Gość: !
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
27.09.04, 00:03
Podwyżka VAT dzieli rząd i samorząd
Marek Wielgo 26-09-2004 , ostatnia aktualizacja 26-09-2004 22:38
Czy przez Polskę przetoczy się fala procesów inwestorów budowlanych z
gminami? Wielu przedsiębiorców realizujących zamówienia publiczne żąda
rekompensaty z tytułu podwyżki stawki tego podatku
Budowa biblioteki uniwersyteckiej we Wrocławiu jest jedną z największych
inwestycji publicznych w naszym kraju. Gdy w maju ubiegłego roku Uniwersytet
Wrocławski podpisywał umowę z generalnym wykonawcą (firmą Mitex),
obowiązywała jeszcze 7-proc. stawka VAT. Zgodnie z umową cała ta inwestycja -
finansowana w całości przez budżet państwa - miała pochłonąć przeszło 110 mln
zł. Ale 1 maja 2004 r. VAT wzrósł do 22 proc. i taką stawkę firma budowlana
musi odprowadzać do urzędu skarbowego. Teraz uczelnia powinna jej więc
dołożyć 12-13 mln zł. Ale tych pieniędzy nie ma! - Liczymy, że Ministerstwo
Edukacji i Sportu wysupła te pieniądze, bo z Ministerstwa Finansów dostaliśmy
już odpowiedź odmowną - mówi kierownik zespołu inżyniera kontraktu na
uniwersytecie Waldemar Radzicki. Dodaje, że nie musi to być od razu cała
brakująca kwota, bo inwestycja potrwa jeszcze ponad półtora roku. - Na razie
nie skaczemy sobie z wykonawcą do oczu. Ale jeśli ta sytuacja przeciągnie się
do końca roku, zrobi się dramatyczna - przyznaje Radzicki.
Radźcie sobie sami
Nie tylko Uniwersytet Wrocławski i pracująca dla niego firma wpadli w
pułapkę. Już wiosną "Gazeta" informowała, że duże problemy mogą mieć firmy
zajmujące się budową dróg. Potwierdza to prezes Ogólnopolskiej Izby
Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi. Według niego roboty drogowe
pochłoną w tym roku ok. 8 mld zł (w tym pieniądze z UE). Na skutek podwyżki
VAT do tej kwoty trzeba jeszcze doliczyć ekstra 1,2 mld zł. - Za tyle można
by wybudować około 60 km autostrad albo 1200 km "cienkich dywaników" - mówi
prezes Malusi. Ostrzegł, że niektóre gminy, żeby zaoszczędzić, podciągają
budowę dróg pod mieszkaniówkę, która jest nadal objęta 7-proc. stawką VAT. -
Wiele firm godzi się na takie warunki, ryzykując tym samym konflikt z
fiskusem - twierdzi Malusi.
Problem stał się na tyle poważny, że sejmowa komisja gospodarki wezwała do
siebie szefów kilku ministerstw i urzędów odpowiadających za tę kwestię. Na
posiedzeniu komisji, które odbyło się we wtorek, zjawił się tylko jeden -
wiceminister finansów Jarosław Neneman. Pozostałe resorty (gospodarki,
infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji) reprezentowali
wicedyrektorzy departamentów oraz... naczelnik. - Następne posiedzenie
komisji poprowadzi zastępca mojego zastępcy - zażartował przewodniczący
komisji Adam Szejnfeld. Ale przedstawicielom organizacji przedsiębiorców nie
było do śmiechu. Firmy budowlane, które podpisywały kontrakty (czasem
kilkuletnie) przed 1 maja, nie wiedzą, czy i jak szybko odzyskają różnicę
między 22- i 7-proc. stawką VAT. - Jesteśmy świadomi problemu - zapewnił min.
Neneman. Ale z jego dalszej wypowiedzi wynikało, że gminy muszą sobie z nim
same poradzić, bo "resort nie ma żadnej możliwości manewru". Wcześniej
urzędnicy ministerstwa tłumaczyli, że gminy podwyżkę mogły przewidzieć -
projekt ustawy leżał w Sejmie kilka miesięcy i było o nim głośno.
Gminy nie zarezerwowały dodatkowych pieniędzy w tegorocznych budżetach. Nie
byłoby takiej potrzeby, gdyby w ustawie o VAT znalazły się przepisy
przejściowe, które umożliwiałyby dokończenie rozpoczętych przed 1 maja
inwestycji publicznych z 7-proc. VAT. Z naszych informacji wynika, że resort
finansów był informowany o skutkach tego typu zaniechania, ale nie zrobił w
tej sprawie niczego. Na domiar złego w przeciwieństwie do PIT i CIT w
dochodach z VAT gminy nie mają żadnego udziału - trafia on wyłącznie do
budżetu państwa.
Trzeba się jakoś dogadać
Tymczasem - jak twierdzi wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych Włodzimierz
Dzierżanowski - problem dotyczy nie tylko robót budowlanych, których w
zamówieniach publicznych jest najwięcej, ale także usług realizowanych np.
przez firmy o statusie zakładów pracy chronionej. Te do 1 maja objęte były
zerową stawką VAT, a teraz 22-proc. Dzierżanowski radzi przedsiębiorcom, aby
sami proponowali zmianę warunków umów (wyższy VAT), powołując się przy tym na
art. 144 prawa zamówień publicznych. Przepis ten umożliwia zamawiającym taką
zmianę bez narażania się na zarzut niegospodarności, jeśli w czasie
zawierania umowy nie byli w stanie przewidzieć wzrostu kosztów wynikających
np. ze zmian podatkowych. Według Dzierżanowskiego umowy zawarte przed 15
marca (przed uchwaleniem ustawy o VAT) mogą być w tym trybie renegocjowane. -
Wystarczy tylko dobra wola zamawiających i przedsiębiorców - uważa
Dzierżanowski. - Tym bardziej że płatności mogą być przesunięte na przyszły
rok - dodaje. A jeśli gmina odmówi? Wówczas takiemu przedsiębiorcy pozostaje
droga sądowa. Pytanie tylko, czy zdoła przeżyć do ogłoszenia korzystnego dla
niego werdyktu.
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2305422.html