Dodaj do ulubionych

Kierowco, zwolnij. Na wrocławskich ulicach jest...

01.02.11, 10:54
A może też warto napisać -kierowco zwolnij bo na wrocławskich drogach są pasy dla pieszych. Jest zima a my stoimy bo nas samochody nie przepuszczają. To taki zupełny brak kultury ze strony kierowców. Może w końcu w Radio i w Gazecie zaczną przypominać o tym kierowcom a nie martwić się tylko o ich samopoczucie.Pisi też słuchaja radia i czytaja gazety. Edyta
Obserwuj wątek
    • Gość: mru Re: Kierowco, zwolnij. Na wrocławskich ulicach je IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.02.11, 11:04
      Ja zawsze przepuszczam. Ale niestety nie moge być wszędzie :)
      • wrednywroclawianin Tzn. że mamy stać? Bo zwolnić bardziej nie można 01.02.11, 11:08
        ze względu na brak nawierzchni, coś jak w dowcipie:

        "Jechałem sobie dziurą, a tu nagle przede mną jak nie wyskoczy kawałek równego asfaltu!"
        • Gość: szmatan Re: Tzn. że mamy stać? Bo zwolnić bardziej nie mo IP: 195.116.30.* 01.02.11, 13:23
          tak, masz się zatrzymać, jeżeli zwolnienie nie wystarczy aby przepuścic pieszego.
    • Gość: ... Re: Kierowco, zwolnij. Na wrocławskich ulicach je IP: *.core.lanet.net.pl 01.02.11, 11:50
      No cóż, zawsze mi jako pieszej łatwiej postać przy krawężniku, niż kierowcy zatrzymać się na śliskim. Zwłaszcza, gdy niektórzy jadą pół metra za czyimś zderzakiem.

      Ot, wczoraj wieczorem pewien pizzowóz siedział mi na tyłku tak blisko, że przy zwalnianiu przed skrzyżowaniem mało mi w tyłek nie wjechał. A przedtem bardzo chciał wyprzedzać na wąziutkiej uliczce, w strefie, na 30-ce, akurat w takim miejscu, gdzie parkował prawidłowo na połowie jezdni inny samochód.

      Tak więc, jako że bywam na jezdni jako piesza i jako kierowca wiem, że zdecydowanie łatwiej pieszemu pół minuty poczekać. Ba, dość często przepuszczam samochody, w końcu korona mi z głowy nie spadnie. A że koronowanych głów jakoś wokół nie widać... ;)



      • Gość: z ukosa Sredni czas reakcji; 0,9 s. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 13:03
        50 km/h to ~ 13,88 m/s
        0,9s * 13,88 m/ s = 12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        12,5 m

        Taki odstep powinna zachowac przecietna snieta ryba w miescie.
        • Gość: z ukosa Dla opornych: jakies trzy przecietne samochody IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 13:05
          Daja sumaryczna dludoscia ten wlasciwy odstep.
          A potem durnie sie dziwia, gdy w kuperku poczuja TRAAAAAACHHHHHHH!!!!
          • tbernard Re: Dla opornych: jakies trzy przecietne samocho 02.02.11, 10:31
            > A potem durnie sie dziwia, gdy w kuperku poczuja TRAAAAAACHHHHHHH!!!!

            Chcesz powiedzieć, że durniem dziwiącym się jest ten któremu ktoś walnie w kuper a nie ten walący? Możesz jakoś rozjaśnić tok rozumowania?
            • Gość: z ukosa Moge, moge. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 13:12
              Wyglada na to, ze i jeden duren i drugi duren jada "jeden za drugim".

              Zjawisko utrzymywania prawidlowego odstepu w zasadzie nie wystepuje,
              mozna spokojnie zalozyc, ze durniami jest "zdecydowana" czesc populacji.

              Nawet, gdy komus cos zaswita i zrobi prawidlowy odstep, NATYCHMIAST w odstep
              wjezdza jakis duren. Liczba durniow rosnie wykladniczo. Podobnie ich koncentracja na 1 km
              biezacy drog i ulic.

              Stad to uogolnienie.
              • tbernard Re: Moge, moge. 02.02.11, 13:32
                Zbyt naciągane.
                Ale spierał się nie będę i uznajmy, że wszyscy są durniami.
                • Gość: z ukosa Re: Nie wszyscy, ale: "zdecydowana wiekszosc" (*) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 14:40
                  Tak to okreslilem.

                  Statystyka wprawdzie nie zna takiego pojecia (*), ale przy ocenie danych mozna go
                  w popularnym ujeciu wykorzystac.

                  Wiec jednak ta zdecydowana wiekszosc nie ma pojecia o tym, co wlasnie robi.
                  Tez sie nie bede spierac.

                  • c2h6 Re: Nie wszyscy, ale: "zdecydowana wiekszosc" (*) 02.02.11, 15:08
                    Gość portalu: z ukosa napisał(a):

                    > Tak to okreslilem.
                    >
                    > Statystyka wprawdzie nie zna takiego pojecia (*), ale przy ocenie danych mozna

                    No i proszę, znowu się wykazujesz dyletanctwem. Oczywiście że statystyka zna odpowiednik takiego pojęcia. Gdybyś cokolwiek wiedział o rozkładzie normalnym i odchyleniu standardowym to byś sobie z tego zdawał sprawę.

                    • Gość: z ukosa Prosze o definicje w relacji do rozkladu normalneg IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 15:27
                      Wraz ze sczegolami i przyjeta terminologia, zawierajaca "te zdecydowana".

                      Ta prosba wynika z mojego "dyletanctwa".
                      Poniewaz Ty wiesz, a ja "nie wiem", wiec podaj.
                      Czekam.
                      • c2h6 Re: Prosze o definicje w relacji do rozkladu norm 02.02.11, 15:36
                        Gość portalu: z ukosa napisał(a):

                        > Wraz ze sczegolami i przyjeta terminologia, zawierajaca "te zdecydowana".

                        Które słowo ze zwrotu "zawiera odpowiednik takiego pojęcia" jest dla ciebie niezrozumiałe?

                        > Ta prosba wynika z mojego "dyletanctwa".
                        > Poniewaz Ty wiesz, a ja "nie wiem", wiec podaj.
                        > Czekam.

                        Odpowiednikiem tego co popularnie i bez konkretnej dokładności jest nazywane "zdecydowaną większością" jest po prostu to, co na rozkładzie normalnym znajduje się w odległości do jednego odchylenia standardowego od maksimum.
                        • Gość: z ukosa Aaaaa, taaaak? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 16:52
                          Tzn. ~68,2% uwazasz za "zdecydowana wiekszosc" tak?

                          A mozesz to poprzec zdefiniowana terminlologia, ktora uzywa tej "zdecydowanej" wiekszosci?

                          Bo reszta, tzn. (100%-68,2%) = 31,8 %wyglada na "niezdycydowana".
                          Pleciesz i tyle.
                          Szkoda czasu.
                • Gość: z ukosa Jeszcze jedna od "procedur": IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 16:44

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9042352,Pijana_i_bez_prawa_jazdy_wiozla_dzieci_autem.html
        • c2h6 Pytanie do opornego ukosa 01.02.11, 13:11
          Gość portalu: z ukosa napisał(a):

          > 50 km/h to ~ 13,88 m/s
          > 0,9s * 13,88 m/ s = 12,5 m
          >
          > 12,5 m
          > Taki odstep powinna zachowac przecietna snieta ryba w miescie.

          Ale ten wniosek to właściwie skąd? Tylko mi nie mów że z wyliczeń, bo wyliczenia to widzę. Umiesz, smerfie ważniaku, uzasadnić dlaczego akurat takie powinny być te wyliczenia?
          • Gość: szmatan Re: Pytanie do opornego ukosa IP: 195.116.30.* 01.02.11, 13:26
            bo taką odległośc przejeżdża auto jadące 50km/h w czasie pomiędzy kiedy twoje oko zauważy zagrożenie, a twój mózg podejmie decyzję co robić - do tego dochodzi jeszcze droga hamowania, ale zakładając że potrafisz się zatrzymać w miejscu, możesz ograniczyć się do tych 12.5m
            • c2h6 Re: Pytanie do opornego ukosa 01.02.11, 13:48
              Gość portalu: szmatan napisał(a):

              > bo taką odległośc przejeżdża auto jadące 50km/h w czasie pomiędzy kiedy twoje o
              > ko zauważy zagrożenie, a twój mózg podejmie decyzję co robić

              No, tak. To jest prawda.

              > - do tego dochodzi
              > jeszcze droga hamowania, ale zakładając że potrafisz się zatrzymać w miejscu,
              > możesz ograniczyć się do tych 12.5m

              A to już jakiś bełkot. Może byś tak wyjaśnił o czym w ogóle chcesz mówić, co?
              • Gość: z ukosa Ty, c2h6, zrob eksperyment. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 13:53
                Zamiast zadawac glupie pytania.
                • Gość: z ukosa No i powodzenia w eksperymentowaniu! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 13:57
                • c2h6 Re: Ty, c2h6, zrob eksperyment. 01.02.11, 14:56
                  Gość portalu: z ukosa napisał(a):

                  > Zamiast zadawac glupie pytania.

                  Jaki eksperyment proponujesz, co? Bo eksperymenty z odległością między samochodami to się odbywają codziennie na wrocławskich ulicach. Prawdopodobnie są to przynajmniej dziesiątki tysięcy eksperymentów dziennie. Praktycznie wszystkie się udają - czyli odstęp dobierany jest prawidłowo.
                  Jakich jeszcze eksperymentów byś chciał, co?
                  • Gość: z ukosa Zaproponuj jakies rozwiazanie tego problemu. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 15:03
                    • c2h6 Jakiego problemu? 01.02.11, 15:21
                      Może byś się tak wreszcie wysłowił? Nie przedstawiłeś żadnego problemu, nie zaproponowałeś żadnego doświadczenia, zrobiłeś tylko jedno nikomu nie potrzebne obliczenie.
                      • nazimno Tobie na pewno ono nie jest potrzebne. 01.02.11, 15:23
                        Nic nie kapujesz tak czy tak.
                        A teraz ja pytam:

                        Z jakim odstepem nalezy jechac w miescie, gdzie obowiazuje wszystkich 50 km/h?

                        Czekam na logiczna odpowiedz, poparta rachunkiem.
                        • c2h6 Re: Tobie na pewno ono nie jest potrzebne. 01.02.11, 15:37
                          nazimno napisał:

                          > Nic nie kapujesz tak czy tak.
                          > A teraz ja pytam:
                          >
                          > Z jakim odstepem nalezy jechac w miescie, gdzie obowiazuje wszystkich 50 km/h?

                          jak już napisałem, w ciągłym sznurze pojazdów samochody, mam wrażenie (bo nie mam tego przecież jak w tej chwili sprawdzić) jadą około 6-10 metrów od siebie. Przy prędkości 50 km/h. Praktyka jazdy wykazuje że jest to zupełnie wystarczające.

                          > Czekam na logiczna odpowiedz, poparta rachunkiem.

                          Logiczną odpowiedź otrzymałeś. Rachunku nie otrzymasz bo jest najzupełniej zbyteczny. Danych doświadcalnych są dziesiątki tysięcy każdego dnia. Można się opierać na empirii.

                          • nazimno "Mam wrazenie" to zaden argument. 01.02.11, 15:50
                            Zero argumentow. Praktyka jest do dupy ( to a propos "Praktyka jazdy wykazuje że jest to zupełnie wystarczające.").

                            Piloci samolotow mysliwskich posiadaja czas reakcji wytrenowany w stanie pelnego napiecia uwagi
                            na poziomie 0,3 sekundy. To sa wyjatkowi ludzie. Musza byc tacy. Inaczej spadaja.

                            Pozostala publika miesci sie w okolicach 1 sekundy.
                            Wyjatkowe ciolki nawet 2 sekundy.
                            A inni maja refleks szachisty liczony w minutach.
                            A ty, drogi stary, gdzie sie miescisz?



                            • Gość: bezsens Re: "Mam wrazenie" to zaden argument. IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.02.11, 16:20
                              rozśmieszyliście mnie do łez, naprawdę.

                              przede wszystkim rachunek z pierwszego posta jest zbyt uproszony - zakłada, że wszystkie autka mają jednakową długość, przyspieszenie, opony i drogę hamowania oraz identycznych kierowców.

                              Po drugie - empiria to również sposób na dochodzenie do prawdy - ja praktycznie nigdy nie 'siedzę' drugiej osobie na zderzaku, ale i tych 12 metrów nie zachowuję - zazwyczaj wystarcza mi max 5-7 metrów (tak na jeden samochód odstępu - jakby ktoś chciał pas zmienić).

