Dodaj do ulubionych

Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż m...

07.02.11, 15:09
"Koń jaki jest, każdy widzi..."

czasami poziom idiotyzmu ludzi zatrudnionych na państwowych/samorządowych etatach jest po prostu koszmarny.
Obserwuj wątek
    • maxdog1 To jest trawnik? A czy to jest strażni miejski? 07.02.11, 16:55
      nie, to jest leniwiec miejski pilnujący aby nie egzekwować wszelkich przepisów i porządku w swoim mieście, za nasze publiczne pieniądze !
    • Gość: monika Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.internetunion.pl 07.02.11, 17:02
      Takie same kretyńskie teksty usłyszeliśmy, kiedy wezwaliśmy SM na nasze osiedle. Rozjeżdżona trawa to nie trawnik, koniec i kropka.
      Żenada!
      • Gość: Pimo Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 17:08
        Jest to klepisko. Ale kurna gdyby pilnowali i wlepiali mandaty byłby to dalej trawnik.
        Kiedyś usłyszałem tłumaczenie że taki pas to - uwaga - błotny pas zieleni :):):)
        Wzywać SM i policję i autka na lawety !!!
      • wroclawjacek Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż 08.02.11, 23:03
        Zgłosiłem niedawno trawnik zastawiony autami do SM.
        Przed zadzwonieniem sprawdziłem czy trawa jest widoczna pod kołami bo wiem że lenie ze SM zwykle nie chronią zieleni miejskiej w zimie, dlatego ona na wiosnę taka zryta kołami.

        Jak myślicie przyjechali ?
        oczywiście że przyjechali ale tylko po to aby benzynę spalić i statystyki sobie poprawić.
        Wykonali interwencję i nic nie zauważyli więc nikogo nie ukarali.
        Czyli nie dość że lenie to jeszcze kłamcy .

        Art. 144. § 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,
        podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.

        Dla strażnika miejskiego zieleń miejska jest wtedy gdy jest zielona.
        Ostatnio UM nasadza krzaczki w kolorze czerwonym .
        Wygląda ze parkować też można na środku kolorowego kwietnika.

        Straż Miejska to w większości lenie i darmozjady.
        Należałoby ją rozwiązać to wtedy policja znów robiłaby to co robiła zanim powołana SM.


        Co to jest trawnik za Slownikiem Języka Polskiego:
        Trawnik
        obszar obsiany trawą, zwykle z krzewami i kwiatami, będący elementem dekoracyjnym ogrodów, parków itp


        Czy zatem trawnik przysypany śniegiem przestaje być obszarem obsianym trawą ?
        Każdy musi to zrozumieć, że SM jest szkodliwa dla Wrocławia.
        Mogę pokazać zdjęcia trawników gdy wzywałem SM i obecnie gdy ci lenie przez kilka miesięcy nie przyjeżdżali więc zrobiło się bagno zryte kołami tak że czasem auta mają problem z wyjechaniem +-bo buksują w koleinach.
        Zima trwa kilka ,kilkanaście tygodni i to wystarczy aby pod opieką SM kierowcy zniszczyli trawnik.
        A co jak cześć trawy odbije na wiosnę ?
        SM też tyłka nie ruszy bo mówi patrz pan przecież to klepisko tam większość trawy jest zajeżdżona , czy warto ratować resztę trawy jak trawnik nadaje się do renowacji ?
        Moje doświadczenia są podobne do doświadczeń znajomych.
        Słyszałem też jak strażnicy wielokrotnie zniechęcali ludzi do zgłaszania aut parkujących na trawnikach i o dziwo było to latem.
        Ponoć sady uniewinniają kierowców. Ponoć trawnik ma być ogrodzony płotkiem i mieć tabliczkę ale z jaką treścią nie dosłyszałem.Chyba "nie deptać trawników".
        Nie ma tabliczki to nie ma trawnika.

        I nie ważne że autem wolno parkować tylko w miejscach wyznaczonych oraz na chodniku przy krawędzi jezdni.
        Każde inne parkowanie jest niedozwolone.
        Niszczenie zieleni miejskiej to dodatkowe wykroczenie .
        Dzięki naszej szanującej prawo SM z roku na rok mamy coraz mniej trawników.
        Spytajcie strażnika dlaczego nie chronią trawników to wam odpowie ze ludzie wola samochody nad trawniki i Sm nie jest od tego aby ludziom mówić co maja lubić.
        Ale do jasnej ciężkiej przecież nie wszyscy mają auta oraz są tacy co mają ale zieleni nie niszczą.

        Ale SM nie tylko nie chroni trawników.Oni niczego nie chronią poza interesami kierowców.
        Nie likwidują nielegalnego parkowania W strefach zamieszkania, nie reagują na niebezpieczne parkowanie na drogach wewnętrznych, nie chronią dróg dla rowerów i dróg dla pieszych, nie zganiają kierowców z przystanków. Nie wyganiają z alejek parkowych .
        Nie zganiają parkujących na znaku zakazu postoju ani za znakiem zakazu parkowania.
        nie zganiają tych co wjeżdżają za trawniku separujące chodniki od jezdni.
        Nie karzą tych co wjeżdżają za słupki.
        Nie karzą tych co parkują na wyjazdach zasłaniając widok.
        jedyne za co się wzięli to parkowanie na kopertach dla inwalidów ale chyba dlatego ze mandaty za to podniesiono do 500 zł i można mało robić a dużo zarobić.
        Oczywiście SM coś tam robi pożytecznego bo zbiera pijaczko z ulicy i przegania bezdomnych z klatek schodowych itp.
        Ale w dziedzinie wykroczeń ruchu drogowego są do doopy.
        Jak mi ktoś zablokuje wyjazd z garażu to zaraz przyjadą z lawetą, bo mogą zarobić ale doprosić się pomocy w innych wykroczeniach to graniczy z cudem.
        Ponoć ich jest za mało i za mało zarabiają.
        Ale boją się roboty jak diabeł święconej wody.
        Po co było iść do SM jak się nie ma powołania do tej roboty ?
        Ludzie mówią ze ci co nie przeszli weryfikacji po pracy w milicji nie mogli przejść do policji więc zaczepili się w SM.
        Jeśli to prawda to przecież powinno takich tam być mniejszość bo przez 18 lat ciągle nowych przyjmują.
        No ale ci starzy awansowali i pierdzą w stołki a młodzi zmuszają zapieprzać na ulicy za połowę ich pensji to szybko odchodzą.
        Zatem może coś jest w tym na rzeczy .Ciekawe dlaczego na komendantów przyjmują zwykle emerytowanych policjantów.
        Przecież Ci to muszą mieć niezły staż w milicji a zatem i nawyki z tamtej pracy.
        Praca w SM to zdaje się służba i skalda się ślubowanie więc nie można się opierdzielać tylko dlatego ze w policji można więcej zarobić.
        Spytajcie jakiegoś policjant co sądzi o narzekaniu strażników na nadmiar pracy i niskie zarobki.
        Odpowie wam a dlaczego Strażnicy nie przyjdą do pracy w policji skoro są ciągłe nabory i brakuje około 2000 policjantów ?
        No faktycznie dlaczego ?
        Byłaby wcześniejsza emeryturka, większe zarobki itd .

        Od dawna szukam odpowiedzi na to pytanie i sądzę ze głównym powodem nie jest ta weryfikacja której byli policjanci nie przeszli.
        Są miasta które już zlikwidowały SM.
        Ile u nas za 15 mln można by trawników naprawić ?
        Mandat za niszczenie trawnika opiewa nawet na 500 zł a art 144 KW mówi nawet o 1000 zł.
        Dlaczego zatem SM tak ochoczo pakuje na lawetę blokujących wyjazd z garażu a nie zarabia na niszczących zieleń miejską ?

        Może jakiś strażnik się wypowie kto im zabrania wystawiać mandaty?
        Sternik , v-ce prezydent Adamski czy komendant ?
        A może ci co się zwolnili ze SM mieli dość zakazów wypisywania mandatów i nie chcieli swoją osobą legitymizować łamania prawa ?
        Może dlatego taka wysoka rotacja jest w SM?
        Może ci młodzi jeszcze mają honor i wiedzą że mundur zobowiązuje.
        W każdym razie trzeba zrozumieć mieszkańców że tracą szacunek do SM po tym co widzą i słyszą.
        • straznik.wroclawski . 09.02.11, 12:02
          Po definicję trawnika/zieleni nie sięgałbym ani do słownika języka polskiego, ani do Wikipedii, lecz do ustawy o ochronie przyrody, gdzie w art. 5 opisuje się to pojęcie tak oto:
          21) tereny zieleni - tereny wraz z infrastrukturą techniczną i budynkami funkcjonalnie z nimi związanymi, pokryte roślinnością, znajdujące się w granicach wsi o zwartej zabudowie lub miast, pełniące funkcje estetyczne, rekreacyjne, zdrowotne lub osłonowe, a w szczególności parki, zieleńce, promenady, bulwary, ogrody botaniczne, zoologiczne, jordanowskie i zabytkowe oraz cmentarze, a także zieleń towarzyszącą ulicom, placom, zabytkowym fortyfikacjom, budynkom, składowiskom, lotniskom oraz obiektom kolejowym i przemysłowym;
          Odnoszę wrażenie, czytając niektóre wpisy, że unikamy podejmowania interwencji, gdy tymczasem przystępujemy do nich ochoczo, pamiętając wszelakowoż, że musimy trzymać się przepisów prawa. Cytowany artykuł kodeksu wykroczeń mówi wyraźnie, że musi wystąpić niszczenie roślinności, a jeszcze raz powtórzę, że nie sposób stwierdzić niszczenia, jeśli źdźbło trawy skryte jest pod dziesięciocentymetrową warstwą śniegu.
          Na przestrzeni dwudziestu lat działania straży miejskich pojawiały się przeróżnego rodzaju akty prawne. Niektóre pokonały próbę czasu i obowiązują do dzisiaj, ponadczasowością swą dowodząc swej słuszności, inne zostały obalone, wiele nowelizowanych. Cały czas używaliśmy ich jednak, stosując postępowania mandatowe, kierując wnioski o ukaranie do sądu. Część obwinionych godziła się uiścić nałożoną grzywnę, byli jednak i tacy, którzy korzystali z przysługującego im prawa odwoływania się do kolejnych instancji, doprowadzając często do podważenia zgodności danego przepisu z ustawą najwyższego rzędu, tj. konstytucją, bądź innym aktem, który możliwość karania w danej sprawie dawał zupełnie innemu organowi.
          To wszystko dało nam doświadczenie i wiedzę, popartą sądowymi uzasadnieniami, swego rodzaju precedensami na wzór zaoceanicznego prawa, w jakim zakresie można karać, w jakim zaś nie. I tak, dla przykładu, nie stanowią wykroczenia: poruszanie się autem po alejkach parkowych (szokujące, nieprawdaż?), postój na śniegu, choćby pod nim była roślinność et cetera. Co również wydać się może dziwnym, w konkluzji mandatu karnego nie może strażnik wpisac, jako wykroczenia, "niszczenie trawnika", ponieważ niszczenie trawnika nie jest wykroczeniem - czynem zabronionym jest niszczenie roślinności.
          Nie wystarczy zatem zakrzyknąć z okna do strażnika: "ukrzyżuj!", by ten bezwolnie chwycił za bloczek mandatowy.
          Nie wystarczy stwierdzić autorytarnie:
          "I nie ważne że autem wolno parkować tylko w miejscach wyznaczonych oraz na chodniku przy krawędzi jezdni. Każde inne parkowanie jest niedozwolone", wroclawjacku, by słowo ciałem się stało, czyli obowiązującą normą prawną, bowiem postój na miejscach wyznaczonych tak, ale w strefie zamieszkania, a postój na chodniku przy krawędzi jezdni jedynie warunkowo, bo generalnie jednak piewrszeństwo ma postój na jezdni, a pozostawienie na chodzniku dopuszcza się po spełnieniu pewnych warunków.
          Oni, czyli my, "nie reagują na niebezpieczne parkowanie na drogach wewnętrznych", bo mimo nagłośnionej ostatnio nowelizacji, mającej w swym zamyśle ukrócić bezhołowie panujące na terenach dróg wewnętrznych, nie ma jeszcze znaku strefa ruchu, którym droga taka musi być oznaczona, by można było podjąć interwencję w zakresie, np. niepozostawienia 1,5 metra przejścia dla pieszych na chodniku lub generalnie rzecz ujmując postoju niezgodnego z ogólnymi przepisami ustawu prawo o ruchu drogowym. W zakresie niestosowania się do znaku możemy tam interweniować (np. zakaz zatrzymywania, zakaz postoju), ale zazwyczaj rzecz idzie o parkowanie aut na całej szerokości chodnika.
          Ludzie mówią ze ci co nie przeszli weryfikacji po pracy w milicji nie mogli przejść do policji więc zaczepili się w SM. Jeśli to prawda to przecież powinno takich tam być mniejszość bo przez 18 lat ciągle nowych przyjmują. No ale ci starzy awansowali i pierdzą w stołki a młodzi zmuszają zapieprzać na ulicy za połowę ich pensji to szybko odchodzą.
          Ludzie mówią różne rzeczy. Wieść gminna niesie przeróżne banialuki. Nie ma u nas niezweryfikowanych byłych milicjantów. Wielu funkcjonariuszy ze starzem dwudziestoletnim patroluje na piechotę ulice, a mitem jest, że zwalniają się młodzi pracownicy. W zeszłym miesiącu odeszło kilka osób z kilkunastoletnim doświadczeniem.
          Praca w SM to nie służba, która jest domeną policji. My pracujemy na podstawie kodeksu pracy.
          Ja osobiście o pracy w policji nigdy nie marzyłem, mimo wcześniejszej emerytury. Nie będę się również na jej temat wypowiadał, bo choć mógłbym to i owo powiedzieć, to czemu to miałoby służyć?
          Powiem przekornie, znając swą wartość, że Straż Miejską należałoby rozwiązać, bo tylko w ten sposób grono niedowiarków mogłoby się przekonac, jak wielka jest jej wartość. Z zewnątrz tego nie widać, ale nasze codzienne działania pozwalają utrzymać ład i porządek publiczny we Wrocławiu. Brak SM łatwo byłoby zauważyć po bankructwie firm wywożących odpady - w tej chwili jedynie my sprawdzamy, czy mieszkańcy wywiązują się z obowiązku posiadania kontenerów i umów na wywóz śmieci. Gdyby nie te działania dzikie wysypiska śmieci byłyby na każdym rogu. W Rynku kwitłby handel byle czym o tak wielkiej skali, że mieszkaniec bądź turysta chcący przejść musiałby mocno się natrudzić, a zrobienie dobrego ujęcia krasy niebywałej elewacji Ratusza od strony Piwnicy nie byłoby możliwe z racji rozwieszonych na niej, a wystawionych do sprzedaży majtek i biustonoszy. I tak dalej, i tak dalej.
          No i proszę, rozpisałem się jako i ty, choć zawsze uważałem, że lepiej wypowiedzieć się krótko, a zasadnie. Spraw jednak poruszyłeś wiele, nieznacznie bładząc, wobec czego miałem silną, wewnętrzną potrzebę naświetlenia. Nim odpowiesz, przeczytaj, a po przeczytaniu przemyśl.
          Pozdrawiam i zapewniam, że ideą, która mi przyświeca po założeniu munduru, jest czynienie dobra, na którym wszystkim nam zależy.
    • sverir Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż m... 07.02.11, 17:13
      Bez przesady, przecież nie chodzi o karanie dla samego karania. Jeżeli trawy nie ma (a nie że jest niewidoczna), to po co w ogóle karać? Nikt przecież niczego nie rozjeżdża.
      • 1410_tenrok cenię Twoje wypowiedzi, ponieważ piszcze mądrze 07.02.11, 17:24
        jednak tym razem trudno mi pojąć, że nie rozumiesz, że strasz miejska zdaje się nie chcieć spełniać swoich podstawowych zadań. I co to ma oznaczać karanie dla samego karania. Przy takiej logice można by uznać, że po zamordowaniu człowieka problem nie istnieje, ponieważ przecież go nie ma już. Więc, o co chodzi? Można też wysadzić w powietrze jakiś budynek, np. ratusz lub katedrę i zbudować na jego miejscu coś nowego. I też nie ma problemu, przecież jak nie ma to nia ma, co?
        • sverir Re: cenię Twoje wypowiedzi, ponieważ piszcze mądr 07.02.11, 20:28
          > I co to ma oznaczać karanie dla samego karania.

          To oznacza, że niezależnie od celu, jaki miałby zostać osiągnięty karą, tę należy nałożyć za samo tylko naruszenie przepisów. Potocznie dura lex, sed lex. Fajnie działa, dopóki nie dostanie się mandatu za wyjątkową duperelę, np. niewłączenie kierunkowskazu na pustej ulicy, w środku nocy na obrzeżach miasta, gdzie nikogo - poza ukaranym kierowcą i śledzącym go bezwstydnie policjantem - nie ma. Albo babcie handlujące pietruszką bez stosownego zezwolenia władz. Ewentualnie zatrzymanie pojazdu na wjeździe na własną posesję. Takie przypadki są liczne i bolą, kiedy doświadcza je człowiek na własnej skórze.

          > Przy takiej logice można by uznać, że po zamordowaniu człowieka problem nie istnieje,
          > ponieważ przecież go nie ma już.

          Może przy jakiejś logice, ale na pewno nie przy tej. Przecież dopóki - przepraszam za eufemizm - denat nie jest denatem, to nie może być mowy o morderstwie czy ogólnie pojętym pozbawieniu życia. Przy tej logice, kogoś kto bezcześci tylko zwłoki, nie można karać za morderstwo.

          > Można też wysadzić w powietrze jakiś budynek, np. ratusz lub katedrę i zbudować na jego
          > miejscu coś nowego

          Znakomity przykład. Jak wysadzą katedrę i nie wybudują niczego w zamian, to przecież nikt rozsądny nie będzie ścigać kierowców za parkowanie w katedrze. Bo jej nie będzie.
          • idepozapalki Re: cenię Twoje wypowiedzi, ponieważ piszcze mądr 08.02.11, 21:32
            Wiesz co - logice mało można zarzucić, natomiast interesuje mnie punkt wyjścia - czego chcemy:
            1. Chcemy mieć same parkingi.
            2. Chcemy mieć tereny "zielone" i parkingi.
            3. Chcemy mieć same tereny "zielone".

            Dla mnie zasada jest prosta: jeśli coś jest przeznaczone do parkowania auta, to jest jako takie oznaczone. Ewentualnie wygląd tego miejsca nie pozostawia wątpliwości (jest to np prostopadła do osi jezdni zatoczka).

            Natomiast kiedy coś jest oddzielone od jezdni krawężnikiem, na który ewidentnie trzeba "wskoczyć" to niezależnie od tego, czy leży tam śnieg czy nie - nie parkuję. I nie ważne, czy idioci przede mną zniszczyli już to co tam rosło, czy jeszcze im się to nie udało. Alternatywą jest stawianie przy każdym takim miejscu znaku pionowego, co byłoby zbyt kosztowne.

            Tak jak już pisałem: niestety, w naszym kraju żeby ochronić kawałek gruntu przed rozjeżdżeniem i zamianą w klepisko trzeba ogrodzić go słupkami albo betonowymi gazonami. Inaczej zawsze paru buraków to rozjeździ a reszta potem powie "że tam przecież nie ma zieleni".

            Mimo to Twoją logikę pociągnę dalej:
            jeśli tramwaj ma szybę odrapaną popularną "osełką" (czy też jak to się mówi: "otagowaną") to ja wydrapując na niej swoje inicjały:
            1. popełniam wykroczenie niszczenia mienia.
            2. nie popełniam tego wykroczenia.

            Idąc Twoim tokiem - punkt 2. Bo przecież mienie i tak jest już zniszczone, mój czyn nie "dokłada" zniszczenia. Szyba i tak jest do wymiany.

            Jeśli pójść tą drogą, to każdy wandal malujący coś na murze, na którym jest już jakiś malunek - nie popełnia wykroczenia. Bo mur i tak zostanie odmalowany. A każdy lejący w bramie, w której już śmierdzi też jest ok, bo przecież i tak śmierdzi.
            • sverir Re: cenię Twoje wypowiedzi, ponieważ piszcze mądr 09.02.11, 17:57
              > Natomiast kiedy coś jest oddzielone od jezdni krawężnikiem, na który ewidentnie
              > trzeba "wskoczyć" to niezależnie od tego, czy leży tam śnieg czy nie - nie parkuję.

              I znów musimy rozdzielić potrzebę zaparkowania w jakimś miejscu od karania za parkowanie w jakimś miejscu. Chcesz ukarać kogoś za parkowanie na byłym trawniku? Znajdź przepis, który możesz zastosować. Ale nie ten mówiący o niszczeniu roślinności, która może była kiedyś, a której teraz nie ma.

              > Idąc Twoim tokiem - punkt 2. Bo przecież mienie i tak jest już zniszczone, mój czyn nie
              > "dokłada" zniszczenia. Szyba i tak jest do wymiany.

              Idąc moim tokiem to mimo wszystko można, bo szyba nie jest zniszczona, tylko uszkodzona. Dokładasz się do dalszego zmniejszenia jej wartości użytkowej. Jeżeli już będzie zniszczona, tj. nie będzie można z niej w ogóle korzystać, to fakt, ściganie za niszczenie byłoby absurdalne. Na szczęście nie ścigają.

              > Jeśli pójść tą drogą, to każdy wandal malujący coś na murze, na którym jest już jakiś
              > malunek - nie popełnia wykroczenia. Bo mur i tak zostanie odmalowany.

              To niestety znów Twoja droga - karać mechanicznie. Wg mnie należałoby najpierw ocenić czy mur miałby zostać odmalowany niezależnie od działalności wandala. Jeżeli nie, to ukarać wandala. Jeżeli tak, to należałoby ustalić czy jego mazanie spowodowało wzrost kosztów odnowienia. W przypadku odpowiedzi pozytywnej, kara się należy. W przypadku negatywnej, raczej nie.

              > A każdy lejący w bramie, w której już śmierdzi też jest ok, bo przecież i tak śmierdzi.

              To znów niestety Twoje rozumowanie, nie moje. Kary nie ma za smród, tylko za oddawanie moczu, niezależnie od jego zapachu. A każda kropla uryny intensyfikuje fetor i wydłuża jego wyczuwanie.

              Zweryfikujmy Twoją logikę. Niegdyś przy kościele św. Elżbiety znajdował się cmentarz. Karać mandatem spacerowiczów?


      • idepozapalki Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż 07.02.11, 19:18
        Dlatego, że jakby jeden z drugim burakiem i chamem uszanował to, co tam było, to może teraz rosłaby trawa. Ale nie, przejście 100m przecież udzielnemu księciowi/księżnicce nie przystoi, a poza tym musi swoją "furę" widzieć z okna.

        W Polsce panuje przeświadczenie, że jak za krawężnikiem nie stoją słupki albo jakieś betonowe przeszkody, to znaczy, że można wskakiwać na krawężnik i parkować jak się chce.

        Słoma z butów wystaje po prostu.
        • sverir Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż 07.02.11, 20:15
          > Dlatego, że jakby jeden z drugim burakiem i chamem uszanował to, co tam było, to może
          > teraz rosłaby trawa.

          A cóż to za nowatorska idea: ściganie jednego kierowcy za to, że drugi coś zniszczył? Jest trawnik - mandat. Jest klepisko - bez mandatu.

          > W Polsce panuje przeświadczenie, że jak za krawężnikiem nie stoją słupki albo jakieś
          > betonowe przeszkody, to znaczy, że można wskakiwać na krawężnik i parkować jak się
          > chce.

          A to swoją drogą. Ale czym innym jest zastawianie przejścia lub przejazdu, a czym innym parkowanie na niegdysiejszym, obecnie nieistniejącym trawniku. Przecież jeżeli trawy nie ma (podkreślam: nie chodzi o to czy niewidoczna), to kierowca może nawet nie wiedzieć, że stanął w miejscu, w którym kiedyś coś rosło.
          • Gość: ` Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.finemedia.pl 08.02.11, 22:04
            Tu nie ma co filozofować. Trawnik to nie jest coś co zamienia się w klepisko za sprawą samochodów w jeden dzień, albo nawet dwa czy trzy.
            Gdzie są patrole i strażnik osiedlowy, jeśli zauważą postępujące niszczenie trawnika? Powinni zauważyć, że taki proceder już trwa i tego 4 czy 5 dnia dorwać gościa który tam parkuje (na już rozjeżdzonym, ale jeszcze z resztkami trawy). Albo reagować na zgłoszenia mieszkańców - niestety, tego nie robią.
            Interwencja SM oduczyłaby innych. A trawnik miałby szansę odżyć. Delikwent nie mógłby się bronić, bo widać byłoby resztki trwawy, dowód na to że świadomie zaparkował tam gdzie nie powinien.
            Tak, wiem, teoretyzuję teraz. Powtarzam tu już kolejny raz - są osiedla w tym mieście, gdzie pojawienie się SM wywołuje lokalną sensację.
            A co do karania za parkowanie na klepisku które drzewiej było trawnikiem - każdy teren w tym mieście ma jakiegoś zarządcę. Jeśli zależałoby mu na uniemożliwieniu parkowania i odnowieniu trawnika postawiłby słupek i znak. Tak się nie dzieje i prawem kaduka kierowcy zagarniają kolejny skrawek zieleni na parking. Prawie nikomu na niczym nie zależy i nic nie przeszkadza - to jest przyczyna dla której karanie takich kierowców staje się niemożliwe i bezsensowne, a nie to dywagacje czy SM się chce czy nie chce, czy uznali to za klepisko a nie trawnik itp.
            • Gość: edi Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.e-wro.net.pl 09.02.11, 08:26
              > A co do karania za parkowanie na klepisku które drzewiej było trawnikiem - każd
              > y teren w tym mieście ma jakiegoś zarządcę. Jeśli zależałoby mu na uniemożliwie
              > niu parkowania i odnowieniu trawnika postawiłby słupek i znak.

              Ależ prawo drogowe zabrania parkowania na trawnika a nawet na klepiskach.
              Po znaki ?
              A co do słupków to jest ich chyba ze 100.000 zwykle kierowcy je objężdzają jadąc właśnie po trawniku.
              Słupki nic nie dają jak SM przyzwala na takie parkowanie.
              • straznik.wroclawski . 09.02.11, 12:08
                A w którymż to artykule ustawa prawo o ruchu drogowym zabrania postoju na trawniku bądź "klepisku"? Wskaż mi taki zapis, a z mojej mizernej pensji ufunduję ci wizytę w Muzeum Miejskim.
          • Gość: edi Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.e-wro.net.pl 09.02.11, 08:20
            > A cóż to za nowatorska idea: ściganie jednego kierowcy za to, że drugi coś znis
            > zczył? Jest trawnik - mandat. Jest klepisko - bez mandatu.

            A co przez kilka lat zanim na trawniku zajeżdża ostanie źdźbło ?
            Czy jak na trawniku zostanie tylko 50% powierzchni trawy to już mają nie karać ?

            A wiesz co to est prewencja ?
            Ukaranie kierowcy który parkuje nawet na zniszczony trawniku powoduje ze na sąsiednich gdzie dotąd kierowcy bali się parkować nie pojawia się auta osób zachęconych bezkarnością tych co zaczęli zajeżdżać trawniki.
            Druga sprawa to ukaranie kierowcy który parkuje na częściowo zniszczonym trawniku spowoduje że jest już notowany i nie będzie parkował gdzie indziej na trawniku, który dopiero zaczynają zajeżdżać.
            Kto miałby rozstrzygać który trawnik jest klepiskiem a który jeszcze nie ?
            Chyba większość trawników ma krawężniki i wiadomo zż nie jest to miejsce parkingowe.
            i chyba nie powinno mieć znaczenia że kogoś nie stać na parking płatny albo że nie chce mu się iść od parkingu płatnego ?
            Jest to przestrzeń publiczna która zawłaszczają kierowcy.
            Nawet jak to jest klepisko to w zimie przy roztopach ordynarnie wygląda jak zamienia się w mokre bagno .
            Błoto z byłego trawnika jest roznoszone kołami po chodnikach.



            • sverir Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż 09.02.11, 18:00
              > A co przez kilka lat zanim na trawniku zajeżdża ostanie źdźbło ?

              Ścigać zatem tych, co przez kilka lat niszczą trawnik, a nie tych, którzy parkują w miejscu, w którym KIEDYŚ trawnik był.

              > Ukaranie kierowcy który parkuje nawet na zniszczony trawniku powoduje ze na sąsiednich
              > gdzie dotąd kierowcy bali się parkować nie pojawia się auta osób zachęconych
              > bezkarnością tych co zaczęli zajeżdżać trawniki.

              Ja proponuję ukarać Ciebie za pisanie na forum. To z pewnością wystraszy tych, którzy w przyszłości również chcieliby coś pisac. Niczego nie zrobiłeś? Tym większa Twoja zasługa, będziesz żywym przykładem ustawiania obywateli w pionie.
              • Gość: edi Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.e-wro.net.pl 12.02.11, 10:57
                > Ścigać zatem tych, co przez kilka lat niszczą trawnik, a nie tych, którzy parku
                > ją w miejscu, w którym KIEDYŚ trawnik był.

                Czy naprawdę jesteś taki naiwny ze ludzie wzywają SM do ochrony kawałka ziemi gdzie nie ma źdźbła trawy ?
                Przecież kilka metrów obok można wskazać trawniki które dopiero są zajeżdżane.
                Pokaż mi ulice na które auta nie parkują na trawnikach a zaraz ci udowodnię ze parkują.
                Rzecz w tym że jeśli pod autem jest zajeżdżone 30-50% powierzchni to już to jest klepisko dla SM.
                Jeśli auto zrobi koleiny i codziennie na nie wjeżdża to niszczy trawnik czy nie ?
                Jeśli zajeżdżony jest skraj trawnika i auto na ten skraj wjeżdża kołami ale jego przód odstaje od miejsca styku kół z klepiskiem na 70-100 cm nad trawa to jest to niszczenie trawnika ?

                Jak działa niszczenie trawników?
                Najpierw auta się zmieniają wjeżdżając 5-10 cm na trawnik (niby że nie zauważyli)
                Po zajeżdżeniu skraju trawnika auta przesuwają się dalej .
                Gdy zajeździ się 50-70 cm t trochę potrwa i przez ten czas tysiące innych osób widza że to miejsce jest wykorzystywane do parkowania.
                Jak widza ze cześć trawnika jest zajeżdżone to bez skrupułów tam parkują.

                Jeśli ludzie widza ze już 1 m trawnika jest zamieniony na klepisko to znaczy że tam zaparkowało co najmniej 10.000 aut.Znaczy to że w tym miejscu nikt nie karze albo robi to sporadycznie.
                Właśnie takie po części zajeżdżone trawniki zachęcają do ich całkowitego zniszczenia.
                Dlatego ważne jest aby karać nawet za wjechanie 15-20 cm na trawę.

                Zatem na razie mówimy o ratowaniu trawników na których wzrasta parkowanie oraz tych przyprószonych śniegiem.
                Skoro kierowca nie widzi trawnika przysypane śniegiem to może nie widzi go jesienią jak jest przysypany liśćmi ?
                Mówimy tu o trawnikach przy głównych ulicach wzdłuz ktorych rosną drzewa a chodniki są odseparowane od jedni na długosci kilkuset metrow kilkumetrowymi trawnikami.
                Większość aut które na nich parkują to auta mieszkańców którzy auto widza z okna.
                Zatem wystarczy wystawić wezwanie i sprawdzić adres zamieszkania.
                Jeśli kierowca jest obcy to można mu darować jeśli nie wali w głupa ale wystarczy dać pouczenie .
                Dzięki temu więcej tam tej zimy nie zaparkuje.
                Zatem wystarczy włożyć za wycieraczkę wezwanie komunikacyjne a jak się kierowca zgłosi powiedzieć mu co robi źle.
                A co robi SM ?
                Czeka aż zima się skończy a tymczasem przy roztopach koła nie tylko zagniatają trawę ale ryją ją wyrywają koleiny i doły np na krawędzi trawnika z chodnikiem.W tych dolach gromadzi się woda i trawa tam gnije.
                Jeśli często zbiera się woda to po wyschnięciu robi się tam nieprzepuszczalna pokrywa wyschniętego błota która dusi resztki trawy która chciałaby odbić z kłączy.

                Ja uważam ze na idealnym trawniku auto które wjedzie na 1o cm kierowca powinien być karany.
                Na zajeżdżonym jeśli wjedzie dalej niż 20 cm (choćby niewiele źdźbeł tratował) powinien być karany
                Jeśli parkuje w tej połowie trawnika która jest zajeżdżona ale pod autem są wielkie dziury z wodą abo auto roznosi błocko na ulice powinien być karany.
                Jeśli staje na zajeżdżonym trawniku tak ze coraz więcej ziemi jest wybierana na jego krawędzi tak że cześć płytek już jest obruszana , powinien być karany.
                To powolna dewastacja ale jednak dewastacja.
                Jeśli nie można ukarać za niszczenie zieleni to można ukarać za nieprawidłowe parkowanie a parkować wolno tylko na chodniku i to pod pewnymi warunkami.




                • sverir Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż 13.02.11, 02:21
                  Bla bla bla... Powtórzę uprzejmie, boś nie zrozumiał: ścigać rozjeżdżających trawnik, a nie tych, którzy parkują na gołej ziemi, bo kilka miesięcy temu trawnik był.
          • Gość: max Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.12, 15:28
            Bo tak zachowuje się "polskie bydło"
    • Gość: Mondry Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.dialog.net.pl 07.02.11, 19:56
      Idąc tokiem rozumowania SM można założyć, że jeśli w mieście nie ma Prezydenta (np. wyjechał na urlop), to mamy nierząd w urzędzie i można zlikwidować Straż Miejską.
      • sverir Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż 07.02.11, 20:28
        Prezydent przed wyjazdem wyznacza swojego zastępcę. A kogo wyznaczył trawnik na zastępstwo? Klepisko?
      • straznik.wroclawski . 07.02.11, 21:38
        Przyjmijmy, że w którymś z miast w Polsce (może to być Wrocław) obowiązuje na danym odcinku drogi (od wielu już lat) zakaz zatrzymywania. Wiedzą o nim okoliczni mieszkańcy, nie budzi on wątpliwości w przyjezdnych. Niestety, którejś nocy wracający z klubu autem swego taty młodzieniec wpada w poślizg, zjeżdża na pobocze i ścina znak tuż nad ziemią. Przybyłe na miejsce zdarzenia służby oczyszczają jezdnię z resztek pojazdu, zabierają również zniszczony znak. Naturalnie mija kilka dni, nim pojawi się nowy.
        W tym czasie w miejscu, gdzie znak zawsze obowiązywał, ktoś stawia auto. Czy czynem tym popełnia wykroczenie? Moim zdaniem nie można tutaj mówić o niestosowaniu się do znaku, bowiem znaku tego zwyczajnie nie ma.
        Podobna sytuacja miałaby miejsce, gdyby znak taki został zasłonięty, czy to poprzez nadmiernie rozrośnięte gałęzie pobliskiego drzewa, bądź poprzez nawiewany przez silny wiatr lepki śnieg.
        Tak samo ma się rzecz z roślinnością. Kierowcy trudno ocenić, co jest pod śniegiem. Gdy zaś widzi ubitą ziemię, wjeżdża na nią, bo brak mu wiedzy, że wcześniej znajdował się tam trawnik.
        • idepozapalki Re: . 08.02.11, 21:21
          Drogi strażniku.wrocławski w takim razie powiedz dlaczego Twoja formacja karała kierowców, którzy na Wybrzeży Wyspiańskiego parkowali na "zapaskowanych" miejscach w czasie, kiedy tych pasków nie było widać? Miejsca te są wydzielone jedynie znakami poziomymi (no te w okolicy zjazdu w Smoluchowskiego). Kiedy leżał śnieg nie było ich widać, ale mandaty i blokady były.

          I gdzie ta Twoja logika?
          • Gość: ` Re: . IP: *.finemedia.pl 08.02.11, 21:46
            Dobra kontra :)
            Ale wierzę, że ten bajkopisarz i tak znajdzie wytłumaczenie dla lenistwa nieróbstwa i głupoty swoich kumpli.
            Widzę w nim godnego następcę Ewy Mazur, K. Kiniorskiego i Pawła Czumy :)
            PS
            Ale do rzecznika Mennicy i tak się nie umywa :)
            • Gość: edi Re: .......... IP: *.e-wro.net.pl 09.02.11, 08:53
              Może by pan strażnik.wrocławski przedstawił się czy jest rzecznikiem straży to byśmy podjęli merytoryczna dyskusję.
              Może pan rzecznik nie pracuje w terenie i nie widzi co się dzieje z trawnikami ?
              • straznik.wroclawski Re: .......... 09.02.11, 12:20
                Nie, edi, nie jestem rzecznikiem, wobec czego nie możemy podjąć merytorycznej dyskusji a jedynym, co nam pozostaje, to bezładne okładanie się wypowiedziami:)
                • Gość: edi Re: .......... IP: *.e-wro.net.pl 09.02.11, 12:46
                  > Nie, edi, nie jestem rzecznikiem, wobec czego nie możemy podjąć merytorycznej d
                  > yskusji a jedynym, co nam pozostaje, to bezładne okładanie się wypowiedziami:)

                  Masz rację .
                  Bywały tu dyskusje o SM i chyba nigdy nikt żadnych wniosków z nich nie wyciągnął.
                  Może gdyby rzecznik odpowiadał na pytania to ludzie nauczyliby się jak współpracować ze SM a tak kończy się na "okładaniu wypowiedziami" :)
                  Z tego tylko wynika że nie da się.
                  Zresztą skąd internauci mają wiedzieć że jesteś strażnikiem ?
                  Skąd mają wiedzieć że informacje jakie przekażesz są prawdziwe?
                  uciekanie od dyskusji i blokowanie forum o SM nie służy zbieraniu informacji i porządku w mieście.
                  Nie uczy ludzi aktywności w porządkowaniu swojego otoczenia.
          • straznik.wroclawski Re: . 08.02.11, 22:42
            Czy wolno zatrzymać się na skrzyżowaniu bądź dziesięć metrów przed nim?
            Czy można zatrzymać się na przejściu dla pieszych bądź dziesięć metrów przed nim?
            Oczywiście nie.
            Piszesz tymczasem o skrzyżowaniu dwóch ulic, Smoluchowskiego i Wybrzeża, a zatem to raczej o skrzyżowanie i usytuowane tam przejścia dla pieszych chodziło w owym czasie, nie o powierzchnię wyłączoną z ruchu;)
            • idepozapalki Re: . 09.02.11, 00:19
              Znajdź mi kierowcę z metrówką, który na takim łuku i przy tej szerokości jezdni wymierzy 10metrów.

              Te pasy zostały tam wymalowane właśnie po to, żeby to wyznaczyć. Do tego w tej okolicy Wyspiańskiego po obu stronach jest pas parkingowy, normalnie oddzielony od pasa ruchu przerywaną linią. Po to właśnie jest tam oznakowanie poziome, żeby wyłączyć część pasa parkingowego (z racji przejścia z wysepką i skrzyżowania).

              Mimo to, idąc za Twoją logiką (nie moja, Twoja) - zimą, kiedy śnieg przykrywa oznakowanie poziome, SM nie ma prawa wlepić mandatu, jeśli nie wykaże się pomiarem odległości przy pomocy sprzętu z homologacją. Bo oznakowania poziomego nie widać.

              To, jak chcesz zmierzyć odległość od skrzyżowania ze Smoluchowskiego dla pasa ruchu w stronę mostu Zwierzynieckiego to inna bajka. Aczkolwiek skoro SM jest tak dobra w przepisach, to może nam takowe zacytujesz? Wszak ktoś tam te znaki wymalował i chyba wiecie na jakiej podstawie karzecie kierowców.

              Proste? Proste.
              • straznik.wroclawski . 12.02.11, 17:48
                12 lutego 2011
                Naprawdę nie dostrzegasz sprzeczności w tym, co piszesz?
                Z jednej strony stawiasz pytanie na polecanej stronie, jak wielkim gamoniem trzeba być, by nie wiedzieć, czym jest trawnik. Dziwisz się, że trudno nam jest karać kogoś, kto pozostawia auto na błocku będącym jedynie wspomnieniem po roślinności.
                Z drugiej zaś strony pomstujesz na patrol zakładający blokady na koła pojazdów pozostawionych na skrzyzowaniu ulic. "SM nie ma prawa wlepić mandatu, jeśli nie wykaże się pomiarem odległości przy pomocy sprzętu z homologacją" - zuważasz ironicznie.
                A czy kierowca od trawnika nie będzie równie "bezczelny" i nie spyta w stylu "gdzie ten trawnik?". A jak poprosi o wskazanie choćby jednego źdźbła trawy bądź listka babki lancetowatej, które niby miał zniszczyć, a ja mu nie będę potrafił ich wskazać, to czy ma prawo oskarżyć mnie o przekroczenie uprawnień?
                • wroclafanka1 panie strażniku miejski 12.02.11, 21:05
                  śmiem twierdzić, że w mieście każdy pas ziemi niepokryty betonem/płytami chodnikowymi/asfaltem/kostką itp JEST TRAWNIKIEM. Bowiem w mieście można zobaczyć ogołocone z roślinności łyse pasy = wydeptane przez pieszych lub rozjeżdżone przez auta, ale - skoro jesteś waszeć MIEJSKIM strażnikiem - proszę, pokaż w śródmieściu pas ziemi, która z założenia ma być pasem błotnym.
            • 13monique_n Zapraszam SM 28.06.11, 15:06
              zapraszam na róg - SKRZYŻOWANIE - Matejki i Sienkiewicza - tam w sobotę i niedzielę ZAWSZE stoi samochód na skrzyżowaniu dokładnie (ofkoz, na chodniku) po obu stronach, skutecznie zasłaniając widoczność. Podobnie jest przy wjazdach na oba parkingi przy ul. Sienkiewicza - buraki wolą zastawiać wyjazdy, niż wjechać i zapłacić parę złotych.
              W tej okolicy (Świętokrzyska, Sienkiewicza po obu stronach, Prusa, Matejki) SM może regularnie co sobotę od 9-10.00 podjeżdżać z bloczkiem mandatów. Zarobią chłopaki na premię.
        • Gość: edi Nie da się ? IP: *.e-wro.net.pl 09.02.11, 08:35
          > Przyjmijmy, że w którymś z miast w Polsce (może to być Wrocław) obowiązuje
          > na danym odcinku drogi (od wielu już lat) zakaz zatrzymywania. Wiedzą o nim ok
          > oliczni mieszkańcy, nie budzi on wątpliwości w przyjezdnych. Niestety, którejś
          > nocy wracający z klubu autem swego taty młodzieniec wpada w poślizg, zjeżdża na
          > pobocze i ścina znak tuż nad ziemią. Przybyłe na miejsce zdarzenia służby oczy
          > szczają jezdnię z resztek pojazdu, zabierają również zniszczony znak. Naturalni
          > e mija kilka dni, nim pojawi się nowy.

          Zgłaszałem wiele razy zniszczenie znaku i zwykle pojawiał się następnego dnia.
          Raz pojawił się jeszcze tej samej nocy co zgłosiłem.
          Najdłużej czekałem 3 dni ale to był podrzędny znak nakazujący objazd wysepki z prawej.
          Nie rozumiem po co mieszasz trawnik ze znakiem i po co piętrzysz trudności.
          Jako strażnik powinieneś wiedzieć ze jest we Wrocławiu Centrum Kryzysowe pracujące całą dobę.Wystarczy tam zadzwonić a podsyłają ekipę znakarzy, która też pełni całodobowy dyżur.
          Znak można ustawić prowizoryczny do czasu wstawienia nowego słupka.
          Służby likwidujące wypadek są zobowiązane o fakcie zniszczenia znaku powiadomić dyżurnego z Centrum kryzysowego.
          Tenże przysyła choćby ekipę która zamiata szkło i resztki powypadkowe.


        • Gość: edi Re: ..... IP: *.e-wro.net.pl 09.02.11, 08:38
          > W tym czasie w miejscu, gdzie znak zawsze obowiązywał, ktoś stawia auto. Czy cz
          > ynem tym popełnia wykroczenie?

          Podaj rodzaj wykroczenia to ci odpowiemy.
          Chodzi o niszczenie zieleni miejskiej ?
          Chodzi o stworzenie zagrożenia ?
          Chodzi o utrudnianie poruszania się pieszych ?
        • Gość: edi Re: ...... IP: *.e-wro.net.pl 09.02.11, 08:51
          > Tak samo ma się rzecz z roślinnością. Kierowcy trudno ocenić, co jest pod
          > śniegiem. Gdy zaś widzi ubitą ziemię, wjeżdża na nią, bo brak mu wiedzy, że wcz
          > eśniej znajdował się tam trawnik.

          Ale ściemniasz .
          To że kieroca nie wie co jest pod śneigiem nie zwalnia go od znależienia miejsca gdzie parkowanei ejst dozwolone.
          Jeśli parkuje na pasie na którym rosną drzewa a 3 metry dalej jest chodnik o szerokości 3-5 metrów i częściowo odsnieżony to musi wiedzieć ze to coś grząskie rozjedzone kołami poprzedników ten śnieg zmieszany z błotem to jest trawnik.
          Inaczej wygląda chodnik nieodśnieżony a inaczej trawnik jeśli na nim parkuje codziennie kilkadziesiąt aut.
          Nawet jeśli jest to maleńki skwerek pod sklepem to jeśli tam na nim parkują tysiące aut to potrafią wybrać ziemie na głębokość 10 cm lub więcej poniżej poziomu trawnika.
          Ponieważ auta są ciepłe to taki śnieg szybko się topi i każdy następny kierowca widzi na co wjeżdża.
          Przecież gdy aut było mniej jakoś kierowcy nie parkowali na trawnikach .
          Ale o czym tu gadać .Śnieg leży kilka tygodni.
          Trawniki nie za zajeżdżane w zimie jak są skute lodem.Są zajeżdżane jak są zielone przez cały rok.
          Są bardzo niszczone w 2 tygodnie po roztopach gdy są nasiąknięte woda.
          Trawniki są wyniesione zwykle ponad poziom chodnika i ponad poziom krawężnika.
          Albo jest tam więcej ziemi albo trawa tak się rozrasta ze darń się piętrzy.
          Jeśli kieroca przejeżdża kraweżnik a za nim teren się wznosi 5-10 cm to jasne jest ze nie są to płytki chodnikowe.



    • Gość: SM Rozprawa w sądzie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.11, 05:24
      Nie wiem dla czego zamiast się mądrować nikt nie pomyśli że to nie on jest prawem - lecz oczywiście ma wpływ na kształtowanie prawa ale nie w Straży Miejskiej czy Policji - lecz w sejmie i senacie bo tam uchwalają akty prawne. Można zapisać np. w kodeksie wykroczeń lub prawie ruchu drogowego jednoznaczny zapis "zabrania się pozostawienia pojazdu w miejscu gdzie jest trawnik, w miejscu gdzie jest teren przeznaczony pod trawnik" - i po problemie!!!! Podać adres?
      A teraz pragnę się zamienić - to ja będę osobą która zaparkowała na tzw "klepisku" strażnik miejski podjął interwencje, ja odmówiłem przyjęcia mandatu w wysokości 400zł - ponieważ przepis art 144KW mówi o niszczeniu lub uszkadzaniu roślinności - nie zaś o niszczeniu gleby przez parkowanie samochodem na niej.
      Sprawa trafia do Sądu Karnego - tam winne trzeba udowodnić. A nie jak wszech obecni klepiący bzdury po klawiaturze - najchętniej by ukamienowali każdego za wszystko, a brak wiedzy chociaż podstawowej z zakresu prawa.
      Sędzia dostaje dowody w postaci zdjęć które wykonałem na miejscu zdarzenia - świadczących że żadna trawa tam nie rośnie. Adwokat zadaje pytanie strażnikowi : w jaki sposób mój klijent zniszczył lub uszkodził trawnik? Brak jest odpowiedzi. Czy są świadkowie którzy by potwierdzili że ten pojazd w tym czasie zniszczył roślinność pozostawiając w tym czasie swój samochód? Brak świadków wysoki sądzie. W związku z powyższym brak dowodów, brak świadków - sprawa została oddalona.
      Ktoś za tą sprawę musi zapłacić, zamiast dzwonić bez sensu miej odwagę człowieku iść na świadka do sądu i powiedzieć "wysoki sądzie ja widziałem wielokrotnie jak ten człowiek parkując w tym miejscu - wielokrotnie niszczył ten trawnik" a tak to dupa...
      Poza tym sprawa jest prosta - jeżeli samochód jest zaparkowany na terenie należącym do gminny, skarbu państwa - a co z sytuacją gdy stoi na prywatnym terenie?
      Po drugie rozwiązaniem problemu nie jest postawienie zakazu lub zrobienie trawnika - tylko takie dostosowanie miejsca do życia dla mieszkańca by mógł wracając do domu LEGALNIE POSTAWIĆ SWÓJ DOBYTEK W MIEJSCU GDZIE PŁACI ZA CZYNSZ LUB PODATEK!!! A dopiero wtedy gdy będą takie miejsca wolne a temu "baranowi" nie będzie chciało się zaparkować na nim tylko na trawniku lub zakazie - z całą surowością karać. A tak mamy hektary trawników, tysiące znaków zakazu - za mało strażników i policjantów, na których jest przeznaczanych mało pieniędzy bo trzeba kroić wydatki. I to nasza polska rzeczywistość - POŻAL SIĘ BOŻE KRAJ DEMOKRACJI.
      • zetkaf Re: Rozprawa w sądzie. 24.04.11, 11:13
        > em - lecz oczywiście ma wpływ na kształtowanie prawa ale nie w Straży Miejskiej
        > czy Policji
        - lecz w sejmie i senacie bo tam uchwalają akty prawne.
        Jak to nie? Policja ma zarowno bezposrednie wnioski ustawodawcze, jak i wydane opinie na temat proponowanych zmian prawnych. Podobnie jak wiele zmian w Kodeksie Pracy bylo wykonanych na sugestie PIP. Czy SM ma zakaz pisania takich wnioskow?

        > sać np. w kodeksie wykroczeń lub prawie ruchu drogowego jednoznaczny zapis "zab
        > rania się pozostawienia pojazdu w miejscu gdzie jest trawnik, w miejscu gdzie j
        > est teren przeznaczony pod trawnik" - i po problemie!!!! Podać adres?
        Nie, postawic stolik w centrum i zbierac podpisy. Gdzie je wyslac, to chyba pan straznik juz wie ;)
        Btw, czy znalazl Pan gdzies DEFINICJE PRAWNA trawnika? Czy nie jest to wlasnie teren zapisany w planie zagospodarowania jako trawnik?

        > w jaki sposób mój klijent zniszczył lub uszkodził trawnik?
        Pogorszenie jakosci gleby poprzez sprasowanie.

        > . Czy są świadkowie którzy by potwierdzili że ten pojazd w tym czasie zniszczył
        > roślinność pozostawiając w tym czasie swój samochód?
        Roslinnosci nie zniszczyl, ale uniemozliwil jej wyrosniecie. Wiec pozostaje pytanie, czy w prawie jest "zakaz parkowania na trawniku" czy jedynie "zakaz niszczenia roslinnosci"?

        > Ktoś za tą sprawę musi zapłacić, zamiast dzwonić bez sensu miej odwagę człowiek
        > u iść na świadka do sądu
        A po co, nie wystarczy zdjecie?

        > Poza tym sprawa jest prosta - jeżeli samochód jest zaparkowany na terenie należ
        > ącym do gminny, skarbu państwa - a co z sytuacją gdy stoi na prywatnym terenie?
        A stal na prywatnym terenie? Przypomina mi sie odpowiedz policji, gdy zarzucilem im, ze swoja interwencja znaczaco zwiekszyli ryzyko wypadku. Odpowiedz byla "byc moze" - byc moze kierowca byl pijany, byc moze nie bylo miejsca gdzie indziej, byc moze... nikomu nie chcialo sie odniesc do indywidualnej sprawy, bo znalazlo sie tysiace uniwersalnych "splawikow" w stylu "byc moze"...
        a ze z powodu dwoch duzych dostawczakow zaparkowanych bezposrednio przed przejsciem dla pieszych - moglbym rozjechac pieszego? "byc moze jechalem zbyt szybko". Byc moze o malo nie rozbilem sie na innym pojezdzie zeby nie rozjechac pieszego - zapewne odpowiedz bylaby "byc moze nie byloby szkod, bo mala predkosc"?

        > Po drugie rozwiązaniem problemu nie jest postawienie zakazu lub zrobienie trawn
        > ika - tylko takie dostosowanie miejsca do życia dla mieszkańca by mógł wracając
        > do domu LEGALNIE POSTAWIĆ SWÓJ DOBYTEK W MIEJSCU GDZIE PŁACI ZA CZYNSZ LUB
        I co, powierzchnia parkingow wieksza od mieszkalnej? Sorry, ktos podejmuje decyzje, ze 3 osobowa rodzina ma nawet 4 samochody, ktos podejmuje decyzje, ze mieszka w bloku, a nie w domku na wsi z duzym ogrodem na swoje samochody - wiec niech konsekwencje tej decyzji ponosi.

        > ATEK!!! A dopiero wtedy gdy będą takie miejsca wolne a temu "baranowi" nie będz
        > ie chciało się zaparkować na nim tylko na trawniku lub zakazie - z całą surowo
        > ścią karać.
        Panie strazniku, a od kiedy ma pan prawo oceniac, czy prawo nalezy egzekwowac, czy mozna olac, "bo nie ma miejsc parkingowych"? Takiego wyjatku chyba jednak w prawie nie ma...

        > A tak mamy hektary trawników, tysiące znaków zakazu - za mało straż
        > ników i policjantów, na których jest przeznaczanych mało pieniędzy bo trzeba kr
        > oić wydatki.
        I to jest chore, bo czy ci straznicy nie "zwrociliby sie" w postaci wplywow z mandatow?
        Co innego policja, ci od pobic czy gwaltow nie przynosza zadnego bezposredniego dochodu, jedyny dochod to pozafinansowe "bezpieczenstwo", jednak straznicy i wplywy z mandatow to bezposrednia zaleznosc... nawet gdy posredniej nikt nie zauwaza...
        • Gość: lokator Re: Rozprawa w sądzie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.11, 06:16
          dla czego SM ma interweniowac na terenie spółdzielni i wspólnot oraz terenie prywatnym? przeciez to moje!!!! a w parkach jest wszystkich trawnik - ten jest mój ja płace pieniadze - i wara!!!! od mojego trawnika
    • Gość: . Re: Co to jest trawnik? Wyjaśnia wrocławska straż IP: *.static.tvk.wroc.pl 23.12.12, 22:16
      .
    • Gość: stadion dołuje Ww Należy czym prędzej rozebrać lub sprzedać stadion IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.12.12, 09:36
      Sprzedać klub piłkarski. Wtedy znajdą się pieniądze na ogrodzenie przed samochodami każdego trawnika. Znajdą się też pieniądze na budowę podziemnych i nadziemnych parkingów miejskich.
      Za pieniądze podatników kiedyś te trawniki założono i utrzymywano.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka