zoilzwrocka
01.03.12, 13:54
Dyr. Czuryło poznałem przy okazji "batalii" o niekaranie pasażerów w przypadku niesprawności biletomatów w pojazdach MPK. W przeciwieństwie do Smyka z MPK, odpowiadał sensownie na korespondencję - sam, nie przez kogoś. M. Z MPK otrzymałem na początku idiotycznego maila podpisanego przez M. Smyka, ale z treści wynikało, ze autorką jego była rzeczniczka MPK. Kiedy to wytknąłem, MPK zmilkło.
Machina składająca się z pracowników WTr UM, MPK i Mennicy po sześciu miesiącach namysłów wypracowała decyzję o niekaraniu w takich przypadkach pasażerów, jedynie wystawianiu polecenia zapłaty za przejazd. O tej decyzji dyr. Czuryło poinformował mnie mailem, co było ładne z jego strony.
W tym przypadku jednak nie ma co na niego liczyć. Decyzja zapadła w gabinecie "obywatelskiego" Partacza i jest nieodwołalna.
Ideą Partacza było oddanie sprzedaży biletów na wyłączność Mennicy, miasto zaś likwiduje linie w celu wymuszenia przesiadek i kasowania kolejnych biletów, lub zakupu w Mennicy U-badziewia-C. Korzyść z tego ma odnieść Mennica i MPK.
Żadne protesty, petycje i żale nie pomogą. Trzeba sięgnąć po właściwe w tym przypadku środki prawne zmierzające do odwołania "obywatelskiego" Partacza.