                              Dlaczego? Ponieważ żadne wyprodukowane auto nie jest w stanie zatrzymać się od razu - droga hamowania się 'wydłuża' nie mówiąc już o bardzo nieekonomicznej jeździe w taki sposób - każdy trochę doświadczony kierowca będzie się starał wrzucić autko na luz i dojechać te ostatnie metry 'bez gazu' zamiast cisnąć z pełną prędkością 50 km/h (o ja cie, ale mi powiedzonko wyszło), i hamować na jedną sekundę przed zderzeniem z czekającymi (w miejscu) innymi samochodami przed skrzyżowaniem.

                              Co do pieszych - fajnie, marudźcie na kierowców we Wrocławiu - przecież to miasto często-gęsto raczej stoi niż jedzie - tak więc spokojnie sobie możecie przejść pomiędzy samochodami nikomu nie wadząc. Gorzej jak nie chce wam się czekać na pasach, robicie 'wtargnięcie' na jezdnię zmuszając kierowcę do awaryjnego hamowania. Nie podoba mi się takie zachowanie dlatego nauczony doświadczeniem przed każdymi pasami raczej trzymam się 30 km/h niż tych 50 km/h. Najbardziej agresywne są oczywiście starsze babcie (sprint przez pasy to ich specjalność) oraz studenci - bo ci z kolei są za bardzo zaabsorbowani rozmową z drugą osobą/przez telefon, by zwrócić uwagę na to, co się wokół dzieje.

                              No i dużo łatwiej jest się zatrzymać pieszemu niż sasmochodowi i to jest zasadnicza różnica.

                              Kultura przede wszystkim - zdarza mi się często przepuścić na pasach - wolę tak, niż ryzykować że ktos mi z nudów wyskoczy na maskę.
                              • nazimno Tez nie kapujesz. 01.02.11, 16:29
                                Cytuje:
                                "Dlaczego? Ponieważ żadne wyprodukowane auto nie jest w stanie zatrzymać się od razu - droga hamowania się 'wydłuża' nie mówiąc już o bardzo nieekonomicznej"

                                Nie rozumiesz ZUPELNIE konsekwencji ROZRZUTU statystycznego wartosci czasow reakcji w populacji.

                                Jesli jestes zmeczony lub senny lub nawet cieniutki w reakcjach - wjezdzasz w bagaznik.
                                Nie zareagujesz dostatecznie szybko na zdarzenie. Fizyka Cie wykonczy.
                                Ponadto to ten przed Toba moze komus wjechac w stojacy samochod.
                                To prawie "zatrzymanie w miejscu".
                                Nie trzymasz dystansu - masz przechlapane.
                                Tak powstaja karambole.
                                Nic nowego nie wymyslisz.
                                Ludzie sa beznadziejnie glupi, no z malymi wyjatkami.


                                I tyle tej filozofii.

                              • Gość: z ukosa Analiza "worst case" jest bardziej krytyczna. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 16:58
                                5-7 metrow to jest okazja dla warsztatu blacharsko-lakierniczego.
                                Tak trzymaj. Polubia Cie tam.
                              • c2h6 Re: "Mam wrazenie" to zaden argument. 02.02.11, 10:19
                                Gość portalu: bezsens napisał(a):

                                > ździe w taki sposób - każdy trochę doświadczony kierowca będzie się starał wrzu
                                > cić autko na luz i dojechać te ostatnie metry 'bez gazu' zamiast cisnąć z pełną

                                Każdy doświadczony kierowca wie że na luz się nie wrzuca podczas jazdy bo to jest a) niebezpieczne bo tracisz część manewrowości i b) powoduje większe spalanie niż jazda na biegu.

                                • tbernard Re: "Mam wrazenie" to zaden argument. 02.02.11, 10:45
                                  > > ździe w taki sposób - każdy trochę doświadczony kierowca będzie się stara
                                  > ł wrzu
                                  > > cić autko na luz i dojechać te ostatnie metry 'bez gazu' zamiast cisnąć z
                                  > pełną
                                  >
                                  > Każdy doświadczony kierowca wie że na luz się nie wrzuca podczas jazdy bo to je
                                  > st a) niebezpieczne bo tracisz część manewrowości i b) powoduje większe spalani
                                  > e niż jazda na biegu.

                                  Mnie też uczono, że luz to przed samym zatrzymaniem a wcześniej to ile się da hamować silnikiem stopniowo wytracając prędkość. Ale nie dotyczy to raczej awaryjnego hamowania.
                                  • c2h6 Re: "Mam wrazenie" to zaden argument. 02.02.11, 10:54
                                    tbernard napisał:

                                    > Mnie też uczono, że luz to przed samym zatrzymaniem a wcześniej to ile się da h
                                    > amować silnikiem stopniowo wytracając prędkość. Ale nie dotyczy to raczej awary
                                    > jnego hamowania.

                                    Przy awaryjnycm hamowaniu w ogóle się nie przejmujesz sprzęgłem czy luzem - ciśniesz hamulec ile wlezie, byle nie zablokować kół (nie włączyć ABS jak kto ma). Zadławisz silnik? to go sobie potem włączysz, nic mu nie będzie. Na zabawy ze zmianą biegów i luzem po prostu nie ma czasu.
                            • c2h6 Re: "Mam wrazenie" to zaden argument. 02.02.11, 10:08
                              nazimno napisał:

                              > Zero argumentow. Praktyka jest do dupy ( to a propos "Praktyka jazdy wykazuje
                              > że jest to zupełnie wystarczające.").

                              Widzę, nazimno, że jak zwykle już od samego początku zaczynasz się ekscytować i spieniać.
                              Otóż jakbyś spojrzał na temat na zimno, to byś zobaczył że nie występuje problem masowego wjeżdżania sobie w bagazniki na ulicach. Co dowodzi w oczywisty sposób że praktyka jest najzupełniej prawidłowa.

                              > Pozostala publika miesci sie w okolicach 1 sekundy.
                              > Wyjatkowe ciolki nawet 2 sekundy.
                              > A inni maja refleks szachisty liczony w minutach.
                              > A ty, drogi stary, gdzie sie miescisz?

                              Zapewne w środku skali. A teraz natęż korę mózgową i spróbuj sam sobie odpowiedzieć na pytanie - po co w ogóle bulgoczesz po dalekich peryferiach tematu o tym czasie reakcji?

