Dodaj do ulubionych

Wrocławską historię można kultywować tylko w og...

27.05.12, 14:53
pod tym artykułem mogę się podpisać wszystkimi kończynami. Cóż, wygląda na to, że 70 lat to nadal za mało, aby uhonorować Eichendorfa, Breitenbacha, Cymborasa, Holteia, Maksa Berga i nieszczęsnego Bendera, i wielu, wielu innych zasłużonych dla naszego miasta, których "grzechem" jest bycie Niemcami.....
Obserwuj wątek
    • sympatiaplus Wrocławską historię można kultywować tylko w og... 27.05.12, 14:57
      Dwie uwagi.1. To jest raczej Galeria Strasznych Wrocławian. Psująca pamięć o wybitnych ludziach z powodu fatalnego poziomu artystycznego rzeźb. 2. Muzeum łatwiej jest założyć niż utrzymać na dobrym poziomie merytorycznym i frekwencyjnym.
    • Gość: WK Znowu szczucie Maciejewskiej IP: *.internetia.net.pl 27.05.12, 16:22
      Kolejny załgany tekst red.Maciejewskiej. Wszystkiego tu pełno, co charakteryzuje publicystykę Pani redaktor: przekłamań, przemilczeń, nieuprawnionych sugestii, nie zabrakło też zwyczajowego szczucia na Polaków.
      Wystarczy zerknięcie do Wikipedii i dalej po wskazanych linkach, by się przekonać, że zarówno Eichendorf jak i Holtei są już w różnych miejscach w Polsce uczczeni np. pomnikami lub patronatem. Nie jest więc prawdą, że są to postacie wymazane z pamięci. We Wrocławiu, podobnie jak w innych miastach w Polsce, jest wiele ulic, placów lub innych upamiętnień wybitnych niemieckich twórców z różnych epok. Sugerowana przez red. Maciejewską rzekoma wrogość "określonych" sił (jakże trudno jej wyzbyć się postpeerelowych przyzwyczajeń do szczucia) wobec uhonorowania jakiegokolwiek wybitnego Niemca po prostu nigdy nie miała miejsca. Zastrzeżenia zawsze dotyczyły konkretnej kandydatury i były uzasadniane konkretnymi faktami. Można i należy o ocenie tych faktów w świetle zasług danej postaci dyskutować i taka sytuacja ma zawsze miejsce przy podejmowaniu decyzji o upamiętnieniu kogoś ale np. pozytywna ocena postaci poety Holteia nie ma żadnego związku z np. negatywną - burmistrza Bendera (lub na odwrót). Łączenie przez red. Maciejewską tych ocen to żenujący przykład przekłamania czyjegoś stanowiska.
      Red. Maciejewska sugeruje także, że pomnik Eichendorfa trzeba było postawić niemal w konspiracji a dyr.Łagiewski toczy wręcz od 20 nieokreśloną batalię o przywrócenie dobrego imienia poety Holteia. Gdzie miały miejsce jakieś fakty świadczące o tym, że Eichendorf lub Holtei zostali ostatnio uznani za "persona no grata" we Wrocławiu? Po co sugerować spór, którego nie było?
      Red.Maciejewska kłamie, gdy twierdzi, że w latach PRL niemiecka spuścizna miasta była przemilczana. Mam na półkach trochę książek o historii Wrocławia, wydanych przed 1990r, zawierających mnóstwo informacji na ten temat.
      No i na koniec prawdziwy rodzynek, niestety bardzo typowy tak dla red. Maciejewskiej, jak i dla całej GW: pisząc o przedwojennej propagandzie wrocławskiej, autorka oczywiście pisze o "nazistach", zaś przywołując powojenne oficjalne działania władz PRL - o "Polakach". Jednym słowem dobry i kulturalny niemiecki lud Breslau najpierw opanowali jacyś naziści a potem przyszli Polacy i celowo zburzyli wszystkie pomniki (pręgierz też?) i w ogóle cały dorobek pięknego miasta.
      Czytam kolejne artykuły redaktor Beaty Maciejewskiej z rosnącym zdziwieniem i odrazą. To są wzorce nierzetelnego dziennikarstwa.
      • Gość: z Obornik Re: Znowu szczucie Maciejewskiej IP: *.wroclaw.mm.pl 27.05.12, 16:40
        Holtei mieszkał w Obornikach Śląskich i tam jest ogólniak jego imienia. Wiem, bo go kończyłem;-)
        • Gość: burakkogrande Re: Znowu szczucie Maciejewskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.12, 22:25
          A Eichendorff właził na Slężę. Holtei też zresztą, a jak Schillera postawili w Parku Szczytnickim to nic się nie stało przecież, poza dyskusjami. Oczywiście. W latach 50 za nieboszczki PRLu niejaki Wilhelm Szewczyk upominał się o Eichendorffa w Nysie, trzeba go zresztą jakoś właściwie przełożyć.
      • cemoi07 Re: Znowu szczucie Maciejewskiej 28.05.12, 17:31
        Szanowny Panie, chciał Pan w myśl powszechnie znanego porzekadła o biciu psa, przywalić Pani Maciejewskiej, tylko, ze ten kij co Se go Szanowny Pan znalazł, bardziej przypomina gazrurkę czy eSBecki kastet, a już ostatni wers cyt."Czytam kolejne artykuły redaktor Beaty Maciejewskiej z rosnącym zdziwieniem i odrazą." świadczy o pańskiej intelektualnej małości i prostactwie.

        Tak na marginesie, ciekaw jestem jakie kwity mają na Holteia Karla Eduarda, większego polonofila to trudno by było sobie wyobrazić.
      • 1410_tenrok a to się zagalopowałeś WK, nie ładnie 29.05.12, 15:39
        p. Maciejewska jedyncie czasami ściemnia. Natomiast tobie zdarza się często. A już argument, że za prlu hołubiono lub nie niszczono spuścizny dawnych gospodarzy miasta, powalił mnie i znokautował. Chyba w innym mieście mieszkaliśmy. W książkach robiono wszystko, aby spuściznę niemców ograniczyć do minimum. Bezczelnie pisano twórców ze spolszczonymi imionami. to tak9i dopuszczalny zabieg przez midokobralczyków, a jakiż wredny! Wystarczy sobie obejrzeć wszelkie książki z czasóww prl i nie wynika z nich, czy np. Fryderyk Bogumił Endler (właściwe: Friedrich Gotlob Endler) był Niemcem lub wspomnę takiego Henryka Muetzla (właściwe Heinrich Muetzel), wielkiego rysownika i grafika miasta Breslau z początków wieku XIX. niby mała zrzecz, a jakież ma znaczenie. To były metody spod ciemnej gwiazdy. Więc, może nie oszukuj!!! A nie wspomnę o kradzieży własności intelektualnej, typu publikowanie niemickich tekstów jako swoje........... przez różnych "naukofcuf" z uniwersytetu im. Brigitte Bardot.

        PS.
        Odnośnie przykłady znajdziesz w albumie: O. Czerner, Wrocław na dawnej grafice, Ossolineum, 1989

        We Wrocławiu niedawno temu nie chciano nawet ul. Bacha, a to tylko skrzypek i kompozytor!! Mamy tu może ulicę Mozarta, Bethowena, Schuberta, Goethego???? Co mówić o Holteiu i Eichendorffie!!! Jeste problem.


        • Gość: WK Re: a to się zagalopowałeś WK, nie ładnie IP: *.internetia.net.pl 29.05.12, 19:58
          Nie odwołuję ani jednego słowa z tego, co napisałem o skrajnie tendencyjnym, nieuczciwym wręcz artykule red.Maciejewskiej.
          Pomiędzy hołubieniem a niszczeniem jest bardzo duża przestrzeń zwykłego uznawania. To właśnie m.in. z książek O.Czernera i E.Małachowicza poznałem materialną historię Wrocławia, zrozumiałem, czemu ulice Wrocławia tak różnią się od Krakowa czy Lublina a tak niewiele od Berlina i dzięki wiadomościom uzyskanym z tych, rzekomo "spod ciemnej gwiazdy" książek nieraz oprowadzałem swoich niemieckich gości, wskazując im np. budowle wznoszone przez tych samych architektów, którzy budowali pryncypalne gmachy Berlina.
          Zwyczaj pisania po polsku chrześcijańskich imion był normą w dawniejszej polszczyźnie (twardo hołduje mu nadal np. J.Korwin-Mikke) a i dziś mówimy o papieżu Benedykcie (niby też go spolszczyliśmy?:), angielskiej królowej Elżbiecie, pisarzu Wiktorze Hugo, itd. Nic dziwnego, że kultywujący tradycje wrocławscy profesorowie (z kresowymi korzeniami) też tak pisali. Jakoś nie miałem nigdy wątpliwości, że ci wszyscy twórcy z Breslau byli Niemcami.
          Przykładem z ulicą Bacha podłożyłeś się fatalnie. Akurat znam parę osób mieszkających na Bacha, którzy- owszem - byli źli z powodu zmiany nazwy ulicy, ponieważ nastąpiła ona po zasiedleniu nowo wybudowanych domów, gdy niemal wszyscy zdążyli się już tam zameldować i wymienić dokumenty. Mam wyjaśniać dalej?

          > Mamy tu może ulicę Mozarta, Bethowena, Schuberta, Goethego????
          A mamy ulice np. Pucciniego, Smetany, Griega, Gounoda, Gershwina, Musorgskiego?
          > Co mówić o Holteiu i Eichendorffie!!!
          Co mówić o Dickensie, Twainie, Hugo, Byronie, Steinbecku!!
          A co mówić o ... Janie Kaczmarku!!!!!
          > Jest problem.
          Niby jaki? We Wrocławiu nie ma ulic bardzo wielu wybitnych postaci światowych i to najróżniejszych narodowości. Nie ma np. ulicy prezydenta USA Johna Quincy Adamsa, który zwiedzał Dolny Śląsk - dobrze, że chociaż królowa Marysieńka, co to w Cieplicach bywała, jakoś się "załapała".
          • brons08 Kto chce zaistnieć ? 29.05.12, 21:48
            Dziwnego, groteskowego porównania Eichendorffa do Mickiewicza dokonuje pani B. Maciejewska, a równie dziwne jest pisanie o chęci zaistnienia przez tych, którzy negują – jak to ironicznie nazwał Fritz Stern – umacnianie polskiej tożsamości poprzez dbanie o niemiecką spuściznę historyczną; to właśnie zaistnieć chcą od dawna, niektórzy zaraz po zjednoczeniu Niemiec, „wielcy, wielokulturowi Europejczycy” zajmujący postawę wazeliniarstwa wobec niemieckiej historii, no i ... zaistnieli i „istnieją”, np. na wystawie „1000 lat Wrocławia”. Może to jest reakcja na polonizowanie historii Wrocławia, ale znam takiego „polonizatora” Piastów śląskich, który od razu po 1989 r. tak zaczął umacniać swoją „nową” tożsamość, że w 1998 r. otrzymał nagrodę kulturalną landu Dolna Saksonia, więc trudno nie nazwać go oportunistą.

          • nowaak Re: a to się zagalopowałeś WK, nie ładnie 29.05.12, 21:57
            Brawo WK, po raz kolejny strzał w dziesiątkę. Może znasz odpowiedź na pytanie skąd u autorki taki entuzjazm do tendencyjnego wmawiania konieczności dbania o niemieckie tradycje? Co jej to daje, co z tego ma? To jakaś dziwna ideologiczna obsesja. Ale skąd i dlaczego? Wiara, przekonanie, jakieś korzyści? Historycy podobno masowo jadą na niemieckich grantach, Łagiewskiego odznaczają i - podobno - dofinansowują. A co z nią?
            • Gość: WK Re: a to się zagalopowałeś WK, nie ładnie IP: 156.17.73.* 31.05.12, 12:29
              Sądząc po dzisiejszym tekście red. Maciejewskiej o ul.Włodkowica (pozbawionym jakichkolwiek tendencyjnych wtrętów), w jej przypadku jest to raczej autentyczne przekonanie, że naszym obowiązkiem jest kultywowanie tradycji przedwojennego Wrocławia.
              Problem w tym, że część tej tradycji była, niestety, zwrócona przeciwko Polsce i Polakom (casus Bendera) a w latach nazizmu dodatkowo przeciwko Żydom i ten szowinizm przed i podczas IIWŚ przybrał postać zbrodni. O tym haniebnym elemencie niemieckiej historii Wrocławia mamy obowiązek pamiętać.
              Jeżeli dojdziemy do consensusu w tej sprawie, to nie będzie problemu z kwalifikacją historycznych postaci na współczesne cokoły i ulice.
              • wersal-55 Re: a to się zagalopowałeś WK, nie ładnie 31.05.12, 20:53
                Gość portalu: WK napisał(a):

                > Sądząc po dzisiejszym tekście red. Maciejewskiej o ul.Włodkowica (pozbawionym j
                > akichkolwiek tendencyjnych wtrętów), w jej przypadku jest to raczej autentyczne
                > przekonanie, że naszym obowiązkiem jest kultywowanie tradycji przedwojennego W
                > rocławia.
                > Problem w tym, że część tej tradycji była, niestety, zwrócona przeciwko Polsce
                > i Polakom (casus Bendera) a w latach nazizmu dodatkowo przeciwko Żydom i ten sz
                > owinizm przed i podczas IIWŚ przybrał postać zbrodni. O tym haniebnym elemenci
                > e niemieckiej historii Wrocławia mamy obowiązek pamiętać.
                > Jeżeli dojdziemy do consensusu w tej sprawie, to nie będzie problemu z kwalifik
                > acją historycznych postaci na współczesne cokoły i ulice.
                >Ta tradycja niemiecka jest bedzie i zawsze bedzie,nie jestescie w stanie w tym przeszkodzic,dlaczego,to nieodwracalny proces.
              • nowaak @WK 01.06.12, 00:11
                @WK "naszym obowiązkiem jest kultywowanie tradycji przedwojennego Wrocławia".
                Jak rozumiesz pojęcie "tradycja" i na czym miałoby polegać kultywowanie przez nas niemieckich tradycji?
                • Gość: WK Re: @WK IP: 156.17.73.* 01.06.12, 09:09
                  Napisałem, że "w jej [tj. redaktor Maciejewskiej] przypadku jest to raczej autentyczne przekonanie, że naszym obowiązkiem jest kultywowanie tradycji przedwojennego Wrocławia".
                  To nie jest moje przekonanie - między ciekawością historii miejsca, w którym przebywam (akurat to zawsze mnie interesuje) a kultywowaniem jego tradycji jest dość duża różnica.
                  Wobec przerwania na miejscu lwowskiej tradycji polskiego środowiska naukowego i kulturalnego widzę celowość podkreślenia jej ciągłości (choćby fragmentarycznej) we Wrocławiu i moimi kandydatami na wrocławskie pomniki są (przykładowo): Steinhaus, Banach, Mościcki, Dyba (legendarna postać łącząca Politechnikę Lwowską i Wrocławską).
                  A twórcy wrocławscy, choćby Andrzej Waligórski? Nie jesteśmy przecież potomkami "breslauerów" tylko lwowiaków, krakowiaków, poznaniaków, itd. Fredro w Rynku nie załatwi sprawy.
                  Może zamiast wydawać setki tysięcy złotych na armię krasnoludków, o które łatwo się potknąć i wybić zęby, miasto mogłoby rozpisać konkursy na ciekawe pomniki dla postaci z "wrocławskiej alei sław"? Mamy piękne parki - jest gdzie je postawić.
                  • 1410_tenrok i znowu doza nieprawdy 01.06.12, 10:34
                    spuścizna lwowska, to wszystkie miasta na drodze do Wrocławia, czyli też Górny Sląsk, że wspomnę Politechnikę Gliwicką.
                    Wrocław to wcale nie Lwów. Wrocław to melting Pot wszytskich miejsc Polski przedwojennej, od kresów zachodnich po kresy wschodnie. Z jakiego powodu ma tu być jedynie klutywowany wątek lwowski? Nie rozumiem tego. To jest sztuczne i oparte o pewne teksty kabaretowe, a z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Jak wielu Warszawiaków wybrało Wrocław na swoją drugą domowinę. Jak wielu ludzi z centralnej Polski, z Podlasia, Wielkopolski południowej tu znalazło nowy dom. Tak, właśnie.

                    Nie wiem, czy ci absolwenci PWr, których tzw. kreski nadal przyprawiają o szybsze bicie serca byliby zachwyceni tym pomysłem. A Mościcki? Lepiej zasłużmy nad sanacją kirę milczenia. Dokonaia mościckiego jako naukowca OK. Jego sanacyjna kariera polityczna? No, nie wiem.

                    Odnośnie prof. Hugona Steinhausa - to wielka wrocławska postać, która tu rozkwitła. To Wrocław powojenny. Czy jeszcze kiedyś nastąpi taki czas, że wrocławska nauka będzie tak potężna???
                    • Gość: WK Re: i znowu doza nieprawdy IP: 156.17.73.* 01.06.12, 18:39
                      1410_tenrok napisał:
                      > spuścizna lwowska, to wszystkie miasta na drodze do Wrocławia, czyli też Górny
                      > Sląsk, że wspomnę Politechnikę Gliwicką.
                      Zgadza się. Profesorów lwowskich wystarczyło i na Gliwice i na Wrocław (i to pomimo wymordowanie wielu przez Niemców i Rosjan w czasie wojny). Czapki z głów! Ale to nie dziwi, zważywszy na poziom przedwojennej nauki we Lwowie.
                      Zresztą to Politechnika Śląska uroczyście obchodziła parę lat temu 160. jubileusz Politechniki Lwowskiej a Wrocławska niestety o nim zapomniała, hucznie za to świętując 100-lecie prowincjonalnej technicznej wyższej szkoły z Breslau (będącej dobre kilka pięter poniżej poziomu Politechniki Lwowskiej).

                      > Wrocław to wcale nie Lwów.
                      Przecież to napisałem! Ale tylko Lwów (szerzej: Kresy) nie może już swobodnie kultywować swojej spuścizny na miejscu.

                      > Nie wiem, czy ci absolwenci PWr, których tzw. kreski nadal przyprawiają o szybs
                      > ze bicie serca byliby zachwyceni tym pomysłem.
                      Jestem takim absolwentem, znam wielu innych i nie znam spośród nich (fakt, że mowa o absolwentach!:) nikogo, kto by źle pamiętał doc.Dybę. Ikona PWr.

                      > Odnośnie prof. Hugona Steinhausa - to wielka wrocławska postać, która tu rozkwi
                      > tła. To Wrocław powojenny.
                      Prof.Steinhaus był wielki już przed wojną.
                      BTW, z takim nazwiskiem to i red. Maciejewskiej powinien się spodobać :)
                  • nowaak Re: @WK 01.06.12, 13:58
                    Rozumiem co napisałeś. Interesuje mnie co rozumiesz pod pojęciem "kultywowania tradycji przedwojennego Wrocławia". Interesują mnie subtelności w interpretacjach takich pojęć, jak "tradycja", "pamięć", "dziedzictwo". Jeśli uważasz, ze red. Maciejewska jest przekonana...itd, to co to oznacza? Co powinniśmy - w Twojej interpretacji jej przekonań - robić? Czym jest i jak powinno wspomniane kultywowanie wyglądać w praktyce? A co do prawa upamiętniania znaczących postaci, to powinno być prawem lokalnej społeczności. Kłopot w tym, że red. Maciejewska nie uwzględnia kontekstu i np. chce abyśmy czcili ludzi, którzy tępili Polaków. I to jest zastanawiające - dlaczego uważa, ze powinniśmy? Bo budowali SOBIE miasto, w któym dziś żyjemy? Bo powinniśmy za wszelką cenę pamiętać o ich bohaterach? Wrocław to łup wojenny za utratę 1/3 przedwojennego terytorium i wymordowanie przez Niemców 6 mln Polaków. O, pardon - od procesu Eichmanna, kiedy Niemcy stały się rzecznikiem interesów Izraela w Europie, mówi się o nazistach, nie o Niemcach. I ona nam funduje bajeczkę historyczną pozbawioną istotnej płaszczyzny relacji pomiędzy Niemcami a Polakami. Daty się zgadzają, wydarzenia też, tylko jakby czegoś brakuje :)
          • 1410_tenrok widzę, że jesteś niezłym manipulatorem WK 01.06.12, 10:20
            jak mi powiesz, w jaki sposób z Czernera i Małachowicza można się dowiedzieć, dlaczego Wrocek przypomina bardziej Berlin, to postawię ci piwo. Wybacz kolego, ale po raz wtóry przejawia się twoja ignorancja.
            Gdybyś napisał, że z albumów kol./tow. Harasimowicza to wywnioskowałeś, to jeszcze bym dał się w pewien sposób przekonać. Jednak grafiki publikowane przez Czernera pokazują miasto typowe dla Europy centralnej, bardziej dla Czech lub Austrii niż dla Niemiec. Dopiero rozbudowa okresu grynderskiego upodobniła je do innych miast niemieckich, a takich grafik u Czernera nie uświadczysz. Ba, po zniszczeniach wojennych odbudowano rynek w formie z ok. 1800 roku (nota bene, na podstawie planów ostatniego niemieckiego konserwatora zabytków, p. Rudolfa Steina), wyrzucając cały tam stojący XIX-wieczny eklektyzm.

            Argumentacja z Gunodem, Qunicy Adamsem to typowy zabieg erystyczny, tyle że tani. Rozmawiamy o spuściźnie niemieckiej. I trzymajmy się tematu. Odnośnie ulicy Bacha, to wyobraź sobie, że w owym czasie ze wszech stron były protesty w wymowie podobne do pewnych wypowiedze, dlaczego tzw. hala ludowa wróciła do swojej starej nazwy.
            Ty się czepiasz Maciejewskiej, że ona w tym wypadku od lat prowadzi kampanię nie zamiatania pod dywan poprzedniej spuścizny. Ja jestem podobnego zdania, że raz na zawsze należy skończyć z wymajzlowywaniem niemieckiej spuścizny miasta Wrocław. Jest to teraz nasze miasto i akceptujemy całą jego spuściznę (tylko nie chwytaj mnie za słowo i nie przypominaj niesławnych 13 lat 1933-1945 tragicznego żegnania się z niemieckimi terenami na Wschodzie).

            Mnie spuścizna lwowska kompletnie nie interesuje. To temat zamknięty i passe!!! Sentyment do Lwowa u co poniektórych rozumiem. Byłem, ładne miasto. Niektórzy ludzie z lat '60 mogliby się wiele od Ukraińców nauczyć..... Podobnie, jak rozumiem sentyment Niemców do miasta Breslau, które niegdyś było przepiękne i było ich Heimatem/Domowiną.

            Dzisiejszy Wrocław jest w zaledwie w cząstce dawnym Breslau. A ostatnie 20 lat to wreszcie czas naszego gospodarzenia. To, co było wcześniej, to raczej pitolenie i niszczenie, nie tylko za pomocą rozbierania pozostałości, ale też za sprawą bezsensownej dekonstrukcji przestrzeni miejskiej, wynikającej z braku rozumienia istoty tego miasta, że wspomnę kwestie zabudowywania terenów zalewowych, niedbania o urządzenia hydrotechniczne, bezsensowną rozbudową urbanistyczną, czego najgorszym przykładem są dzielnice południowe lub tzw. Nowe Miasto.

            Tłumaczenia prawami staropolszczyzny odzierania ludzi z ich niemieckiej tożsamości jest zabiegiem miłym i wysoce patriotycznym, lecz jego miejsce na śmietniku historii. To byli wszystko Niemcyi i jako Niemcy winni mieś niemieckie imiona, w przeciwnym wypadku wielu myśli, że to Polacy jak Bandtke, Linde etc. Ponieważ kolekcjonuję grafiki z miasta, to jestem konfrontowany z problemem na bieżąco. Ciekawi mnie, czy was nie denerwuje transkrypcja typu: Mitskiewitsch, Thadeus Kostschutschko lub Frederic Chopin. Ciekawi mnie to, ponieważ to są takie same zabiegi jakie Białorusini lub Rosjanie albo Ukraincy stosują w odniesieniu do polskiej spuścizny na wschodzie. Wystarczy spojrzeć na hasło Ignacy Domeyko w wariancie angielskim, polskim, białoruskim i rosyjskim. Niezwykle intstruktywne, czego można dokonać, jak się chce komuś post mortem zmienić przynależność narodową.
            Mówienie otwarcie o niemieckiej spuściźnie nie jest serwilizmem wobec Niemców, wręcz przeciwnie jest wyrazem naszej siły i braku jakichkolwiek kompleksów. Miasto należało do różnych państw, wiemy o tym i doceniamy. A teraz jest nasze i koniec kropka. Może za 100 a może za 500 lat będzie chińskie? Hu nołs. Jednak żyjemy tu i teraz.
            • Gość: WK Re: widzę, że jesteś niezłym manipulatorem WK IP: 156.17.73.* 01.06.12, 18:19
              Nie mam, niestety, czasu na dłuższą polemikę, więc tylko kilka punktów:
              > jak mi powiesz, w jaki sposób z Czernera i Małachowicza można się dowiedzieć, d
              > laczego Wrocek przypomina bardziej Berlin
              Jeżeli piszą o berlińskich architektach, którzy działali i tu i tam to wnioski są dość oczywiste. [Nie wiedziałem, że wnioskowanie na podstawie faktów nazywa się ignorancją]

              > Jednak grafiki publikowane przez Czernera pokazują miasto typowe dla Europy centralnej,
              > bardziej dla Czech lub Austrii niż dla Niemiec.
              Prof. Czerner popełnił trochę więcej publikacji niż "Wrocław na dawnej rycinie" a i miałem okazje wysłuchać paru jego wykładów. Naprawdę, poszukaj innego przykładu nierzetelnego historyka architektury.

              > Argumentacja z Gunodem, Qunicy Adamsem to typowy zabieg erystyczny, tyle że tan
              > i. Rozmawiamy o spuściźnie niemieckiej.
              Nie, MY nie rozmawiamy o spuściźnie niemieckiej. To Ty i red. Maciejewska o niej rozmawiacie bo ja nie widzę specjalnego powodu, by we Wrocławiu spuścizna niemiecka (BTW, Mozart też Niemiec?) miała być na szczególnych prawach w stosunku do spuścizny światowej.

              > Odnośnie ulicy Bacha, to wyobraź sobie, że w owym czasie ze wszech stron były protesty w
              > wymowie podobne do pewnych wypowiedzi, dlaczego tzw. hala ludowa wróciła do swojej s
              > tarej nazwy.
              Dowody proszę (internet już był), inaczej będę twierdził, że kłamiesz. Znam zarząd tego osiedla, wiem, że mieszkańcy oburzali się na konieczność ponownej wymiany dokumentów (tak, jakby nie można było nadać nazwy PRZED zasiedleniem) ale nie usłyszałem od nikogo (ani nie czytałem w necie) ANI JEDNEGO głosu typu: "dlaczego Bach, skoro to Niemiec?".

              > Mnie spuścizna lwowska kompletnie nie interesuje. To temat zamknięty i passe!!!
              Nie idzie o spuściznę MIASTA (ani Wrocławia ani Lwowa) tylko spuściznę lokalnej kultury i nauki. Ponieważ Lwów (i nie tylko Lwów) nie jest już polski, więc nie ma w Polsce naturalnego miejsca, gdzie można byłoby pamiętać historyczne postacie lwowskie. Kraków, Poznań, Warszawa mają "swoich" antenatów, podczas gdy my, wrocławianie, mamy ich w całej Polsce, skąd przybyliśmy. Ponieważ ci krakowscy, warszawscy, poznańscy są już pamiętani "na swoim", to tylko "lwowskim" (cudzysłów oznacza szerszy - kresowy aspekt) grozi niepamięć. Mamy porzucić pamięć o wybitnych postaciach z naszej historii dlatego, że zmieniły się granice?
              Z mieszkańcami dawnego Breslau mamy wspólne kamienie, z mieszkańcami dawnych miast Polski (również tych dziś już poza Polską) - wspólnych przodków, wspólny język.
              Wybierasz kamienie? Twój wybór.
              • 1410_tenrok nic tylko erystyka, czyli ple, ple, ple. 06.06.12, 11:40
                proszę o konkretne przykłady książek, w których pisano o tych sprawach. Niestety z przeglądu głosów dyskusyjnych - jak zwykle zresztą w Twoim przypadku - wynika niechęć do trzymania się głównego nurtu dyskusji.

                Artykuł Maciejewskiej traktuje o spuściźnie dawnych gospodarzy tego miasta. I o tym dyskutowałem, a nie życiu i rozmnażaniu gupika endlera. Na takiej zasadzie można długo i namiętnie, tylko po co.

                PS.
                Gdyby Maciejewska lub ktoś inny napisał o kultuywaniu spuścizny lwowskiej w mieście Wrocław, można by na ten temat podyskutować. Inaczej jest to bezsensowne przelewanie z pustego w próżne. Może się kiedyś tego nauczysz i pojmiesz, że to jest groch z kapustą.

                A jakbyś bardziej się interesował architekturą, to wówczas byś zrozumiał takie proste rzeczy jak to, że architektura eklektyczna Niemiec, to nie architektura Berlina, ponieważ projektowana przez architektów berlinskich, to architektura Wenecji, Florencji, Sieny, Padwy, Werony, że wspomnę jedynie neorenesans, ponieważ stamtąd czerpano wzory. To również architektura starego miasta we Wrocławiu, ponieważ na tamtych elementach architektonicznych opierano się projektując neobarokowe kamienice, choćby na Nadodrzu. Polecam łaskawej pamięci takiego specjalistę, co się zwał Hugo Olbrich.
                A jeżeli dodamy do tego jeszcze taki skromny fakt, że eklektyzm, tak naprawdę to prostopadłościan oblepiony gipsowymi gadżetami, które produkowano masowo w różnych miejscach wedle wzorów podpatrzonych w całej południowej, zachodniej i północnej oraz oczywiście też centralnej Europie, to wtedy okaże się, że temat jest skomplikowany w swojej wymowie, albowiem, właśnie eklektyczny............. he, he, he, he.
                Wyobraź sobie, że był taki styl heimatowy w eklektyźmie niemieckim - to są wszystkie domy z elementami szachulcowymi, których znajdziesz trochę we Wrocku. I ten styl heimatowy wynika z fascynacji ówczesnych architektów szachulcem północnoniemieckim, który ze śląskim szachulcem niewiele miał wspólnego. A to dotyczy jedynie wieku XIX. Wiek XVIII-XVII to architektura typowa dla krajów habsburskich.
                • Gość: WK przyganiał kocioł... IP: 156.17.73.* 06.06.12, 17:21
                  Trudno na tym forum znaleźć kogoś, kto by chętniej od tenroka sięgał po erystyczne chwyty i
                  kto chętniej by się zagłębiał w dygresje nie na temat.
                  By nie szukać daleko przykładu:
                  1410_tenrok napisał:
                  > A jakbyś bardziej się interesował architekturą, to wówczas byś zrozumiał takie
                  > proste rzeczy jak to, że architektura eklektyczna Niemiec, to nie architektura
                  > Berlina, [...]
                  Dalej następuje cały wywód w odpowiedzi na moją jedną uwagę: "To właśnie m.in. z książek O.Czernera i E.Małachowicza poznałem materialną historię Wrocławia, zrozumiałem, czemu ulice Wrocławia tak różnią się od Krakowa czy Lublina a tak niewiele od Berlina".
                  Wywód może i ciekawy, tyle że "ni k'pricziom" - skonstatowałem tylko oczywisty fakt, że:
                  a) Wrocław bardziej mi przypomina miasta niemieckie (np.Berlin) niż inne miasta polskie,
                  b) różne wiadomości o historii materialnej Wrocławia poznałem w książkach, które przeczytałem jakieś ćwierć wieku temu (czyli w PRL-u) i ich autorzy nie ukrywali niemieckiego pochodzenia większości zabytków tego miasta, co twierdził - niezgodnie z prawdą - tenrok.
                  Wezwanie do podania bibliografii z zakresu historii architektury jest właśnie erystycznym "odbiciem piłeczki" - zamiast podania nieistniejącego dowodu rzekomego protestu wrocławian przeciwko nazwie ul.J.S.Bacha, którego zażądałem. Spodziewałem się takiego chwytu - rozczarowało mnie, że tenrok potrzebował aż 5 dni namysłu :)
                  Dowodu nie ma, czyli było kłamstwo.

                  Dla mnie książki o historii architektury i opisy zabytków to zawsze była przyjemna rozrywka, fiszek z nich nie sporządzam i kwerendy na Twoje życzenie też sporządzać mi się nie chce. Kto czytał, ten wie co i kiedy było napisane. Ja wiem, Ty też, tylko z jakiegoś powodu zmyślasz nieprawdę.
                  BTW, ponieważ nie pierwszy raz demonstrujesz wrogość wobec wrocławskiego środowiska architektów i historyków architektury, podejrzewam osobiste pretensje, być może czyjaś krytyczna recenzja mocno ubodła.

                  1410_tenrok napisał:
                  > Artykuł Maciejewskiej traktuje o spuściźnie dawnych gospodarzy tego miasta.
                  Czemu w takim zajmujesz się dygresjami o eklektycznej architekturze Wrocławia a nie odnosisz się do moich stwierdzeń z głównego nurtu dyskusji:
                  "Nie, MY nie rozmawiamy o spuściźnie niemieckiej. To Ty i red. Maciejewska o niej rozmawiacie bo ja nie widzę specjalnego powodu, by we Wrocławiu spuścizna niemiecka [..] miała być na szczególnych prawach w stosunku do spuścizny światowej. "
                  oraz:
                  "Z mieszkańcami dawnego Breslau mamy wspólne kamienie, z mieszkańcami dawnych miast Polski (również tych dziś już poza Polską) - wspólnych przodków, wspólny język.
                  Wybierasz kamienie? Twój wybór. "
                  Uciekanie przed odpowiedziami to Twój styl. Dobrze znany. "Może kiedyś się nauczysz i pojmiesz", że prowadzący donikąd.
    • Gość: Iz TORyk Już Herodot odnalazł ich miejsce IP: *.play-internet.pl 01.06.12, 18:53
      KLIK, skąd są niemaszki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka