Gość: Piolo
IP: 212.127.77.*
10.10.04, 17:29
Na ogół bywałem tam na piwie, więc podobało mi się to, że zawsze mozna
znaleźć tam wolne miejsca. A wczoraj odkryłem dlaczego.
Zamówiliśmy z dziewczyną coś innego niż wino:
najpierw bloody mary, którą podano w maciupeńkiej szklaneczne o średnicy 2cm,
wypełnionej od dna po brzegi lodem. Pozostałą przestrzeń wypełnił sok
pomidorowy, natomiast alkohol znałazł się chyba jedynie w menu. Za to
badziewe zapłaciliśmy 10zł :)
Ale potem było jeszce "fajniej": zamówiliśmy grzane wino. Podano je w zwykłym
kieliszku do wina, wypełnionym mniej więcej w połowie, a na ozdobę wetknięto
w kieliszki przycięte nożyczkami plastikowe rurki :) Naturalnie, z racji
naczynia, wino natychmiast ostygło, a za to gó...no zapłaciliśmy 13zł/sztuka
Ogółem, za dwa grzane wina, bezalkoholową krwawą mary i jedno piwo
zapłaciliśmy 41,50zł
Śmiechu warte.
Próbowałem poruszyć z barmanem temat jakości serwowanych przez niego trunków,
ale dał mi do zrozumienia, że mam spadać.
Więc będę przypominał na forum, jaki z niego badziewiarz.
Przy takiej konkurencji, jaką mamy we Wrocławiu, można sobie śmiało darować
taki syf.
Pozdrawiam!
P.S. w międzyczasie pojawił się jeszcze jeden barman, ubrany w gustowny,
czarny dres i białe adidasy. Że też mnie nie tknęło...
:)