                              • Gość: z ukosa Strata czasu. Przypadek beznadzijny. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 10:39
                                Brak kontaktu i upor. To najgorsza mieszanka cech.
                                Wkrotce bedziesz miec dzwon.
                                To jedno jest pewne.
                                Trafisz na takiego samego tepaka jak ty sam.
                                • c2h6 Re: Strata czasu. Przypadek beznadzijny. 02.02.11, 10:55
                                  Gość portalu: z ukosa napisał(a):

                                  > Brak kontaktu i upor. To najgorsza mieszanka cech.

                                  Dobrze że chociaż zachowujesz trochę samokrytycyzmu.

                                  > Wkrotce bedziesz miec dzwon.
                                  > To jedno jest pewne.

                                  Jasne, jasne. A dlaczego akurat teraz, po 20 latach jazdy bez dzwonów?

                                  > Trafisz na takiego samego tepaka jak ty sam.
                                  • nazimno 20 lat? 02.02.11, 11:43
                                    To tez miesci sie w granicach przypadku. Juz niedlugo, stary, juz niedlugo.
                                    Poczekaj jeszcze troszke.
                  • Gość: szmatan Re: Ty, c2h6, zrob eksperyment. IP: 195.116.30.* 01.02.11, 15:34
                    > Jaki eksperyment proponujesz, co? Bo eksperymenty z odległością między samochod
                    > ami to się odbywają codziennie na wrocławskich ulicach. Prawdopodobnie są to pr
                    > zynajmniej dziesiątki tysięcy eksperymentów dziennie. Praktycznie wszystkie się
                    > udają - czyli odstęp dobierany jest prawidłowo.

                    chcesz napisać że na wrocławskich ulicach nie zdarzają się wypadki, tak ? czy może raczej to że we wszystkich przypadkach, kiedy te wypadki jednak były, ta odległość nie została zachowana ?

                    mierzysz to jakoś, że ganisz ukośnego za wypominanie obliczeniami kierowcom tego protego faktu ? czy po prostu uważasz że tak jak jest jest dobrze, i kierowcy nie potrzebują żadnych porad, bo nie da się lepiej jeździć ?
                    • c2h6 Re: Ty, c2h6, zrob eksperyment. 01.02.11, 15:38
                      Gość portalu: szmatan napisał(a):

                      > > Jaki eksperyment proponujesz, co? Bo eksperymenty z odległością między sa
                      > mochod
                      > > ami to się odbywają codziennie na wrocławskich ulicach. Prawdopodobnie są
                      > to pr
                      > > zynajmniej dziesiątki tysięcy eksperymentów dziennie. Praktycznie wszystk
                      > ie się
                      > > udają - czyli odstęp dobierany jest prawidłowo.
                      >
                      > chcesz napisać że na wrocławskich ulicach nie zdarzają się wypadki, tak ? czy m

                      Wiesz co, znudziłeś mnie. Nie chce mi się dyskutować z ludkami, które nie czytają co się do nich pisze. Nic takiego nie napisałem i nie chciałem napisać. A teraz - pa, pa.

                      • Gość: szmatan Re: Ty, c2h6, zrob eksperyment. IP: 195.116.30.* 01.02.11, 15:50
                        taa, takie myślenie "dobrze równoważę bezpieczeństwo i przepustowość" w wykonaniu osób które ignorują tak proste fakty, jak przytoczony przez ukośnego, to pewnie nawet po wypadku będą uważały że jakoś to będzie - przecież nie ma aż tak dużo wypadków
              • Gość: szmatan Re: Pytanie do opornego ukosa IP: 195.116.30.* 01.02.11, 14:04
                > A to już jakiś bełkot. Może byś tak wyjaśnił o czym w ogóle chcesz mówić, co?

                to była ironiczna uwaga pod twoim adresem, a wątek zacząłeś ty, pytaniem "dlaczego akurat takie wyliczenia", na które to pytanie ci nawet odpowiedziałem. tak więc pytanie "o czym ty wogóle chcesz rozmawiać" zadaję tobie - o co ci chodziło ? czego nie zrozumiałeś w wypowiedzi ukośnego ?
                • c2h6 Re: Pytanie do opornego ukosa 01.02.11, 14:54
                  Gość portalu: szmatan napisał(a):

                  > > A to już jakiś bełkot. Może byś tak wyjaśnił o czym w ogóle chcesz mówić,
                  > co?
                  >
                  > to była ironiczna uwaga pod twoim adresem, a wątek zacząłeś ty, pytaniem "dlacz

                  Ironia nie polega na pisanie byle czego bez związku z treścią. Coś ci się nieźle pomyliło.

                  > ego akurat takie wyliczenia", na które to pytanie ci nawet odpowiedziałem. tak

                  Nie, nie odpowiedziałeś. Została wyliczona odległość jaką przejeżdża samochód "podczas czasu reakcji". Wyliczona nawet przypadkiem prawidłowo. I został postawiony postulat że w takiej odległości od siebie powinny się poruszać samochody. Na moje pytanie - dlaczego akurat w takiej - nie udzielono odpowiedzi.

                  > więc pytanie "o czym ty wogóle chcesz rozmawiać" zadaję tobie - o co ci chodził
                  > o ? czego nie zrozumiałeś w wypowiedzi ukośnego ?

                  Po co wyliczył akurat tę odległość.

                  • Gość: z ukosa Odpowiadam Ci calym zdaniem, oporny. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 15:00
                    Te 12,5 metra to ABSOLUTNE minimum na czas reakcji.
                    To prawie gwarancja dzwonka.
                    Czas reakcji ludzi zawiera sie przecietnie pomiedzy 0,35 s a 1,8 s.
                    Tylko skonczony idiota tego nie rozumie.
                    Hamowanie obarczone jest jeszcze wieloma narzutami czasowymi i ten dystans rosnie.
                    A teraz zapytaj sie starszego brata.
                  • Gość: szmatan Re: Pytanie do opornego ukosa IP: 195.116.30.* 01.02.11, 15:17
                    czyli wg ciebie ten odstep powinien być większy czy mniejszy ?

                    > Ironia nie polega na pisanie byle czego bez związku z treścią. Coś ci się nieźl
                    > e pomyliło.

                    ale to co napisałem miało związek z treścią - miało na celu zaimplikowanie że pewnie uważasz że wystarczy nawet mniej niż tyle co podał ukośny.

