Dodaj do ulubionych

Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych niż...

04.09.13, 10:49
Zatem jeżeli wbrew statystykom jako piesi czujemy się na ulicach bezpiecznie, to znaczy że WIR i rowerzyści po prostu histeryzują.
Obserwuj wątek
    • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 11:04
      Należy spokojnie ignorować propozycje WIR. Są to bowiem - jak to się od pewnego czasu w pewnych kręgach mówić - raczej hejterskie zagrywki, niż poważne pomysły. Ograniczenie prędkości do 30 km/h na znacznej części ulic doprowadzi do szału kierowców, którzy nagminnie będą łamali to nieżyciowe ogranicznie, co da asumpt działaczom WIR do kolejnych hejterskich ataków na kierowców.
      Ten pan ma też poważne problemy z logicznym myśleniem. Różnica w liczbie ofiar między rowerzystami a pieszymi wynika nie z tego, że poruszanie się po mieście w roli pieszego jest wyjątkowo niebezpieczne, ale dlatego, że pieszych jest znacznie więcej niż rowerzystów. Rowerzyści stanowią bardzo niewielką część osób poruszających się po mieście (podejrzewam, że < 1% w skali roku), a przy kiepskich warunkach drogowych (deszcz, śnieg, mrozu) właściwie całkowicie znikają z ulic. Ot i cała tajemnica, której pan Jakub nie był w stanie rozwikłać. Dziwię się tylko, że GW drukuje te bzdury.
      • garym Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 13:33
        pawel_zet napisał:

        > Ograniczenie prędkości do 30 km/h na znacznej części ulic doprowadzi do szał
        > u kierowców, którzy nagminnie będą łamali to nieżyciowe ogranicznie, co da asum
        > pt działaczom WIR do kolejnych hejterskich ataków na kierowców.


        pawełku, a co z twoim frontem samochodowo-pieszym? Ilu rocznie pieszych musi ginąć ku chwale tego frontu?

        Ograniczenie prędkości do 30 km/h to nie wymysł WIR'u tylko wynik badań i analiz wielu naukowców, którzy taka prędkość zalecają jaka optymalna na większości obszarów zabudowanych
        • Gość: artek Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.13, 13:41
          garym napisał:
          > Ograniczenie prędkości do 30 km/h to nie wymysł WIR'u tylko wynik badań i anali
          > z wielu naukowców, którzy taka prędkość zalecają jaka optymalna na większości
          > obszarów zabudowanych

          oj, przy pawle_zet uważaj powoływaniem się na badania naukowe, bo on ci zaraz z doktorem mengele wyskoczy ... i tyle będzie z dyskusji.
          • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 14:46
            Rzeczywiście, obrzucanie mnie bluzgami kończy dyskusję. Nie odczuwam przyjemności z wymiany epitetów w przeciwieństwie do niektórych innych uczestników tego forum.
            • garym Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 15:17
              pawel_zet napisał:

              > Rzeczywiście, obrzucanie mnie bluzgami kończy dyskusję. Nie odczuwam przyjemnoś
              > ci z wymiany epitetów w przeciwieństwie do niektórych innych uczestników tego f
              > orum.

              wyzywanie od talibanów to akurat twoja specjalność
              • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 15:58
                No nie jest wyzwisko. To jest fakt.
                • garym Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 16:18
                  pawel_zet napisał:

                  > No nie jest wyzwisko. To jest fakt.

                  i to wszystko co potrafisz wypowiedzieć się w komentowanym temacie? argumenty naukowe nie przemawiają?
                  • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 19:58
                    Jakie argumenty naukowe? Nie widzę takowych.
                    Niestety, na moje próby prowadzenia rzeczowej dyskusji odpowiedzią forumowego rowerowego talibanu są najczęściej wyzwiska, co widać także w tym wątku. Na szczęście wiem, że ci nasi forumowi ekstremiści są tylko niewielką, nieznaczącą grupką wśród rowerzystów. Szkoda tylko, że tak hałaśliwą i psującą innym opinie.
                    A zatem jakie są te niby naukowe argumenty, w myśl których należy ograniczyć prędkość samochodów w mieście akurat do 30 km/h. Czemu akurat tyle, a nie 20, 25 czy 35?
                • czechofil Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 05.09.13, 10:37
                  pawel_zet napisał:

                  > No nie jest wyzwisko. To jest fakt.

                  Tak jak jest faktem, żeś cyklofob...
                  • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 05.09.13, 11:07
                    Sio, trollu.
                    • czechofil Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 05.09.13, 11:15
                      pawel_zet napisał:

                      > Sio, trollu.

                      Cóż za "merytoryczna" wypowiedź. Tylko na tyle cię niestety stać...
                      • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 05.09.13, 11:26
                        Rozumiem, że Twoje oskarżenie mnie o chorobę psychiczną jest merytoryczne? I miałbym teraz merytorycznie przekazać Ci opinię swojego lekarza? Nie rozumiem, po co trollujesz, czechofilu. Chcesz być w centrum uwagi?
                        • czechofil Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 05.09.13, 12:02
                          pawel_zet napisał:

                          > Rozumiem, że Twoje oskarżenie mnie o chorobę psychiczną jest merytoryczne? I mi
                          > ałbym teraz merytorycznie przekazać Ci opinię swojego lekarza?

                          Ja cię nie oskarżam, ja tylko stwierdzam fakt. Twoja nienawiść do rowerzystów musi z czegoś wynikać...
                        • Gość: qwert2 Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: 78.8.106.* 05.09.13, 14:59
                          Odpuść czechofilowi. Dziecko ma problemy emocjonalne i nienawidzi kierowców. Może był molestowany przez kierowcę albo ma inny uraz psychiczny.
            • Gość: artek Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.13, 15:27
              pawel_zet napisał:
              > Rzeczywiście, obrzucanie mnie bluzgami kończy dyskusję. Nie odczuwam
              > przyjemności z wymiany epitetów w przeciwieństwie do niektórych innych
              > uczestników tego forum.

              może na maturze piątki z polskiego nie miałem, ale w przeciwieństwie do ciebie rozumiem znaczenie słów "bluzgi" i "epitety".
              przykładowo, jednym i drugim jest twoje ulubione słowo "cyklotaliban". ale nic z tego co sam napisałem.

              • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 16:01
                To rzeczywiście zupełnie odmiennie rozumiemy, co to są "bluzgi".
                Mam wrażenie, że na tym chyba wypadałoby zakończyć wymianę poglądów. Więcej już nie będę odpowiadał na Twoje maile. Wiesz, trzymam pewien poziom.
        • Gość: qwerty Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.09.13, 13:55
          No a jak ograniczysz do 10 na godziną to bezpieczeństwo jeszcze wzrośnie. A jak zakaże się jeździć samochodem to będzie bezpieczeństwo idealne.
          Czytam te wypociny WIRowców i się zastanawiam skąd w nich tyle egoizmu. Tylko ich tyłki są najważniejsze i im się wszystko należy. A jak się mówi o OBOWIĄZKACH to już się nazywa kogoś cylkofobem.
          • Gość: artek Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.13, 14:23
            > A jak się mówi o OBOWIĄZKACH to już się nazywa kogoś cylkofobem.

            albo cyklotalibanem .. dla odmiany

            Gość portalu: qwerty napisał(a):
            > No a jak ograniczysz do 10 na godziną to bezpieczeństwo jeszcze wzrośnie. A jak
            > zakaże się jeździć samochodem to będzie bezpieczeństwo idealne.

            a ja ciebie nazwę ignorantem. dlaczego? bo nie masz pojęcia o czym piszesz.
            z kapelusza strzeliłeś sobie 10 km/h .. ale gdybyś cokolwiek kumał o co w temacie chodzi, to byś wiedział, że ograniczenie 30 wzięło się nie z dbania o czyjekolwiek "bezpieczeństwo", a jedynie ze ślepej analizy skutków wypadków z udziałem pieszych i samochodów:

            www.krbrd.gov.pl/images/kampanie/predkosc_2008/predko5.gif
            przy prędkości pojazdu 30 km/h pieszy ma 90% szans aby ujść z życiem. ale przy 50 km/h już tylko 15%. zaś z drugiej strony, przy 20 km/h - I MNIEJ!!! - prawdopodobieństwo śmierci wynosi jedynie 5%. stąd też wywodzi się limit prędkości w strefie zamieszkania. bo dalsze zmniejszanie prędkości nie daje żadnego realnego skutku. więc te twoje 10 km/h to ni z gruchy, ni z pietruchy, całkiem bez sensu.

            www.krbrd.gov.pl/predkosc.htm
            naturalnie, ograniczenie prędkości ma również wpływ na mniejszą ilość kolizji, więc i bezpieczeństwo się zwiększa, ale przyjęte progi ograniczeń mają swoje źródło w statystykach zgonów, czyli chodzi głównie o zmniejszenie urazowości w razie zaistnienia wypadku.
            • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 14:54
              Cyklotaliban to bardzo udatne określenie na fanatyków rowerów, podkreślające irracjonalność i agresywny ekstremizm ich postaw.

              > rel="nofollow">www.krbrd.gov.pl/images/kampanie/predkosc_2008/predko5.gif
              > przy prędkości pojazdu 30 km/h pieszy ma 90% szans aby ujść z życiem. ale przy
              > 50 km/h już tylko 15%. zaś z drugiej strony, przy 20 km/h - I MNIEJ!!! - prawdo
              > podobieństwo śmierci wynosi jedynie 5%. stąd też wywodzi się limit prędkości w
              > strefie zamieszkania. bo dalsze zmniejszanie prędkości nie daje żadnego realneg
              > o skutku. więc te twoje 10 km/h to ni z gruchy, ni z pietruchy, całkiem bez sen
              > su.
              >

              Czy możesz podać jakieś omówienie tego wykresu? Co badano? W jaki sposób? Sądząc po liście pana Jakuba, który ma kłopoty z matematyką, podejrzewam, że Ty również możesz błędnie interpretować przedstawiony wykres.
              Zdroworozsądkowo wydaje się, że ograniczenie do 10 km/h prędkości ruchu samochodów bardzo istotnie wpłynęłoby na bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów. Wynika to z większego dopuszczalnego czasu reakcji, mniejszej podaności samochodu na poślizg czy choćby z mniejszej energii kinetycznej uwalnianej w chwili zderzenia.
              Sam rozumiesz, że po lekturze listu pana Jakuba, który w absurdalny sposób zinterpretował pewne dane liczbowe, nasuwa mi się przypuszczenie, że być może również Ty popełniłeś jakiś błąd w interpretacji wykresu, który przytaczasz. Nie chcę Cię bynajmniej obrażać, więc - proszę - bez zbędnych inwektyw. Po prostu o link poproszę.
              • Gość: artek Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.13, 15:23
                pawel_zet napisał:
                > Czy możesz podać jakieś omówienie tego wykresu? Co badano? W jaki sposób?

                o, znowu zaczynasz skakać? coś nie pasuje do twoich teoryjek, więc z miejsca należy to zhejtować, tak?

                czy czytałeś ze zrozumieniem to co napisałem? jest tam pewien link, do strony krajowej rady bezpieczeństwa drogowego. zajrzyj i poczytaj. możesz tez poczytać tu:

                www.obserwatorium.word.olsztyn.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=66:szerzej-o-nadmiernej-pr%C4%99dko%C5%9Bci&Itemid=44&lang=pl
                o wykres i dane do niego popytaj u źródła, np. w ETSC czyli Europejskiej Radzie ds. Bezpieczeństwa Transportu. i bądź spokojny, twój ulubiony niemiecki doktor, palców w tym nie maczał ... cyklotalibany też nie.
                • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 15:57
                  Taliban rowerowy to naprawdę dobre określenie. Ta piana na pysku, gdy tylko kto śmie zanegować jedyne prawdziwe rowerowe objawienia. Wy na jakichś prochach jedziecie, czy co?
                  Przecież ja tylko grzecznie zapytałem o link do raportu z badań. Co dostałem w zamian? Jakieś bzdury, że podskakuję i hejtuję. Wyzwiska (sugerowanie, że nie umiem czytać ze zrozumieniem, czyli jestem półgłówkiem). A przecież zadałem jedynie proste pytanie. Nie znasz odpowiedzi, nie umiesz jej znaleźć, to napisz. Po co zaraz takie nieładne zachowanie?

                  > jest tam pewien link, do strony k
                  > rajowej rady bezpieczeństwa drogowego.

                  Zawiera pewien wykres bez opisu. Ponieważ można z niego wyciągnąć dość nieintuicyjne wnioski, chciałbym wiedzieć, co i w jaki sposób badano. Dlatego też zadałem Ci to pytanie. Jeśli tego nie wiesz, zamiast rezonować i przytaczać linki nie do tego, o co proszę (pół biedy), lub sugerować, że jestem idiotą (cała bieda), wypadałoby napisać, że nie wiesz. No chyba że wiesz.

                  Mam kilku ulubionych niemieckich doktorów, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wspominał o nich na tym forum, więc nie rozumiem, do czego pijesz. Jeśli do zbluzgania mnie przez pewnego nabuzowanego rowerzystę, to wydaje mi się, że to nie zbluzgany powinien się wstydzić, ale bluzgający.
                  • Gość: artek Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.09.13, 17:51
                    pawel_zet napisał:
                    > Taliban rowerowy to naprawdę dobre określenie. Ta piana na pysku, gdy tylko kto
                    > śmie zanegować jedyne prawdziwe rowerowe objawienia. Wy na jakichś prochach je
                    > dziecie, czy co?

                    i kto tu kogo posądza o bluzgi?

                    > Mam kilku ulubionych niemieckich doktorów, ale nie przypominam sobie, żebym kie
                    > dykolwiek wspominał o nich na tym forum, więc nie rozumiem, do czego pijesz. Je
                    > śli do zbluzgania mnie przez pewnego nabuzowanego rowerzystę, to wydaje mi się,
                    > że to nie zbluzgany powinien się wstydzić, ale bluzgający.

                    ty doskonale wiesz o co chodzi. jakiś czas temu, w swojej głupocie posunąłeś się poza granice podłości, a zamiast grzecznie przeprosić, brniesz jeszcze w zaparte.

                    co więcej - posądzasz mnie o "bluzgi" i "epitety", samemu operując przy tym tekstami wyjątkowo wrednymi. myślę, że powinieneś się dobrze nad sobą zastanowić.

                    btw sowiecka propaganda często posługiwała się taką retoryką. bo to sowieci walczyli o pokój, a amerykańscy imperialiści ... albo ak - zaplute karły reakcji ...

                    > Przecież ja tylko grzecznie zapytałem o link do raportu z badań.

                    no, załóżmy, że grzecznie. i załóżmy, że nie zauważyłeś linku do tekstu z objaśnieniem.

                    > Co dostałem w zamian? Jakieś bzdury, że podskakuję i hejtuję.

                    ano, fakt. robisz dokładnie to samo po raz kolejny. sam żeś sobie winien, że cię tak a nie inaczej oceniają.
                    za malutki jesteś, żeby dyskutować o rzeczach, na których zęby połamali więksi i mądrzejsi od ciebie. to o czym mowa, to podstawa i polskiego, i europejskiego prawodawstwa w zakresie ruchu drogowego. przerobiona i przedyskutowana na wszystkie strony, również tej wykresik ...
                    a pierwsze co robisz, to stajesz okoniem i negujesz fakty. i ot tak, lekką rączką, z miejsca i bez zastanowienia się, spuszczasz to do kibla.
                    myślisz, ze ktokolwiek będzie brać ciebie na poważnie? albo będzie chciał dyskutować z facetem, który już na wstępie mówi w jakim poważaniu ma swoich potencjalnych rozmówców? i o jakiej dyskusji ty w ogóle mówisz?

                    > Jeśli do zbluzgania mnie przez pewnego nabuzowanego rowerzystę,

                    na przykład kogo? i w jaki sposób? czyżbyś został nazwany talibanem?

                    >to wydaje mi się, że to nie zbluzgany powinien się wstydzić, ale bluzgający.

                    na przykład kto? może ten, który pisze o pianie na pysku czy jakiś prochach? ciekawe kto to jest ...
    • sverir Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 11:08
      Owszem, histeryzują. Jak mi to ktoś tutaj wyjaśniał: górę biorą emocje, a nie logika czy nawet statystyka.
    • masofrev Ciekawe wnioski... 04.09.13, 11:12
      ... które nie przypadną do gustu cyklotalibanowi:

      Skoro piesi giną średnio częściej (w odniesieniu do drogi lub czasu), to poruszanie się po ich terytorium najprawdopodobniej nie zwiększy bezpieczeństwa rowerzysty,

      Czyli: jazda po chodniku nie zwiększa bezpieczeństwa rowerzysty.
      • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.13, 12:40
        masofrev napisał:
        > ... które nie przypadną do gustu cyklotalibanowi:

        zasadniczo z pojebami takimi jak ty nie ma sensu dyskutować

        > Czyli: jazda po chodniku nie zwiększa bezpieczeństwa rowerzysty.

        czy zdajesz sobie z sprawę z tego, że w tym momencie zgodziłeś się ze swoim najgorszym wrogiem? czyli z cyklotalibanem z wiru? i jak się teraz czujesz? zapewne zbrukany ... oj, biedactwo ...
        • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 04.09.13, 18:23
          Gość portalu: artek napisał(a):

          > masofrev napisał:
          > > ... które nie przypadną do gustu cyklotalibanowi:
          >
          > zasadniczo z pojebami takimi jak ty nie ma sensu dyskutować

          O - w jednym zdaniu kulturalnie i merytorycznie! Brawo!

          >
          > > Czyli: jazda po chodniku nie zwiększa bezpieczeństwa rowerzysty.
          >
          > czy zdajesz sobie z sprawę z tego, że w tym momencie zgodziłeś się ze swoim naj
          > gorszym wrogiem? czyli z cyklotalibanem z wiru? i jak się teraz czujesz? zapewn
          > e zbrukany ... oj, biedactwo ...
          Dla mnie cyklotaliban tworzą: Ty, czechofil i benek. WiR to jeszcze w miarę kulturalna inicjatywa, której główne postulaty (pomijając jazdę po chodniku) popieram.
          • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.09.13, 18:37
            masofrev napisał:

            > > > ... które nie przypadną do gustu cyklotalibanowi:
            > > zasadniczo z pojebami takimi jak ty nie ma sensu dyskutować
            > O - w jednym zdaniu kulturalnie i merytorycznie! Brawo!

            jesteś znacznie lepszy ode mnie. potrafiłeś zawrzeć całą swą kulturkę w jednym ledwie słowie. i bardzo proszę, nie dziw się potem, że cię tak a nie inaczej oceniają.

            > Dla mnie cyklotaliban tworzą: Ty, czechofil i benek.

            proszę, proszę, co za doborowe towarzystwo, nota bene znakomicie potrafiące zapędzić co niektórych nieuków w kozi róg, pewnie dlatego przez nich tak znienawidzone.
            • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 04.09.13, 19:03
              Gość portalu: artek napisał(a):

              > jesteś znacznie lepszy ode mnie. potrafiłeś zawrzeć całą swą kulturkę w jednym
              > ledwie słowie. i bardzo proszę, nie dziw się potem, że cię tak a nie inaczej oc
              > eniają.
              Ja piszę o "cyklotalibanie" a Ty obrażasz mnie personalnie słowem "pojeb". Zestaw sobie te dwa określenia i ich kontekst. I zastanów się, jak CIEBIE potem ludzie oceniają. A, i ja NIGDY, NIKOGO personalnie nie obrażam.


              >
              > > Dla mnie cyklotaliban tworzą: Ty, czechofil i benek.
              >
              > proszę, proszę, co za doborowe towarzystwo, nota bene znakomicie potrafiące zap
              > ędzić
              Proszę Cię, że niby kto? benek, który jest mitomanem i notorycznie kłamie (co zresztą mu udowodniłem)? Czechofil, hipokryta, który nie odpowiada w wątkach, gdzie wytyka mu się wybiórczą interpretację przepisów? Ty, ze swoim językiem? No tak, doborowe towarzystwo zaiste!

              > co niektórych nieuków w kozi róg, pewnie dlatego przez nich tak znienawidzone.
              Zabawne, pokaż mi choć jeden post, w którym benek zapędza kogokolwiek w kozi róg...
              • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.09.13, 20:13
                > Ja piszę o "cyklotalibanie" a Ty obrażasz mnie personalnie słowem "pojeb"

                normalny człowiek określeń takich jak "cyklotaliban" nie używa. tylko ten, który ma mocno nierówno pod kopułą, emocjonalnie niezrównoważony ...
                a pojeb to owszem, określenie wulgarne, ale jak dla mnie całkiem na miejscu. a jeśli czujesz się obrażony, to sorry, najpierw zachowuj się i wyrażaj w sposób racjonalny.

                nota bene już rzymianie wiedzieli, że dezawuowanie i wyszydzanie przeciwnika jest znakomitą bronią przeciwko argumentom, z którymi nie można sobie poradzić. tak i ja to odbieram - cyklotalibany twoje czy pawła_zet to przejaw takiej właśnie nademocji i bezsilności.
                to samo zresztą z czymkolwiek - czy to wyliczenia jakuba czy nawet rządowe teksty rady bezpieczeństwa ruchu drogowego z miejsca są hejtowane, wyszydzane i podważane. zamiast polemizować z postawionymi tezami, zaczyna się upierdliwie czepiać najmniej istotnych szczególików i rozdzielać włosy nawet nie na czworo .. zamiast z pokorą przyjąć fakty, że to faktycznie prędkość zabija, a najwięcej pieszych w polsce ginie tam, gdzie powinni być szczególnie chronieni, czyli na przejściach dla pieszych. no, a najważniejszym argumentem staje się to, że piszą o tym .. rowerzyści - fanatycy, rowerowy taliban, cylkotaliban czy jak tam jeszcze chcecie. i to wystarczający powód, aby ignorować a nawet zglebiać, cokolwiek podadzą.

                eech, lem miał rację, internet to niemożebna wylęgarnia idiotów.

                > A, i ja NIGDY, NIKOGO personalnie nie obrażam.

                nie, wcale ...

                > Ty, ze swoim językiem?

                nigdy nie twierdziłem, że jestem grzecznym chłopczykiem. ale nazbyt irytuje mnie ludzka głupota i walka z faktami oczywistymi. zwłaszcza pod pozorem wątpliwości typu, a skąd te badania, a jaka metodologia, a taty sraty i owaty ..

                > Zabawne, pokaż mi choć jeden post, w którym benek zapędza kogokolwiek
                > w kozi róg...

                a wiesz, tu możesz mieć trochę racji ;)
                on raczej zagaduje na śmierć. nigdy nie byłem w stanie do końca doczytać choćby jednej z jego epistoł ;P
                • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 04.09.13, 21:22
                  Gość portalu: artek napisał(a):

                  > > Ja piszę o "cyklotalibanie" a Ty obrażasz mnie personalnie słowem "pojeb"
                  >
                  > normalny człowiek określeń takich jak "cyklotaliban" nie używa. tylko ten, któr
                  > y ma mocno nierówno pod kopułą, emocjonalnie niezrównoważony ...
                  Niekoniecznie, bo "cyklotaliban" jest sformułowaniem trochę ironicznym. Tak
                  jak np. "katotaliban". A używane jest to sformułowanie w stosunku do ludzi, którzy rower traktują jako świętość, jazdę na rowerze - którędy tylko chcą - jako dogmat, a wszystkich mających inne zdanie jako niewiernych, wrogów świętego, rowerowego dżihadu. Taki własnie jest Czechofil i w stosunku do niego "cyklotaliban" uważam za usprawiedliwiony.

                  > a pojeb to owszem, określenie wulgarne, ale jak dla mnie całkiem na miejscu.
                  To właśnie świadczy o Twoim poczuciu kultury.

                  > jeśli czujesz się obrażony, to sorry, najpierw zachowuj się i wyrażaj w sposób
                  > racjonalny.
                  Nie jesteś w stanie mnie obrazić. Żeby mnie obrazić, musiałbyś być dla mnie autorytetem, a zważywszy na słownictwo raczej wielkich szans na zostanie nim nie masz...

                  >
                  > nota bene już rzymianie wiedzieli, że dezawuowanie i wyszydzanie przeciwnika je
                  > st znakomitą bronią przeciwko argumentom, z którymi nie można sobie poradzić. t
                  > ak i ja to odbieram - cyklotalibany twoje czy pawła_zet to przejaw takiej właśn
                  > ie nademocji i bezsilności.
                  Moje argumenty znaleźć możesz w wielu postach.

                  > to samo zresztą z czymkolwiek - czy to wyliczenia jakuba czy nawet rządowe teks
                  > ty rady bezpieczeństwa ruchu drogowego z miejsca są hejtowane, wyszydzane i pod
                  > ważane.
                  Jak to podważane, skoro sam piszesz, że się z nimi zgadzam???

                  > zamiast polemizować z postawionymi tezami, zaczyna się upierdliwie czep
                  > iać najmniej istotnych szczególików i rozdzielać włosy nawet nie na czworo ..

                  > zamiast z pokorą przyjąć fakty, że to faktycznie prędkość zabija, a najwięcej pi
                  > eszych w polsce ginie tam, gdzie powinni być szczególnie chronieni, czyli na pr
                  > zejściach dla pieszych.
                  W zupełności się z tym zgadzam, kultura jazdy w Polsce jest żenująco niska a piesi giną na przejściach, co jest narodową tragedią.

                  > no, a najważniejszym argumentem staje się to, że piszą
                  > o tym .. rowerzyści - fanatycy, rowerowy taliban, cylkotaliban czy jak tam jesz
                  A widzisz... to dlatego, że niejaki czechofil z cyklotalibanu uważa, że rowerzysta nigdy, ale to przenigdy nie potrąca pieszych na chodniku, a jak już to zrobi, to grzecznie się zatrzyma i przeprosi. Gdy tymczasem w praktyce dzieciom na Rynku rowery niemalże urywają ręce...

                  > eech, lem miał rację, internet to niemożebna wylęgarnia idiotów.
                  O, tak.

                  >
                  > > A, i ja NIGDY, NIKOGO personalnie nie obrażam.
                  >
                  > nie, wcale ...
                  Podaj CHOĆ JEDEN cytat.

                  > nigdy nie twierdziłem, że jestem grzecznym chłopczykiem. ale nazbyt irytuje mni
                  > e ludzka głupota i walka z faktami oczywistymi. zwłaszcza pod pozorem wątpliwoś
                  > ci typu, a skąd te badania, a jaka metodologia, a taty sraty i owaty ..
                  Poznanie metodologii badań pozwala rozstrzygnąć, czy są one prawdziwe... Bo inaczej mozna sobie z góry zamówić wynik a potem do niego dosasować badanie.

                  > a wiesz, tu możesz mieć trochę racji ;)
                  > on raczej zagaduje na śmierć. nigdy nie byłem w stanie do końca doczytać choćby
                  > jednej z jego epistoł ;P
                  Czyli sam widzisz: to coś jak wielogodzinne mowy Castro, Osamy czy innych oszołomów... Z tego czy innego talibanu...
                  • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.13, 09:28
                    > Niekoniecznie, bo "cyklotaliban" jest sformułowaniem trochę ironicznym. Tak
                    > jak np. "katotaliban".

                    jedno i drugie jest obraźliwe. o jednoznacznym wydźwięku ...

                    > > a pojeb to owszem, określenie wulgarne, ale jak dla mnie całkiem na miejs
                    > cu.
                    > To właśnie świadczy o Twoim poczuciu kultury.

                    jak mówiłem, nie jestem grzecznym chłopcem. a na kulturę ty też musisz sobie zasłużyć. nie oczekuj kulturalnego traktowania od kogoś, kogo z miejsca i na wstępie wysyłasz do najbardziej fanatycznego zakątka afganistanu.

                    > > > A, i ja NIGDY, NIKOGO personalnie nie obrażam.
                    > > nie, wcale ...
                    > Podaj CHOĆ JEDEN cytat.

                    hmmm, cyklotaliban nie pasuje? to JEST obraźliwe. i doskonale o tym wiesz. przecież po to tego sformułowania używasz.

                    > Czyli sam widzisz: to coś jak wielogodzinne mowy Castro, Osamy czy innych oszoł
                    > omów... Z tego czy innego talibanu...

                    a ty dalej swoje. tylko nie dziw się, że cię traktują tak, jak ty traktujesz innych.
                    • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:12
                      Gość portalu: artek napisał(a):

                      > > Niekoniecznie, bo "cyklotaliban" jest sformułowaniem trochę ironicznym. T
                      > ak
                      > > jak np. "katotaliban".
                      >
                      > jedno i drugie jest obraźliwe. o jednoznacznym wydźwięku ...
                      Bo Wy nie macie za grosz wyczucia ironii...

                      > jak mówiłem, nie jestem grzecznym chłopcem. a na kulturę ty też musisz sobie za
                      > służyć. nie oczekuj kulturalnego traktowania od kogoś, kogo z miejsca i na wstę
                      > pie wysyłasz do najbardziej fanatycznego zakątka afganistanu.
                      A moim zdaniem to tylko wyrażenie opinii - retorycznie mocne, ale wciąż dopuszczalne. W odróżnieniu od "pojeba" powszechnie uważanego co słowo wulgarne.

                      >
                      > > > > A, i ja NIGDY, NIKOGO personalnie nie obrażam.
                      > > > nie, wcale ...
                      > > Podaj CHOĆ JEDEN cytat.
                      >
                      > hmmm, cyklotaliban nie pasuje?
                      Hmm, napiszę jeszcze raz: NIGDY, NIKOGO PERSONALNIE nie obrażam. (hint: słowo "personalnie").
                      Podaj choć jeden cytat świadczący o tym, że nie mam racji.

                      > a ty dalej swoje. tylko nie dziw się, że cię traktują tak, jak ty traktujesz in
                      > nych.
                      Zachowanie cyklotalibanu już od dawna mnie nie dziwi...
                      • czechofil Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:17
                        > A moim zdaniem to tylko wyrażenie opinii - retorycznie mocne, ale wciąż dopuszc
                        > zalne. W odróżnieniu od "pojeba" powszechnie uważanego co słowo wulgarne.

                        Jak dla mnie zostałeś przez Artka określony idealnie. Faktycznie ironii w tym żadnej nie ma, to czysta brutalna prawda...
                        • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:20
                          czechofil napisał:

                          > > A moim zdaniem to tylko wyrażenie opinii - retorycznie mocne, ale wciąż d
                          > opuszc
                          > > zalne. W odróżnieniu od "pojeba" powszechnie uważanego co słowo wulgarne.
                          >
                          > Jak dla mnie zostałeś przez Artka określony idealnie. Faktycznie ironii w tym ż
                          > adnej nie ma, to czysta brutalna prawda...

                          Wyjątkowo się z tobą zgodzę. To czysta prawda na temat kultury cyklotalibanu.
                  • garym Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 10:37
                    masofrev napisał:

                    > Niekoniecznie, bo "cyklotaliban" jest sformułowaniem trochę ironicznym. Tak
                    > jak np. "katotaliban". A używane jest to sformułowanie w stosunku do ludzi, któ
                    > rzy rower traktują jako świętość, jazdę na rowerze - którędy tylko chcą - jako
                    > dogmat, a wszystkich mających inne zdanie jako niewiernych, wrogów świętego, ro
                    > werowego dżihadu.

                    o ile jeszcze określenie katotaliban ma jakieś powiązanie religijne, chociaż moim zdaniem jest obraźliwe i bzdurne, bo religia chrześcijańska (a tym samym katolicka) opiera się na zupełnie innych wartościach, to nazywanie rowerzystów talibami ma na celu ich tylko obrażenie. szczególnie, że to rowerzyści opierają się na badaniach naukowych, a grono piszących tu zwolenników samochodowych, głosi poglądy które zostały w zachodniej Europie obalone już w latach 70.
                    Pisanie o jihadzie rowerowym pod artykułem w którym rowerzysta podnosi kwestię bezpieczeństwa pieszych, jest żałosne i świadczy niestety o braku umiejętności logicznego myślenia, przez autora tych słów
                    • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:06
                      garym napisał:

                      > o ile jeszcze określenie katotaliban ma jakieś powiązanie religijne, chociaż mo
                      > im zdaniem jest obraźliwe i bzdurne, bo religia chrześcijańska (a tym samym kat
                      > olicka) opiera się na zupełnie innych wartościach, to nazywanie rowerzystów tal
                      > ibami ma na celu ich tylko obrażenie.
                      Nie nazywam rowerzystów "talibanem". Nazywam cyklotalibanem Ciebie, czechofila i benka - na takiej samej zasadzie, a na której czechofil wyzywa np. mnie od cyklofobów

                      > szczególnie, że to rowerzyści opierają si
                      > ę na badaniach naukowych,
                      Z których wynika - o tym artykuł - że rowerzysta na chodniku wcale nie jest bezpieczniejszy, niż na ulicy...

                      > a grono piszących tu zwolenników samochodowych, głosi
                      > poglądy które zostały w zachodniej Europie obalone już w latach 70.
                      Czyli np. ja? Jakiś cytat?

                      > Pisanie o jihadzie rowerowym pod artykułem
                      Nie, o jihadzie piszę dopiero w wątku, gdzie rozwijam znaczenie "cyklotalibanu".

                      > w którym rowerzysta podnosi kwestię
                      > bezpieczeństwa pieszych, jest żałosne i świadczy niestety o braku umiejętności
                      > logicznego myślenia, przez autora tych słów
                      A niby jak się łączy z umiejętnością logicznego myślenia? Proszę, napisz, bom ciekaw ;-)
                      • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.13, 11:51
                        > Nie nazywam rowerzystów "talibanem". Nazywam cyklotalibanem Ciebie, czechofila
                        > i benka - na takiej samej zasadzie, a na której czechofil wyzywa np. mnie od cyklofobów

                        taaa, zupełnie jak przedszkolaczek, który koledze musi odszczeknąć "a ty jeszcze głupszy". ile ty masz lat, że się tak szczeniacko zachowujesz? i jeszcze o kulturze wypowiedzi próbujesz pouczać ... hehehehe

                        > > szczególnie, że to rowerzyści opierają się na badaniach naukowych,
                        > Z których wynika - o tym artykuł - że rowerzysta na chodniku wcale nie jest bez
                        > pieczniejszy, niż na ulicy...

                        na jezdni, drogi kolego, na jezdni jeśli już, nie na ulicy. chodnik jest częścią ulicy, dokładnie tak samo jak jezdnia czy droga dla rowerów. żenuje mnie, że takie oczywiste rzeczy wciąż trzeba co niektórym tłumaczyć i prostować.

                        fascynuje mnie również jak bardzo się tym odkryciem podniecasz. bo widzisz, dla mnie jest to sprawa z dawna znana i oczywista. nota bene dla czechofila też. jak również autora artykułu i innych członków wir. tylko dla ciebie to dziwnym trafem jakaś niezwykła nowość. doprawdy, odkrycie ameryki ...
                        skądinąd wiadomo, że najwięcej wypadków z udziałem pieszych czy rowerzystów ma miejsce na przejściach dla pieszych czy przejazdach dla rowerzystów (najczęściej z art27 ust 1a pord). czyli dokładnie w miejscu przecięcia kierunków ruchu pieszych/rowerzystów a samochodów. dlatego jeśli ja osobiście mogę wybierać - jadę jezdnią.
                        i dla twojej informacji - jadąc na rowerze z chodników nie korzystam, ale doskonale rozumiem tych, którzy przez samochodami na chodnik uciekają.
                        • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 13:22
                          Gość portalu: artek napisał(a):

                          > taaa, zupełnie jak przedszkolaczek, który koledze musi odszczeknąć "a ty jeszcz
                          > e głupszy". ile ty masz lat, że się tak szczeniacko zachowujesz? i jeszcze o ku
                          > lturze wypowiedzi próbujesz pouczać ... hehehehe
                          Szczeniactwo to pewien rodzaj młodzieńczej głupoty i z kulturą wiele nie ma wspólnego. Można być kulturalnym szczeniakiem i chamskim dorosłym (hint: to drugie to zapewne Ty).

                          > na jezdni, drogi kolego, na jezdni jeśli już, nie na ulicy. chodnik jest części
                          > ą ulicy, dokładnie tak samo jak jezdnia czy droga dla rowerów. żenuje mnie, że
                          > takie oczywiste rzeczy wciąż trzeba co niektórym tłumaczyć i prostować.
                          Skoro czepiamy się słówek: pierwsze słyszę, że ktoś może się "żenować", zawsze sądziłem, że człowiek "czuje się zażenowany". Ale co tam może wiedzieć szczeniak, taki jak ja...
                          A użycie przeze mnie słowa ulica bierze się stąd, że w tej akurat wypowiedzi posługiwałem się językiem potocznym, jako że w danym momencie rozróżnienia ulica/jezdnia nie było specjalnie istotne.

                          > fascynuje mnie również jak bardzo się tym odkryciem podniecasz. bo widzisz, dla
                          > mnie jest to sprawa z dawna znana i oczywista. nota bene dla czechofila też.
                          Ciekawostka, bo czechofil notorycznie usprawiedliwia jazdą po chodniku rzekomym zagrożeniem rowerzystów na jezdni (użyję tej "jezdni" specjalnie dla Ciebie).

                          > dlatego jeśli ja osobiście mogę wybierać - jad
                          > ę jezdnią.
                          > i dla twojej informacji - jadąc na rowerze z chodników nie korzystam, ale dosko
                          > nale rozumiem tych, którzy przez samochodami na chodnik uciekają.
                          A gdzie ja mam uciec jako pieszy przed rowerzystą?
                          • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.13, 14:31
                            > A użycie przeze mnie słowa ulica bierze się stąd, że w tej akurat wypowiedzi po
                            > sługiwałem się językiem potocznym,

                            w języku potocznym ulica to droga w mieście. w języku niepotocznym również.

                            > jako że w danym momencie rozróżnienia ulica/
                            > jezdnia nie było specjalnie istotne.

                            wręcz przeciwnie, bardzo istotne.
                            skoro się zachwycasz, że rowerom jest równie niebezpiecznie na chodniku co na ulicy, to sorry, to nawet nie masło maślane. zastanów się nad zdaniem:
                            "na ulicy piesi chodzą po chodniku, a samochody jeżdżą po ulicy. zaś rower nie ma prawa po ulicy jechać, jeśli przy ulicy jest ścieżka rowerowa."

                            > Ciekawostka, bo czechofil notorycznie usprawiedliwia jazdą po chodniku rzekomym
                            > zagrożeniem rowerzystów na jezdni (użyję tej "jezdni" specjalnie dla Ciebie).

                            a więc sugerujesz, że na jezdni żadnego zagrożenia dla rowerów nie ma? wręcz przeciwnie!
                            nawiasem mówiąc teza artykułu mówi o tym, ze jazda chodnikiem wcale nie jest mniej niebezpieczna niż jezdnia.

                            > > nale rozumiem tych, którzy przez samochodami na chodnik uciekają.
                            > A gdzie ja mam uciec jako pieszy przed rowerzystą?

                            oj, naprawdę odczuwasz potrzebę uciekania przed rowerem? wiesz, że właśnie to nazywa się cyklofobia? ;P

                            jak dla mnie problem jazdy rowerem po chodniku jest problemem sztucznym. prawo w całej rozciągłości sankcjonuje wspólne drogi pieszo-rowerowe. w pewnych przypadkach dopuszcza nawet jazdę po chodniku bez odpowiedniego oznakowania. a ciąg pieszo-rowerowy od zwykłego chodnika najczęściej niczym zupełnie się nie różni. często jest to nawet dokładnie ten sam chodnik, na tej samej drodze/ulicy, tyle, że poprzeplatany na zmianę odcinkami ddr, ddpir i chodnikami. a przerobienie chodnika z chodnika na ddpir to zwykła czynność administracyjna i postawienie paru znaków, tak jak na przykład na strzegomskiej, gdzie chodnik przylegający do ul. ukraińskiej z dnia na dzień przerobiony został na ddpir. ot, tak, po prostu ...
                            zaś jedyny spór o jazdę po chodniku dotyczy tego, czy zezwolenie na jazdę po chodniku zależy od nominalnej dopuszczalnej prędkości na drodze (w szczególności w terenie zabudowanym), czy też może prędkości rzeczywistej, tej którą samochody rozwijają naprawdę. a więc o to, co naprawdę jest zagrożeniem dla rowerów - zbyt szybko jadące samochody, prowadzone przez kierowców ignorujących ograniczenia prędkości.
                            ja twierdzę, czechofil również, że jeśli samochody realnie przekraczają 50 km/h, to rowerzyści mają prawo jechać chodnikiem. w pewnym sensie zwiększa to bezpieczeństwo rowerzystów, aczkolwiek jest to skok z deszczu pod rynnę, bo unikając potencjalnych kolizji ze zbyt szybko jadącymi na jezdni samochodami, rowerzysta trafia na wyjątkowo niebezpieczny obszar jakim jest skrzyżowanie. nawiasem mówiąc znów najczęściej z winy kierowców wymuszających pierwszeństwo na przejściach dla pieszych czy przejazdach rowerowych.

                            i znowu wszystko sprowadza się do nadmiernej i bezpiecznej prędkości. jeśli samochód jedzie za szybko, a więc jezdnią wraz z rowerem, to przy ewentualnej kolizji przy nieostrożnym wyprzedzaniu, prawdopodobieństwo śmierci i odniesienia poważnych obrażeń jest większe niż przy prędkościach mniejszych.
                      • garym Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 12:29
                        masofrev napisał:

                        > garym napisał:
                        >
                        > Nie nazywam rowerzystów "talibanem". Nazywam cyklotalibanem Ciebie, czechofila
                        > i benka - na takiej samej zasadzie, a na której czechofil wyzywa np. mnie od cy
                        > klofobów

                        cyklofob czyli obawa przed rowerzystami to chyba zgodne z twoimi poglądami

                        > Z których wynika - o tym artykuł - że rowerzysta na chodniku wcale nie jest bez
                        > pieczniejszy, niż na ulicy...

                        i tak i nie. By jeździć po jezdni trzeba się uodpornić na wszystkich kierowców którzy łamią przepisy i np. mijają rowerzystę w odległości kilkudziesięciu centymetrów z prędkością dużo większą niż 50 km/h. Bardziej nerwowe osoby moga w tym momencie zrobić coś nieprzewidywalnego
                        >
                        > > a grono piszących tu zwolenników samochodowych, głosi
                        > > poglądy które zostały w zachodniej Europie obalone już w latach 70.
                        > Czyli np. ja? Jakiś cytat?

                        - więcej dróg to mniejsze korki
                        - jazda z v=30 km/h powoduje większe korki i wzrost spalania
                        itp.

                        > > Pisanie o jihadzie rowerowym pod artykułem
                        > Nie, o jihadzie piszę dopiero w wątku, gdzie rozwijam znaczenie "cyklotalibanu"

                        i wysnułeś swoja teorię, która jest niezgodna z prawdą, co potwierdza komentowany artykuł
                        >
                        > A niby jak się łączy z umiejętnością logicznego myślenia? Proszę, napisz, bom c
                        > iekaw ;-)

                        masz wyżej, wyciąganie błędnych wniosków z komentowanego artykułu
                        • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 13:27
                          garym napisał:

                          > cyklofob czyli obawa przed rowerzystami to chyba zgodne z twoimi poglądami
                          No więc jestem cyklofobem a czechofil sam się deklaruje jako cyklotaliban. Skoro on określa mnie wprost to ja jego też mogę, prawda?

                          >
                          > > Z których wynika - o tym artykuł - że rowerzysta na chodniku wcale nie je
                          > st bez
                          > > pieczniejszy, niż na ulicy...
                          >
                          > i tak i nie.
                          Mówimy o tezach z artykułu.

                          > By jeździć po jezdni trzeba się uodpornić na wszystkich kierowców
                          > którzy łamią przepisy i np. mijają rowerzystę w odległości kilkudziesięciu cent
                          > ymetrów z prędkością dużo większą niż 50 km/h. Bardziej nerwowe osoby moga w ty
                          > m momencie zrobić coś nieprzewidywalnego
                          A swoje przemyślenia możesz zachować dla siebie...


                          > > > a grono piszących tu zwolenników samochodowych, głosi
                          > > > poglądy które zostały w zachodniej Europie obalone już w latach 70
                          > .
                          > > Czyli np. ja? Jakiś cytat?
                          >
                          > - więcej dróg to mniejsze korki
                          > - jazda z v=30 km/h powoduje większe korki i wzrost spalania
                          > itp.
                          Któreś z powyższych to MOJA wypowiedź? Prosiłem o CYTAT.


                          > i wysnułeś swoja teorię, która jest niezgodna z prawdą, co potwierdza komentowa
                          > ny artykuł
                          Ale jaką teorię?

                          > masz wyżej, wyciąganie błędnych wniosków z komentowanego artykułu
                          Hmm, tzn. gdy wprost przepisuję tezę z artykułu Ty nazywasz to błędnym wnioskiem? Hmm, robi się coraz ciekawiej...
                          • garym Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 13:43
                            masofrev napisał:

                            > No więc jestem cyklofobem a czechofil sam się deklaruje jako cyklotaliban. Skor
                            > o on określa mnie wprost to ja jego też mogę, prawda?

                            nie widziałem by tak stwierdzał. nie widzę tez w jego wypowiedziach ukierunkowania tylko na jazdę rowerem. wielokrotnie pisał też o KZ i pieszych, ba nawet kiedyś o samochodach

                            > Mówimy o tezach z artykułu.

                            teza zawiera słowo warunkowe może i brakuje w niej uwzględnienia faktu, że po jezdni poruszają się głównie osoby dosyć dobrze jeżdżące rowerem. dzięki temu nie ma zjawisk o których pisałem

                            > A swoje przemyślenia możesz zachować dla siebie..

                            to nie przemyślenia lecz fakty, wiele osób może zachowac się nieprzewidywalnie, gdy prawie obciera ich wyprzedzający samochód

                            >
                            > > > > a grono piszących tu zwolenników samochodowych, głosi
                            > > > > poglądy które zostały w zachodniej Europie obalone już w lat
                            > ach 70
                            > > .
                            > > > Czyli np. ja? Jakiś cytat?
                            > >
                            > > - więcej dróg to mniejsze korki
                            > > - jazda z v=30 km/h powoduje większe korki i wzrost spalania
                            > > itp.
                            > Któreś z powyższych to MOJA wypowiedź? Prosiłem o CYTAT.

                            jak spojrzysz w górę to przeczytasz, ze pisze o grupie, a nie tylko o tobie.

                            > > i wysnułeś swoja teorię, która jest niezgodna z prawdą, co potwierdza kom
                            > entowa
                            > > ny artykuł
                            > Ale jaką teorię?

                            ju nawet nie pamiętasz co sam pisałeś?

                            ludzi, którzy rower traktują jako świętość, jazdę na rowerze - którędy tylko chcą - jako dogmat, a wszystkich mających inne zdanie jako niewiernych, wrogów świętego, rowerowego dżihadu

                            >
                            > > masz wyżej, wyciąganie błędnych wniosków z komentowanego artykułu
                            > Hmm, tzn. gdy wprost przepisuję tezę z artykułu Ty nazywasz to błędnym wnioski
                            > em? Hmm, robi się coraz ciekawiej...

                            niekoniecznie błędnym, rozwinąłem go tylko. fakt jest taki jak napisano w artykule, że na jezdni jest mniej wypadków niż na chodnikach. inny fakt o którym nie wspomniano to z kolei jazda wielu rowerzystów po chodnikach co jakoś wpływa na statystyki.
                            • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 16:21
                              garym napisał:

                              > masofrev napisał:
                              > nie widziałem by tak stwierdzał.
                              Wiesz, nie chce mi się szukać, ale zostałem tak nazwany przez niego chyba z tuzin razy.

                              > nie widzę tez w jego wypowiedziach ukierunkowa
                              > nia tylko na jazdę rowerem. wielokrotnie pisał też o KZ i pieszych, ba nawet ki
                              > edyś o samochodach
                              Co w niczym nie zmienia faktu, że z lubością wyzywa innych od cyklofobów.


                              > > A swoje przemyślenia możesz zachować dla siebie..
                              >
                              > to nie przemyślenia lecz fakty, wiele osób może zachowac się nieprzewidywalnie,
                              > gdy prawie obciera ich wyprzedzający samochód
                              W jednym zdaniu łączysz słowo "fakt" i "może", co jest zabiegiem ryzykownym i prowadzącym do tautologii, jak np. w zdaniu:
                              "Faktem jest, że jutro może nastąpić koniec świata".

                              > > Któreś z powyższych to MOJA wypowiedź? Prosiłem o CYTAT.
                              > jak spojrzysz w górę to przeczytasz, ze pisze o grupie, a nie tylko o tobie.
                              Ale nie przypisuj MNIE poglądów jakiejś GRUPY, chyba że masz jakieś PODSTAWY, by to zrobić!

                              > ludzi, którzy rower traktują jako świętość, jazdę na rowerze - którędy tylko
                              > chcą - jako dogmat, a wszystkich mających inne zdanie jako niewiernych, wrogów
                              > świętego, rowerowego dżihadu

                              Ale to nie jest teoria, to fakty (słowa "fakty" używam w tym samym kontekście, w którym Ty go używasz wyżej). Dla mnie faktem jest, że istnieje grupa takich ludzi, co potwierdzają oni sami swoimi licznymi wypowiedziami na tym forum.


                              > niekoniecznie błędnym, rozwinąłem go tylko. fakt jest taki jak napisano w artyk
                              > ule, że na jezdni jest mniej wypadków niż na chodnikach.
                              Czyli zgadzamy się, bo do tej tezy właśnie się odnosiłem. Jednocześnie twierdząc, że stoi ona w sprzeczności z twierdzeniami cyklotalibanu.

                              > inny fakt o którym nie
                              > wspomniano to z kolei jazda wielu rowerzystów po chodnikach co jakoś wpływa na
                              > statystyki.
                              Czyli przyznajesz, że wielu rowerzystów łamie prawo, jeżdżąc po chodnikach i powodując kolizje z pieszymi.
                              • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 05.09.13, 20:26
                                > Czyli zgadzamy się, bo do tej tezy właśnie się odnosiłem. Jednocześnie
                                > twierdząc, że stoi ona w sprzeczności z twierdzeniami cyklotalibanu.

                                a konkretnie jakimi twierdzeniami? i jakiego cyklotalibanu?

                                > Czyli przyznajesz, że wielu rowerzystów łamie prawo, jeżdżąc po chodnikach

                                co do tego, to sprawa jest wielce niejednoznaczna. literalnie - tak. ale biorąc pod uwagę, że powodem jazdy po chodnikach jest łamanie przepisów przez kierowców, to uważam to za całkiem usprawiedliwione. jest to swoista dziura prawna, albowiem prawo nie przewiduje tu sytuacji łamania prawa przez innych użytkowników drogi. to jest dokładnie to samo, co zmuszanie pieszych do chodzenia po jezdni, z powodu zastawionego zaparkowanymi samochodami chodnika.

                                swoją droga - dlaczego tak łatwo przechodzisz do porządku dziennego nad przekraczaniem dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym? bo co, bo jest to w twoim własnym interesie? bo to jest powszechnie praktykowane i społecznie akceptowane? a zatem dlaczego jazda rowerem po chodniku - która jest zjawiskiem wtórnym do tego - nie? bo co - ty masz prawo bać się rowerka na chodniku, a rowerek samochodu na jezdni nie? jakiś inny gatunek człowieka,czy co? a gdyby to było twoja matka? tylko nie mów, że siedzi z tyłu ...

                                > i powodując kolizje z pieszymi.

                                oczywiście, jeśli powodują kolizje ... nie sądzę aby ktokolwiek miał tu jakiekolwiek wątpliwości. dla mnie ustawowy nakaz ustępowania miejsca pieszym jest jasny i konkretny.
                                • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 06.09.13, 10:59
                                  Gość portalu: artek napisał(a):

                                  > > Czyli zgadzamy się, bo do tej tezy właśnie się odnosiłem. Jednocześnie
                                  > > twierdząc, że stoi ona w sprzeczności z twierdzeniami cyklotalibanu.
                                  >
                                  > a konkretnie jakimi twierdzeniami? i jakiego cyklotalibanu?
                                  Takimi, że rowerzyści jeżdżą po chodniku, bo tam jest bezpieczniej. Formułowanymi przez cyklotaliban w osobach benka i czechofila.


                                  >
                                  > > Czyli przyznajesz, że wielu rowerzystów łamie prawo, jeżdżąc po chodnikac
                                  > h
                                  >
                                  > co do tego, to sprawa jest wielce niejednoznaczna. literalnie - tak.
                                  Dziękuję, tyle mi wystarczy.


                                  > swoją droga - dlaczego tak łatwo przechodzisz do porządku dziennego nad przekra
                                  > czaniem dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym?
                                  Przechodzę? Cytat, proszę.

                                  > bo co, bo jest to w twoim w
                                  > łasnym interesie? bo to jest powszechnie praktykowane i społecznie akceptowane?
                                  Jestem zdecydowanym zwolennikiem przepisowej jazdy i w terenie zabudowanym zawsze jadę przepisowo.


                                  > a zatem dlaczego jazda rowerem po chodniku - która jest zjawiskiem wtórnym do
                                  > tego - nie? bo co - ty masz prawo bać się rowerka na chodniku, a rowerek samoch
                                  > odu na jezdni nie? jakiś inny gatunek człowieka,czy co? a gdyby to było twoja m
                                  > atka? tylko nie mów, że siedzi z tyłu ...
                                  Jak ktoś się boi samochodów, może rowerem nie jechać. Natomiast przemieszczać się pieszo musi każdy - i chcę czuć się wtedy bezpiecznie.

                                  >
                                  > > i powodując kolizje z pieszymi.
                                  >
                                  > oczywiście, jeśli powodują kolizje ... nie sądzę aby ktokolwiek miał tu jakieko
                                  > lwiek wątpliwości. dla mnie ustawowy nakaz ustępowania miejsca pieszym jest jas
                                  > ny i konkretny.
                                  Szkoda, że połowa rowerzystów (badanie empiryczne na Karkonoskiej i Krzyckiej) się do niego nie stosuje
                                  • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.09.13, 11:17

                                    > > a konkretnie jakimi twierdzeniami? i jakiego cyklotalibanu?
                                    > Takimi, że rowerzyści jeżdżą po chodniku, bo tam jest bezpieczniej. Formułowany
                                    > mi przez cyklotaliban w osobach benka i czechofila.

                                    a więc przez benka i czechofila, a nie twój wyimaginowany cyklotaliban

                                    > > swoją droga - dlaczego tak łatwo przechodzisz do porządku dziennego nad p
                                    > > rzekraczaniem dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym?
                                    > Przechodzę? Cytat, proszę.

                                    cytatów brak. co oznacza, że problem całkowicie ignorujesz, przechodząc nad nim do porządku dziennego.

                                    > Jak ktoś się boi samochodów, może rowerem nie jechać. Natomiast przemieszczać
                                    > się pieszo musi każdy - i chcę czuć się wtedy bezpiecznie.

                                    i tak automagicznie nabywasz swą głębię pieszego bezpieczeństwa tylko dlatego, że na jakimś kawałku drogi, z jakiegoś powodu, ktoś postawił okrągły, niebieski znak. albo czerwono-biały z czarną 60-ką czy 70-ką pośrodku. a jak znak parędziesiąt metrów dalej znika, to nagle a niespodziewanie zaczynasz drżeć o swe zdrowie i życie.
                                    ten sam pieszy ten sam rower, ten sam chodnik, tylko bez jednego znaku .. i nagle świat się wywraca do góry nogami!
                                    normalnie, cuda i dziwy! jeden jedyny znak potrafi powstrzymać rowerzystów od rzezi na pieszych! jakież to fascynujące ...

                                    > Szkoda, że połowa rowerzystów (badanie empiryczne na Karkonoskiej i Krzyckiej)
                                    > się do niego nie stosuje

                                    a to już nie moja wina ...
                  • czechofil Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 10:46
                    > > a pojeb to owszem, określenie wulgarne, ale jak dla mnie całkiem na miejs
                    > cu.
                    > To właśnie świadczy o Twoim poczuciu kultury.

                    Wreszcie ktoś cię świetnie opisał. Nie ucz innych kultury, skoro sam jej za grosz nie posiadasz...
                    • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:02
                      czechofil napisał:

                      > > > a pojeb to owszem, określenie wulgarne, ale jak dla mnie całkiem na
                      > miejs
                      > > cu.
                      > > To właśnie świadczy o Twoim poczuciu kultury.
                      >
                      > Wreszcie ktoś cię świetnie opisał. Nie ucz innych kultury, skoro sam jej za gro
                      > sz nie posiadasz...

                      Ja innych kultury nie uczę, oceniam jej poziom po użytym słownictwie. A, zaraz - to nie ty, czechofilu, wyzywasz innych od debili i kretynów? No tak, ty też świetnie wiesz, co to kultura...
                      • czechofil Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:06
                        > Ja innych kultury nie uczę, oceniam jej poziom po użytym słownictwie. A, zaraz
                        > - to nie ty, czechofilu, wyzywasz innych od debili i kretynów? No tak, ty też ś
                        > wietnie wiesz, co to kultura...

                        Nazwanie kretyna po imieniu nie jest żadnym wyzwiskiem, tylko stwierdzeniem faktu...
                        • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:08
                          czechofil napisał:

                          > > Ja innych kultury nie uczę, oceniam jej poziom po użytym słownictwie. A,
                          > zaraz
                          > > - to nie ty, czechofilu, wyzywasz innych od debili i kretynów? No tak, ty
                          > też ś
                          > > wietnie wiesz, co to kultura...
                          >
                          > Nazwanie kretyna po imieniu nie jest żadnym wyzwiskiem, tylko stwierdzeniem fak
                          > tu...

                          "Cyklotaliban" moim zdaniem też świetnie określa stan Waszych umysłów, czyli to stwierdzenie faktu...
                          • czechofil Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:19
                            > "Cyklotaliban" moim zdaniem też świetnie określa stan Waszych umysłów, czyli to
                            > stwierdzenie faktu...

                            Wolę być cyklotalibem, niż cyklofobicznym pojebem...
                            • masofrev Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:26
                              czechofil napisał:

                              > > "Cyklotaliban" moim zdaniem też świetnie określa stan Waszych umysłów, cz
                              > yli to
                              > > stwierdzenie faktu...
                              >
                              > Wolę być cyklotalibem, niż cyklofobicznym pojebem...

                              Hmm, w jednym zdaniu:
                              1) przyznałeś, że identyfikujesz się z cyklotalibanem;
                              2) po raz kolejny zdefiniowałeś swój poziom dyskursu (na poziomie "pojebów", czyli niezbyt wysoko).
                              Gratulacje za zwięzłość!
                • tay2 Re: Ciekawe wnioski... 05.09.13, 11:36
                  Gość portalu: artek napisał(a):

                  > nota bene już rzymianie wiedzieli, że dezawuowanie i wyszydzanie przeciwnika je
                  > st znakomitą bronią przeciwko argumentom, z którymi nie można sobie poradzić. t
                  > ak i ja to odbieram - cyklotalibany twoje czy pawła_zet to przejaw takiej właśn
                  > ie nademocji i bezsilności.

                  przecież dokładnie tak zachowuje się twój guru Czechofil. Wyłącznie wyszydza i dezawuuje.
                  • Gość: artek Re: Ciekawe wnioski... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.13, 12:04
                    > przecież dokładnie tak zachowuje się twój guru Czechofil.

                    guru? chyba za dużo mu przypisujesz ..

                    > Wyłącznie wyszydza i dezawuuje.

                    o, wcale nie wyłącznie. w przeciwieństwie do co poniektórych adwersarzy, wie cokolwiek na tematy o których pisze i potrafi swoje tezy uzasadnić. i to całkiem racjonalnie. a że nazbyt często nerwy go ponoszą, cóż, widać taki ma temperament. mnie tez czasem krew zalewa, gdy dyskusje próbują prowadzić ludzie nie odróżniający drogi czy ulicy od jezdni, a o pord mający nader często dość mierne pojęcie. pół biedy jeśli się w końcu douczą i zaczną mówić z sensem. gorzej jeśli ciągle ci sami ludzie zabierają głos ciągle w tych samych sprawach, popełniając ciągle te same błędy. w rzeczy samej, nie dość że wyczerpuje to znamiona trollingu, to jeszcze zahacza o kliniczną cyklofobię - niechęć do rowerów. a może to zwykły odruch pawłowa - przymus szczekania na widok słowa "rower" ... kto wie?
            • sverir Re: Ciekawe wnioski... 04.09.13, 19:52
              > proszę, proszę, co za doborowe towarzystwo, nota bene znakomicie potrafiące zap
              > ędzić co niektórych nieuków w kozi róg, pewnie dlatego przez nich tak znienawid
              > zone.

              Czy benek to facet, który uzasadniał łamanie przepisów przez rowerzystów (chodzi o zatrzymywanie się w określonych przypadkach) tym, że rowerzysta męczy się hamując i startując?
    • krasnaladamu Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych niż... 04.09.13, 11:45
      "twarde dane pochodzące z wrocławskich badań ruchu, Biura Rozwoju Wrocławia i policyjnego Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji zdecydowanie przeczą powszechnym odczuciom. Przez ostatnie 7 lat liczba zabitych pieszych na drogach w mieście wyniosła aż 138 przy 14 rowerzystach - to aż 10 razy więcej! Ryzyko śmierci dla tych dwóch grup byłoby takie same, gdyby wrocławianie odbywali pieszo 10 razy więcej podróży niż rowerem i to dopiero przy założeniu, że prędkości poruszania się tymi sposobami są takie same. W rzeczywistości nie dość, że wrocławianie nie odbywają aż tak dużo podróży piechotą, to jeszcze rower jest kilka razy szybszy - stąd właśnie ta różnica w bezpieczeństwie".

      Skąd dane, że wrocławianie podróżują pieszo mniej niż 10 razy więcej niż rowerem? Też z tych badań ruchu? I chodzi o liczbę podróży czy o pokonywany dystans? Jeśli o liczbę podróży, to mieszanie do tego prędkości nie ma sensu, chyba że ten pan zakłada np., że na jednego gościa jadącego z Leśnicy na Zakrzów rowerem przypada dziesięciu idących z Leśnicy na Zakrzów pieszo.
      • tay2 Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 11:51
        Ileż można drukować te brednie?
    • indywidualismus Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 12:03
      oliveira napisał:

      > Zatem jeżeli wbrew statystykom jako piesi czujemy się na ulicach bezpiecznie, t
      > o znaczy że WIR i rowerzyści po prostu histeryzują.

      Zgadzam się, tylko dołożę cegiełkę - uważam, że manipulują statystykami. Na pewno się nie zgodzę z tym, że jest tak dużo podróży rowerowych i tak mało pieszych. To zapewne kwestia liczenia. Jeżeli w centrum muszę zaparkować kilkaset metrów od celu, to jakby nie patrzeć odbywam do niego podróż pieszą w czasie której przecinam kilka, kilkanaście ulic. I na pewno jestem bezpieczniejszy niż na rowerze.
      Żyję już kilkadziesiąt lat, prawie tyle samo chodzę i jeżdżę na rowerze. Przy czym znacznie częściej chodzę niż jeżdżę rowerem. NIGDY nie miałem kolizji z samochodem na pieszo a kilka na rowerze, w tym wypadek zagrażający życiu. Niebezpiecznych sytuacji nie zliczę - oczywiście na rowerze. Nigdy zaś nie miałem naprawdę niebezpiecznej sytuacji na pieszo.
      I proszę nie mówić, że nie potrafię jeździć na rowerze - zawstydziłbym większość forumowiczów. Zwyczajnie kierowcy nie szanują i nie zauważają rowerzystów.
      Z czego najbardziej niebezpieczne są ddr wyznaczone na chodniku - dla kierowców nie istnieją, dla pieszych z resztą też nie. Na takim przejeździe jedna baba (celowo nie kobieta) próbowała mi rozjechać córkę...
      • Gość: m Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.13, 12:43
        Kiedyś na podstawie danych wrzuconych przez czechofila wyliczyłem, że faktyczna ilość rowerzystów we Wrocławiu średniorocznie nie przekracza 0,2% populacji. Obraził się.
      • krasnaladamu Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 13:10
        > Zgadzam się, tylko dołożę cegiełkę - uważam, że manipulują statystykami. Na pew
        > no się nie zgodzę z tym, że jest tak dużo podróży rowerowych i tak mało pieszyc
        > h. To zapewne kwestia liczenia. Jeżeli w centrum muszę zaparkować kilkaset metr
        > ów od celu, to jakby nie patrzeć odbywam do niego podróż pieszą w czasie której
        > przecinam kilka, kilkanaście ulic.

        Wydaje mi się, że oparli się na tych wynikach badań
        rowery.eko.org.pl/imgturysta/image/r_aktualnosci2011/badaniaruchu1.jpg
        a w nich przyjęto chyba, że podróż piesza polega na przejściu co najmniej pół kilometra.
    • krasnaladamu Wniosek 04.09.13, 12:14
      "każda minuta podróży pieszej po Wrocławiu to niemal 2,5 razy większe ryzyko śmierci niż minuta podróży rowerem"

      Przechodniu, biegaj - będziesz bezpieczniejszy! ;)
    • tbernard Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych niż... 04.09.13, 12:30
      Mam wrażenie, że niezbyt sensownie posłużono się statystykami. Aby porównania miały sens należało by w jakimś przedziale czasowym (może być to rok) posumować dystanse pokonane przez wszystkich rowerzystów oraz posumować dystanse pokonane przez wszystkich pieszych. Potem dopiero rozkładać ilość nieszczęśliwych zdarzeń z pieszymi na te zsumowane dystanse wszystkich pieszych i to samo z rowerzystami.
      • Gość: szmatan Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: 91.241.2.* 04.09.13, 12:42
        a raczej ilość wypadków podzieloną przez szacunkową ilość osób w danej grupie (uwzględniając powtórzenia)
        • tbernard Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 13:57
          Ja bym jednak normował po zsumowanych dystansach. Dopiero takie porównanie miało by sens. Same liczebności dają za mało informacji o aktywności w przemieszczaniu się i sztucznie podnosiły by korzyść dla pieszych. Pomimo tego i tak uważam, że w 1000pieszokilometrach jest mniej wypadków niż w 1000rowerzystokilometrach. Ale to moje subiektywne odczucie i ciekawi mnie jakby na takie pytanie statystyka odpowiedziała.
      • Gość: Olo Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.09.13, 13:49
        Bez obrazy dla obu stron dyskusji, ale jak rozumienie słowa "statystyka" w społeczeństwie ogranicza się do "rodzaju nauki", to co się dziwić. Poza średnią arytmetyczną nikt w tej dyskusji i artykule nie wykazał nijakiej wiedzy o statystyce, a w zasadzie statystykach. Nikt z was raczej nie jest statystykiem i nie musi tego umieć... ale powoływanie się tak amatorsko na takie argumenty to jest po prostu śmieszne.
        • tbernard Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 14:07
          Przyznaję, statystykiem matematykiem nie jestem i dla kogoś takiego mogło być śmieszne co napisałem. Może pan łaskawie opisać jak powinien wyglądać pomiar aby uzyskać porównywalne miary wypadkowości dla obu grup?
    • Gość: sprawiedliwy Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: 93.154.190.* 04.09.13, 13:52
      oliveira napisał:

      > Zatem jeżeli wbrew statystykom jako piesi czujemy się na ulicach bezpiecznie, t
      > o znaczy że WIR i rowerzyści po prostu histeryzują.
      Brednie. Najwięcej ludzi umiera w łóżku. Mamy spać na stojąco?!
      • tbernard Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 14:13
        > Brednie. Najwięcej ludzi umiera w łóżku. Mamy spać na stojąco?!
        Dobre. To tak jak z bezludnymi obszarami Sahary na których bardzo mało ludzi umiera i wnioskiem, że muszą tam być świetne warunki do życia.
    • garym fakty o strefach 30 km/h 04.09.13, 14:43
      Fakty

      Wiele osób sądzi, że przy małej prędkości jazdy samochód zużywa więcej paliwa i emituje więcej spalin, w tym dwutlenku węgla. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Oto kilka faktów przemawiających za tym:

      - odkąd w Niemczech wprowadzono strefy tempo 30, o 12% zmniejszyła się liczba zmian biegu i o 14% zmalał udział hamowań, co pozwoliło zaoszczędzić 12% paliwa.[1]
      - w austriackim Grazu, gdzie – z wyjątkami głównych ulic – w mieście od 1992 roku obowiązuje prędkość 30 km/h, zmalała emisja groźnych dla zdrowia tlenków azotu na terenach zabudowanych o 24%.[2]
      - w Berlinie na jednej z głównych ulic, tj. Schildhornstraße, dzięki wprowadzeniu ograniczenia prędkości do 30 km/h, poziom zanieczyszczenia pyłami zmalał o 6%. To daje 10 dni mniej z przekroczeniem dopuszczalnego poziomu pyłu. Jednocześnie zmniejszyła się koncentracja tlenków azotu o 10%.”[3]
      - w Halle podobne pomiary przeprowadzono na głównej ulicy w 2008 roku: porównano dane dla uspokojonego ruchu i przed zmianami. W dni robocze przy uspokojonym ruchu stwierdzono o 20% mniej pyłu zawieszonego (PM10) w powietrzu, i to pomimo tego, że nie wszyscy zachowywali wymaganą prędkość. Naukowcy prowadzący pomiary uważają, że jest możliwa redukcja zanieczyszczeń o 40-50%, jeśli wszyscy kierowcy będą jeździć wolniej.[4] O tyle czystsze mogłoby być powietrze, gdyby w całym mieście obowiązywała niższa prędkość i wszyscy przyzwyczaili się do wolniejszej jazdy.



      Zużycie paliwa

      Tylko przy prędkości znacznie poniżej 30 km/h wzrasta zużycie paliwa. Ale to też jest zależne od innych czynników: największy wpływ ma styl jazdy (gwałtowne przyspieszanie, agresywna jazda z częstą zmianą prędkości). Spokojny ruch uliczny przy powszechnym limicie 30 km/h zmniejsza spalanie. Ma to duże znaczenie dla klimatu, gdyż emisja dwutlenku węgla jest zależna od zużytego paliwa.
      • tay2 Re: fakty o strefach 30 km/h 04.09.13, 15:45
        garym napisał:

        > Fakty
        >
        > Wiele osób sądzi, że przy małej prędkości jazdy samochód zużywa więcej paliwa i
        > emituje więcej spalin, w tym dwutlenku węgla. W rzeczywistości jest dokładnie
        > odwrotnie. Oto kilka faktów przemawiających za tym:

        Ty idioto. Nie wziałęś pod uwage norm spalin dla silników, Euro5, co np. w Berlinie jest juz nakazem w centrum. Równiez wszystkie nowe auta wydzielają znacznie mniej toksycznych spalin. Ty idioto, powtórzę, silnik na niskim biegu ma wysokie obroty, jesli chcesz jechać, w związku z tym emituje spalin znacznie więcej. A na piątce czy szóstce nie pojedziesz niestety 29 km/h.
        • garym Re: fakty o strefach 30 km/h 04.09.13, 16:00
          tay2 napisał(a):

          >
          > Ty idioto.

          powyzywaj autorów publikacj:

          [1] An illustrated guide to traffic calming. by Dr Carmen Hass-Klau (1990)
          [2] Stadt Graz (1994): Tempo 30/50 in Graz. Stadtverwaltung Graz
          [3] Umweltbundesamt (UBA) Pressemeldung 42/2009: Hintergrundpapier zur Feinstaubbelastung in Deutschland;
          [4] Bundesanstalt für Straßenwesen: Einfluss von verkehrsberuhigenden Maßnahmen auf die PM10-Belastung an Straßen; BASt-Bericht V 189, Bergisch-Gladbach (D)/2010
          • tay2 Re: fakty o strefach 30 km/h 04.09.13, 16:05
            garym napisał:
            > [1] An illustrated guide to traffic calming. by Dr Carmen Hass-Klau (1990)
            > [2] Stadt Graz (1994): Tempo 30/50 in Graz. Stadtverwaltung Graz
            > [3] Umweltbundesamt (UBA) Pressemeldung 42/2009: Hintergrundpapier zur Feinstau
            > bbelastung in Deutschland;
            > [4] Bundesanstalt für Straßenwesen: Einfluss von verkehrsberuhigenden Maßnahmen
            > auf die PM10-Belastung an Straßen; BASt-Bericht V 189, Bergisch-Gladbach (D)/
            > 2010

            co ty mi tu cytujesz, idioto??? przeciez wiem, ze w tych miastach jest mniej smrodu i toksyn. Ale, durny talibanie, to wynika z powszechnego stosowania nowoczesnych silnikow z max wyżyłowanymi normami spalin, a nie od obniżenia prędkości ruchu!!! Ty betonie pedałowy. Ręce opadają.
            • garym Re: fakty o strefach 30 km/h 04.09.13, 16:20
              tay2 napisał(a):

              > co ty mi tu cytujesz, idioto??? przeciez wiem, ze w tych miastach jest mniej sm
              > rodu i toksyn. Ale, durny talibanie, to wynika z powszechnego stosowania nowocz
              > esnych silnikow z max wyżyłowanymi normami spalin, a nie od obniżenia prędkości
              > ruchu!!! Ty betonie pedałowy. Ręce opadają.

              nie ma sensu dyskusja z kimś kto nie potrafi nawet przeczytać komentowanego tekstu, a jedyną wypowiedzią sa wyzwiska.
              • tay2 Re: fakty o strefach 30 km/h 04.09.13, 16:34
                garym napisał:

                > nie ma sensu dyskusja z kimś kto nie potrafi nawet przeczytać komentowanego tek
                > stu, a jedyną wypowiedzią sa wyzwiska.

                chcesz idioto udowodnic, ze silnik na niskim biegu, jadąc, emituje mniej spalin i toksyn, niż jadąc nieco szybciej na wyższym biegu??
                To chcesz pajacu rowerowy udowodnić?
                • tbernard Re: fakty o strefach 30 km/h 05.09.13, 10:30
                  > chcesz idioto udowodnic, ze silnik na niskim biegu, jadąc, emituje mniej spalin
                  > i toksyn, niż jadąc nieco szybciej na wyższym biegu??
                  > To chcesz pajacu rowerowy udowodnić?

                  Ilość spalonego paliwa nie przekłada się tak bezpośrednio na liczbę obrotów silnika. Owszem, jak ktoś niemiłosiernie piłuje na niskim biegu mogąc jechać z tą samą prędkością lub odrobinę szybciej na biegu wyższym, to spala więcej. Ale wcale jazda powolna nie musi oznaczać piłowania jak się prawidłowo bieg dobierze. U mnie byłby to trzeci bieg przy prędkości 30. Czy z powodu większej liczby obrotów na jakimś dystansie w stosunku do jazdy z prędkością 50 na biegu czwartym spalił bym więcej? Nie umiem na to ot tak odpowiedzieć, bo na biegu wyższym na tłok musi z kolei podziałać większa siła, niż na biegu niższym. Aby zaś zapewnić większą siłę musi być spalona większa dawka paliwa w cyklu. Prawdę mówiąc specjalistą w tej dziedzinie nie jestem i muszę polegać na badaniach fachowców. Gość do którego tak chamsko się zwracasz tylko zacytował i podał odnośniki do badań. Byłoby lepiej abyś podał jakieś obliczenia lub podał odnośnik do badań które stoją w sprzeczności z tamtymi tezami.
                  • garym Re: fakty o strefach 30 km/h 05.09.13, 10:45
                    tbernard napisał:

                    > U mnie byłby to trzeci bieg przy prędkości 30. Czy z powodu większej liczby ob
                    > rotów na jakimś dystansie w stosunku do jazdy z prędkością 50 na biegu czwartym
                    > spalił bym więcej? Nie umiem na to ot tak odpowiedzieć, bo na biegu wyższym na
                    > tłok musi z kolei podziałać większa siła, niż na biegu niższym. Aby zaś zapewn
                    > ić większą siłę musi być spalona większa dawka paliwa w cyklu. Prawdę mówiąc sp
                    > ecjalistą w tej dziedzinie nie jestem i muszę polegać na badaniach fachowców.

                    przede wszystkim jazda z mniejszą prędkością to mniej przyspieszeń i hamowań, a głównie to wpływa na zużycie paliwa. Być może, w czasie jazdy poza miastem, gdzie można utrzymywać stałą prędkość, najbardziej ekonomiczna prędkość to koło 60 - 90 km/h (w zależności od silnika), ale w warunki miejskie, są zupełnie inne. I oczywiście adwersarze zapominają o wpływie oporu aerodynamicznego na wielkość spalania, a ten rośnie w kwadracie do prędkości
                    • tbernard Re: fakty o strefach 30 km/h 05.09.13, 11:10
                      > przede wszystkim jazda z mniejszą prędkością to mniej przyspieszeń i hamowań, a
                      > głównie to wpływa na zużycie paliwa.

                      Prawdopodobnie jest to istotny czynnik. Ale gdyby większość robiła to z głową, a nie na zasadzie gaz/hamulec, to aż tak istotne by to nie było. Kierowca rozsądny przyśpiesza sprawnie gdy ma to sens a potem wytraca stopniowo prędkość hamując silnikiem, używając hamulca tylko do samego zatrzymania lub w sytuacjach krytycznych. Olbrzymi odsetek miszczów gaz/hamulec potwierdza tylko, że paliwo jest po prostu jeszcze za tanie.
            • czechofil Re: fakty o strefach 30 km/h 05.09.13, 10:52
              > co ty mi tu cytujesz, idioto??? przeciez wiem, ze w tych miastach jest mniej sm
              > rodu i toksyn. Ale, durny talibanie, to wynika z powszechnego stosowania nowocz
              > esnych silnikow z max wyżyłowanymi normami spalin, a nie od obniżenia prędkości
              > ruchu!!! Ty betonie pedałowy. Ręce opadają.

              Ale ci piana z pyska się toczy. Bydle to za delikatne słowo, żeby cię opisać...
      • Gość: WK Re: fakty o strefach 30 km/h IP: 156.17.33.* 04.09.13, 17:07
        Wiarygodne wyniki wymagałaby porównania równocześnie występujacego stopnia zanieczyszczenia sąsiednich ulic o identycznym nasileniu ruchu: ze strefą 30km/h i bez niej. Porównanie zaś tych samych ulic w odstępie kilku lat to ewidentny błąd metodologiczny, gdyż w międzyczasie w ogóle spadła emisja spalin dzięki zaostrzonym normom - inaczej to ujmując stwierdzono zbawienny wpływ innowacji w dziedzinie konstrukcji silników a nie wprowadzenia stref 30km/h.
        Następnym czynnikiem, który należałoby wziąć pod uwagę (nie wiem, czy był wzięty) jest ewentualna zmiana natężenia ruchu - niewykluczone, że po wprowadzeniu ograniczenia prędkości do 30km/h ruch przeniósł się na inne ulice.
        Zużycie paliwa i emisja spalin zależy od wielu czynników - doświadczony kierowca bez problemu znajdzie właściwe przełożenie ale mniej doświadczony jadąc 30km/h raczej będzie jechać z wyższymi prędkościami obrotowymi (np. na biegu 2.) niż jadąc 50km/h na biegu 3. lub 4., co skutkuje większym chwilowym zużyciem paliwa (i większą emisją spalin).
        Tyle, że ważniejszy jest wzrost bezpieczeństwa na danej ulicy.
    • Gość: WK Popis ignorancji autora artykułu IP: 156.17.33.* 04.09.13, 15:39
      Przez analogię do tak analizowanych danych o wypadkach należy dodać, że najbezpieczniejsze jest poruszanie się po Wrocławiu na wielbłądzie lub na słoniu (na nosorożcu też), gdyż nie było w ogóle żadnego wypadku wśród podróżujących w ten sposób:)
      Stopień zagrożenia można szacować odnosząc liczbę wypadków albo do sumy przebytego dystansu (liczba wypadków rowerzystów odniesiona do łącznej liczby kilometrów przejechanych przez wszystkich rowerzystów na ulicach a liczba wypadków pieszych do łącznej liczby kilometrów przebytych przez wszystkich pieszych na ulicach) albo do łącznego czasu uczestnictwa w ruchu drogowym (liczba wypadków rowerzystów odniesiona do łącznej liczby godzin jazdy wszystkich rowerzystów na ulicach a liczba wypadków pieszych do łącznej liczby godzin przebywania przez wszystkich pieszych na ulicach). Wtedy dopiero mamy PORÓWNYWALNY wskaźnik: liczba wypadków np. na 1000 km przejechanych na rowerze/przebytych pieszo albo liczba wypadków np. na 100 godzin jazdy na rowerze/marszu pieszo.
      Tymczasem wnioski przedstawione w artykule to kompletne bzdury dowodzące, że autor nie rozumie zebranych danych.
      Cóż, lata bez matematyki na maturze procentują takimi popisami ignorancji.
      • kontrarian Uczyć ludzi matematyki! 04.09.13, 16:10
        Ten stek bredni jest kolejnym dowodem na to, że ludzie powinni uczyć się matematyki.

        Nawet gdyby dało się wykazać, że na 100 kilometrów pokonanych przez Wrocławian pieszo przypada więcej wypadków niż na 100 kilometrów pokonanych przez nich na rowerze (wątpię, żeby to była prawda, ale nawet gdyby była), to nie będzie to stanowić dowodu na to, że jazda na rowerze jest bezpieczniejsza niż chodzenie piechotą.

        Na rowerze jeżdzą ludzie:
    • Gość: Ponti Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.wroclaw.mm.pl 04.09.13, 16:30
      Hm, przy tekscie sa obrazki z podanymi wyliczeniami. Tez na poczatku myslalem, ze cos jest nie tak, ale okazuje sie, ze rzeczywiscie wszystko jest w odniesieniu do czasu spedzonego na drodze.
      Ktos pisal o wielbladach - w odniesieniu do tego nie sa one najbezpieczniejsze, bo wielbladziarze w ten sposob spedzili na drodze 0 minut.
    • Gość: JakubNowotarski Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n IP: *.30.78.171.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.09.13, 16:53
      Kłaniam się szanowanym krytykom,
      przy artykule są obrazki z liczbami. Ryzyko o którym pisze w liście do gazety podane jest w odniesieniu do czasu spędzonego na drodze (liczby wzięte z kompleksowych badań ruchu).
      Rozumiem, że wielu z Was zyczyloby sobie, żeby wszystkie te wyliczenia były bzdurą lub żebym miał problem z matematyka. Dementuę:) Zaznaczam też, że w tym przypadku mamy do czynienia tylko z dodawaniem i mnożeniem, więc używanie słów matematyka lub statystyka jest przesadą.
      Podyskutujcie lepiej o tym dlaczego we Wrocławiu ginie na drogach 20 pieszych rocznie.
      Pozdrawiam i dziękuje za zaangażowanie w dyskusję.
      J. Nowotarski
      • pawel_zet Re: Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych n 04.09.13, 17:54
        Panie Jakubie, szkoda powtarzać to, co już napisano. Nie ma sensu się denerwować. Statystyka łatwa nie jest. Proszę przeczytać to, co wcześniej napisno. Z pewnością dostrzeże Pan, na czym polegał Pana błą.
    • trefar Wrocław bardziej niebezpieczny dla pieszych niż... 04.09.13, 17:05
      No i niestety, dużym zagrożeniem dla pieszych jest część rowerzystów jeżdżących dość szybko / często slalomem/ między pieszymi po chodniku. Na przykład na moście Trzebnickim gdzie są dość wąskie chodniki, brak wyobraźni cyklisty jest czasem przerażający.
      • kontrarian p. Nowotarski uważa że kupowanie marynarek zabija 04.09.13, 20:11
        Nigdy nie wolno się poddawać. Tłumaczyć, tłumaczyć, aż w końcu,
        z pomocą Ducha Św. na każdego może spłynąć łaska rozumienia,
        nawet na jednostkę tak odporną na wiedzę jak p. Nowotarski.

        Pokażemy jak, używając argumentacji p. Nowotarskiego
        udowodnić, że kupowanie marynarek zabija (mężczyzn).

        Otóż nie ulega wątpliwości że śmiertelność w grupie ludzi którzy
        kupili w życiu 10 lub więcej marynarek jest większa niż
        w grupie ludzi którzy kupili co najwyżej jedną.

        Czemu ? Bo ci którzy kupili jedną lub mniej to są najczęściej młodzi ludzie,
        tacy co nawet ożenić się jeszcze nie zdążyli. Nie spieszy im się do zwiedzania
        ogrodów Edenu.

        A ci co kupowali wiele marynarek to często są starzy ludzie już, skoro tyle
        ich zdążyli już kupić. I tak jakoś jest, że oni częściej umierają niż młodzi.

        Skoro zatem, jak pokazaliśmy, statystyka niewątpliwie pokazuje że
        prawdopodobieństwo śmierci rośnie wraz z liczbą kupionych marynarek, to
        posługując się sylogizmem Nowotarskiego dostajemy tezę: MARYNARKI ZABIJAJĄ.

        I nie ma się co śmiać tu, to jest dokładnie argumentacja z tego pożal się Boże artykułu.
    • si.vis.pacem.para.bellum w takim razie proponuję zamknąć wszystkie hospicja 05.09.13, 14:56
      proponuję zamknąć WSZYSTKIE hospicja
      Śmiertelność w nich wynosi 100% (no może 99,9% - pewnie raz na 1000 zdarza się jakieś niespodziewane ozdrowienie)
      Ze statystyk wynika z tego, że to najgorsze miejsca na świecie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka