Dodaj do ulubionych

Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak działa?

04.04.12, 13:29
Witamy wszystkich,

od dłuższego czasu czytałam i słyszałam z różnych źródeł informacje na temat metod i efektów działań naszej straży miejskiej - oczywiście głównie negatywy - i naprawdę nie wierzyłam, że może być aż tak źle...

Wczoraj na własnej skórze przekonałam się, że coś w tym jednak jest. To co nas spotkało było po prostu żenujące...

Wybraliśmy się z naszymi dwoma psami na spacer. Psy łagodnej rasy, kochające kontakt z człowiekiem. Tak się składa, że pracuję z psami i mam o nich niemałe pojęcie.
W każdym razie chcieliśmy nasze psy "wybiegać" więc CELOWO wybraliśmy miejsce odludne - dużą łąkę w pobliżu naszego domu (mieszkamy na obrzeżach miasta). Chcieliśmy pójść jak najbardziej w głąb terenu, ale okazało się, że na samym końcu stoi jakieś stare zabudowanie - jakieś resztki kurnika, a obok niego biegają dwa kundelki (jeden dość duży). Psy prawie wdały się w walkę broniąc nas, bo tamte warczały i widać było, że jeszcze moment i zaatakuję nas. Zawróciliśmy więc. Psy nie poszły za nami, zatem pozostaliśmy mniej więcej na środku pola - w dość dużej odległości od kurnika i psów, ale również w dużej odległości od ulicy. Nasze psy jak zwykle aportowały piłkę. Nagle na środku tego pustkowia pojawiła się para strażników miejskich - mężczyzna i kobieta. Podejrzewam, że kobieta to jakaś praktykantka bo bała się odezwać i miała na sobie dżinsy i kurtkę z odblaskową kamizelką.
Dostaliśmy jeden mandat za jednego psa - jak to określił pan strażnik. I tu było wszystko w porządku - według prawa zawiniliśmy i zapłacimy ten mandat - nie ma sprawy.
W trakcie pogawędki opowiedziałam strażnikowi o psach pozostawionych samym sobie, o tym, że atakują, i zapytałam czy straż takimi przypadkami również się interesuje i czy podejmie interwencję. Strażnik potwierdził i w tym właśnie momencie pod kurnik podjechało auto, a psy bardzo emocjonalnie, z wielką radością powitały osobę, która przyjechała.
Nadarzyła się więc idealna okazja, aby zapytać dlaczego agresywne psy biegają luzem 24h.
Strażnicy udali się tam, chwilę pogadali i zaczęli oddalać się z tamtego miejsca próbując przedrzeć się przez krzaki... Nie udało im się to, więc pan strażnik poprowadził panią strażniczkę do głębokiego rowu - co było naprawdę żenujące... wszystko po to, aby nas ominąć - wiedzieli, że na nich czekamy. Niestety z rowu nie udało się wyjść po drugiej stronie, więc postanowili wrócić po starych, wycofanych z użytku, zarośniętych torach...
Czekaliśmy na nich na chodniku w miejscu gdzie tory wpadają na ulicę. Zobaczyli nas i chcąc uciec przed konfrontacją zaczęli fotografować jakieś suche badyle rosnące wokół torów... bez komentarza.
W końcu z torów wyszli, ale oczywiście czmychnęli w zupełnie przeciwnym od nas kierunku.
Niestety dla nich podeszłam i zapytałam co zostanie zrobione w sprawie tamtych psów, gdyż są ewidentnie agresywne, a w związku z tym, że teren jest nieogrodzony mogą pójść gdzie tylko chcą i zrobić komuś krzywdę. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
Strażnik: będę monitorował sprawę, kurnik ma zostać rozebrany do połowy maja
Ja: ale do połowy maja te psy mogą skrzywdzić wiele osób. Dlaczego nie kazano właścicielowi zamknąć psów w kojcu lub ich zabrać?
S: to nie był właściciel psów tylko osoba rozbierająca kurnik
J: dlaczego więc pan jako strażnik nie poprosił o kontakt do właściciela?
S: właściciel sam się do nas zgłosi
J: no to wracamy do punktu wyjścia - zanim właściciel się zgłosi to psy mogą kogoś zaatakować
S: (kończyły mu się argumenty) to moja decyzja proszę pani
J: chciałabym jeszcze zapytać - dlaczego nie wezwał pan kogoś ze schroniska aby zabrał psy? One zagrażają bezpieczeństwu ludzi, a w schronisku jest coś takiego jak kwarantanna, podczas której właściciel może odebrać psy.
S: nie będę dzwonił do schroniska ponieważ te psy biegają po niepublicznym terenie
J: dlaczego więc ukarał nas pan mandatem za to, że nasze domowe, łagodne, będące pod opieką właścicieli psy, biegały PO TYM SAMYM terenie niepublicznym co tamte zwierzęta?
S: bo taka była moja decyzja, to ja tutaj podejmuję decyzje
J: ja nalegam jednak aby na czas kontaktu z właścicielem zabrać psy do schroniska ponieważ zagrażają bezpieczeństwu człowieka
S: schronisko może złapać tylko takie psy, które dadzą się złapać, a te się nie dadzą
J: (opadły mi już ręce) schronisko ma swoje sposoby na uciekające psy bo właśnie po to jest - mają sprzęt i przeszkolonych ludzi - poradzą sobie...

pan nadal argumentował jednym zdaniem "to moja decyzja", więc skończyłam dyskusję. Jak się za chwilę okazało, już nie musieli iść w wybranym wcześniej kierunku, i poszli w zupełnie przeciwnym... Myślałam, że patrole "mają ręce i nogi" i są prowadzone tak aby skontrolować jak największą część terenu... widać nie

Nie mogę zrozumieć jak można tak postąpić. Panu chyba nie chciało się pisać raportów...
A mandatem podniósł sobie statystyki
Nie mówiąc o tym, że nawet nie sprawdził, czy nasze psy są szczepione, a powinien :]

Jak można liczyć na pomoc ze strony różnych służb, kiedy się jest świadkiem takich sytuacji...
Obserwuj wątek
    • Gość: Anita Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział IP: *.internetia.net.pl 04.04.12, 13:54
      To jest szokujące.Ma pani numery służbowe tych pseudo strażników miejskich?
    • straznik.wroclawski Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 04.04.12, 14:34
      UCHWAŁA NR XXXII/1089/09 RADY MIEJSKIEJ WROCŁAWIA z dnia 19 marca 2009 r.
      Rozdział 5 Obowiązki i wymagania ciążące na osobach utrzymujących zwierzęta domowe
      §9 pkt 6. Właściciel psa zobowiązany jest do niezwłocznego udokumentowania na żądanie organu kontrolującego, faktu rejestracji psa oraz zaszczepienia psa przeciwko wściekliźnie. W przypadku braku możliwości przedstawienia stosownych dokumentów w trakcie kontroli, właściciel psa jest zobowiązany do przedłożenia ich w terminie i w miejscu określonym przez kontrolującego.


      Tak zatem strażnik miał prawo sprawdzić, czy zwierzęta zostały zaszczepione, choć nie miał takiego obowiązku. Z własnego doświadczenia wiem, że żaden z właścicieli czworonogów nie nosi przy sobie książeczki psa, gdyby zatem ów nieszczęsny strażnik po nałożeniu mandatu wystawił jeszcze właścicielce wezwanie do stawiennictwa w siedzibie Straży Miejskiej celem przedłożenia do wglądu stosownych dokumentów, to w opisie zdarzenia pojawiłby się kolejny zarzut o takiej treści: a na koniec zażyczył sobie przychodzenia z dowodem szczepienia, jakby nie mógł pójść za mną do miejsca mego zamieszkania....

      Tudno oceniać całą tę sytuację na podstawie opisu jednej tylko strony, bo zawsze trzeba dać możność złożenia wyjaśnień i tej drugiej.

      Małe kundelki, jak to kundelki, związały się zapewne z tym kawałkiem terenu, który okupowały, uznając go, całkiem słusznie zresztą, za wart obrony. Ich zachowanie nie powinno dziwić. Więcej nawet! powinno być łatwym do przewidzenia nie tylko dla wszystkich tych, którzy sami posiadają psy i wynikające stąd doświadczenie odnośnie trybu ich postępowania w takich okolicznościach, jak i dla tych, którzy psów nie trzymają, ale mają oczy szeroko otwarte, a przez to i wiedzę posiadają wystarczającą dla uniknięcia zagrożeń.
      To nie kundelki były agresorami.
      Na teren kundelków weszły obce psy, wywołując określoną reakcję. Jestem przekonany, że osoba, która pisze o sobie "Tak się składa, że pracuję z psami i mam o nich niemałe pojęcie." ma o tym pojęcie. Ja mogę się mylić, bo psa nie mam:)
      • myione Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 04.04.12, 14:57
        O! Witam pięknie!

        Oczywiście kolega kolegę broni.
        Ja nie napisałam, że mnie się nie podoba to, że dostałam mandat - dostałam go zgodnie z prawem, i go zapłacę. I tak samo chętnie doniosłabym do siedziby straży książeczkę gdybym jej nie miała, a miałam, bo poidełko, worki na kupy i książeczki to 3 rzeczy które zawsze ze sobą nosimy.

        Kundelki małe czy duże - są psami, podwórzowymi, pozostawione bez opieki. Ponadto jeden nie był mały. Pies wielkości owczarka niemieckiego nie jest mały - to raz.
        Dwa - strażnika nie powinno obchodzić, że psy przywiązały się do terenu, tak samo jak nie obchodziło go to, że nasze psy - domowe i będące pod opieką - biegają bez kagańca.
        Trzy - skierowaliśmy się tam nie wiedząc, że są tam psy. Po kontakcie z nimi wycofaliśmy się czyli zrobiliśmy dokładnie to co robi człowiek posiadający wiedzę o psach i unikający zagrożenia.
        Może być jednak tak, że kiedyś ktoś, a już nie daj Boże dziecko - podejdzie zbyt blisko.
        Ponadto śmiem twierdzić, że tamte psy nie zaatakowały nas tylko i wyłącznie dlatego, że nasze psy wykazały postawę obrońcy. Gdybyśmy byli sami nie skończyłoby się tak miło.

        Ostatnio było głośno o sprawie, w której sąd skazał na karę grzywny właściciela psa, który na jego posesji, będąc na łańcuchu ugryzł osobę obcą, która weszła na teren właściciela psa skracając sobie drogę na szlak. Sąd uznał, że pies miał za długi łańcuch, i nie był na dodatkowo ogrodzonym terenie. Proszę mi więc nie mówić, że my weszliśmy na teren psów.
        Wracając do szczepień - nawet nie wiadomo czy tamte psy są szczepione. Wątpię, że ktoś kto zostawia psy same sobie martwi się takimi sprawami. Wypadało by to chyba sprawdzić prawda?

        Może się Pan odniesie również do ucieczki rowem? Rowy też patrolujecie?
        • straznik.wroclawski Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 04.04.12, 17:08
          No cóż się dziwić, snadź manus manum lavat...
          Tak poważniej zaś, to sprwca wykroczenia bardzo często, miast przełknąć gorycz grzywny, doszukuje się winy we wszystkich dookoła.
          "Mnie karzecie, a tam kradną!" - to bardzo częsty okrzyk sprawcy wykroczenia.

          Do opisanej ucieczki rowem odnieść się nie mogę, bo jej nie widziałem, dziwnym jednak wydawać by się mogło salwowanie się ucieczką w tej sytuacji. Bardziej prawdopodobnym jest parcie w obranym uprzednio kierunku.
          Nasywa mi się biblijny opis działania ducha świętego z chwil sprzed stworzenia świata. Oto spiritus flat ubi vult - duch tchnie kędy chce. I tak jak wtedy unosił się on swobodnie nad bezmiarem materii pierwotnej, podlatując raz w tę, raz w drugą stronę, tak i ten strażnik parł w sobie tylko wiadomym, ale obranym wcześniej kierunku. Przecież skądś przybył, dokądś szedł. Dlaczego zakładać egocentrycznie, że jest się centrum zdarzeń?

          Co się tyczy rowów, to je też patrolujemy. Często są niedrożne, co wpływa na ryzyko podtopień. Dostrzeżone w porę zamulenie przepustów pozwala uniknąć podtopienia;)
          • myione Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 04.04.12, 23:39
            straznik.wroclawski napisał:

            > Co się tyczy rowów, to je też patrolujemy.

            I na tym powinny zakończyć się zarówno Wasze kompetencje, jak i moja dyskusja z Tobą ;)

            Pozdrowienia
          • 13monique_n @Strażnik wrocławski 05.04.12, 09:26
            A można było odpowiedzieć merytorycznie. Tylko po co? Łatwiej odnieść się ad personam i to przekręcając fakty, niż do zachowania kolegi po fachu. Wstyd!!! Dno i siedem metrów mułu!
          • urko70 Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 05.04.12, 09:32
            straznik.wroclawski napisał:

            > No cóż się dziwić, snadź manus manum lavat...
            > Tak poważniej zaś, to sprwca wykroczenia bardzo często, miast przełknąć gorycz
            > grzywny, doszukuje się winy we wszystkich dookoła.
            > "Mnie karzecie, a tam kradną!" - to bardzo częsty okrzyk sprawcy wykroczenia.

            Uwaga zupełnie nie na miejscu ponieważ autorka wzięła z godnością karę nie podważając zasadności jej wymierzenia. Jedynie możesz jej zarzucić oczekiwanie, że po kończeniu karania jej zostanie ukarany ktoś inny kto równie o ile nie bardziej łamie prawo.

            A powiedzonko które cytujesz jest zasadne w kązdej sytuacji kiedy karze się za drobiazg, a równocześnie ucieka (i nie zostanie ukarany) ktoś kto ukradł coś znacznie wartościowszego.


            > Do opisanej ucieczki rowem odnieść się nie mogę, bo jej nie widziałem, dziwnym
            > jednak wydawać by się mogło salwowanie się ucieczką w tej sytuacji. Bardziej pr
            > awdopodobnym jest parcie w obranym uprzednio kierunku.

            Nie widziałeś też autorki wątku, nie widziałeś też czy ma przy sobie właściwe książeczki i nie przeszkadzało Ci to do przypuszczeń co by było gdyby SM poprosił o okazanie.


            > Co się tyczy rowów, to je też patrolujemy. Często są niedrożne, co wpływa na ry
            > zyko podtopień. Dostrzeżone w porę zamulenie przepustów pozwala uniknąć podtopi
            > enia;)

            Myślę, że decydujące dla postrzegania tego akapitu są ostatnie dwa znaki, czyli emot uśmiechu z przymrużeniem oka.
      • urko70 Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 04.04.12, 15:08
        straznik.wroclawski napisał:

        > Tak zatem strażnik miał prawo sprawdzić, czy zwierzęta zostały zaszczepione, ch
        > oć nie miał takiego obowiązku.

        Autorka przecież przyznała:
        "Dostaliśmy jeden mandat za jednego psa - jak to określił pan strażnik. I tu było wszystko w porządku - według prawa zawiniliśmy i zapłacimy ten mandat - nie ma sprawy. "
        więc a propos czego przytasz ten przepis i ten spory akapit? Chodzi Ci o psy autorki czy psy wolno biegające?


        > Tudno oceniać całą tę sytuację na podstawie opisu jednej tylko strony, bo zawsz
        > e trzeba dać możność złożenia wyjaśnień i tej drugiej.

        Możesz odnieść się do sytuacji jaką przedstawiono. Fantazjować o tym co by było umiałeś ale ocenić zachowania SM nie.... - słabo strażniku.
        Relacje drugiej strony bardzo łatwo przewidzieć.


        > Małe kundelki, jak to kundelki, związały się zapewne z tym kawałkiem terenu, kt
        > óry okupowały, uznając go, całkiem słusznie zresztą, za wart obrony. Ich zachow
        > anie nie powinno dziwić.

        Ależ tu nikogo nie dziwi zachowanie kundelków tylko zachowani strazników miejskich.
        O czym Ty w ogóle piszesz?

        Więcej nawet! powinno być łatwym do przewidzenia nie t
        > ylko dla wszystkich tych, którzy sami posiadają psy i wynikające stąd doświadcz
        > enie odnośnie trybu ich postępowania w takich okolicznościach, jak i dla tych,
        > którzy psów nie trzymają, ale mają oczy szeroko otwarte, a przez to i wiedzę po
        > siadają wystarczającą dla uniknięcia zagrożeń.
        > To nie kundelki były agresorami.

        "widać było, że jeszcze moment i zaatakuję nas"


        Słabo, naprawdę słabiutko szanowny strażniku, trzy spore akapity tekstu, zero odniesienia się do sytuacji za to fantazjowanie co by było gdyby.
        Jeśli teren otwarty i psy biegają wolno to powinno się zabezpieczyć tak aby osoby postronne nie byuły narażone na pogryzienie.

        Autorka wzięła na klatę mandat, SM nie wzieła na klatę zabezpieczenia miejsca a teraz jak widać oceny kolegów.
        • Gość: Gienadyj straż miejska to jedno wielkie nieporozumienie IP: *.internetia.net.pl 04.04.12, 15:27
          Dlaczego straznik miejski nie był konsekwetny w swej nadgorliwości i nie wystawił autorce listu mandatu za dwa psy tylko za jednego??Jesli dobrze doczytałem to autorka była na spacerze z dwoma psami??Szkoda że autorka listu nie podała miejsca tego zdarzenia.Kto wie jakie facet miał zamiary patrolując z domniemywam nową kandydatką na strazniczke rowy,chaszcze i inne tereny niezamieszkałe
        • straznik.wroclawski Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 04.04.12, 17:19
          Drogi urko70.
          Pytasz, po co przepis, ale udzielić odpowiedzi mógłbyś przecież sam sobiem, wnikliwiej czytając wypowiedź autorki postu. Jeden z zarzutów brzmiał: "Nie mówiąc o tym, że nawet nie sprawdził, czy nasze psy są szczepione, a powinien :]", stąd też moja uwaga, że mógł, ale nie musiał, boby to mogło rodzić dodatkowe komplikacje dla ukaranej grzywną.

          Czasy, w których nie wysłuchiwano racji drugiej strony, dawno minęły w naszym kraju, choć na Białorusi, w Chinach czy tej Korei, której przywódcy stoją po ciemnej stronie mocy, praktykuje się nieustannie ten rodzaj ferowania wyroków.
          Nie raz i nie dwa ktoś pisał skargę w związku z interwencją, którą podjąłem i czasami miałem wrażenie, że to ktoś inny był na miejscu, bo ja najlepiej wiedziałem, jaki był prawdziwy przebieg zdarzeń. Znamiennym przy tym jest, że najtrudniejsze interwencje to właśnie te wobec właścicieli psów. W pamięci utkwiła mi pewna lekarka, onkolog, która wycedziła na odchodnym, przez zaciśnięte zęby, by moje dzieci zachorowały na raka, a wtedy ona, pani i władczyni ich życia, sycić się będzie moją tragedią i ich konaniem. Skargę jednak pisząc nie zająknęła się ani słowem o swych życzeniach. Dlaczego? Nie było się czym chwalić?
          • urko70 Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 05.04.12, 09:02
            Myślę, że istotnym tu będzie fakt, że czytam Twoje wypowiedzi od dość dawna i bardzo często trafiają one do mnie, rozumiem je, przekonują mnie także nie jestem z góry nastawiony na "nie" do tego co piszesz, wręcz przeciwnie. Niemniej to co tu zobaczyłem całkowicie zburzyło obraz jaki zbudowałeś - to tytułem wstępniaka.

            Rzecz w tym, że ponad połowa Twojego postu to skupienie się na zupełnie nieistotnej kwestii "powinni sprawdzić". A odnośnie istoty problemu nic nie napisałeś. A mogłeś, owszem mogłeś napisać coś w stylu: jeśli tak faktycznie zachowali się strażnicy to jest to ..... i tu wstawić swoją ocenę. Przypominam, że nie jesteśmy w sądzie i nie mamy tu podsądnych z imienia i nazwiska którym za chwilkę spadnie lub nie spadnie głowa.

            Co do wysłuchania drugiej strony to oczywista sprawa, ze trzeba to zrobić ale w procesie oceniania konkretnych osób, tyle tylko że w ten sposób strażnik będzie słuchać kolegi strażnika i nieznanego sobie mieszkańca - wybacz ale wynik takiego przesłuchania jest oczywisty.

            Reasumując: słowo przeciwko słowu, zastanów się jednak na ile będziesz tu wiarygodny jeśli będziesz unikał oceny zdarzenia, a całą swoją wypowiedź poświęcał nieistotnej kwestii oraz rozważaniu czy kundelki broniły czy nie broniły "swojego" terenu. Jeśli będziesz unikał wypowiedzi typu: psy powinny być odizolowane od otoczenia i za to odpowiada wlasciciel posesji.


            BA, przecież możesz bardzo łatwo sprawdzić kto w danym dniu miejscu ukarał autorke i czy wypisał ukarał co w ogóle zrobił z psami z tej posesji. Idiotycznych wypowiedzi czy biegania po rowach i krzakach nikt nie udowodni ale co zostało zrobione a co nie bardzo łatwo. Mylę się?


            BTW wystarczy, że jakieś dzieciaki pojawią się tam na rowerach i bawiąc się w chowanego podejdę do zabudowań - nieszczęście gotowe bo będący tam dzień wcześniej strażnik nie zabezpieczył terenu.
            • tomek854 Re: Wrocławska Straż Miejska - dlaczego tak dział 05.04.12, 11:08
              > Myślę, że istotnym tu będzie fakt, że czytam Twoje wypowiedzi od dość dawna i b
              > ardzo często trafiają one do mnie, rozumiem je, przekonują mnie także nie jeste
              > m z góry nastawiony na "nie" do tego co piszesz, wręcz przeciwnie. Niemniej to
              > co tu zobaczyłem całkowicie zburzyło obraz jaki zbudowałeś - to tytułem wstępni
              > aka.

              To prawda, Strażniku. Mozna by po Tobie się spodziewać czegoś więcej - merytorycznej analizy np. domniemanego zdarzenia. A jest obrona kolegów. Masz rację, że nie można sprawy przeanalizować znając tylko wersję jednej strony. Ale Ty nawet ignorujesz to co ona pisze.
              • straznik.wroclawski . 05.04.12, 15:02
                Może dałem się ponieść emocjom wynikającym z wyjątkowo negatywnych doświadczeń po interwencjach podejmowanych wobec tych właścicieli psów, którzy zpominają o uprzątnięciu odchodów swego pupila, czy też o założeniu mu smyczy lub kagańca.
                Przepraszam, nadzieję żywiąc, że to moje pokajanie wystarczy (jako usprawiedliwienie niechaj służy przykład z lekarką).
                Jesli sytuacja rzeczywiście wyglądała tak, jak opisała autorka, to można było znaleźć inne rozwiązanie, choć jeszcze raz podkreślam, że świadek zdarzenia nie może posiadać wiedzy, jakie dalsze czynności podjął ów patrol (czy też raczej wiodący dziewoję na manowce mężczyzna) - nie jest wykluczone przecież, że wezwał właściciela nieruchomości do przywrócenia właściwego stanu prawnego.
                • tomek854 Re: . 06.04.12, 14:59
                  OK, wybaczam. Ale masz żółtą kartkę. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka