map4
21.10.04, 11:28
Przeklejam rzekomy cytat wypowiedzi Prezydenta RP, znaleziony dziś w
internetowym wydaniu Rzepy:
" Podjąłem zdecydowaną walkę z tymi, którzy chcą zdestabilizować państwo i w
piątek ruszyli na polską demokrację. To PO, PiS, LPR, Samoobrona. Im chodzi,
byśmy wszyscy tonęli w mętnej wodzie. Walkę będę prowadził, bo już mi na
niczym nie zależy, bo mam rok z kawałkiem do końca kadencji. Tę walkę będę
prowadził również z państwem, z tymi, którzy obrażają ten urząd - zwrócił się
do zdumionych dziennikarzy."
A teraz mały komentarzyk: czytam i nie rozumiem. Marzę o tym, że to tylko sen,
zły koszmar, który zaraz się skończy. Oto bowiem facet, który przysięgał
podpierając się Bogiem stać na straży demokracji wyznaje w - jak mniemam -
dużym zdenerwowaniu, że "podjął walkę" w obronie demokracji bo już mu na
niczym nie zależy, bo ma "rok z kawałkiem do końca kadencji". Rozumiem więc,
że ten pan zaczyna wykonywać swoje obowiązki dopiero wtedy, kiedy ktoś go
ukłuje, ewentualnie wtedy, kiedy skutki jego działania nie są już dla jego
własnej przyszłości groźne.
Powiedzcie mi, proszę, że zwariowałem. Powiedzcie, że to jest normalne.
Powiedzcie, że tak się w Polsce sprawuje urzędy.
A teraz komentarzyk numer 2.
"Tę walkę będę prowadził również z państwem, z tymi, którzy obrażają ten urząd
- zwrócił się do zdumionych dziennikarzy."
Coś mi się wydaje, że ten urzędnik już kompletnie oderwał się od
rzeczywistości. Należy odróżniać atak na urząd od ataku na urzędnika. To raz.
Dwa: Fakt czasowego pomieszkiwania w pałacu nie czyni jeszcze owego urzędasa
władcą absolutnym, więc pohukiwanie w stylu "państwo to ja!" jest co najmniej
nie na miejscu.
W normalnym kraju za tego rodzaju wypowiedzi jest się błyskawicznie
odspawywanym od stołka.
Niestety, tylko w normalnym kraju.
Chyba, że to jakaś manipulacja gazety "Rzeczpospolita".