                    > Po co wyliczył akurat tę odległość.

                    po to, aby pobudzić wyobraźnię matołów przysypiających za kółkiem, mających w zwyczaju robić to podczas jechania z prędkością >50km/h

                    > Nie, nie odpowiedziałeś. Została wyliczona odległość jaką przejeżdża samochód "
                    > podczas czasu reakcji". Wyliczona nawet przypadkiem prawidłowo. I został postaw
                    > iony postulat że w takiej odległości od siebie powinny się poruszać samochody.
                    > Na moje pytanie - dlaczego akurat w takiej - nie udzielono odpowiedzi.

                    jeżeli pierwszy post z wyliczeniami odczytałeś jako nawoływanie do jechania z tylko takim właśnie odstępem - to gratuluję bystrości umysłu. chodzi o to, że jak jedziesz przy 50 km/h z mniejszym odstępem, to nie prawdopodobnie nie zahamujesz, jeżeli osoba z przodu będzie gwałtownie hamować.
                    • c2h6 Re: Pytanie do opornego ukosa 01.02.11, 15:32
                      Gość portalu: szmatan napisał(a):

                      > czyli wg ciebie ten odstep powinien być większy czy mniejszy ?

                      Według mnie odstęp utrzymywany teraz przez kierowców jest właściwy - nie dochodzi przecież do masowych stłuczek. Jak się obecnie utrzymywany zwyczajowo odstęp ma do tych śmiesznych kalkulacji przekoszonego - nie wiem. Interesowało mnie dlaczego akurat tę wartść wybrał jako referencyjną. Niesety on dalej nie umie tego uzasadnić tylko coś tak gaworzy o 'absolutnym minimum".

                      > ale to co napisałem miało związek z treścią - miało na celu zaimplikowanie że p
                      > ewnie uważasz że wystarczy nawet mniej niż tyle co podał ukośny.

                      Nie, uważam że ukośny jest po prostu forumowym napinaczem który tak naprawdę nie rozumie fizyki ruchu ulicznego i miał jedynie na celu podpompowanie sobie ego przez napuszone zalecenie wygłoszone ex cathedra. Za to zupełnie bez jego zrozumienia.

                      > > Po co wyliczył akurat tę odległość.
                      >
                      > po to, aby pobudzić wyobraźnię matołów przysypiających za kółkiem, mających w z
                      > wyczaju robić to podczas jechania z prędkością >50km/h

                      Tak jest, internetowy napinacz ukośny wymyślił sobie że on, jako Wielki Myślący Licealista pouczy pospólstwo jak należy jeździć. Nie zauważył tylko że jego wyliczenia nic de facto nie wniosły. Kierowcy wiedzą jaki odstęp utrzymywać, czego dowodzi niewielka liczba zderzeń wynikłych z braku odstępu. Kierowcy nie przysypiają też tak masowo, czego również dowodzi niewielka liczba takich zderzeń.

                      > jeżeli pierwszy post z wyliczeniami odczytałeś jako nawoływanie do jechania z t
                      > ylko takim właśnie odstępem - to gratuluję bystrości umysłu. chodzi o to, że ja

                      Och, nie mam wątpliwości że napinacz ukośny podał wartość minimalną i że byłby zadowolony jakby samochody jeźdizły ulicami w odstępach po 25, alboi 100 metrów. Bo wygląda mi na takiego, który nie umie wywazyć bezpieczeństwa i przepustowości.

                      > k jedziesz przy 50 km/h z mniejszym odstępem, to nie prawdopodobnie nie zahamuj
                      > esz, jeżeli osoba z przodu będzie gwałtownie hamować.

                      A ja jestem jakoś tak nieprzyjemnie dla Was przekonany że w rzeczywistości samochody jadą nieco bliżej siebie, tak 1,5 do 2 długości od siebie. I jakoś się nie zderzają. Cud?
                      • Gość: szmatan Re: Pytanie do opornego ukosa IP: 195.116.30.* 01.02.11, 15:39
                        > A ja jestem jakoś tak nieprzyjemnie dla Was przekonany że w rzeczywistości samo
                        > chody jadą nieco bliżej siebie, tak 1,5 do 2 długości od siebie. I jakoś się ni
                        > e zderzają. Cud?

                        nie - brak zagrożeń, oraz de facto często niższa prędkość niż 50 km/h. przynajmniej jeżeli chodzi o Wrocław, po innych miastach mało jeżdżę.
                      • Gość: merol Re: Pytanie do opornego ukosa IP: *.e-wro.net.pl 01.02.11, 17:32
                        > A ja jestem jakoś tak nieprzyjemnie dla Was przekonany że w rzeczywistości samo
                        > chody jadą nieco bliżej siebie, tak 1,5 do 2 długości od siebie. I jakoś się ni
                        > e zderzają. Cud?

                        Bzura .Większość aut jeździ w większej odległości od siebie.
                        Ci co tak jeżdżą mają niejedną stłuczkę w swojej karierze.
                        Powiedzmy że taka jazda powoduje w przeciągu 3 lat stłuczki u 50% tak jeżdżących.
                        możemy przyjąć że liczba stłuczek to około miliona rocznie.Spora cześć jest tak groźnych ze są ranni powiedzmy 70.000.
                        Licząc średnio 1000 zł za OC od 12mln aut to mamy 12.000 zł na stłuczkę

                        Co do bezpiecznej odległości to zależy od wielu zmiennych.
                        Przykładowo dla mokrej kostki droga zatrzymania wynosi ponad 66 metrów.
                        Jeśli poprzedzający pojazd będzie miał trochę inną drogę hamowania to przy odległości 15 metrów wjeżdzasz w niego.
                        Przykładowo kierowca auta poprzedzającego widzi zbliżająca się biegnąca osobę do przejścia .
                        Ma czas przenieść nogę na hamulec lub zwolnic zanim peszy znajdzie się przed autem.Zyskuje co najmniej sekundę w stosunku do ciebie bo reagujesz dopiero jak widzisz światło stop a to cie może zaskoczyć nawet wtedy gdy będziesz patrzył w bok .
                        Ale nawet jak gapisz się w światła to auto rozrzedzające zaświeci światła jak już będzie hamować a ty musisz doliczyć do tego swój czas reakcji.

                        Tu w tym wzorze przyjęto czas reakcji i czas zadziałania hamulców na 1,3 s czyli jest to około 18m.
                        link

                        Już mniej więcej o tyle drogę zatrzymania masz krótszą. Dodatkowo poprzedzające auto może być na lepszej nawierzchni (kostka przeszła w asfalt) .Możesz jechać bo bardziej mokrej nawierzchni bo obok jest rozchlapywana kałuża.
                        Te 66 m to dla suchej kostki na złej nawierzchni lub mokrym asfalcie a przy współczynniku 0,5 dla gołoledzi droga zatrzymania jest nawet 200 m.
                        Na takiej odległości różnica hamowania rożnych aut może bardzo się różnic.
                        Na dobrej suchej drodze o tych różnicach zadecyduje skuteczność hamowania.
                        Auta maja rożną skuteczność hamulców nawet jeśli jet to dla danego auta 100% a przecież ich stan nie musi być idealny.
                        Klocki hamulcowe od ostatniego badania technicznego mozgą się mocno zetrzeć.
                        Opony są w rożnym stanie ( wiek czyli wyschnięte, głębokość bieżnika).
                        Dodatkowo jedni jeżdżą na zimówkach inni na letnich .
                        Skuteczność hamowania zmienia się z zładowaniem auta.
                        Rozrzedzające auto może mieć ABS czy inne systemy .
                        Wystarczy że jest zbieg kilku czynników działających na skrócenie drogi zatrzymania pierwszego auta lub wydłużenie drugiego a droga hamowania może się zmienić np o 30%.
                        Daje to przy drodze zatrzymania 39-66 m różnice 12-20 metrów i to jest odległość bezpieczna w jakiej można jechać przy średnich warunkach pogodowych.
                        Ale taka jazda wymaga wielkiej uwagi i nie tracenia z uwagi auta poprzedzającego.

                        Na szczęście jest mechanizm odfiltrowywania głupców .
                        Szkoda że w mieście są tak małe prędkości że tylko tracą zniżki i to tylko w takiej wysokości że i tak inni się na nich składają.











                        • c2h6 Re: Pytanie do opornego ukosa 02.02.11, 10:14
                          Gość portalu: merol napisał(a):

                          > > A ja jestem jakoś tak nieprzyjemnie dla Was przekonany że w rzeczywistośc
                          > i samo
                          > > chody jadą nieco bliżej siebie, tak 1,5 do 2 długości od siebie. I jakoś
                          > się ni
                          > > e zderzają. Cud?
                          >
                          > Bzura .Większość aut jeździ w większej odległości od siebie.
                          > Ci co tak jeżdżą mają niejedną stłuczkę w swojej karierze.
                          > Powiedzmy że taka jazda powoduje w przeciągu 3 lat stłuczki u 50% tak jeżdżącyc
                          > h.
                          > możemy przyjąć że liczba stłuczek to około miliona rocznie.Spora cześć jest tak

                          Liczba wypadków zarejestrowanych przez policję to w zeszłym roku 44000. Czy mam ci mówić gdzie możesz sobie wsadzić te swoje "około miliona"?

                          > groźnych ze są ranni powiedzmy 70.000.

                          Liczba rannych w wypadkach w zeszłym roku to około 50000. Czy mam ci też powiedzieć skąd wyjąłeś te swoje 70000?

                          I te dwie wyssane przez ciebie z jakiegoś paskudztwa liczby wystarczą żeby cię nie traktować poważnie. Rzeczywiste wartości mogłeś znaleźć w kilka minut, ale zamiast tego wolałeś robić z gęby klozet.

                  • Gość: kkk Re: Pytanie do opornego ukosa IP: *.internetia.net.pl 01.02.11, 17:38
                    c2h6, osioł jesteś że tego nie rozumiesz.
                    • nazimno Nazwanie c2h6 oslem jest obraza dla tych 01.02.11, 18:06
                      sympatycznych zwierzat.

                      Pozdrowienia.
                    • c2h6 Re: Pytanie do opornego ukosa 02.02.11, 10:17
                      Gość portalu: kkk napisał(a):

                      > c2h6, osioł jesteś że tego nie rozumiesz.

                      Skoro to takie oczywiste to przecież potrafisz podać mi natychmiast wyjaśnienie dlaczego akurat taką wartość wybrał ukośny, prawda? No to dawaj.

                      Ojej, nie umiesz podać? No jaka szkoda...

              • zetkaf Re: Pytanie do opornego ukosa 01.02.11, 17:36
                > A to już jakiś bełkot. Może byś tak wyjaśnił o czym w ogóle chcesz mówić, co?
                Ech, z mysleniem i zrozumieniem prostych wzorow matematyczno-fizycznych w Polsce coraz gorzej. Wiec moze mi sie uda wytlumaczyc:
                czas 0,0, odleglosc 0,0 - dochodzi do zagrozenia,
                czas 0,9s, odleglosc 12,5m - do twojego umyslu doszla informacja o zagrozeniu, zaczyna sie reakcja - ZACZYNA SIE HAMOWANIE. Hamowanie nie jest to proces natychmiastowy, jak kazdy proces w fizyce odznacza sie dynamika - wiec potrzeba jeszcze jakiegos czasu, w ciagu ktorego nastepuje hamowanie. Czasu, przez ktory pojazd wciaz sie porusza, tylko ze ruchem (przyjmijmy w uproszczeniu ze jednostajnie) opoznionym. wzor: s=a*t^2/2 (czyli w tym konkretnym przypadku s=v0*t/2). Jezeli zagrozenie nie zniknie samo z siebie (np. pieszy uskoczy z drogi), to potrzebujesz odpowiednio dluzszego odstepu, zeby w cos nie walnac...
                juz zrozumiale?
                • c2h6 Re: Pytanie do opornego ukosa 02.02.11, 10:04
                  zetkaf napisał:

                  > > A to już jakiś bełkot. Może byś tak wyjaśnił o czym w ogóle chcesz mówić,
                  > co?
                  > Ech, z mysleniem i zrozumieniem prostych wzorow matematyczno-fizycznych w Polsc
                  > e coraz gorzej. Wiec moze mi sie uda wytlumaczyc:

                  Święte słowa. Ukośny potrafił podstawić wartości liczbowe do wzorów, ale co tak naprawdę wyliczył to nie wie - dlatego nie potrafi powiedzieć czemu właściwie ten odstęp ma być akurat taki.

                  A teraz uwaga, skupcie się. Wiecie do wyliczył ukośny? Wyliczył odległość w jakiej powinny jechać samochody żeby każdy z nich zaczynał hamowanie w dokładnie tym samym punkcie drogi. Czyli niech pierwszy samochód zacznie hamować przy, dajmy na to, czerwonym słupku. Gdzie zacznie, według tego wzoru, hamować drugi samochód? Otóż dokładnie przy tym samym czerwonym słupku. I przez indukcję - wszystkie następne samochody też.

                  A skoro wszystkie samochody zaczynają hamowanie w tym samym miejscu drogi to gdzie je zakończą? Otóż wszystkie samochody stosujące się do pomysłu ukośnego zakończą hamowanie także w jednym miejscu. Czyli na sobie.

                  I tyle wychodzi z "analizy" ukośnego. Na szczęście to co on zrobił nie ma i tak żadnego sensu i do rzeczywistego ruchu na drogach ma się jak bryła sztywna z klasówkowego zadania do pudełka po butach.
                  • nazimno Co za przyglup... 02.02.11, 10:40
                    • c2h6 Re: Co za przyglup... 02.02.11, 10:56
                      Ciekawe tylko czemu nie potrafisz obalić moich argumentów, skoro są takie głupie :-)
                      • nazimno "Twoje argumenty" to stek bzdur. 02.02.11, 11:42
                        Nie jestes w stanie nic zrozumiec. Nawet czas reakcji do Ciebie nie dociera.
                        Powinni Ci zabrac PJ, bo bedziesz predzej czy pozniej "autorem wypadku".

                        • c2h6 Re: "Twoje argumenty" to stek bzdur. 02.02.11, 11:59
                          nazimno napisał:

                          > Nie jestes w stanie nic zrozumiec. Nawet czas reakcji do Ciebie nie dociera.

                          Cóż, zamiast się spieniać i ekscytować, wypunktuj lepiej na zimno choć kilka bzdur które jakoby napisałem :->
                          Nie potrafisz? Och...
                    • tbernard Re: Co za przyglup... 02.02.11, 13:22
                      Chętnie bym poznał na czym polega błąd w tym rozumowaniu ze słupkiem i indukcją.
                      Argument w stylu: bo on jest przygłup słabo mnie przekonuje.

                      Problem polega na tym, ze te obliczenia szukają pewnej wartości granicznej i dopiero odstęp większy daje szansę wybrnięcia bez kolizji w sytuacji niezwykle rzadkiej konieczności zatrzymania natychmiastowego i przed chwilą całkowicie niespodziewanego. Tylko, że gdyby tak na wszystko paranoicznie patrzeć, to może i było by bezpieczniej ale kosztem kompletnego paraliżu. Ponieważ stłuczka spowodowana nie zachowaniem odstępu także wprowadza zamęt i chwilowy paraliż to rodzi się pytanie. Czy ilość tego typu stłuczek wywołuje większy paraliż komunikacyjny od tego który by powstał na wskutek zachowania odstępów nie mniejszych od tej wyliczonej wartości granicznej?
                      • Gość: z ukosa Zjawisko "olewania procedur" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 13:29
                        jest katalizatorem wypadkow. Procedura narzuca zachowanie miedzy innymi odstepow.
                        Tak jest na drogach, w lotnictwie i nie tylko.
                        Argumentacja polegajaca na tym,ze "mam wrazenie" jest do kosza.
                        A durnie beda dyskutowac bez konca, zadajac glupie pytania.
                        • tbernard Re: Zjawisko "olewania procedur" 02.02.11, 13:59
                          Nie byłem w Anglii, więc na 100% nie wiem jak z tym jest ale ci co byli pisali, że policjanci tam nie ścigają pieszych wchodzących na czerwonym jeśli nikomu nie utrudniają i jakaś masowa zagłada się nie dokonuje.
                          Wprawdzie o Irlandii a nie Anglii ale znalazłem coś takiego:
                          pendragon.blog.onet.pl/zagadka-czerwonego-swiatla,2,ID399728641,n
                          A u nas zwolennicy karania pieszego za sam fakt, że świeciło się światełko czerwone gdy przechodzili używają podobnych co Ty argumentów.
                          • Gość: z ukosa To po jasna cholere sa te swiatla? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 14:49
                            Zeby bylo widniej?

                            Niech wylacza, zaoszczedza sporo grosza.
                            To, ze "masowa zaglada" sie nie dokonuje tez nie jest zadnym argumentem.

                            I to jest wlasnie to. Jest procedura, ale z jakiegos blizej nieokreslonego powodu
                            pewna liczba osobnikow te procedure olewa.

                            Do czasu olewa.
                            Do czasu.
                            A potem jest lament na caly kraj.


                            • tbernard Re: To po jasna cholere sa te swiatla? 03.02.11, 10:34
                              > Zeby bylo widniej?

                              Zapytaj Wyspiarzy.
                              • Gość: z ukosa Wyspiarze nas maja gleboko w ... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.02.11, 15:20
                                Problem jest bardzo prosty.

                                Ktos ustalil zasady gry w szachy i to juz dawno temu bylo.
                                To przyklad reguly, procedury, przepisu.

                                Tylko skonczony idiota probowalby ustalac swoje wlasne zasady chodzenia wiezy w czasie gry.
                                Narazilby sie na szyderczy smiech.

                                A dlaczego jazda na czerwonym ma byc akceptowana?




                          • zetkaf Re: Zjawisko "olewania procedur" 03.02.11, 18:31
                            > że policjanci tam nie ścigają pieszych wchodzących na czerwonym jeśli nikomu n
                            > ie utrudniają i jakaś masowa zagłada się nie dokonuje.
                            [...]
                            > A u nas zwolennicy karania pieszego za sam fakt, że świeciło się światełko czer
                            > wone gdy przechodzili używają podobnych co Ty argumentów.
                            Najpierw sie trwoznie rozgladaja... raz, drugi, setny - juz tylko patrza, czy nic nie pedzi, ale ze leza bezczelnie przed samochodem, ktoremu wlasnie sie zapalilo zielone - co tam, niech czeka, chyba debil nie rozjedzie celowo...
                            tysieczny raz - juz tylko co ktorys patrzy, czy przez przypadek nie laduje sie pod kola rozpedzonego samochodu.
                            I co, powiecie, selekcja naturalna, debile musza ginac - nie, nie musza, mozna egzekwowac przetrzeganie prawa ;)
            • Gość: z ukosa Dzieki za wsparcie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.11, 13:55
              Niestety, nawet, jesli mu to wyjasnisz, to na koncu idiota zada pytania: "a dlaczego".
              Rece opadaja.
              • reka-poza-nocnikiem Szkoda, że sami piesi nie martwią się o siebie 01.02.11, 14:45
                bo jak słusznie zauważają jest ślisko i niezbyt widocznie, ale nie przeszkadza im to wtargnąć na jezdnię często-gęsto daleko od najbliższego przejścia dla pieszych i wówczas jakoś zapominają, że samochód choćby jechał przepisowo w miejscu się nie zatrzyma. Ale w końcu są rozumni, czynią to na własne ryzyko. Kierowca co najwyżej będzie miał guza, parę lat wyjętych z życiorysu przez dochodzenie i proces, a potem co najwyżej koszmary senne. To i tak pikuś w stosunku do przetrąconego kręgosłupa (często na amen).
                • Gość: szmatan Re: Szkoda, że sami piesi nie martwią się o siebi IP: 195.116.30.* 01.02.11, 15:25
                  poza przejściem dla pieszych (i innych miejscach w których pieszy ma pierwzeństwo) sam rzucę kamieniem - ale obejrzyj sobie większość skrzyżowań, gdzie nie ma świateł - piesi muszą czekać aż kolumna aut przejedzie, zanim wejdą na jezdnię, a nie tak to powinno wyglądać (i wyglądałoby inaczej, gdyby policja I SM zechciała ruszyć dupę do roboty)
                  • maqoofka Re: Szkoda, że sami piesi nie martwią się o siebi 01.02.11, 17:06
                    I co z tego? Mogą nie czekać, ale ryzykują zdrowiem i życiem. Ja akurat grzecznie czekam i nigdy nie wymusiłam na żadnym kierowcy (nawet jeśli to wymuszenie byłoby zgodne z przepisami) "puść mnie!"

                    Kultura na jezdni polega na tym, że ludzie nie tylko egzekwują, ale i myślą. Jeśli jadę ostatnia w kolumnie, to piesi mogą spokojnie przejść za mną. Jeśli jadę na początku, to znaczy, że chwilę wcześniej było miejsce do przejścia i ci, co byli przy krawężniku, z tego miejsca skorzystali.
                    Jeśli jadę w środku - zatrzymuje się wtedy, kiedy nikt nie jest przylepiony do mojego zderzaka. W innej sytuacji - nie mam zwyczaju stwarzać zagrożenia i seryjki.

                    Każdy kierowca czasem bywa pieszym (ponoć fatalnym), ale dziś, kiedy zdecydowana większśc ludzi ma prawo jazdy, można od nich wymagać podstaw przewidywania oraz wykorzystania instynktu samozachowawczego.

                    Ktos już pisał o staruszkach i studentach. Staruszki chadzają pojedynczo, studenci tłumnie i często jak ostatni gamonie. Kto jeździ czasem koło T-ków, ten wie, o czym mówię...
                    • Gość: z ukosa Studenci... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.11, 09:45
                      Cytuje:
                      "studenci tłumnie i często jak ostatni gamonie. "

                      Na Podhalu sa stada owiec. I te owce zachowuja sie calkiem poprawnie. Stdentom proponuje
                      wycieczke w celu zapoznania sie z owcami. Czlowiek uczy sie przez cale zycie.

    • koloko2 Re: Kierowco, zwolnij. Na wrocławskich ulicach je 01.02.11, 15:09
      Przecież na tych dziurach nie da się szybko jeździć...
    • pit_sam_pras Re: Kierowco, zwolnij. Na wrocławskich ulicach je 01.02.11, 15:33
      Proponuję żeby piesi którzy kwitną przy przejściu dla pieszych i narzekają na niezatrzymujących się kierowców zajęli się obserwacją ruchu przed nimi. Wtedy gwarantuję Ci więcej osób się zatrzyma i przepuści. Jak widzę księżniczkę albo księcia który zamiast stać i gapić się w lewo, robi wszystko tylko nie patrzy tam gdzie powinien to się nie zatrzymam.
      • Gość: szmatan Re: Kierowco, zwolnij. Na wrocławskich ulicach je IP: 195.116.30.* 01.02.11, 15:46
        też pomogłoby, gdyby wprowadzić zakaz przebywania w pewnym obszarze przy przejściu (pas 0,5m) bez zamiaru przekraczania - jak mnie to wkurza kiedy zatrzymuję się a tu pieszy sobie (nierzadko gadając przez komórkę) odwraca się i idzie gdzieś sobie.

        denerwujący są też starsi ludzie (nie zauważyłem tego natręctwa u młodych) którzy koniecznie chcą przejść za tobą, a nie przed tobą
    • Gość: Kierowca Re: Kierowco, zwolnij. Na wrocławskich ulicach je IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.11, 21:36
      Wiem, że Pani, Pani Edyto na pewno tak nie robi i wiele pieszych na pewno jest bardzo porządnych, ale niestety w Waszym stadzie jest bardzo dużo czarnych owiec które pakują się na czerwonym świetle bezpośrednio pod koła bez względu na to czy ślisko jest czy nie, więc jeśli mam okazję te owce przestraszyć na tyle, żeby nie wystawiały nosa poza chodnik to będę to robił z premedytacją, a Panią Edytę i jej podobnych - bardzo serdecznie przepraszam. Kierowca bombowca
    • bezpocztyonline Czy piesi w ogóle nie myślą? 02.02.11, 16:12
      OK, wiem, że jest szadź. Jadę wolno.

      Na chodniku tuż przed pasami stoi sobie pieszy. Ja jestem jeszcze daleko, ale przyhamowuję, żeby go puścić, zanim i tak mi się wgramoli tuż przed maskę.

      Niby nie mam obowiązku, ale doświadczenie uczy, że pieszy odczeka, aż będę tuż przy pasach i wtedy przystępuje do akcji.

      OK, nie - pieszy jednak czeka.

      No dobrze, przyspieszam, żeby szybciej przejechać (i szybciej dać mu możliwość przejść - o ile w ogóle przejść chce).

      I kiedy jestem tuż przy pasach, wtedy właśnie pieszy wmaszerowuje mi prościuteńko pod koła.

      A jest szadź.

      Dzisiaj rano trzy osoby w trzech różnych punktach miasta, w bocznych uliczkach, koniecznie zapragnęły trafić do szpitala, czy co? Jakoś im się nie udało, ale nagle zahamować na małym odcinku przy takiej nawierzchni nie jest łatwe.

      Czy piesi muszą wmaszerowywać na przejście, gdy samochód jest na 3 metry przed przejściem?

      Bo gdy jest 30 metrów przed przejściem, to jakoś nie mogą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka