andrz2
23.05.13, 20:28
Kupiłem wyrzynarkę w Tesco we Wrocławiu. Przecięłem 10cm deski i zaczęła śmierdzieć i dymić się. oddałem do sklepu z żądaniem zwrotu pieniędzy lub naprawy. w formularzu jest "Termin ustosunkowania się" podali po 2 tygodniach. Przyszedłem do sklepu i usłyszałem że ustosunkowali się...bedzie naprawa. Zagotowałem się. Obecnie w wielu sieciach przy uzasadnionych powodach możesz od razu otrzymac nowy egzemplasz albo zwrot gotówki, a tu 2 tygodnie dla nich to czas, by ktoś spoglądnął, odpalił - mogli to zrobic przy zgłoszeniu - zajełoby to 5 minut. Moje pytanie: co dalej? termin naprawy?. Odpowiedz: no nie wiem, gdzieś w czerwcu. Jak poprosiłem o napisanie terminu to Pan z obsługi przez telefon rozmawiał z "kierownikiem" cytuję "2 tygodnie od początku reklamacji?... aha to policzymy od dzisiaj"
i... policzyli nastepne 2 tygodnie. czemu? bo klient prosił o podanie terminu realizacji to go ...ukarali wg swojego widzimisię.
Przecież taka firma powinna miec procedury, standardy obsługi, a to wyglądało na filmy Barei