Dodaj do ulubionych

Prawdziwy wątek na piątek

06.11.26, 10:56
Biorąc po uwagę, że nie da się poprawiać swoich postów przed wysłaniem, bo siedzimy na najgorzej obsługiwanym forum na świecie, zapraszam do zdeematkowania swoich wizerunków i pisania co ślina na język przyniesie.

Zacznę.

(W tym miejscu powstał kilkudziesięciozdaniowy elaborat, ale zorientowałam się, że to dopiero 5% tego co chciałabym opowiedzieć, a zdążyłam się zmęczyć, więc jednak pass.)

W skrócie: nie ogarniam swojego życia, a nie mam nawet dzieci. Serio, nie wiem, jak Wy to robicie, że macie porządek w domu, czysty samochód, ogarniacie pracę, żarcie, chorujących rodziców, dzieci i jeszcze chodzicie w pionie, zamiast zgięte pod ciężarem w pół. Podziwiam serdecznie.

Zapraszam do puszczania bąków, licytowania się kto ma gorzej, albo begamocenia, jak kto woli.

Na obiad burek/Borek, który wyszedł niezjadliwy i niedopieczony.

Co tam? ;p
Obserwuj wątek
    • wapaha Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:00
      Serio, nie wiem, jak Wy to robicie, że macie porządek w domu, czysty samochód, ogarniacie pracę, żarcie, chorujących rodziców, dzieci i jeszcze chodzicie w pionie, zamiast zgięte pod ciężarem w pół. Podziwiam serdecznie.

      no jak to jak, kłamię że to robię tongue_out tongue_out tongue_out
      poza tym dochodzę do siebie po zajebistym tygodniu a na obiad coś z ryżem
      • piataziuta Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:05
        Czyli zaczynamy od begamocenia.
        Kto da więcej*!?

        *więcej bergamocenia, bo w kontekście obowiązków, nie będziemy się z Tobą licytować :p
        • wapaha Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:06
          kłamanie to bergamocenie czy pisanie że się miało fajny tydzień ? suspicious bo nie załapałam ? poza tym że kłamię jestem niedomyślna tongue_out
          • piataziuta Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:16
            Odczytałam "kłamię, że robię", jako "robię w xuj, ale nikt mi nie wierzy, że tyle się da i mówią, że kłamię" - źle? suspicious

            A fajnego tygodnia gratuluję i życzę, żeby kolejny był też taki!
            • wapaha Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:22
              to dobrze odczytałaś tongue_out


              dzięki, kolejny akurat taki to może za rok
              teraz będą inne fajne tongue_out suspicious ( bergamocenie level hard big_grin )
      • akseinga1975 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:13
        Ja odkąd zaczęłam ćwiczyć to ledwo wyrabiam. Po pracy w domu o 17 i nie wiem czy jesc bo potem muszę odczekać a czas goni, trening przed jedzeniem to po jest juz 18 i nie chce się najadac🫣 Jak mam dzien gotowania to najpierw jem , potem gotuje i jak ćwiczę to jest 19. Malowanie pokoju czeka, grubsze porządki też. Weekendu mi szkoda na robotę.
        • piataziuta Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:20
          U mnie ćwiczenia to jedyne co jeszcze w swoim życiu ogarniam. Ostatnio jak mi się nie chce, a nigdy mi się nie chce, mówię do siebie: "idź, bo to jedyne, co ci jeszcze w miarę wychodzi".
          Tylko ja nie mam wyrzutów sumienia jak się najem po 18. :p
        • ontheroadagain Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:48
          A dlaczego nie chcesz jeść po 18? Zasnąć potem nie możesz? Brzuch Cię boli?
    • borsuczyca.klusek Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:06
      Mam inwazję moli w kuchni. Wywaliłam wszystko z bólem serca a te cholery nadal skądś wyłażą. Już mi się po nocach śnią.
      • zorzaa_polarnaa Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:13
        Tutaj miało być...ponoć liście laurowe pomagają, ja mam powciskane w kąty szafek
      • sylwiastka Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:15
        Mojej znajomej mole zaległy się w dziurkach na polki w szafkach kuchennych. Tez walczyła miesiącami i samo wyrzucanie jedzenie nie pomogło dopóki nie znalazła ich kryjówek w szafkach.
        • kobieta-leniwa Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:22
          sylwiastka napisała:

          > Mojej znajomej mole zaległy się w dziurkach na polki w szafkach kuchennych. Tez
          > walczyła miesiącami i samo wyrzucanie jedzenie nie pomogło dopóki nie znalazła
          > ich kryjówek w szafkach.

          Miałam, również w soli i płatkach chili oraz piękne kokoniki w tej tekturowej rolce na którą nawija się folię aluminiową 😁
          • szarmszejk123 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:28
            Ja miałam w herbacie w torebkach, w sensie w kartonikach z herbatą której nikt nie pił. One też nie, jedynie tam mieszkały 😅
      • szarmszejk123 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:18
        Musisz obejrzeć wszystko od spodu. Spody szuflad, każdy możliwy zakamarek. Ale też kratki wentylacyjne na przykład. Wszystko umyć porządnie octem.
        • borsuczyca.klusek Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:42
          Jakim tam octem. Zamówiłam potężną chemię i będę truć w sobotę
      • piataziuta Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:21
        Auć, współczuję.
        Kiedyś miałam mole - od tego czasu staram się suche produkty zamykać w słoikach.
      • hanusinamama Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:26
        Polecam te kartoniki z lepem na mole
    • hanusinamama Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:11
      Wywaliłam wczoraj na podłogę 2 kg mąki. A najpierw sobie tę kuchnię posprzatałam..mam takie pudełko na mąkę w które się mieści 2 kg. Złapałam za uchwyt w pokrywce i się kurła ta zakrywka urwała. Kot oberwał mąką i wystraszony schował się pod kanapę. Na obiad ogórkowa i wrapy z kurczakiem/tofu (miały byc naleśniki z tej maki...)
      • zorzaa_polarnaa Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:12
        Ponoć liście laurowe pomagają....ja mam powciskane w kąty szafek
        • hanusinamama Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:13
          To chyba dla borsuczycy na mole?smile Ja mam chyba wreszce tę mąką pod cokołami, co zalecała Princeska
          • wapaha Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:15
            maką to pikuś
            spadła ci kiedyś butelka z 0,5 l oliwy ? suspicious
            • szarmszejk123 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:20
              Mojej córce spadła litrowa butelka oleju. Na kanapę. Nową. A potem na ten olej spadł jej jeszcze pokruszony makaron.
              Mnie kiedyś spadła butelka płynu do płukania. Przez miesiąc jeździliśmy na panelach jak na łyżwach:p
            • homohominilupus Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:23
              wapaha napisała:

              > maką to pikuś
              > spadła ci kiedyś butelka z 0,5 l oliwy ? suspicious

              Albo słój miodu?
            • piataziuta Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:23
              Mnie spadła butelka oliwy.
              Dwa razy.
              A potem jeszcze miód i ocet.

              Mojej matce wybuchły ostatnio słoiki z jablkami, które wekowała w garze. :p
            • hanusinamama Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:25
              NIe smile ale mamy jakiś pechowy tydzien. Dzien wcześniej młoda myła sie w wannie. Coś sie poluzowało w słuchawce prysznicowej. Młoda wodę włączyła i ta słuchawka zaczęła kręcić się jak szalona rozlewając wodę po całej łazience. smile Tydzien jeszcze się nie skonczył smile
        • akseinga1975 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:24
          Wspolczuje moli, jak juz myslalam, ze sie pozbyłam to sk...el wylatywał. Wywaliłam wszystko, umyłam szafki woda z octem.
      • ontheroadagain Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:47
        Gorsze od tego jest chyba tylko wylanie butli oleju, współczuję
    • sylwiastka Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:14
      Do wyścigu na bardzo zajęte i pełne zaangazowania życie nawet nie przystępowałam. Ja chce mieć lekko, łatwo i przyjemnie. Ograniczam obowiązki, wybrałam zawód, który jest dla mnie łatwy, ale jestem zorganizowana wiec nie bałaganie i mam porządek. Nie ma mi tez kto robić bałaganu wink Teraz nadchodzi czas, gdzie mo los będzie w rekach innych osób i zobaczę jak to się potoczy w nowym roku.

      Wolny czas przeznaczam na sport, ostatnio na gimnastykę. Wczoraj zapomniałam, ze nie umiem podciągnięcia w nachwycie i nie zmieniłam ustawienia rak na podchwyt (chin up). Wiec prawie zrobiłam pull-up aż się trener zdziwił, a ja po prostu wcześniej nawet nie sądziłam, ze mogę być tak blisko. Kompresja tez idzie coraz lepiej i L-sit na kostkach kiedyś zrobie, do stania na rekach tez ćwiczę, ale tu problemem jest nadgarstek.
      • ontheroadagain Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:47
        O to to, życie ma być jak najprzyjemniejsze
    • szarmszejk123 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:16
      Bo posiadanie dzieci wymaga spięcia pośladow i lepszej organizacji, trochę też motywują do ogarnięcia przestrzeni, zwłaszcza, kiedy są małe, inaczej mogą zrobić sobie krzywdę:p A potem człowiek się przyzwyczaja, wyrabia nawyki i jakoś to idzie :p
      Na obiad włoskie rolady wołowe w sosie pomidorowym i makaron z tym sosem i cacioricotta.
      Ja Borek kupuje, w życiu by mi się tego robić nie chciało :p ale ja mam tureckie/arabskie piekarnie na każdym rogu a tam borków w różnych smakach po sufit:p
      • piataziuta Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:36
        >Bo posiadanie dzieci wymaga spięcia pośladow i >lepszej organizacji,

        Dzieci też odciągają uwagę od innych katastrof życiowych. Masz pomiot (przepraszam :p), więc musisz dbać, żeby przeżył, nawet gdy wszytko inne się sypie.
        Nie da się czegoś takiego zasymulować nie mając swoich dzieci.
        Chyba.
        • szarmszejk123 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:45
          To odciąganie uwagi od katastrof jest trafne, ale niezbyt życiowo pomocne, bo katastrofy dzięki temu nie znikają, tylko roboty jest więcej :p
    • ontheroadagain Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:46
      A kto powiedział, że ogarniamy to wszystko, powinnyśmy i w ogóle chcemy? Uwaga: będę bergamocić – ogarniam bardzo dużo, prawdopodobnie dzięki ponadprzeciętnemu poziomowi energii, potocznie zwanemu motorkiem w tyłku. Ale nie próbuję wcale ogarniać wszystkiego, mam priorytety. To na przykład zdrowie moje i rodziny – mogą leżeć gary w zlewie, ale idziemy na rower, bo to ważniejsze. Uważam, że życie powinno być maksymalnie przyjemne, a nie stanowić pasmo męczących obowiązków. Jasne, obowiązki są i się nie da uniknąć, ale nigdy nie chciałam być matką, która mówi: nie teraz, zaraz, daj mi spokój, bo obiad, prasowanie, pranie, muszę umyć wnętrza szafek, bo święta będą. Wolę zamówić pizzę, po raz dwudziesty obejrzeć z córkami „Dzieci z Bullerbyn”. Druga rzecz – tak sobie ułożyłam życie zawodowe, że nie muszą zapieprzać na etat, wtedy nie wiem, jak bym ogarnęła. Jasne, to oznacza pracę czasem w dziwacznych godzinach, ale mam elastycznie i pracuję mniej niż etatowcy. Aha, i poziom ogarnianięcia życia mi zdecydowanie wzrósł, od kiedy jestem w związku 😊 Fajnei jest nie musieć robić wszystkiego samodzielnie.
      Poza tym nie biorę na siebie odpowiedzialności za cały świat. Chorujący rodzice muszą ogarnąć się w dużej mierze sami, dopóki nie będę absolutnie niezbędna – sorry, ja też musiałam sobie radzić sama, poza tym nie będę ponosiła konsekwencji tego, że ktoś cale życie jarał fajki i olewał badania profilaktyczne. Dzieci wychowuję do samodzielności, nie mylić z parentyfikacją. Chodzi o poczucie odpowiedzialności – już niespełna pięciolatka sama pakuje swoje rzeczy na basen. Jasne, ja jeszcze weryfikuję, czy wszystko wzięła, ale ma planszę z listą rzeczy i tego pilnuje.
      Uważam, że mnóstwo rodziców jest zarobionych, bo po robią wszystko za dziubdziusie. I w ogóle mam wrażenie, że duża część kobiet czerpie jakąś perwersyjną przyjemność z padania na pysk. Nie mówię nawet o obskakiwaniu misiaczka, żeby się przypadkiem biedak nie zmęczył, ale o wymyślaniu sobie kuriozalnych aktywności typu: pięćdziesięciokrokowe rutyny pielęgnacyjne, nowe dekoracje domu na każdy sezon, robienie dzieciom śniadaniowek z wycinaniem każdego warzywka w serduszko czy organizowanie sezonu świątecznego przez cały grudzień, jakby robiły vip party w ekskluzywnym hotelu. I jasne, rozumiem, że róże rzeczy sprawiają ludziom przyjemność, ja na przykład uwielbiam wykończyć się sportowo, ale mam na myśli te, które potem narzekają i robią z siebie zarobione męczennice.

      • piataziuta Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 12:02
        Kurde, a właśnie dzisiaj rano myślałam, że powinnam zacząć porządkowanie swojego życia od wybebeszenia szafek.
        Mówisz, żeby nie? 🤔
        • szarmszejk123 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 12:03
          Zwariowałas?
        • ontheroadagain Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 12:09
          Wybebeszanie szafek jest jak związki partnerskie - idealny temat zastępczy big_grin

          Co nie zmienia faktu, że wisi nade mną i na początku roku będę musiała się z tym zmierzyć.
    • szmytka1 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:56
      Os poniedziałku przede mną 7 miesięcy samotnego macierzyństwa. Mąż mi wybywa, wróci w czerwcu. Starszy syn chyba nie zda z matmy w tym roku. Mlodszy zaczyna intensywnie leczyć się ortodontycznie, w związku z jego wada wrodzona twarzoczaszki. To będzie prywatne i mega drogie i bez gwarancji powodzenia. Sama muszę życie ogarnąć, dawałam radę z małymi dzi2xmi, dam radę i teraz, ale przygnębia mnie to. I widzę literówki w tekście, a telefon nie pozwala mi wrócić i poprawić, teraz w trakcie pisania nie mogę przenieść kursora. Telefon ma 4 lata, może to jego wina? Poza tym wielka reorganizacja ogrodu, kopanie, noszenie worków z ziemią i torfem, mokro, gliniasto, maziasto i za szybko ciemno. Jeszcze mam azalię, rododendronaz jaśminowa w donicach do zasadzenia, 3 piwonie do przesadzenie bie wiem w jakie miejsce i 1 różę. Ręką ledwo ruszam, bo mam problem z nerwem lokciowym od kilku już lat, ale cóż, rośliny to moje hobby. To na tyle. Odnośnie ogarniania, to niestety mam wszędzie bałagan, w domu, w autach, w życiu.
      • szarmszejk123 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 11:57
        Trzymaj się Szmytko ❤️ będzie dobrze!
        • szmytka1 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 12:03
          Dziękuję, żeby te nieuki byly bezproblemowe, to byłoby łatwiej, ale oni mi ciągle kłody pod nogi 😅 starszy 4 jedynki z matmy, namawiam na korepetycje, a on się musi zastanowić... chyba się będzie zastanawiał do końca półrocza, ale jak dorosłego chłopa przymusić? Jakiś terror będę stosować, a on bierny opór i to droga do nikąd. Młodszy, to w ogóle i pisanie problem i liczenie, do tego lubilny emocjonalnie, ostatnio pazury urywa, tak jak inni obgryzają, to on obskubuje sonie, nerwicowiec. Oby nikogo nie pozabijać do lata. A jak za 7 miesięcy mąż wróci, to będzie jak obcy trochę, a potem jak ciężko się dotrzeć na nowo. Ech i dlaczego ja musialam urodzić się pesymistką?
      • pepsi.only Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 12:13
        To nie wina twojego telefonu! To wina tego forum, wszyscy tak mamy od 2-3 dni.
        A poza tym to trzymaj się, dasz radę. Wierzymy w Ciebie!
        PS.
        Piwonii teraz nie przesadzaj, zostaw to na sierpień przyszłego roku, teraz jej już nie ruszaj.
    • pepsi.only Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 12:09
      Kto powiedział, że zawsze ogarniamy ?!
      Czasem tak, czasem nie, ja nie zawsze ogarniam- dużo rzeczy robię na ostatnią chwilę, i na zasadzie gaszenia pożaru. W domu nie jest idealnie, mieszkanie coraz bardziej woła o remont ale mam to w nosie. Jedynie w samochodzie mam idealnie czysto (w tym miejscu bergamucę!) bo mam nowiutki samochód i nie zdążyłam ufajdolić. Gotowanie mnie nie męczy, bardziej relaksuje, ALE męczy mnie już to, że robię to pod dyktando dietetyka, i odważanie, odmierzanie wszystkiego wkurza mnie już, i byle do wiosny! Wkurza mnie też trenowanie na mojej siłowni, i byle do wiosny!

      Chorujących rodziców- brak, oby jak najdłużej! i dzieci na pokładzie brak.

      Na obiad- jak najprościej, ale wg jadłospisu- ziemniaki, buraczki i filet z kurczaka z patelni grillowej, Tego spie...c się nie da wink
      • szmytka1 Re: Prawdziwy wątek na piątek 06.11.26, 12:11
        Ja mam nowiutki i już ufajdolony haha. I jak męża nie będzie to prEz ten czas nikt auta nie umyje i nie posprząta 😆

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka