Gość: imiennik
IP: *.ii.uni.wroc.pl
03.07.01, 09:50
We wczorajszym numerze ,,Słowa Polskiego'' znakomity artysta Stanisław Szelc
tłumaczył czytelnikowi jak dziecku, że nie wolno mu (artyście Stachowi) pod
groźbą utraty wiarygodności identyfikować się z żadną opcją polityczną.
Następnie bez zmrużenia oka wyznał, że darzy ogromną sympatią pomnikowe postaci
Władysława ,,Peee" Frasyniuka i Włodzimierza Iljicza Cimoszewicza. Dla
równowagi dodał, że brzydzi go myśl o ewentualnym braterstwie dusz z
jakimkolwiek reprezentantem prawicy.
Cóż, artyście wolno wiele... Zwłaszcza wielkiemu artyście, który do spółki z
kumplami zawłaszczył spory kawał urodzajnego pola (kabaret ,,Elita'', Studio
202, telewizja towarzysko-publiczna) i zrobił z niego pastwisko, pełne chwastów
i łajna.
A wiele lat temu nam się zdawało: Stachu Szelc - artysta znikąd...
Mości Andrzeju Waligórski! Larum grają!