka(?) Autora i nic z niej nie wynika IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 19:17
        Ja przedstawilem w tym watku program pozytywny...
        lech.keller@gmail.com
    • xylan To problem ogólnopolski 29.01.11, 20:02
      Ale to wszystko zbyt mało, by wyrwać nas z zaklętego kręgu quasi-sarmackiej ideologii ... która, ... „jest wykorzystywana dla usprawiedliwienia... sobiepaństwa, ksenofobii, lenistwa umysłowego i zwykłego oportunizmu podszytego lękiem przed wprowadzeniem niechcianych zmian, nowinek, rozwiązań, które mogłyby zakłócić święty spokój pracowników wyższych uczelni.”

      Całość w tekście: wyborcza.pl/1,76842,8417907,Polskie_uczelnie_w_objeciach_sarmatyzmu.html
      • machov Re: To problem ogólnopolski 29.01.11, 20:58
        Bardzo dobry tekst. Sądzę, że jakby podatnicy wiedzieli jak wydaje się ich pieniądze na uczelniach to by ich trafiło. Marazm, lenistwo, zaklinanie rzeczywistości, turystyka konferencyjna !!!.
        Uciekłem z Politech. do przemysłu (R&D) i dopiero teraz wiedzę, ze problemem Uczelni nie jest zbyt mała ilość pieniędzy (ich jest aż nadto w np nauk . tech. ), ale fatalne zarządzanie nimi.
        • Gość: Kagan Re: To problem ogólnopolski! IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:01
          Zgoda. Ale zrozum, ze kapitalistyczna Polska zawsze byla jest i bedzie polkolonia Zachodu, rynkiem zbytu na nadwyzki produkowane przez zachodnie koncerny w Chinach i rezerwuarem taniej sily roboczej dla owego Zachodu... Takie sa bowiem obiektywne prawa rzadzace rozwojem panstw kapitalistycznych (albo, jak kogos brzydkie slowo 'kapitalizm' razi, panstw o gospodarce rynkowej). Przed wojna Polska miala garstke studentow (dzis mamy wiecej doktorantow niz wowczas wszystkich studentow), a wiec ta garstka mogla dostac dosc dobre wyksztalcenie, ale po co Polsce w ogole wyzsze uczelnie, skoro z definicji mamy sie zdac na importowana technologie i know how?
          lech.keller@gmail.com
          • Gość: jot Re: To problem ogólnopolski! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.01.11, 09:42
            Kagan, wynieś się wreszcie z tego forum!!! Przestań zaśmiecać swoimi mądrościami i awanturami!
            • Gość: Kagan Re: To problem ogólnopolski! IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:13
              Nikt ci nie kaze czytac moich postow!
              • Gość: grizzly Re: To problem ogólnopolski! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 14:39
                A mi się podobają komentarze Kagana. Facet dobrze myśli, szkoda tylko, że tak mało osób słucha, co ma do powiedzenia, a jeszcze mniej potrafi to zrozumieć.
                • kagan.blox Re: To problem ogólnopolski! 30.01.11, 14:45
                  Oni sluchaja tego co mowie, tylko nie chca zrozumiec tego co mowie, gdyz mowie o rzeczach dla nich niewygodnych. A sa na mnie bardzo wsciekli, gdyz nic mi zrobic nie moga, jako iz pracuje za granica. Zreszta pisali na mnie donosy, ktore jednak zawsze do mnie trafialy.
                  Pozdr.
                  Kagan
    • Gość: kroki Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.11, 20:11
      Mam kolegę tu we Wrocławiu, który chełpi się posiadaniem tytułem licencjata z politologii.
      Do tej pory dziwiło mnie jak osoba robiąca podstawowe błędy ortograficzne i z miernym poziomem wiedzy o świecie może jednocześnie być "po studiach", nawet I stopnia.Teraz już mnie to nie dziwi, naiwny i nieświadomy byłem..
    • elipsa00 Prywatny Interes 29.01.11, 20:52
      Fakty są takie, że Uniwersytet Wrocławski wymaga gruntownych reform.

      Problem leży w systemie, finansowanie Uniwersytetu, wydziału, w znacznej mierze zależy od liczby studentów, stąd by przetrwać trzeba iść na ilość nie na jakość. Stąd nacisk kładziony jest na to by były zajęcia, i mniejsza z tym czy jest dla kogo, i co... Należy też wspomnieć o generalnym upadku poziomu kształcenia w Polsce.

      Kolejnymi sprawami jest nieudolna biurokracja na UWr, ale także część kadry dydaktyczno-naukowej jest słaba i nieudolna. Jednak to cechuje większość szkół wyższych, nie tylko w Polsce. Można więc ciągnąć niekończącą się dyskusję, ale problem naprawdę jest bardzo złożony...


      Jednak uważam, że są pewne możliwości zmian, bardzo powolnych... ale każdy kto ma wolę coś zmieniać, winien zmieniać od siebie. Jeśli ktoś, pisze mówi, że UWr. to bagno, to niech wie, że sam te bagno kształtuję... Więc albo się zwalniam, albo próbuję coś zmienić na lepsze..., albo jak Pan doktor do tej pory jestem w systemie i czerpie zyski...

      Nie znam się na naukach społecznych, ale liczba prac Pana doktora, przyjemniej tych, które widnieją na jego stronie jest niewielka, powiedziałbym, że ledwo starcza na doktorat. Możliwe, że nie wszystko jest ewidencjonowane na jego stronie. Ale jeśli ten dorobek jest tak mały to chyba za mało na habilitację. Szczere, zapewne, i dobre opinie studentów nie mogą tu być miernikiem poziomu naukowego prowadzącego zajęcia, bowiem studenci w większości mają małe pojęcie o badaniach naukowych. Ich oceny zwykle kształtują PR-wskie zachowania pracowników, a w nauce na PR-e daleko się nie zajedzie. Oczywiście to nie musi dotyczyć naszego doktora, nie znam go więc nie wiem...

      Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden interesujący aspekt. Na Uniwersytecie, adiunkt ma 10 lat na zrobienie hab. Od pewnego czasu ludzie nie wyrabiający się w tym czasie, są przyciskani przez władze uczelni (czy skutecznie to inna bajka). Rodzi się wiec pytanie, czy ww artykuł nie jest jakimś odwetem, bowiem jak łatwo policzyć Panu doktorowi kończy się czas.... Oczywiście nie można zarzucić kłamstwa Panu doktorowi, pisze zapewne on prawdę. Myślę, jednak, że zamiast pisać list do wyborczej winien, najpierw spróbować, w inny sposób, na forum UWr. A tak można mieć wrażenie, że Pan dr sięga po kolejne narzędzia by pchnąć swoją karierę do przodu.





      • Gość: Kagan Re: Prywatny Interes? IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:06
        Gruntownych reform wymaga cala polska nauka i cale polskie szkolnictwo wyzsze, ale aby sie one udały, to trzeba zreformowac gruntownie cala Rzeczpospolita!
        Powiedzmy sobie szczerze, że, kapitalistyczna Polska zawsze byla jest i bedzie polkolonia Zachodu, rynkiem zbytu na nadwyzki produkowane przez zachodnie koncerny w Chinach i rezerwuarem taniej sily roboczej dla owego Zachodu. Takie sa bowiem obiektywne prawa rządzące rozwojem panstw kapitalistycznych (albo, jak kogos brzydkie slowo 'kapitalizm' razi, panstw o gospodarce rynkowej). Przed wojna Polska miala garstke studentow (dzis mamy wiecej doktorantow niz wowczas wszystkich studentow), a wiec ta garstka mogla dostac dosc dobre wyksztalcenie, ale po co Polsce w ogole wyzsze uczelnie, skoro z definicji mamy sie zdac na importowana technologie i know how?
        lech.keller@gmail.com
      • Gość: trix Nieudolność administracji IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 14:37
        Ale ta nieudolność administracji wynika właśnie z negatywnej selekcji przy jej zatrudnianiu. Czyli - polityka prorodzinna, etaty z litości, po znajomości, brak ścieżki kariery zawodowej, ustawiane konkursy, brak oceny efektywności pracy itd.

        To jest źródło całego problemu. Z jednej strony wszyscy chcieliby, żeby było efektywnie i profesjonalnie. Ale wtedy musieliby przestać zatrudniać krewnych i znajomych. A tak nie można. Więc zatrudniają znajomych, a potem psioczą, że urząd jest nieudolny. Zero zdolności do skorelowania własnych wyborów z konsekwencjami.

        A co do osoby autora listu - dobrze, że o tym pisze, nawet (a może zwłaszcza) jeśli siedzi w środku tego bagna. Bo do tej pory najczęstsza reakcja kadry profesorskiej było wyparcie, zaprzeczenie i oburzenie.
        • Gość: grizzly Re: Nieudolność administracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 14:45
          Dokładnie! Nasza "kadra akademicka" wyspecjalizowała się tylko w dwóch rzeczach: nieróbstwie i zwalaniu winy na innych (administracja, pani minister, studenci, politycy, media...). Winni są wszyscy inni, tylko oni, niczym skrzywdzeni prometeusze, dźwigają na swoich pochylonych barkach całe zło tego świata. Może przyszedł czas walnąć się w pierś i zobaczyć belkę we własnym oku, zamiast drzazgi w oczach innych, panowie proffesorzy i doktórzy?
    • wari Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średniowi... 30.01.11, 04:02
      Sądząc z większości postów artykuł pozostanie niezrozumiany. Studenci i "autorytety z nieznanych przyczyn zaczęli recenzować autora tekstu. Zajrzano natychmiast do spisu publikacji, oceniono poziom dydaktyki itd. To, co mówi autor mało ważne, ważne kim jest i czy ma habilitację!
      Odnosząc się do niezłego i niestety prawdziwego tekstu, chciałbym tylko napisać, że przez blisko 15 lat pracy na UWr. (nauki przyrodnicze) nigdy nie zdarzyło mi się popierać, ułatwiać zdania egzaminów i usadzać na stanowiskach, protegowanych różnych osób z administracji czy też znajomych/rodziny innych naukowców. Takie prośby (nieco zakamuflowane) otrzymywałem jakieś 3 do 5 razy w ciągu całej dotychczasowej pracy, zarówno na stanowisku asystenta jak i adiunkta, ale nigdy nie ich nie spełniałem. Dokładnie tak samo postąpiłem w stosunku do swojej bliskiej rodziny, która tez oczekiwała na jakieś ekstra wsparcie. Uważam takie rzeczy za nieetyczne i nikt mnie nie złamie w takich sprawach. Dziwię się więc postępowaniu autora teksu, bardzo się dziwię.
      Tekst niezły i niestety pokazujący kawałek prawdy.

      P.S. Porównujcie osiągnięcia nauki polskiej do Armenii, Egiptu czy Peru, a nie do Niemiec czy Francji. Rocznie Polska przeznacza na naukę ok. 1,5 mld USD, a Niemcy ok. 52 mld USD czyli blisko 36 razy więcej.
    • kazimierara List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 05:04
      Drogi Andrzeju!
      Wielki niesmak wzbudziły we mnie Twoje "niby zwierzenia". Mieszasz w nich bowiem (oczywiście, że świadomie) sprawy ważne i nieważne, mijając się przy tym z prawdą. Co do portretu, o którym piszesz-ani go nie widziałem, ani mnie on nie interesuje, ani zapewne nie zainteresuje, jak wielu innych pracowników Uniwersytetu. Wmawiasz natomiast czytelnikom, że "wojna o portret" jest wojną powszechną-nie jest, o czym wiesz doskonale. Piszesz, że "cywilna odwaga oraz swoboda wypowiedzi mają swoje granice, zwłaszcza na Uniwersytecie" i że jedną z metod walki z oponentami to przypisywanie im łatki "wariata". Maz rację-wszak sam tę swobodę świadomie ograniczałeś i sam uczestniczyłeś w "robieniu wariata"-między innymi ze mnie. Piszesz, że wbrew ustawowym obowiązkom Senat uczelni nie uchwalił kryteriów ocen okresowych pracowników. Uchwalił! A że Twoi i moi pryncypałowie opiniowali i oceniali pracowników wbrew owym kryteriom, za to według fochów własnych, jest kwestią odrębną. Piszesz o biciu piany w sprawie różnicy pomiędzy "parametrem i kryterium". Wiesz przecież, że meritum jest w czymś innym-w tym mianowicie, że władze wydziałowe nie mogą zgodnie z prawem ustanawiać ekskluzywnych kryteriów dla oceniania pracowników wyłącznie danego wydziału; tak, jak nie mogą oceniać wyłącznie adiunktów. Piszesz: "żyjemy", "nie wierzymy" etc., świadomie tworząc jakieś sztucznie "MY". Pisz, Drogi Andrzeju, w swoim własnym imieniu, to bowiem, iż nie wierzysz (TY nie wierzysz!!!) "już chyba w żadną wartość", jest dla mnie i dla wielu oczywiste od lat. W swoim własnym imieniu opowiadaj również o przysługach, które wyświadczałeś członkom rodzin i znajomym kadry uniwersyteckiej. Nie czyń zaś tego zwłaszcza w moim imieniu, bo ja takich usług nie świadczyłem. Tak, jak nie przychodziłem na zajęcia i/lub wykłady z pożółkłymi konspektami oraz nie robiłem wielu rzeczy, które robili jacyś "MY". Drogi Andrzeju, jesteś członkiem rady instytutowej i wydziałowej oraz Senatu UWr. Byłeś również-za kadencji rektora Pacholskiego-we władzach Związku Zawodowego Nauczycieli Akademickich. Ja-oprócz krótkiego współprzewodniczenia związkowi-żadnej z tych funkcji nie pełniłem. Więcej, kiedy uznałem, iż związek-także z powodu Twojej szkodliwej działalności-nie spełnia swej ustawowej i statutowej roli, odszedłem. Ty od lat zasiadasz w oby radach i w Senacie. Nie uczyniłeś jednak nic, by wymienione ciała uczelniane działały in gremio w sposób bardziej racjonalny. Nawet nie zdobyłeś się na to, by w ramach protestu zrzec się członkostwa w obu radach i mandatu Senatora. Gorzej-jako członek dyrekcji Instytutu Politologii aktywnie współuczestniczyłeś w procesie stworzenia z tej jednostki "obozu pracy dydaktycznej". Nie ważne były ani prawo, ani zdrowy rozsądek, ani poziom kształcenia, zwłaszcza nie ważne były badania naukowe. Liczyła się tylko ilość studentów!!! Piszesz, że się wstydzisz-jest za co! Wmawiasz jednocześnie czytelnikom, że wstydzić się powinni jacyś "My", choć większość tych "My" ma czyste sumienie. Osobiście uważam, że niczego się nie wstydzisz, grasz jedynie na emocjach czytelników głównie dla obrony interesu własnego, acz pod płaszczykiem interesu ogółu. Nikomu nie odmawiam prawa do rachunku sumienia i zmiany postępowania, także Tobie. Nie napisałeś jednak, iż publicznie "wyznajesz" rzekomą prawdę o błędach i wypaczeniach w sytuacji dla siebie wyjątkowo niekorzystnej. Powoli jesteś bowiem rozliczany z konkretnych decyzji i konkretnych zaniechań przez coraz lepiej zorganizowaną opozycję wobec uniwersyteckich patologii, opozycję także wobec Ciebie.
      Dr Tomasz Krawczyk
      adiunkt w Instytucie Politologii
      Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego
      • Gość: genia Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.internetia.net.pl 30.01.11, 10:45
        Studiowałam politologię. To prawda, że nie trzeba się za bardzo wysilać żeby dobrnąć do końca. Większośc studentów się stara. Wystarczy kombinować, kserować, ściągać, podlizywać się.
        O wiele łatwiej jest dostać zaliczenie gdy np. cwiczeniowec przychodzi tylko na 2 pierwsze zajęcia w semestrze, potem połowę semestru zajęcia się w ogóle nie odbywają oczywiście bez żadnej informacji dlaczego. Na skargę częsci studentów dostajemy zastępstwo. Inna osoba, inny plan, inne warunki zaliczenia od tych przedstawionych na początku. I gdy już wszyscy ochłonęli i pogodzili się ze zmianami w dniu ostatnich zaliczających zajęc jak gdyby nigdy nic pojawia się pan który prowadził dwa pierwsze ćwiczenia.
        Wynika zamieszanie, nikt już nie wie od kogo w końcu mamy otrzymac wpis.
        Może studenci stacjonarni są traktowani z większym szacunkiem, nie wiem byłam na zaocznych.
        Co do Pana Dybczyńskiego. Miał naprawde interesujące wykłady. Prowadził je w taki sposób, że nikt nie spał, tylko słuchał z otwartą buzią. Uważam, że i tak miał do nas więcej szacunku niż osoba z historii opisanej wyżej, mimo, że potrafił z nas szydzić, że czegoś nie umiemy, choć powinnismy już na tym etapie edukacji umieć.
        • Gość: KAGAN Polska nauka NIE dziala w prozni! IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 10:57
          Polska nauka i polskie szkolnictwo wyzsze NIE dzialaja w prozni. Jak to uczyl pewien madry brodaty Zyd, nauka i szkolnictwo wyzsze sa czesciami nadbudowy, a wiec w ostatecznym rozrachunku o ich jakosci w dluzszym okresie czasu decyduje poziom rozwoju bazy. Coz to konkretnie oznacza? Ano to, ze jesli chcemy miec w Polsce nauke i szkolnictwo wyzsze na poziomie swiatowym, to musimy tez miec w Polsce przemysl na poziomie swiatowym, albowiem to przemysl generuje popyt na nauke, a NIE odwrotnie. Tak wiec musimy zaczac w Polsce odbudowywac nasz wlasny polski przemysl po ekscesach tzw. planu Balcerowicza, ktory doprowadzil do upadku nie tylko nasz polski przemysl, ale razem z nim polska mysl techniczna, a wiec takze i polska nauke, a wraz z nia polskie szkolnictwo wyzsze. Po prostu kraj, ktory z gory nastawia sie na import technologii i know how, nie potrzebuje wlasnych wysoko kwalifikowanych kadr: wystarcza mu technicy, a garstke inzynierow ktora bedzie wciaz potrzebna, aby utrzymac w ruchu montownie oparte na importowanej technologii i importowanym know how, moze sobie znacznie taniej sprowadzic z zagranicy niz starac sie ich wyksztalcic w kraju (problem skali produkcji zwiazany z tzw. kosztami stalymi). Podobnie jest tez z naukami spolecznymi: po co Polsce ekonomisci czy socjolodzy, skoro z gory zakladamy, ze zachodni model organizacji gospodarki i spoleczenstwa jest najlepszym z mozliwych nawet w specyficznych polskich warunkach. A co do humanistyki: w biednym kraju, nie majacym wlasnego przemyslu ani wlasnej mysli technicznej, ksztalcenie humanistow jest po prostu luksusem, na ktory taki kraj nie jest stac. Oczywiscie, odbudowa polskiego przemyslu nie oznacza zadnych tendecji autarkicznych, a wrecz przeciwnie. Aby istnienie polskiego przemyslu mialo sens, musi byc on nowoczesny a przede wszystkim konkurencyjny . Oznacza to, ze w Polsce musza znajdowac sie zarzady (centrale) polskich firm (czy beda one prywatne, panstwowe czy tez z mieszna wlasnoscia jest tu sprawa drugorzedna, gdyz jak to mawial Deng Xiaoping "nie ważne czy kot jest biały czy czarny, byle dobrze łapał myszy”, a ze mial racje, to widzimy po rozwoju ChRL) oraz biura konstrukcyjne, zas produkcja moze odbywac sie wszedzie tam, gdzie ma to sens ekonomiczny (ze wzgledu np. na jej koszta, koszta dystrybucji czy tez dostep do sily roboczej albo surowcow) - wazne jest aby polskie firmy produkowaly nowoczesne i konkurencyjne (nie tylko cenowo, ale i jakosciowo) wyroby, i aby zyski z ich produkcji i dystrybucji wracaly do Polski. Tylko wtedy bedziemy miec w Polsce srodki finansowe na reforme i rozwoj polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego, i tylko wtedy Polska moze stac sie naprawde nowoczesnym, liczacym sie w swiecie panstwem. Oczywiscie, UE nie bedzie popierac takiego programu, gdyz Zachod nie jest zainteresowany tym, aby wyrosl mu u boku powazny konkurent. Tak wiec odbudowa polskiego przemyslu, a wraz z nim calej polskiej gospodarki oraz odbudowa polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego wymagac moze wystapienia Polski z UE, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby Polska pozostala w Strefie Szengen i w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EEA).
          lech.keller@gmail.com
        • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 10:59
          Konkretnie poproszę-jaki przedmiot, który semestr, którego roku akademickiego? Konkretnie odpowiadam, że za organizację zastępstw odpowiadają konkretni zastępcy Dyrektora IP.
          T. Krawczyk
      • Gość: Kagan Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:16
      • Gość: Kagan Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:22
        Panie Tomaszu!
        Czy pracowal Pan na Politechnice Warszawskiej? Gdyz na PoP jest jeden Tomasz Krawczyk, ale nie z Uniwersytetu Wroclawskiego a z Politechniki Warszawskiej.
        Pytam sie wiec Pana, czym zasluzyl Pan na pobieranie od polskich podatnikow pensji adiunkta? Jakie ma Pan konkretne osiagniecia naukowe? O dydytaktyczne nie pytam, gdyz dydaktyke to powinni prowadzic glownie wykladowcy a nie adiunkci (assistant professors, ktorzy na Zachodzie zajmuja sie glownie badaniami).
        lech.keller@gmail.com
        • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 11:48
          Nie, nie nigdy nie pracowałem na jakiejkolwiek politechnice. Moje osiągnięcia są bardzo konkretne naukowe-w postaci opublikowanych tekstów, tekstów w druku oraz w przygotowaniu. Na stronach internetowych IP wykaz moich publikacji sprzed jakiś 6 lat, a pracuję od 2004 r. Na tym m.in. polega patologia polskiej nauki, że niemal zawsze prowadziłem (jak większość adiunktów) zajęcia i wykłady z ogromną liczbą nadgodzin (za dwie osoby-standard!). Czy Pan uważa, że prowadzenie zajęć od 8.00 do 19.30 to normalne? Ja nie, ale tak mi narzucano. Czy Pan uważa, że wyjazd na poważną konferencje zagraniczną do jednego z brytyjskich instytutów to koszt 1000 zł? Tyle mi zwrócono, bo tyle się maksymalnie zwraca-z własnej kieszeni zapłaciłem około 3.500 zł. Proszę wybaczyć, ale na uprawianie nauki trzeba mieć-oprócz otwartego umysłu-również czas i pieniądze.
          • ajent.blox Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 12:38
            OK. Ale to znaczy, ze na swiecie to Pan jako naukowiec po prostu nie istnieje. Nie twierdze ze z Pana winy, a raczej z winy systemu. Niemcy, ktore licza okolo 2 razy tyle mieszkancow co Polska, mialy od roku 1989 dwunastu Noblistow z dziedzin naukowych (glownie fizyka a takze chemia, medycyna i ekonomia), zas Polska miala ich dokladnie zero. I to wystaczy, aby zwatpic w sens dalszego finansowania przez polskich podatnikow polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego.
            Pozdr.
            Kagan czyli lech.keller@gmail.com
          • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 15:12
            Panie Tomaszu, a co pan konkretnie zrobił, żeby wyeliminować te patologie w polskiej nauce, choćby tylko we własnym otoczeniu? Wszyscy doskonale wiemy, że od lat źle się dzieje na Uniwersytecie, sam Pan też pisze o patologiach, które uniemożliwiają Panu karierę naukową. Pan Dybczyński przynajmniej miał tyle odwagi, żeby skrytykować ten patologiczny stan rzeczy, za to po przeczytaniu Pańskiego listu mam wrażenie, że jedyne na co Pana stać, to - i tu przepraszam za szczerość i walenie bez ogródek - obrzydliwe lizusostwo wobec przełożonych. I przyznam szczerze, że nie specjalnie mnie obchodzi, jakie funkcje pełni pan Dybczyński na uczelni, jakie ma osiągnięcia naukowe, jaki może być ukryty cel jego artykułu - dla mnie najważniejsze jest, że w końcu szczerze napisał to, co wszyscy na Uniwersytecie wiemy od dawna. Jego artykuł to z pewnością ważny krok w kierunku zmian na Uniwersytecie, na które wszyscy czekamy. Być może pan Dybczyński nie przemawia w Pańskim imieniu, ale przemawia w moim imieniu i - podejrzewam - także w imieniu wielu pracowników uczelni, którzy chcą normalnie funkcjonować i się rozwijać, a także w imieniu społeczeństwa, które (co można wywnioskować z wyjątkowo licznych wypowiedzi na tym forum) żąda otwartej, uczciwej i zgodnej z regułami państwa prawa oceny instytucji, finansowanej przecież z jego podatków. Proszę tego nie niszczyć, w imię swoich prywatnych interesów.
            • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 15:22
              I jeszcze jedno: proszę nie pisać, że jest Pan krystalicznie czysty, bo - jak wynika z przytoczonych danych - nie wywiązuje się Pan ze swoich podstawowych obowiązków, do których, obok pracy dydaktycznej, należy też publikowanie artykułów naukowych z konkretnymi, wartościowymi rezultatami badań. Tak więc Pan też cierpi na tym, że tkwi w tym patologicznym bagnie. Z Pańskiego listu wynika, że Panu taka sytuacja odpowiada, ale proszę nie wymagać tego od innych.
              • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 15:55
                Z jakich danych-z wykazu publikacji sprzed 6 lat na stronach IP? Poza tym jest jeszcze kryterium jakościowe.
                • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 16:19
                  Nie. Z bazy danych prowadzonych przez BUWr. Wynika z niej, że w ciągu 6 lat pracy w UWr (od 2004 r.) opublikował Pan tylko 4 recenzowane artykuły, wszystkie w wydawnictwach krajowych. Lista Filadelfijska to dla Pana zupełna abstrakcja. Ostatnia Pańska publikacja w bazie pochodzi z 2010 r.
                  • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 16:21
                    PS. A "kryterium jakościowe" to - jak domyślam się - Pańskie własne kryterium? Bo w żaden sposób nie rozumiem, co dla Pana oznacza ten termin.
                    • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 16:41
                      Pisanie oryginalnych tekstów, które coś wnoszą, a nie są jedynie powielaniem czegoś tam. I nie są pisane na zasadzie "wytnij-wklej", na kolanie-żeby było więcej.
                      T. Krawczyk
                      • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:04
                        Przykro mi, ale z faktu, że wszystko (zresztą niezbyt dużo), co Pan opublikował, znajduje się w nisko punktowanych wydawnictwach krajowych, wynika, że nie są to artykuły ani dużo wnoszące do nauki, ale zbytnio oryginalne. Jest więc chyba tak, jak podejrzewałem: ta "wysoka jakość" Pańskich publikacji jest wyłącznie w Pańskim mniemaniu.
                  • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 16:39
                    Zapewniam, że dużo więcej, włącznie z obszerną monografią. Za bazę nie odpowiadam.
                    T. Krawczyk
                    • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:15
                      Tak się jednak składa, że wszystkie bazy pokazują, że Pański dorobek jest zwyczajnie mierny (zarówno pod względem jakości, jak i ilości). Z kolei ta "obszerna monografia" to podejrzewam nic innego, jak tylko wydany doktorat. Bo takich raczej nie pisze się w dwa lata po obronie (a właściwie jeden rok, bo bronił się Pan w grudniu), a jeszcze rzadziej piszą "obszerne monografie" osoby mające na swoim koncie zaledwie jeden, nierecenzowany artykuł w tak renomowanym czasopiśmie, jak "Wrocławskie Studia Politologiczne".
                      • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 17:37
                        Proszę szukać dalej, albo dalej wycierać sobie mną twarz. Jakoś po mnie spływa-bo wiem, co wiem; wiem czego, nie wiem; zwłaszcza zaś wiem co opublikowałem i jak zostało to ocenione przez recenzentów.
                        T. Krawczyk
                        • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:56
                          Ależ ja wcale nie mam czasu i ochoty szukać czy studiować dogłębnie Pańskiego życiorysu naukowego. Znalazłem już wystarczająco dużo wiarygodnych informacji na Pański temat, żeby zauważyć, że mija się Pan z faktami na swój temat. Na pewno nie interesują mnie Pańskie osobiste przekonania odnośnie siebie samego i podejrzewam, że innych dyskutantów też nie.
                          • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 17:58
                            I vice versa.
                          • Gość: Kagan Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 18:02
                            A to bylo niby do kogo? I co konkretnie Pan znalazl i gdzie? Moze w archiwach bezpieki (pardon, IPNu)?
                        • Gość: Kagan Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 17:57
                          A jacy to byli recenzeci? Jak z Polski, to sie ich recenzje po prostu nie licza. I czemu nie ma Pana na PoP?
                          • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 17:59
                            Z Polski też się liczą. A czemu nie ma? Nie wiem.
              • Gość: magister Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.01.11, 19:36
                Panie adiunkt, a właściwie Panie Dybczyński, jako "rządzący" sam Pan ten układ petryfikował. W Pana artykule nie ma żadnych propozycji. Zbacza Pan z tematu "atakując" dr Krawczyka za brak wartościowych publikacji, implicite zakładając, że wartościowe znaczny z tzw. listy filadelfijskiej. Po pierwsze, to się nijak ma do słuszności zarzutów stawianych Panu przez kolegę z wydziału. Po drugie, nie ma obowiązku publikowania na liście filadelfijskiej (nie oceniam czy to dobrze czy źle). Obowiązkiem wynikającym z ustawy i regulaminu UWr jest zrobienie habilitacji w ciagu 9 lat. Po trzecie, czymś rzadkim w polskiej politologii jest publikowanie na LF - toteż wymaganie tego akurat od dr Krawczyka jest niepoważne.
                • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 19:44
                  Nie nazywam się Dybczyński i nie jestem kolegą z wydziału pana Krawczyka. Więc post nie do mnie.
                • Gość: taka sobie Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 21:46
                  Zgadzam się z magistrem. Autor artykułu, choć mówi o sprawach istotnych, to jednak nie jest dla mnie wiarygodny. Jest to tzw. narzekanie dla narzekania. Wytykanie błędów i patologii bez najmniejszej próby zaproponowania jakichkolwiek rozwiązań tychże, jest tylko pustym biadoleniem. Zabieg retoryczny stosowany przez aytora artykułu, polegający na "ujawnianiu bezeceństw" i równoczesnym biciu się w piersi, że on też brał w tym udział, ale na tyle go to mierziło, że nie chce, by tak dalej było, znany już był w Średniowieczu. Być może, gdyby autor mógł pochwalić się aktywnością naukową większą, niż wymagana jest na przeciętnej polskiej uczelni do wszczęcia przewodu DOKTORSKIEGO, gdyby nie zasiadał w gremiach swojej uczelni, a więc nie tworzył prawa obowiązującej na niej, byłby wiarygodny w swych oskarżeniach. Niestety, mam nieśmiałe przeczucie, że autorowi jednak nie o dobro UWr. chodzi. Jak co roku, w marcu na uczelniach odbywają się oceny nauczycieli akademickich. I choć autor twierdzi, że senat nie uchwalił zasad oceny nauczycieli (a sam zasiada w senacie, czyli nie wie, co się dzieje na posiedzeniach - choć wystarczyło wejść na bip uniwersytecki), zasady te zostały uchwalone już chyba rok, czy dwa lata temu i nie są one zbyt łaskawe dla leniuszków naukowych. Niestety, mała aktywność naukowa, brak habilitacji w przepisowym terminie to realna groźba zwolnienia. Często w takiej sytuacji osobie małoaktywnej pozostaje albo "odroczenie" poprzez staranie się o urlop zdrowotny (ocena się oddala o rok), albo założenie związku zawodowego i bycie w jego władzach, albo też zrobienie szumu medialnego (p. Migalski). Nie chcę się wypowiadać co do intencji autora artykulu przyświecających mu w napisaniu tekstu, bo aż tak bardzo mnie to nie frapuje. Co do perspektyw jego dalszego zatrudnienia autora artykulu na krytykowanej przez niego uczelni to mogę tylko stwierdzić, że artykuł, wbrew pozorom, bardzo mu pomógł, gdyż teraz nikt nie odważy się nawet palcem mu pogrozić, by nie być posądzonym o sprzyjanie temu, co sam autor piętnował, a z czego garściami czerpał. A jak jest naprawdę? A czy to ma jakieś znaczenie? To są tylko takie moje dywagacje starszej pani, której na szczęście już to wszystko nie dotyczy.
                • Gość: Borussia Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 22:28
                  Po trzecie, czymś rzadkim w polskiej politologii jest publikowanie na LF - toteż wymaganie tego akurat od dr Krawczyka jest niepoważne.

                  To jest właśnie mentalność polskiego naukowca. Czy ja dobrze zrozumiałam? Skoro w jakiejś dyscyplinie nikt nie publikuje na LF, to wymaganie tego od przedstawiciela tej dyscypliny jest niepoważne? Brawo! Jest pan świetnym kandydatem na polskiego naukowca, panie magistrze, na pewno planuje pan zostać politologiem, skoro tak świetnie orientuje się w zwyczajach tego środowiska. I na pewno pociągnie pan polską naukę do przodu, tak że wszyscy inni będą tylko zgrzytać zębami z zazdrości.
                  Inna sprawa, że pan magister chyba nie za bardzo wie, do kogo pije, bo zdaje się pomylił jednego z dyskutantów z autorem tekstu. Albo celowo miesza w dyskusji. To pewnie też taki przejaw inteligencji akademickiej...
            • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 15:53
              Zrobiłem na tyle wiele, że trzeba mnie było niszczyć pomówieniami i bezceremonialnym łamaniem prawa. U władz wszelkich już dawno jestem skreślony, bo się nigdy nie podlizywałem i nadal nie podlizuję. Wrażenia to jedno, a fakty to drugie. Powtarzam-jest jeszcze strategia ruchów wyprzedzających. Kto wierzy w to, w co wierzy-jego sprawa. Mamy wolność wyznania.
              T. Krawczyk
              • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 16:28
                Proszę o konkrety, co Pan zrobił i co Panu zrobiono. Nie wiem, czy ma Pan tyle odwagi, żeby je podać, ale z tego, co Pan już napisał, wynika, że jednak patologia uniwersytecka również Pana dotknęła całkiem mocno. Wynikałoby z tego, że pan Dybczyński pisał jednak również w Pańskim imieniu (o ile Pan chce, żeby te niemiłe rzeczy, np. "bezceremonialne łamanie prawa", więcej się nie powtórzyły).
                • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 16:47
                  Proszę się przedstawić z imienia i nazwiska, przesłać e-maila na mój służbowy adres, to może będzie to jakieś przedpole do dyskusji. Nie życzę sobie, żeby ktokolwiek w moim imieniu mówił per MY-MY zrobiliśmy, My nie wierzymy etc. Ja odpowiadam wyłącznie za siebie i za swoje czyny.
                  T. Krawczyk
                  • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:21
                    Zabrał Pan głos w publicznej dyskusji, więc proszę publicznie uzasadniać swoje stwierdzenia faktami. Tak chyba należy postępować w akademickiej dyskusji. W przeciwnym wypadku jest to lanie wody i rzucanie słów na wiatr. Z Pańskiej ostatniej wypowiedzi wnioskuję, że albo Panu tych faktów brakuje, albo nie potrafi Pan dyskutować. I jedno, i drugie nie świadczy o Panu dobrze, jako naukowcu. Czekam więc na fakty, o które prosiłem...
                    • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 17:57
                      Konkretnie proszę udać się do zarządu Związku Zawodowego Nauczycieli Akademickich i poprosić o całość dokumentacji związku. Znajduje się tam wiele ciekawych szczegółów odnośnie tego z kim i o co dr Dybczyński walczył. Równie wiele szczegół jest tam na temat tego, z czym o i co ja starałem się walczyć. Po przeczytaniu tych dokumentów można sprawdzić jeszcze inne źródła o statusie informacji publicznej, włącznie z moimi i nie moimi skargami do PiP oraz oświadczeniami załączanymi do protokołów z Rady Naukowej IP UWr. Wszystko na ten temat.
                      Żegnam, bo czym innym list otwarty, a czym innym polemika z osobą anonimową.
                      T. Krawczyk
                      • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 18:10
                        kazimierara napisała:

                        > Równie wiele szczeg
                        > ół jest tam na temat tego, z czym o i co ja starałem się walczyć.

                        Więc proszę podać te szczegóły. Brakuje Panu odwagi? Ale żeby publicznie wylać kubeł pomyj na kolegę z instytutu, podpisując się imieniem i nazwiskiem, to już odwagi Panu nie zabrakło?

                        Nie zmienia to faktu, że z informacji, jakie Pan podał, widać, że tkwi Pan w tym samym bagnie, co dr Dybczyński. Nie rozumiem więc sensu Pańskiego listu otwartego. Wyraźnie wynika, że - wbrew temu, co Pan pisze - dr Dybczyński przemawia również w Pańskim imieniu. A usprawiedliwianie się, że mam niski dorobek naukowy, bo jestem zawalony pracą dydaktyczną, jest co najmniej niepoważne. Odbieram Pański list jako efekt jakichś wewnętrznych porachunków w instytucie, szkoda tylko, że wywlekanych na forum publiczne.
                        • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 18:43
                          Ponieważ nie chcę wlaśnie tego, żeby mój List otwarty był traktowany jako porachunki osobiste i personalne animozje, lecz jako sceptycyzm co do chęci i co do legitymacji moralnej dr. Dybczyńskiego, odsyłam Pana/Panią do dokumentów. Tam są fakty-obiektywne! Wnioski proszę wyciągnąć samemu/samej. Jestem (już) odporny na ataki ad personam. Nikt za mną nie stoi i niczego nie usprawiedliwiam. I tyle.
                          T. Krawczyk
                          • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 19:14
                            Nie napisał Pan żadnych konkretów, co jest w tych dokumentach, a kota w worku nie kupuję. Zresztą również przy innych moich zapytaniach nie stać było Pana na żadne fakty. Dla mnie Pańskie tłumaczenia są nieracjonalne, nieprzekonujące, a przy tym jest w nich sama woda i zero konkretów. Innego wyjaśnienia motywacji, jaka przyświecała Panu podczas pisania tego listu, nie widzę. Przykro mi, ale nic Pan nie zrobił, żeby moje wnioski były inne.
                            • matdokt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 19:27
                              Gość portalu: adiunkt napisał(a):

                              > przy tym jest w nich sama woda i zero konkretów. Innego wyjaśnienia motywacji,
                              > jaka przyświecała Panu podczas pisania tego listu, nie widzę. Przykro mi, ale n
                              > ic Pan nie zrobił, żeby moje wnioski były inne.

                              panie adiunkcie szanowny, a może pan mi wyjasni jakie byly motywacje Dybczynskiego w napisaniu tego listu? Dlaczego uzywa on wszedzie my? ja jestem z wydzialu Mat&Inf i na swoj los nie narzekam. Dlatego nie uwazam ze reprezentuje on mnie. Wydaje mi sie ze istnieje ogromna przepasc miedzy naszymi wydzialami (w zarobkach, osiagnieciach naukowych, grantach).
                              • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 19:42
                                Już napisałem, że nie interesują mnie motywacje, interesuje mnie treść artykułu. Proszę uważnie przeczytać rozmowę. Jeśli Panu sytuacja na Uniwersytecie odpowiada, to O.K., mamy już dwóch.
                                • matdokt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 19:49
                                  Nie napisalem, ze odpowiada mi sytuacja na UWr. Administracja (zwlaszcza kwestura) czasami nie dziala tak jak nalezy. Jednak wiem, tez (z rozmow), ze wiele osob jest zadowolonych z pracy na moim wydziale.
                                  • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 19:57
                                    A ja nie napisałem, że nie ma na uczelni osób zadowolonych z pracy.
                        • Gość: Okiem obserwatora Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 19:46
                          Abstrahując od Panów "dyskusji" zastanawiam się jaki trzeba mieć tupet, żeby pisząc pod anonimowym nickiem oskarżać o brak odwagi kogoś, kto się podpisał imieniem i nazwiskiem.
                          I na ile trzeba być bezczelnym, żeby z pozycji anonima rozliczać tu kogokolwiek z jego publikacji i osiągnięć (stanowi to zresztą ulubiony sport gawiedzi w tym wątku, jak zdążyłam się zorientować).

                          Degrengolada moralna i intelektualna. A już zwłaszcza w wykonaniu przedstawiciela "elity", o ile ten Pański nick ("adiunkt") ma coś wspólnego z rzeczywistością.

                          Faktycznie wygląda na to, że podatnicy powinni zabrać Wam fundowane przez siebie zabawki i wygonić z piaskownicy.

                          • Gość: adiunkt Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 19:53
                            Jak by przeczytał Pan uważniej tę "dyskusję", zauważyłby Pan, że nie ja pierwszy zacząłem temat o publikacjach. Ja tylko sprostowałem nieprawdę na ten temat, napisaną przez pana Krawczyka.
                          • Gość: Kagan Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 19:57
                            No, to sie czujemy sie na tym forum, jak na dobrej polskiej wyzszej uczelni. Zamiast merytorycznej dyskusji, obserwujemy tu nasz mily polski akademicki grajdolek, w ktorym najwazniejsze jest dokopac koledze/kolezance, aby on(a) nie mial(a) mozliwosci dokopac pierwszy(a)... :(
        • Gość: Judyta Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego-fakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 11:55
          W liście dr. Krawczyka jest dużo racji, dr Dybczyński wiele skorzystał ze starego systemu (współtworzył go), nagle staje się jego krytykiem. Nie możemy jednak odrzucić twierdzenia, że nagle zrozumiał, iż postępował źle (sam zresztą o tym pisze). Powinien jednak napisać, jakie brzydkie rzeczy robił, bynajmniej nie dla administracji.
          NIECH Z NAZWISKA PODA PROFESORÓW, DR HABILITOWANYCH, DLA KTÓRYCH ROBIŁ PODŁE RZECZY, JAKIE TO BYŁY DZIALANIA. JEST TO WIINNY TYM LUDZIOM, KTÓRYM UDAŁO SIĘ JEDNAK ZACHOWAĆ ODROBINĘ HONORU.
          Apeluję do dr Dybczyńskiego-myślę, że czyta to forum, aby ujawnił te szczegóły, niech studeci dowiedzą się, jak działą korporacja profesorska.
      • Gość: obserwator Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.11, 13:05
        Jak to sie dzieje, ze wszystkie dyskusje o wadach systemu instytucjonalnego, zamieniaja sie u nas w dyskusje o to, kto jest lepszy? Nie znam obu panow, ale przeciez ich diagnoza stanu uniwersytetu jest identyczna - jedyne co ich rozni to to, ze autor tekstu przyjmuje (wreszcie przyjal) na siebie wspolodpowiedzialnosc za to, a autor listu otwartego usiluje wprowadzic podzial na "grzeszacych" i "sprawiedliwych". Juz widze te dyskusje w srodowisku, ktoredy biegnie linia tego podzialu!
        • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 13:19
          Szanowna Pani-nic nie usiłuję, po prostu stwierdzam fakty. System nie tworzy się sam, tworzą go konkretni ludzie. Pani wybaczy, ale jako zwykły adiunkt tego systemu nie współtworzyłem, a nawet wobec niego oponowałem, za co zebrałem baty. Bardzo konkretne baty!!! I proszę nie sugerować domyślnie, iż jestem członkiem jakiejś oligarchii, grupy interesów, czy-jak wielokrotnie słyszałem-bandy. Nie jestem. I opowiadam się za dogłębną reformą polskiej nauki oraz polskiego szkolnictwa wyższego, co nie znaczy, że bezkrytycznie popieram pomysły Pani Minister Barbary Kudryckiej-w 60% nie popieram. Dobrze jest najpierw znać fakty, a potem dokonać ich ich interpretacji. W innym przypadku pozostaje widzenie-w sensie wizji wróżbitów.
          T. Krawczyk
      • Gość: gość Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 18:18
        Szkoda Pańskiego tekstu na forum. Może jeszcze poprosi Pan redakcję GW o wydrukowanie Pańskiego listu w drukowanym wydaniu GW.
        • Gość: ebee Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 18:39
          i bedzie kolejna wazna pubikacja naukowa w dorobku pana dochtora.
        • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 18:50
          Jeśli redakcja zechce, to może ten list opublikować. Inna sprawa, ze chyba nawet by tak wypadało.
          T.Krawczyk
      • Gość: saviola Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego IP: 89.174.34.* 30.01.11, 18:29
        Drogi Panie Tomaszu, zajęcia przez Pana prowadzone należały do jednych z najgorszych (najnudniejszych) jakie pamiętam z 5 lat studiów, Pana podejście do studentów, sposób ocenienia, też dalekie były od ideału. Na pewno do "świętych" Pan nie należał, więc może trochę samokrytyki pod swoim adresem.


        były student
        • kazimierara Re: List otwarty do Andrzeja Dybczyńskiego 30.01.11, 18:56
          Nigdy za świętego się nie uważałem. A że zazwyczaj uczyłem przedmiotów trudnych i zazwyczaj w patologicznym wymiarze godzin, nie moja wina. Moja wina, że przez stanowczo zbyt długi czas milczałem. Ankiety z ocenami studentów są do wglądu. I nie wynika z nich, by większość studentów miała podobne zdanie.
          T. Krawczyk
    • sympatiaplus Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średniowi... 30.01.11, 09:55
      Nie należy lekceważyć oddolnych działań.
      Tak naprawdę tylko one mogą realnie przyczyniać nie do zmiany chorych sytuacji na uczelniach.
      Przed laty młodzież z wrocławskiej Akademii Muzycznej strajkiem zdetronizowała rektora Sąsiadka.
      Doktor Heimrath z Akademii Medycznej potrząsnął niedawno Akademią Medyczną. Miejmy nadzieję, że tylko zdrowo, ale też skutecznie.
      Ten protest uniwersyteckiego senatora też ma szansę na powodzenie.
      Zwłaszcza, że mocnym głosem wspiera go szef ważnego wrocławskiego medium, Gazety Wyborczej.
    • lis-vitalis Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średniowi... 30.01.11, 12:43
      Prosze sobie buzi nie wycierac sredniowieczem. W sredniowieczu uniwersytety mialy sie dobrze, lepiej, niz Uniw. Wroclawski.
      • ajent.blox Re: Jestem baronem. 30.01.11, 12:57
        W sredniowiecu uczono na uniwersytetach glownie guslarstwa stosowanego (czyli teologii) i tego, ze Ziemia jest srodkiem Swiata i ma jakies 10 tys. lat...
        • tryg.sk11 Re: Jestem baronem. 30.01.11, 13:15
          A co dopiero na UMK w Toruniu się dzieje...
        • valana Re: Jestem baronem. 30.01.11, 13:57
          ajent.blox napisała:

          > W sredniowiecu uczono na uniwersytetach glownie guslarstwa stosowanego (czyli t
          > eologii) i tego, ze Ziemia jest srodkiem Swiata i ma jakies 10 tys. lat...

          Nie, nie wszędzie, prawa nauczania teologii nie przyznawano każdemu. W wielu uniwersytetach jej w ogóle nie było. Uczono prawa (obojga praw, ściślej mówiąc), nauk wyzwolonych, medycyny (prawda, na niskim poziomie - ale taki był wówczas poziom wiedzy).
          • ajent.blox Re: Jestem baronem. 30.01.11, 14:05
            Prawo nie jest dziedzina nauki (a glownie sztuka klamania) a owczesna medycyna wyrzadzala wiecej szkod niz robila dobrego...
            Pozdr!
    • ajent.blox Pozew o kradzież anonimowego nicka 30.01.11, 13:11
      charioteer1 napisał: W USA facet dostalby zakaz wchodzenia do internetu, a gdyby nie poskutkowalo, zostalby zamkniety w instytucji.

      pfg napisał: Szczerze? Bardzo w to wątpię. Zapoznałem się tylko z niewielką próbką dzieł Kellera, więc może coś mi umknęło, ale Keller chyba nie wzywa do fizycznego rozprawienia się z dala.tatą, więc jakieś oskarżenie o "conspiracy to break the law" odpada. Kradzież tożsamości jest przestępstwem, ale czy jest nim kradzież anonimowego nicka? Tym bardziej, że Keller mógłby się bronić, że - jak to słusznie już podniesiono - dla każdego średnio rozgarniętego użytkownika forum jest jasne, iż "Gość: dala.tata" to co innego, niż "dala.tata" linkujące do odpowiedniego profilu na forum, a zatem Keller w istocie nie ukradł nicka. Pozostawałby pozew o damages, bardzo trudny i kosztowny, tym bardziej, że faktyczna osoba posługująca się przedmiotowym nickiem musiałaby (a) ujawnić swoją tożsamość, (b) wykazać, że oszukańcze posty Kellera wyrządzają jej szkodę. Moim zdaniem Keller drastycznie narusza dobre obyczaje. I tyle.
      Kagan pisze: czekam wiec na ten pozew sądowy ze strony nicka "dala.tata".
      Prosze na poczatek pisac na adres lech.keller@gmail.com, a wysle wtedy moj adres 'fizyczny' z tzw. realu, aby mi mozna bylo "zaserwowac' ow pozew, gdyz ja, w odroznieniu od "dala.taty" nie wstydze tego kim jestem i co robie w "cywilu".
      KAGAN
      • ajent.blox Re: Pozew o kradzież anonimowego nicka 30.01.11, 14:11
        PS: Ja bym zas udowodnil, ze forumowa dzialalnosc dalataty i ski z wiadomego forum wyrzadza mi znaczna szkode.
        lech.keller@gmail.com
    • Gość: dr Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 13:20
      Szkoda goscia teraz ta banda uczelnianych miernot go wykonczy.
      • Gość: 71tosia Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn IP: *.aster.pl 30.01.11, 13:35
        jak ci go tak szkoda to sprawdz kilka postow p Keller co on wypisuje o ludziach ktorzy z nim polemizuja, nie bedziesz mial trudnosci wypowiada sie ABSOLUTNIE wszedzie (np polemika Kellera z polemika Modzelwskiego, Goreckiej etc). Miernota to raczej lagodna inwektywa w jego wydaniu.
        • ajent.blox Re: Jestem baronem. 30.01.11, 13:58
          Kim ty jestes, nicku '71tosia', ze mnie szkalujesz publicznie? I jakie masz osiagniecia naukowe oraz jak je mozna zweryfikowac?
          lech.keller@gmail.com
      • kazimierara Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn 30.01.11, 13:41
        To błędne domniemanie. Zarzuty są w imieniu jakiś "MY" wobec jakiś "ONYCH". Baron jest nadal baronem; swojego księcia, króla i cesarza jakoś nie skrytykował. Skrytykował z imienia i nazwiska byłego rektora-bez błogosławieństwa z tzw. góry? Proszę nie żartować.
        T. Krawczyk
    • lucasik Zgadzasz się? dołącz do grupy id dyskusji na fb!§ 30.01.11, 13:35
      świetny gorzki prawdziwy tekst - zapraszam do dyskusji i wsparcia - on.fb.me/popieram-dybczynskiego, jest nas tam coraz więcej...
    • tbernard Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn 30.01.11, 13:47
      > Co raz częściej łapię się na tym, że wstydzę się przyznać, że skończyłem UWr -
      > politologię, bo się ze mnie zwyczajnie ludzie śmieją.
      > Śmieją się u mnie w pracy, moi przełożeni po politechnice, śmieją się znajomi p
      > o lepszych uczelniach...

      Bądźmy szczerzy, śmieją się bardziej z tej politologii niż UWr. Gdybyś był po UWr i kierunku informatyka, matematyka, fizyka itp. to wątpię aby się śmiali.
    • forelle15 Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn 30.01.11, 13:49
      na uczelniach polskich zawsze panowal feudalizm, stad pozne awanse naukowe, na pocieszenie-najlepszy uniwersytet niemiecki, czyli monachijski (52 na swiecie) ma taka baze (jestem tam codziennie) ze daleko do uniwersytetu w Zielonej Gorze , budynki i wyposazenie i ich stan jak w Polsce za komuny, pare tygodni temu profesorem honorowym z wielka pompa zostal szef firmy Rodenstock (okulary) Roland Rodenstock, za wybitne osiagniecia menadzerskie ktorymi dzielil sie ze studentami, a kilka dni temu czytalem w prasie, ze doprowadzil do bankructwa wlasna firme (300 mln €) i odsprzedal udzialy, banki probuja ratowac firme, hipokryzja nie jest specjalnoscia tylko UW
    • Gość: keller nie nudz Do Kellera IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 14:07
      Kagan Keller Ajent Popisuarka i te twoich 200 innych nicków
      przestań zaśmiecac ten wątek swoimi wypocinami bo zaraz i z tego forum cie wyrzuca
      zarzucasz innym brak osiagniec a sam nie masz jakichkolwiek (w liscie publikacji naukowych podajesz recenzje na merlin.pl)
      wykazujesz innym braki na PoP a sam tam nie istniejesz, nie masz tez nic na IF
      dlaczego ktokolwiek mialby cie zatrudniac? chyba jakiś masochista
      jestes internetowym trollem, jaki z ciebie naukowiec?
      dorobiles sobie teorie spiskowe ze świat się na ciebie uwziął a w istocie jestes winny sam sobie, nie masz dorobku
      wyrzucaja cie kolejno ze wszystkich możliwych forów, blogów czy stron
      wyrzucili cie z forum "nauka" "doktoranci", "po doktoracie", "doktorat nauka uczelnia", wyrzucił cie nawet Wieczorek ze swej strony
      wyrzucali cie tez kolejno ze wszystkich uczelni w jakich pracowales, najpierw z monash, a potem ze wszyskich szkółek gdzie postawiles stope: z nikozji, z łodzi, z portugalii - wloczysz sie po calej europie i nikt cie nie chce
      nie dlatego ze jestes glupi, wykazujesz intelegincje, ale dlatego obrazasz innych, kłamiesz, szczujesz, piszesz donosy, jesteś mitomanem i paranoikiem
      dlatego skoncz zmyślać, bo każdy kto cie zna ma juz wyrobione zdanie
      a tu na forum niedlugo sie też poznają
      • Gość: Kagan Re: Do Kellera IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 14:23
        A czemu nie masz odwagi podpisac sie swym nazwiskiem pod swym postem?
        Poza tym, to:
        1. Jestem na PoP (jako Lech Keller).
        2. Jak na razie, to probowano mnie zabanowac tylko na forum doktorat-nauka-uczelnia i u Wieczorka, ale ten jest przeciez znanym religijnym oszolomem (bezrobotny dr geologii, gdy na swiecie brakuje geologow).
        3. Z Monash mnie nie wyrzucili, tylko nie przedluzyli ze mna kontraktu, w ramach oszczednosci budzetowych (co w tym zlego, ze sie z nimi procesowalem?). Z zadnej innej uczelni tez mnie nie wyrzucili, a tym bardziej z Portugalii, co mozna latwo sprawdzic.
        TYLE U CIEBUE TEKSTU, A TAK MALO PRAWDY. WSTYD!
        • Gość: Nieważne Re: Do Kellera IP: *.newcastle.edu.au 31.01.11, 01:39
          Lechu,

          Wstyd. Krótko, pracujesz na jednak nie najlepszej uczelni w Portugalii, wielkiego dorobku naukowego nie masz, publikowanie doktoratu jako książki i mówienie że jest 'peer reviewed' jest dyskusyjne (jestem na uczelni w Australii po doktoracie w UK i wiem jak to z doktoratami wygląda, odrzuconych prawie nie ma a polityka wszędzie jest obecna; w zasadzie przyszłe miejsce pracy definiuje jaki był twój doktorat)... W każdym razie, wszystko to jest ok, ale proszę, nie pozuj na wspaniałego naukowca, lepszego niż Ci, którzy zrobili doktorat w Polsce. Jesteś przeciętny, a dowartościowywanie się na forum jest niestety tylko oznaką tej przeciętności...

          P.S. Ja też jestem przeciętny wg moich własnych kryteriów, więc 'no offence'. Owszem, większość naukowców w Polsce nie jest nawet na Twoim, czy moim 'przeciętnym' poziomie, ale w dużej mierze, niestety, tylko dlatego że nie wyjechali wtedy kiedy powinni byli wyjechać. Koledzy którzy skończyli doktorat w Polsce nie byli na początku doktoratu w niczym gorsi niż ja... a może nawet lepsi. Tym niemniej teraz ich dorobek naukowy jest nieporównywalny...
          • adept44_ltd Re: Do Kellera 31.01.11, 10:21
            doktorat Lecha poszedł do wydawnictwa Books on demand, bez recenzji, co każdy może sprawdzić... facet, jak zwykle, kłamie
            • adept44_ltd Re: Do Kellera 31.01.11, 10:32
              tu jest jeszcze dowód, by jakaś kolejna popaprana duszyczka nie odczuwała potrzeby zabrania głosu w tej sprawie


              www.bod.ch/index.php?id=296&objk_id=365694
              • kagan.blox Re: Do Kellera 31.01.11, 11:13
                A czytales te ksiazke? Uprzedzam, ze jest ona NIE po polsku, a wiec niedostepna dla ponad 90% polskiej profesury...
            • kagan.blox Re: Do Kellera 31.01.11, 11:16
              Bez recenzji, mowisz? A nie wystacza ci recenzje (wewnetrzne i zewnetrzne), ktore moja rozprawa musiala otrzymac, aby mi na jej podstawie przyznano PhD na Monash University?
          • kagan.blox Re: Do Kellera 31.01.11, 11:31
            Czemu nie masz odwagi podpisac sie pod swym postem? A ad rem:
            1. Pracuje na uczelni, na ktora mnie skierowala Portugalska Fundacja Rozwoju Nauki, m. in. po to, aby podniesc jej poziom. Nie widze tu wiec zadnego powodu do wstydu.
            Mozesz tez sie o takie stypendium postarac!
            2. Moja rozprawa doktorska byla, to nie raz, 'peer reviewed', a wiec nic dziwnego, ze mi ja pozniej opublikowano w postaci ksiazkowej bez kolejnych, zbednych juz przeciez, recenzji.
            3. Owszem, olbrzymia wiekszosc doktoratow zakwalifikowana wewnetrznie 'przechodzi' na Monash przez sito egzaminacyjne, ale zauwaz, ze tylko mniejszosc doktorantow zostaje w Australii doktorami, przynajmniej na Monash. Wiekszosc rezygnuje po prostu sama, a wiec selekcja dokonuje sie glownie naturalnie. Co widzisz w tym zlego?
            4. Na tym forum ja sie nie dowartosciowuje, a tylko staram sie popchnac reforme polskiej nauki.
            5. Nie uwazam sie bynajmniej za geniusza, ale tez uwazam, ze reprezentuje dobry europejski poziom, a wiec o wiele lepszy niz olbrzymia wiekszosc polskiej profesury. I zauwaz, ze ja jestem na posadzie mniej wiecej adiunkta (albo, jak kto woli 'lecturer' badz 'assistant professor'), z czym sie wcale przeciez nie kryje!
            Niemniej pozdr.
            lech.keller@gmail.com
    • Gość: Były_student Re: Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średn IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.11, 14:29
      .....piękny bełkot... aż żal, że nie będzie części drugiej....! Zapytam się tylko... czy wypada zaliczać osobom, z którymi się wspolnie impezuje, czy wypada byc z częscią grupy po imieniu, a innymi nie? Czy wypada dawać zaliczeniia za przebieranie się na uczelni? Czy wypada ustanawiać kryteria, które ośmieszają studentów? Czy wypada nie uznawać zwolnienia lekarskiego... i mimo to ciągać po konsultacjach z Kissingerem...czy wypada mieć "bliższy" kontakt ze swoją studentką?? Prawo do krytyki pozostawmy ludziom kryształowym. Niech się Pan nie martwi, powodzenia w habilitacji bo z doktoratem nie wyszlo chyba tak gładko?? Może uda się tym razem za pierwszym razem.... PAMIĘTAMY!!!!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka