Dodaj do ulubionych

cudzy mąż...cudza żona

28.10.04, 21:13
dziś obchodzę 15 rocznicę ślubu, a o mały włos byłaby to rocznica czegoś zupełnie innego...mój facet zdradzał mnie z pewną k...ą w rocznicę naszego ślubu.....Co sądzicie o kobietach, które zabierają się za nie swoich mężów i facetach, którzy dobierają się do mężatek?
Obserwuj wątek
    • Gość: wojt Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.10.04, 21:18
      to temat raczej na forum Psychologia... Ale o nich myślę,
      że robią to tak dla poprawienia samopoczucia tym związanym.
      Gorzej, jak ci związani zapominają, że kogoś mogą zranić...
      A tak w ogóle to żartujesz? :)
      • Gość: mandaryn Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.04, 21:32
        Jest takie powiedzonko - jak suka nie da to pies nie weźmie.
        • Gość: Justyna Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 17:42
          Masz na myśli psy??
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 15:23
        Gość portalu: wojt napisał(a):

        > to temat raczej na forum Psychologia... Ale o nich myślę,
        > że robią to tak dla poprawienia samopoczucia tym związanym.
        > Gorzej, jak ci związani zapominają, że kogoś mogą zranić...
        > A tak w ogóle to żartujesz? :)
        niestety nie....ale już odchorowane....
    • Gość: magda Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.04, 22:31
      to ewidentnie grzech przeciwko szóstemu i dziewiącemu przykazaniu !
      • Gość: nika Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.mm.pl 28.10.04, 22:41
        To podłość.Obie strony ( i wiarołomny mąż i jego kochanka)to osoby godne
        najwyższej pogardy.
        • Gość: lesio Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 23:14
          Eee tam. Przesadzasz.

          Widocznie jemu żonka nie dogadzała, a jej mąż. I tyle.
          Po prostu banał.
          • repo Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 08:57
            Podłość...kiedyś tak myślałam,ale każdy przypadek jest inny. Czasem to
            prawdziwe emocjonalne dramaty. Jednak nie róbmy wyjątków, bo potem to już nie
            takie trudne zapomnieć o zasadzie. Tak,tak, gratulacje, że udało Ci się obronić
            swój związek.
            • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 15:31
              repo napisała:

              > Podłość...kiedyś tak myślałam,ale każdy przypadek jest inny. Czasem to
              > prawdziwe emocjonalne dramaty. Jednak nie róbmy wyjątków, bo potem to już nie
              > takie trudne zapomnieć o zasadzie. Tak,tak, gratulacje, że udało Ci się obronić
              >
              > swój związek.
              Dzięki, ile mnie to kosztowało to tylko ja wiem, ale było warto! Przez z górą 2 lata miałam zakopaną głęboko ambicję, byłam mniejsza niż pył, upadlałam się zazdrością przeszukując kieszenie itp....jeszcze trochę trzyma... ale było warto!
              • Gość: ]:-) Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.04, 14:08
                oj nie wiem czy było wart?
              • Gość: Frania Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.04, 13:30
                A dlaczego uważasz, że było warto?
          • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 15:27
            Gość portalu: lesio napisał(a):

            > Eee tam. Przesadzasz.
            >
            > Widocznie jemu żonka nie dogadzała, a jej mąż. I tyle.
            > Po prostu banał.
            żeby to był taki banał to bym o tym nie napisała....laska zagięła na niego parol, chociaż doskonale wiedziała, że jest żonaty i dzieciaty. A jesli chodzi o ,, dogadzanie" to zawsze był to najmocniejszy atut żonki, co zresztą potwierdza ,, niewierny":)
        • Gość: Kasik25 Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.04, 08:57
          Ja bym swojego faceta nie zdrazała, ale nie widze wielkiej swiętości w
          przysiegach małzenskich. Gdybym sie zakochała a moj ukochany miałby juz zone,
          pewnie bym sie troche podłamała ale i tak zrobiłabym wszystko zeby go zdobyć i
          być z nim. Zycie jest zbyt krótkie ...
      • Gość: jk1972 Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.04, 16:29
        fajnie jest bzykac na czyjes konto
      • Gość: Michu72 Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.lukas.com.pl 05.11.04, 10:56
        A co z tymi którzy nie wierzą w przykazania?
        • Gość: kasik25 Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 08:00
          Przykazania??? Mam sie w swoi postepowaniu opierac na kodeksie napisanym przez
          niewiadomo kogo niewiadomo jak dawno?
    • rzulw Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 09:29
      zadzwoń do radyja ...
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 15:34
        rzulw napisał:

        > zadzwoń do radyja ...


        :) to jest jedyne miejsce gdzie nie zadzwoniłam, ale dzięki za radę!! Przyda się jak skończę 80-tkę i mój ,, chłop" zacznie znów wywijać.....:))
        • rzulw Re: cudzy mąż...cudza żona 30.10.04, 01:12
          ;)
          gratuluję, że zorientowałaś się po 15 a nie np po 30 latach ....
          zarobiłaś drugie 15 :)
          Zaczynaj od nowa, jeszcze masz duuuużo czasu - powodzenia.

          ;)))
          • Gość: kaska Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.167.novustelecom.net 04.11.04, 17:59
            uwazasz sie za bojowniczke , ktora doprowadza skutecznie swoja walke o "cps"
            do konca?
            Jestes z siebie dumna tak?
            ze udalo sie ?
            ALe co sie udalo?
            tylko, ze ktos zaczyna widziec w innej osobie to czego nie moze zauwazyc w
            swoim malzonku , to juz inna historia
            Przeciez musialo cos zaistniec skoro "to zrobil"
            Nie bronie za zdrady , nie
            ALe patrzac na to w innym swietle
            COs jest w zwiazku nie tak skoro , osoba szuka tego "czegos" u obcej innej
            osoby
            Jesli jest to samo fizyczne zapotrzebowanie to co innego , ale kiedy w gre
            wchodza uczucia to wydaje mnie sie ze trzeba szukac przyczyny takiego
            zachowanie(to ze on tak zrobil) u siebie samej
            zapytac sie samej siebie , dlaczego tak zrobi?
            To jest trudne pytanie
            Ale odpowiedz sobie
            Czy on przy Tobie czuje sie zupelnie szczesliwy?
            Nie ma idealnych , ale czy uwazasz sie za dobra zone
            Sma zapytaj jego , dlaczego??
            Pozdrawiam
    • againn Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 09:44
      Wszystkiego najlepszego z okazji Kryształowa rocznicy ślubu, proponuję zamknąć temat i powrócić przy rocznicy Złotej lub lepiej Żelaznej.
      „Prawa natury”:-)
      • repo Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 09:52
        popieram:))
        • Gość: mąż i nie mąż Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 09:54
          Dobrze czasami pobzykać z bokowika. Bez zobowiązań tylko dla sportu.
          • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 15:41
            Gość portalu: mąż i nie mąż napisał(a):

            > Dobrze czasami pobzykać z bokowika. Bez zobowiązań tylko dla sportu.


            już komuś wyżej odpowiedziałam: niestety to nie był tylko sport...to o mało nie zrujnowało komuś życia, nie mówiąc już o tym jak szybko wydoroślał nasz syn, właśnie przez to g...no. Co innego skok w bok, bo miła atmosfera, potrzeba chwili itp. a co innego oszukiwanie kogoś przez dłuższy czas...
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 15:38
        againn napisał:

        > Wszystkiego najlepszego z okazji Kryształowa rocznicy ślubu, proponuję zamknąć
        > temat i powrócić przy rocznicy Złotej lub lepiej Żelaznej.
        > „Prawa natury”:-)
        dzięki!:)) M. in. dlatego, że rozumiem ,, prawa natury" to jeszcze jestem z moim facetem... tu nawet nie chodzi o zdrade fizyczną, tylko o kłamstwa, krecią robotę jakiejś pindzi. Czy to tak trudno ( skoro już zeszliśmy z drzewa) nie łapać się za zaobrączkowanych?

        --
    • Gość: Gosc Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 29.10.04, 09:56
      Mój mąż w takiej sytuacji były już skończony. Nasz zaiązek zresztą też.
      Nie mam bowiem szacunku do osób, które zachowują się tak nieodpowiedzialnie.
      I żadne tłumaczenie nie jest mnie w stanie przekonać.
      A tak na marginesie - jak zdradził/zdradziła raz, zdradzi ponownie.

      • repo Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 10:44
        może zdradzi a może nie, wszystko zależy od dojrzałości osoby, która zdradziła
        (no i trochę od okoliczności). Ciekawe czy Ty zawsze zachowujesz się
        odpowiedzialnie, a może jesteś jakiś świętym bez skazy
      • Gość: lesio Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 15:03
        > Mój mąż w takiej sytuacji były już skończony. Nasz zaiązek zresztą też.

        Skąd wiesz? Lepiej się nie zarzekać...


        > A tak na marginesie - jak zdradził/zdradziła raz, zdradzi ponownie.

        To zupełnie jak z ożenieniem się/wyjściem za mąż :D
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 15:55
        Gość portalu: Gosc napisał(a):

        > Mój mąż w takiej sytuacji były już skończony. Nasz zaiązek zresztą też.
        > Nie mam bowiem szacunku do osób, które zachowują się tak nieodpowiedzialnie.
        > I żadne tłumaczenie nie jest mnie w stanie przekonać.
        > A tak na marginesie - jak zdradził/zdradziła raz, zdradzi ponownie.
        Mam nadzieję, że się mylisz!:)) Kiedyś myślałam tak jak Ty....Jestem dumną i raczej atrakcyjną kobietą, nie wyo\brażałam sobie, że może mnie to spotkać! Byłam baaaardzo radykalna do czasu....Kiedy Ci na kimś naprawdę zależy okazuje się, że możesz zrezygnować ( na jakiś czas oczywiście) z dużej części siebie samej/samego. Brzmi to może dziwnie, ale zanegowana została moja kobiecość, zdeptane moje poczucie własnej wartości, usłyszałam, że ten Najważniejszy wogóle nie wie czy to co nas łączyło to wogóle była miłość!!! Okazało się, że żle wkładam pudełko z mlekiem do lodówki, mam za długą brązową spódnicę, moja pasja ( uprawiam sport) to wogóle jakieś dno ....Walcz z czymś takim!!! Przestałam się odzywać w towarzystwie ( należę do tych z poczuciem humoru, którzy lubią się bawić..:) Trzymała się dzielnie w dzień, mówiąc: tak, oczywiście, masz rację, a w nocy kiedy nikt nie widział ryczałam jak ranny łoś, błąkałam się po jakichś torach ( na szczęście pociągi tam jeżdżą jakoś raz na dobę:))I twierdzę teraz, ze było warto, chociaż chyba nigdy nie powiem NIGDY. Nawet się nie chwalę tym swojej przyjaciółce bo by stwierdziła, że zwariowałam - taka ze mnie była wojująca feministka:)) Życzę Ci byś nigdy nie była/był poddana takiej próbie...
        >


        • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 16:18


          Chciałabym żeby ,, wolnego stanu" kobitki i faceci brali pod uwagę tą drugą stronę, zanim się ,, zabiorą" do rzeczy. Bo łatwo jest coś zacząć, gorzej skończyć. Sama lubię być ,, adorowana", lubię ten błysk uznania, czy zainteresowania w oczach (nie mojego)mężczyzny ale znam granicę i każda z nas ją zna. Nie twierdzę, że moje mężostwo pozostaje bez winy w całej sytuacji, ani że także ja nie ponoszę częściowo odpowiedzialności za to co mi się przytrafiło, ale wiem, że to nie on zainicjował sprawę .... Ostatnio zwróciłam uwagę swojej koleżance ( która u nas nocowała po imprezie) że mogłaby się już ubrać :)) bo chodziła przez ponad godzinę po moim domu w kusej prześwitującej koszulce. Znam ją od ponad 20 lat więc.... Nie wierzę w przypadkowość takich sytuacji, widzę i słyszę chwyty, które sama stosuję, często zwracam na nie uwagę mojemu mężowi:)) żeby nie był taki głupi:))) i się nieźle z tego śmiejemy. Trochę długawy ten mój wywód, ale już bez złości, bólu, spokojna, chłodna wypowiedź. Ale nie bez celu: jest to w zasadzie apel do Panienek i Kawalerów ( chociaż czasem i zaobrączkowani idą na łowy:))- Wasza przygoda=czyjś dramat. Chciałabym też dać siłę wszystkim tym, którzy być może będą przechodzić coś takiego : Dajcie czas swoim połówkom na decyzję, czasem mylimy zauroczenie z miłością ( szczególnie gdy to pierwsze oznacza dla nas także uwolnienie od szeregu obowiązków, kłopotów) . Jeśli naprawdę czujecie, że to ten/ta na całe życie, to schowajcie na czas jakiś swoje ambicje głęboko do kieszeni, zróbcie rachunek sumienia czy aby nie ułatwiliście tej sytuacji. W moim przypadku to zagrało i liczę na kolejne 15 lat:))
          • repo Re: cudzy mąż...cudza żona 29.10.04, 16:50
            tylko że to nie jest takie proste pomyśleć o kimś kogo nie znasz, albo inaczej:
            znasz z opowiadań. O żonie(mężu) "nowopoznanego" czasem dowiadujesz się późno a
            i same nizbyt pochlebne rzeczy. I jak tu myśleć o dramacie kogoś złego? Trudne,
            no nie?
    • Gość: corgy Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 22:00
      w zwiazkach miedzy dwojgiem ludzi nie ma winy tylko po jednej stronie,think
      about it. osobiscie nie pcham sie do zonatych,bo nigdy nie poswieca tyle czasu i
      uwagi co wolny facet,alee nie sadze zebys miala prawo obwiniac kobiety,ktore
      preferuja takie uklady. okrutna prawda jest taka ze skoro nie przypilnowalas to
      sie teraz nie dziw:)
      • Gość: korgi Traktujecie zwiazek instrumentalnie IP: *.proxy.aol.com 29.10.04, 23:44
        A jest jeszcze milosc o czy panstwo zapominacie. Jest on slepai przychodzi
        niespodziewanie. I co wtedy?
        • Gość: lesio Re: Traktujecie zwiazek instrumentalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 01:45
          I to jest właśnie w życiu piękne! I niezamężne panny!
      • Gość: facet Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.t8.ds.pwr.wroc.pl 30.10.04, 08:59
        Gość portalu: corgy napisał(a):

        > okrutna prawda jest taka ze skoro nie przypilnowalas to
        > sie teraz nie dziw:)

        Według mnie to bardziej się sprawdza w przypadku kobiet, które są podatniejsze
        na pokuszenie.
        • Gość: zona Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.ztpnet.pl 30.10.04, 11:00
          Reasumując... apodyktyczna osobowść, dominująca kobieta, lubiąca flirtowac i
          ukazująca to mężowi, świetna w łóżku jak ... i dająca do zrozumienia że może
          lepiej, sprawiająca wrażenie że cały świat i faceic są u jej stóp ale ona wirna
          tylko jednemu choc gdyby chciała to ho, ho, głosno oznajmiajaca swoja wojujaca
          feminizację i ta druga bacznie cie obserwująca, oferująca ciepełko w związku ,
          cielęcy zachwyt w oczach, uwielbienie ipodziw dla twojego faceta, też dobra w
          łóżku ale ropzieszczajaca po kobiecemu, mieszczńskiemu, faceta. słowem kucharka
          w kuchni, dama w salonie no i ten ciągły podziw..... Wynik mógło bć tylko jeden
          • Gość: M Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.04, 08:50
            Z perspektywy czasu i mojego zycia, zgadzam sie, ze kobieta z cielecym
            uwielbieniem w oczach, zatrzyma faceta przy sobie. Pokazywanie mu, ze to on
            jest tym naj... naj... naj... Ten cielecy zachwyt podnosi range innych
            dziedzin... Jedzonko podane smacznie, ladnie, gotowane specjalnie dla niego
            jest o wiele smaczniejsze w jego psyche niz to serwowane w domu, bo w domu zona
            musi z obowiazku. Kochanka wklada w gotowanie serce. Spelnianie wszystkich jego
            zachcianek lozkowych, rowniez ma wielkie znaczenie. Malzenska rutyna lozkowa,
            nawet ta w najlepszym wykonaniu, z czasem nudzi. Zamkniecie oczu na innych
            adoratorow, aczkolwiek staranie sie kochanki o atrakcyjnosc i o wiele spojrzen
            obcych facetow, napawa duma samca - "Patrzcie, to cudo nalezy do mnie!!! Wy
            mozecie tylko patrzec i zazdroscic!!!"

            Skad moj wywod?? Wiekszosc mnie potepi.
            Na poczatku kochanka zonatego faceta. Wiem po co do mnie przyjezdzal,
            zostawiajac zone w ciazy i synka w domu.
            Potem zona. Z biegiem czasu zwiazek zabila rutyna i nawet male perwersje nie
            ratowaly niczego.
            Kochanka - kochanek zawsze dowartosciuje podupadle ego. Dobra kuracja.
            Obecnie rozwodka - z wlasnej inicjatywy.
            Jestem w zwiazku, z facetem, ktory jak ja szukal tego jedynego zwiazku.
            Zrezygnowalismy z innych kochankow i kochanek. Rozumiejac wszystkie te
            mechanizmy, zatrzymujace druga strone przy sobie, jestesmy szczesliwi. Jednak,
            kazdy moze odejsc w kazdej chwili. Nie twierdze, ze nie ma klotni miedzy nami.
            Sa, ale one umacniaja nas tylko w naszej milosci.
            M
            • Gość: zdradzajacy Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 17:35
              zycie zyciem a biologia biologia i co mi powiesz biedna kobieto ja mam 17 lat
              bialego malzenstwa a sex jakis ciekawszy to doznalem z kolezanka ze studiów 3
              miesiace, które pomogly mi wytrzymac jakos pare lat ......
              Na wszystko macie recepte.....
              (K.i)
              • Gość: M Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.04, 20:30
                Dla mnie zdrada za kazdym razem ratowala pare miesiecy malzenstwa... Ale czy na
                tym polega zycie??? Dla mnie nie!
                • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 22:08
                  Gość portalu: M napisał(a):

                  > Dla mnie zdrada za kazdym razem ratowala pare miesiecy malzenstwa... Ale czy na
                  >
                  > tym polega zycie??? Dla mnie nie!
                  zgadzam sie....utrzymanie związku to ciężka praca...i - to nie puste słowo- mnóstwo kompromisów....
              • Gość: Eydryth Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 05:36
                Nie możesz powiedzieć że Twoja żona jest kiepska w łóżku bo to TY PIERD..ISZ
            • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 22:05
              Gość portalu: M napisał(a):

              > Z perspektywy czasu i mojego zycia, zgadzam sie, ze kobieta z cielecym
              > uwielbieniem w oczach, zatrzyma faceta przy sobie. Pokazywanie mu, ze to on
              > jest tym naj... naj... naj... Ten cielecy zachwyt podnosi range innych
              > dziedzin... Jedzonko podane smacznie, ladnie, gotowane specjalnie dla niego
              > jest o wiele smaczniejsze w jego psyche niz to serwowane w domu, bo w domu zona
              >
              > musi z obowiazku. Kochanka wklada w gotowanie serce. Spelnianie wszystkich jego
              >
              > zachcianek lozkowych, rowniez ma wielkie znaczenie. Malzenska rutyna lozkowa,
              > nawet ta w najlepszym wykonaniu, z czasem nudzi. Zamkniecie oczu na innych
              > adoratorow, aczkolwiek staranie sie kochanki o atrakcyjnosc i o wiele spojrzen
              > obcych facetow, napawa duma samca - "Patrzcie, to cudo nalezy do mnie!!! Wy
              > mozecie tylko patrzec i zazdroscic!!!"
              >
              > Skad moj wywod?? Wiekszosc mnie potepi.
              > Na poczatku kochanka zonatego faceta. Wiem po co do mnie przyjezdzal,
              > zostawiajac zone w ciazy i synka w domu.
              > Potem zona. Z biegiem czasu zwiazek zabila rutyna i nawet male perwersje nie
              > ratowaly niczego.
              > Kochanka - kochanek zawsze dowartosciuje podupadle ego. Dobra kuracja.
              > Obecnie rozwodka - z wlasnej inicjatywy.
              > Jestem w zwiazku, z facetem, ktory jak ja szukal tego jedynego zwiazku.
              > Zrezygnowalismy z innych kochankow i kochanek. Rozumiejac wszystkie te
              > mechanizmy, zatrzymujace druga strone przy sobie, jestesmy szczesliwi. Jednak,
              > kazdy moze odejsc w kazdej chwili. Nie twierdze, ze nie ma klotni miedzy nami.
              > Sa, ale one umacniaja nas tylko w naszej milosci.
              > M
              Witaj, cieszę się , że napisałaś, bo brakowało mi tego ,, spojrzenia z drugiej strony". Nie będę oceniać twej postawy...bo nie byłaby to pochlebna ocena ( przynajmniej jeśli chodzi o ten pierwszy etap...) . Warto jednak wiedzieć, że to co facet mówi o rutynie zawsze nią będzie jeśli na zakręcie pojawi się nowe ( niekoniecznie atrakcyjniejsze ) ciało. Ile uroku jest w tym ,, pierwszym razie" z nowym gościem/kobietą?!! Nawet jeśli po niedługim czasie okazuje się że tak naprawdę musimy uczyć się od nowa tej drugiej strony, pokazywać jej co tak naprawdę nas zadowala ( już to zresztą raz przerabialiśmy więc jest łatwiej...:)to tak jak z nowymi smakami, miejscamu, zapachami...Czy od razu musi to oznaczać że z tyłu zostawiamy rutynę??? To prawda, że z czasem, w związku powtarzają się miejsca, seksowne koszulki ( bo co rusz nowe to kosztuje fortunę), perfumy też nie wychlapują się na 2 razy...
              Nie omawiając do końca całości...zrozumiesz drugą stronę, jak Twój mężczyzna zostawi Cię jak będziesz miała już znim dziecko i np. drugie w drodze, a ze względu na zdrowie nie będziesz mogła się z nim w tym czasie kochać.... Jego argumenty będą dokładnie takie same...Poczujesz wtedy jakie to niesprawiedliwe, jak bardzo boli...jescze pół biedy jak jesteś młoda- zawsze możesz sobie ułożyć życie, gorzej jak przeżyłaś z nim ( niektóre nazwą to ,, oddałaś mu") najpiękniejsze dni swojej młodości, kiedy przyciąganie ziemskie działa na Ciebie mocniej niż ongiś, kiedy Twoja talia ma kilka centymetrów więcej niż dawniej, bo po ciąży nie wróciłaś do 90/60/90....
              • Gość: M Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.04, 12:31
                Wiesz, mi po ciazy zostalo 15 kg w nadmiarze. Mala ma prawie 3 lata i jakos
                moje 93/64/94 nie chce do mnie wrocic. Pierwszej mlodosci juz nie jestem, pozno
                rodzilam dziecko, po 7 latach malzenstwa. Ale jakie to ma znaczenie. W naszym
                wieku dostrzegamy inne piekno plynace z czlowieka. Duchowe nie fizyczne. Te
                pierwsze razy zawsze maja magiczna moc, ale magia nie zawsze zatrzyma partnera.
                Wazne jest, aby dobrze sie czuc z partnerem. Nie czuc przymusu bycia razem, a
                czuc potrzebe bycia razem. Nalezy byc przyjacielem, partnerem - kochanka
                dopiero pozniej. Czesto w zwiazkach szara rzeczywistosc, gonienie za
                przezyciem, opedzanie sie od problemow zaciera te wartosci, ktore spowodowaly
                decyzje o wspolnym zyciu. W malzenstwie nie czujemy potrzeby starania sie o
                wzgledy partnera, o zabieganie o jego uczucia. Mamy pewnosc bycia razem. Gubimy
                wszystko i z czasem jestesmy na siebie skazani. Malzenstwo i szare zycie zabija
                to, co nas pchalo ku sobie na poczatku. Przypomnij sobie siebie sprzed
                malzenstwa, jaka bylas, czym wzbudzilas uczucia swojego meza. Jesli nie
                potraficie byc tacy, to jestescie skazani na siebie, albo sie rozstancie. A
                jesli bedziecie potrafili umowic sie na randke i czuc to podniecenie, jakie
                towarzyszylo wam wtedy, ponad 15 lat temu, to macie szanse.

                Kobieto, to ze masz papier i obraczke na palcu, nie znaczy, ze nie musisz robic
                juz nic. Cale zycie nalezy sie starac o druga stone, kreatywnie zaskakiwac,
                unikac schematow. Kochanka zawsze ma czas na to, zeby zaskoczyc swojego
                kochanka, zeby byc idealem dla niego. Moze byc nawet bardzo kiepska, ale jest
                inna. Jest oderwaniem od problemow. Badz zona, matka jego dzieci, i nie
                zapominaj, ze mozesz byc rowniez kochanka swojego meza. Inicjatywa nalezy do
                ciebie. Jak sie do tego zabierzesz, to juz twoja sprawa.

                Najpiekniejsze zwiazki sa bez przymusu. Wtedy, kiedy obie strony czuja potrzebe
                towarzystwa swojego partnera.
                • Gość: Frania Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.04, 14:32
                  Sprawy, o ktorych tu dyskutujemy dowadza,ze malzenstwo nie jest zadna gwarancja
                  na bycie do konca zycia, wiec nikt nie mowi o niestaraniu sie po uzyskaniu
                  owego papierka i owych obraczek.Zycze Ci powodzenia w tym wspanialym zwiazku,
                  ale jednoczesnie ciekawi mnie, jak bedzie, kiedy minie 15 lat malzenstwa, a
                  nie...7? 10? Ciekawe, co bedziesz pisac na forum wtedy-gdy jednak okaze sie, ze
                  maz zasmakowal rutyny. Jedni smakuja po 5 latach, inni-jak w przpadku cellei po
                  15. Zdaje sie, ze Wam do 15 lat jeszcze kawalek zostal. Zobaczymy...zobaczymy...
                  • Gość: M Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.04, 15:01
                    Jestem w zwiazku, ale nie malzenskim i juz nigdy wiecej nie chce byc zona. Choc
                    moj partner wlasnie we mnie widzi kandydatke na zone. Jednak chce miec
                    mozliwosc odejscia w kazdej chwili, nie wazne czy za 5, 10 czy 5 lat.
                    • Gość: Frania Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.04, 13:53
                      1) No tak, nikt nigdy nie będzie Ci mógł powiedzieć, że Cię mąż zdradził;
                      2)Celleę i inne zdradzone żony mężowie tez przed ślubem uważali za dobre
                      kandydatki na żony;
                      3) z małżeństwa też zawszze można odejść. Trudniej bo trudniej, ale można. Bo w
                      ogóle małżeństwo to ciężka praca,ale można tez pójść na łatwiznę.
                      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 15.11.04, 12:57
                        Gość portalu: Frania napisał(a):

                        > 1) No tak, nikt nigdy nie będzie Ci mógł powiedzieć, że Cię mąż zdradził;
                        > 2)Celleę i inne zdradzone żony mężowie tez przed ślubem uważali za dobre
                        > kandydatki na żony;
                        > 3) z małżeństwa też zawszze można odejść. Trudniej bo trudniej, ale można. Bo w
                        święta racja...
                        > ogóle małżeństwo to ciężka praca,ale można tez pójść na łatwiznę.
          • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 21:45
            Gość portalu: zona napisał(a):

            > Reasumując... apodyktyczna osobowść, dominująca kobieta, lubiąca flirtowac i
            > ukazująca to mężowi, świetna w łóżku jak ... i dająca do zrozumienia że może
            > lepiej, sprawiająca wrażenie że cały świat i faceic są u jej stóp ale ona wirna
            >
            > tylko jednemu choc gdyby chciała to ho, ho, głosno oznajmiajaca swoja wojujaca
            > feminizację i ta druga bacznie cie obserwująca, oferująca ciepełko w związku ,
            > cielęcy zachwyt w oczach, uwielbienie ipodziw dla twojego faceta, też dobra w
            > łóżku ale ropzieszczajaca po kobiecemu, mieszczńskiemu, faceta. słowem kucharka
            >
            > w kuchni, dama w salonie no i ten ciągły podziw..... Wynik mógło bć tylko jede
            > n
            coś jest na rzeczy....:)) niezła analiza tylko nie wiem czy jest dobrą kucharką:)) i wolę pozostać w tej niewiedzy:)
        • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 21:42
          Gość portalu: facet napisał(a):

          > Gość portalu: corgy napisał(a):
          >
          > > okrutna prawda jest taka ze skoro nie przypilnowalas to
          > > sie teraz nie dziw:)
          a Ty chodzisz z elektryczną obrożą?
          >
          > Według mnie to bardziej się sprawdza w przypadku kobiet, które są podatniejsze
          > na pokuszenie.
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 22:21
        Gość portalu: corgy napisał(a):

        > w zwiazkach miedzy dwojgiem ludzi nie ma winy tylko po jednej stronie,think
        > about it. osobiscie nie pcham sie do zonatych,bo nigdy nie poswieca tyle czasu
        > i
        > uwagi co wolny facet,alee nie sadze zebys miala prawo obwiniac kobiety,ktore
        > preferuja takie uklady. okrutna prawda jest taka ze skoro nie przypilnowalas to
        > sie teraz nie dziw:)
        Naprawdę tak sądzisz? Wyobrażasz sobie jak to może wyglądać : pilnowanie faceta 24h na dobę?!!! Jakaś paranoja...Już wcześniej napisałam, że nie czuję się bez winy, ale to chyba nie sztuka zakładać facetowi gps-a na głowę, wszczepiać jakieś czujniki i obszukiwać rzeczy ilekroć wróci z delegacji... minimum zaufania i dumy przynajmniej!!! Ale podoba mi się argument, że zonaty nie ma tyle czasu co wolny...nie pomyślałam o tym:))
        Na
    • Gość: Mundzio Re: Całe szczęście, że we Wrocławiu są tramwaje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.04, 20:39
      Bajkę dedykuję facetom. Myszka przebiegała przez tory tramwajowe. Nie zdązyła i
      koło obcięło ogon. Obróciła się, zeby zobaczyć co się stało i drugie koło
      obcięło biedaczce głowę.
      A z tego morał: Nie ogladaj się za d... bo głowę stracisz.
      • Gość: EWA A co Tobie obcielo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:01
        • Gość: Mundzio Re: Mnie nic IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.04, 23:09
          Doradzam z dobrego serca. Od urodzenia cierpię na wnętrostwo.
          • Gość: EWA To FAJNIE JEDEN PROBLEM MNIEJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 07:16
            To FAJNIE JEDEN PROBLEM MNIEJ oszczdzsz na gumkach i sres mniejszy
            pozazdroscic;-)
    • Gość: Woj Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.04, 21:10
      Mysle, ze nalezy takich przywiazac do pregierza i tydzien trzymac z gola dupa.
      • Gość: hehe Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:58
        takich czy takie?
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 22:12
        Gość portalu: Woj napisał(a):

        > Mysle, ze nalezy takich przywiazac do pregierza i tydzien trzymac z gola dupa.
        :)) nie spróbowałam....o może by szybciej przeszło...:)))!!!!?
        • Gość: JO Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 20:55
          A nie masz sobie nic do zarzucenia? Ile można wytrzymać
          marudzenie,miny,czepianie się o byle co. Znam to z wieloletniej autopsji. I
          taka zdrada nie ma na celu szukania czegoś nowego, lecz ucieczkę
      • Gość: EWA TTTTTYYYYYYYYYYYYYY MYSLISZ >>>>>>>>&# IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 15:22
        ooooooo ku.. mysliszzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
    • Gość: misio Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:54
      dlaczego dziewczyny biora sie za zonatych? jak w tej opowiesci : z facetami
      to tak samo jak z toaletami - albo zajete albo o....ne -
      a tak towar sprawdzony, czesto przy kasie, fajne auto, etc,etc
      tlko, ze sms-y moze wysylac wylacznie z toalety ;-)))))))))
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 22:14
        Gość portalu: misio napisał(a):

        > dlaczego dziewczyny biora sie za zonatych? jak w tej opowiesci : z facetami
        > to tak samo jak z toaletami - albo zajete albo o....ne -
        > a tak towar sprawdzony, czesto przy kasie, fajne auto, etc,etc
        > tlko, ze sms-y moze wysylac wylacznie z toalety ;-)))))))))
        albo wychodzi do sklepu....po czym przez pół godziny nie można się do niego dodzwonić....ale to dla nich też ma urok...to takie tajemnicze...nawet jeśli w toalecie...:)
    • Gość: ];-) Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.11.04, 22:37
      a dlaczego wolał k...ę od Ciebie?
      • tomek854 Re: cudzy mąż...cudza żona 01.11.04, 23:09
        Jakoś tak zerknąłem na dyskujsę, i od razu przyszła mio do głowy rozmowa którą dzisiaj odbyłem na gg. Pewna znajoma odradza mi spotykanie się z moją dziewczyną, która jej zdaniem prowadzi się niemoralnie, jest pizdą i zdzirą. Ponieważ powiedziałem, żeby tak nie mówiła, a ona mi na to, że jak mi się nie podoba to jej chłopak, policjant zrobi mi kuku. Rozmowa zeszła nieoczekiwanie na temat tegoż własnie chłopaka znajomej będącego policjantem i proszę czego się dowiedziałem:
        [ z oczywistych powodów usunąłem nicki, imiona i miejsca ]

        ONA:: 21:34:00 / S 21:33:47
        nie da sie:) mam za soba policje znajda cie i na zawsze wsadza do pierdla.... :) Takie sa zalety bycia kobita policjanta
        (...)
        orys :: 21:42:15
        a ten twoj policjant to mlody jeszcze i taki naiwny, czy Ci sie samej wydaje ze moglby mi zaszkodzic jakis [z miasteczka x] szeregowy kraweznik? [...]
        :: 21:43:37 / S 21:43:24
        [mój policjant] ma 36 lat i jest z wydzialu kryminalnego..
        :: 21:43:47 / S 21:43:34
        ere kraweznikoow ma juz jakies 10 la za soba
        orys :: 21:44:09
        o to gratuluje ;)
        orys :: 21:44:54
        a mi truja o roznicy wieku :)
        :: 21:46:32 / S 21:46:19
        miedzy mna a nim 16 lat... ale ejst fanie... ma zone dziecko..:)  (juz widze twoja mine i twoje mysli hahah)
        orys :: 21:46:41
        co moje mysli?
        orys :: 21:46:45
        To typowe ;)
        orys :: 21:47:06
        jak facetowi sie znudzi zona i dziecko to sobie lapie mloda naiwna :)
        orys :: 21:47:23
        potem przewaznie sie to kisi, ale ja nie mam  w zwyczaju nikogo pouczac wiec nic [ci]nie mowie ;)
        :: 21:47:37 / S 21:47:24
        orys to trwa niech policze na pewno 3 lata
        :: 21:47:43 / S 21:47:30
        ze sie z [żoną] nierozejdzie to wiem
        :: 21:47:53 / S 21:47:40
        ale skoro mi to odpowieada i jemu tesh no wic nie wie po co mnie umoralniac
        orys :: 21:48:05
        ja cie nie umoralniam przeciez :)
        orys :: 21:49:03
        a ta [żona policjanta] wie o Tobie?
        orys :: 21:50:14
        ej, a jak to twa 3 lata to kiedy ty bylas z tym kolega co costam mowilas kiedys na ircu?
        :: 21:50:30 / S 21:50:15
        w waakcje
        :: 21:50:30 / S 21:50:15
        :)
        orys :: 21:50:36
        hi hi :)
        orys :: 21:50:40
        i [policjant] wie o tym?
        :: 21:50:48 / S 21:50:35
        niekoniecznie
        :: 21:50:50 / S 21:50:37
        :)
        orys :: 21:50:59
        Fajne macie układy - moje dziewczyny niegdy nie chcialy zebym mial kogos na boku :)
        :: 21:51:21 / S 21:51:08
        on tesh by pewnie nie chcial, ale skoro on ma zone no to o co chodzi.
        :: 21:51:21 / S 21:51:08
        ehhhh
        :: 21:51:25 / S 21:51:12
        jak mnie bawia tacy ludzie jak ty
        orys :: 21:51:25
        HI hi :) No i kto tu jest zdzira? Oklamywac najblizsza sobie osobe :)
        :: 21:51:48 / S 21:51:34
        wiesz a kto powiedzial ze on jest mi najblizszy??
        sa zwiazki ktoe buduje sie na uczuciu
        :: 21:51:52 / S 21:51:38
        i takie ktoe buuje si na sexie
        :: 21:52:00 / S 21:51:47
        skoro nikomu nie wyrzadzamy krzwyd to nie ams zprawa mnie oceniac
        orys :: 21:52:07
        aaa  :)  Chyba ze tak :)
        orys :: 21:52:14
        Ciekawe czy jego zona tez tak uwaza ;)
        :: 21:52:29 / S 21:52:15
        a huj nie to obchodzi
        orys :: 21:52:40
        i kto tu jest wredna pi..? :)
        orys :: 21:52:48
        a ch.. sie pisze przez "ch"
        :: 21:52:55 / S 21:52:41
        wychdoze z zalozenia ze skoro facetowi czegos rbakuje to zona jst do upy... z reszta wiem z ei mie moze cos takiego spotkac, ja nie mam skrupuloow, jestm typem czlowieka ktoremu ma byc obrze i konic
        :: 21:53:01 / S 21:52:47
        nie zawsz emi literki wskakuja
        :: 21:53:13 / S 21:52:53
        orys zaczynasz mnie irytowac soja gadka anrpawde
        orys :: 21:53:57
        pewnie jak kali kogos nazwac pi.. to dobrze a jak kalego nazwac pi.. to zle :)
        orys :: 21:54:20
        <hahaha>
        :: 21:54:34 / S 21:54:21
        w dupie mam co o mnie myslsiz i jak ne nazwiesz
        :: 21:57:41 / S 21:57:27
        orys mam prosbe jak ebdziesz mial mi do powiedzenia cos konstruktywnego to daj znac co??? bo mnie wku..asz, (...) a ze ty zyjesz wsredniowieczu, gdzie wlasne potrzeby sexualne pol zcyia zalatwia sie reka albo przy filmikach to sorry
        :: 21:57:44 / S 21:57:31
        nara

        Hmmm... Więc skoro moja dziewczyna jest pindą i zdzirą to jak TAKĄ nazwać? Ktoś ma jaki pomysł?

        Nie dość że ma w dupie żonę swojego kochanka to nawet jego ma w dupie...


        • im13 Re: cudzy mąż...cudza żona 02.11.04, 14:10
          > Hmmm... Więc skoro moja dziewczyna jest pindą i zdzirą to jak TAKĄ nazwać?
          Ktoś
          > ma jaki pomysł?
          >
          > Nie dość że ma w dupie żonę swojego kochanka to nawet jego ma w dupie...
          >
          >
          Biedula z niedokrwionym mózgiem (założenie, że taki ma może być błędne)? :D
          • Gość: Rafis zachęcam do zmian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 14:19
            Ja lubię zmieniać żony co pięć lat, i nie widzę w tym nic złego, żeby inni też
            spróbowali - my tu w administracji naprawdę nie mamy innych przygód.
            • Gość: tg Re: zachęcam do zmian IP: *.lauderhill-fl.gov 03.11.04, 17:27
              Drogi Rafisku,
              Czy Ty sie wypowiadasz na kazdym forum? Czy w waszej administracji macie jakies
              zasady pracy? Co piec lat... moze sie wypowiesz w tej sprawie. Ja sie nie moge
              zdecydowac na jedna...a Ty, jak widze bijesz wszelkie rekordy na wschod od
              Odry. Rasputin przy Tobie to bezjajowiec. Moze jeszcze jedno, ja po 12 - 14
              godzinach pracy padam na nos a Ty, chlopie pedzisz do domu i objezdzasz swoja
              kolejna zonuske, jak nowy samochod. Czy ktos mi to moze wytlumaczyc? Co za
              prace macie w kraju? Moze ja powinnienem sie zastanowic nad swoja przyszloscia
              w tej "Hameryce". Co Ty o tym myslisz Rafisputin?
              • Gość: tg ty palancie-gov Re: zachęcam do zmian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 00:14
                Czy w waszej administracji macie jakies
                zasady pracy?
                • Gość: tg.gov ....... Re: zachęcam do zmian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 00:21
                  Ty sie wypowiadasz na kazdym forum i mówisz że tak ciezko pracujesz za
                  pieniążki podatników.
                  • Gość: Rafis Re: zachęcam do zmian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 08:34
                    Co ma moja obecna i ewentualne przyszłe żony do mojej pracy za pieniądze
                    podatników?
                    • Gość: oglądaj IP Rafis wytrzeźwiej i złap se żabe bo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 23:07
                      kuma.
    • Gość: A Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 14:43
      no chyba nie robią w pojedynkę może to on się do kogoś dobrał
    • 2pier Re: cudzy mąż...cudza żona 03.11.04, 16:32
      Chetnie pomoge zdradzic. Kazda Pani ktora reflektuje...zapraszam :)
      • Gość: ciekawska wrazeń Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.amuz.wroc.pl 04.11.04, 13:21
        ...?nie podałes namiarow kontaktowych ,ni i rozmiarowki,choc to nie
        najważniejsze -ponoc(sorry nie mam tym wzgledzie większego doświadczenia,bo
        zżarla mnie rutyna malzenska przez sporo latek w jednym związku) Podaj mi
        cociaż rade do zastosowania u mojego partnera:lepsza viagra czy codzień inna
        propozycja,w muśl powiedzenia:każda jej pozycja to już propozycja
        • Gość: Eydryth Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 05:32
          Wiesz kiedy bohaterka tej nieszczęśliwej noweli będzie ci mogła podać radę co do
          Twojego partnera ? Jak go sama przetestuje.. Pasuje Ci ? Np ja nie jestem w
          stanie stwierdzić jaką pozycję lubisz jeśli Cię nie przelecę na różne sposoby...
          To chyba oczywiste...
        • 2pier Re: cudzy mąż...cudza żona 06.11.04, 09:27
          Droga ciekawska forumowiczko...Jestem zarejestrowany na tym serwisie wiec moj
          nickname jest wystarczajacym namiarem - klikasz, piszesz :)
    • Gość: Eydryth Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 05:29
      Jeśli mąż poszedł z inną to znaczy że już nie masz męża i takie gadki że sie
      udało uratować związek to ściemnianie samej siebie... Jeśli by mi się
      przydarzyło zdradzić żonę to zapewne byłby to już koniec naszej znajomości. Nie
      tylko dlatego że byłaby urażona maxymalnie ale nie mógłbym Jej spojrzeć w
      oczy... Nie rób drugiemu co tobie nie miłe - to wszystko.
      Inna sprawa że jesli 'uratowalas' związek to chyba wiesz czemu tak się stało..
      Poza tym nie ratuje się związku z dnia na dzień i raczej nie ma pewności że mąż
      nie odwinie jeszcze raz tego samego numeru.. Zawsze jest obawa że tylko się
      bardziej pilnuje...
      • Gość: ziutek Święta prawda IP: *.os.kn.pl 05.11.04, 06:16
        Święta prawda. Ja tak robie. Poprostu lepiej sie pilnuje :))
        • Gość: Alex Re: Święta prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 08:36
          Nie wiem co złego w zdradach - czy to właściwie jest istotne, że partner z kimś
          się prześpi raz na jakiś czas? Ważne, żeby między wami była jakakolwiek miłość.
          • Gość: jaś Re: Święta prawda IP: *.crowley.pl 05.11.04, 18:06
            głupoty gadasz! Ty chyba w takim razie nie wiesz co to miłość! Ja nie wyobrażam
            sobie zebym kiedyś mógł zdradzić moją żonę! Za bardzo ją kocham, bym mógł ją
            tak zranić, pozatym po co miałbym to robić skoro jest mi z nią idealnie nie
            tylko w łóżku..;)
          • cellea Re: Święta prawda 06.11.04, 00:23
            Gość portalu: Alex napisał(a):

            > Nie wiem co złego w zdradach - czy to właściwie jest istotne, że partner z kimś
            > się prześpi raz na jakiś czas? Ważne, żeby między wami była jakakolwiek miłość.
            Jakakolwiek miłość? Chciałbyś tak, żeby twoja żona / mąż raz na miesiac czy dwa kombinował żeby spędzić noc poza domem, oszukiwał /a cię , okłamywał/a? To rzeczywiście może być ,, jakakolwiek miłość" ....
      • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 06.11.04, 00:20
        Gość portalu: Eydryth napisał(a):

        > Jeśli mąż poszedł z inną to znaczy że już nie masz męża i takie gadki że sie
        > udało uratować związek to ściemnianie samej siebie... Jeśli by mi się
        > przydarzyło zdradzić żonę to zapewne byłby to już koniec naszej znajomości. Nie
        > tylko dlatego że byłaby urażona maxymalnie ale nie mógłbym Jej spojrzeć w
        > oczy... Nie rób drugiemu co tobie nie miłe - to wszystko.
        > Inna sprawa że jesli 'uratowalas' związek to chyba wiesz czemu tak się stało..
        > Poza tym nie ratuje się związku z dnia na dzień i raczej nie ma pewności że mąż
        > nie odwinie jeszcze raz tego samego numeru.. Zawsze jest obawa że tylko się
        > bardziej pilnuje...
        Dzięki za ,, pocieszenie"...nie trwalo to 5 min. tylko prawie dwa lata...tzw. ratowanie zwiazku... Co do reszty to chyba nie czytales dokladnie wszystkiego..
        • Gość: ziutek zapytam Jasia - tak sobie IP: *.os.kn.pl 06.11.04, 10:13
          Jasiu jeżeli nie próbowałeś z inną to skąd wiesz, że jest idealnie? Jeżeli nie
          spróbujesz innej to skąd wiesz, że stan w którym sie znajdujesz to miłość. A
          może ci sie tak wydaje? Ja ci radzę spróbuj, bo widzisz nie odrazu było wiadomo
          że istnieje Mount Everest. Warto spróbować chociażby dla potwierdznia, że to co
          masz to jest właśnie to.
          • Gość: jaś Re: zapytam Jasia - tak sobie IP: *.crowley.pl 09.11.04, 08:17
            nie wiem jak Ci to wytlumaczyc ziutku, ale to sie czuje. Chcesz byc tylko z ta
            osoba, przy nej czujesz sie jak z nikim innym... nie widzisz jej 15 min i juz
            tesknisz (jeśli czegoś takiego nie doświadczyłeś szczerze współczuje), nie
            mógłbym sprawdzać z innymi paniami czy rzeczywiście to co czuję do mojej żony
            to miłość bo potrafię nazwać to co do niej czuję i nie mam potrzeby niczego
            sprawdzać, pozatym nie potrafiłbym dotknąć innej (nie pociągają mnie!)...
    • Gość: kasik25 Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 08:04
      Cudzy mąż? Rozwalaja mnie kobiety \, ktore po slubie mysla ze facet jkest ich
      własnością. Trzeba sie starac, pilnowac i dbac o to zeby był, a jak nie to
      pojdzie do innej. Pilnuj a jak nie pilnujesz i przymykasz oczy to nie dziw sie
      ze robią z Ciebie durnia.
      • Gość: ono Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.crowley.pl 09.11.04, 08:19
        ludzie a czy zdajecie sobie sprawe ze sypiajac z innymi narazacie sie na takie
        choroby, ze glowa mala?? Obyscie sie pozarazali, dla mnie lepiej wiecej
        kasy...:)
        • Gość: kasik25 Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:18
          Po pierwsze - gratuluje powolania.
          Po drugie - choroby sa dla debili \, ktorzy nie wiedza jak sie przed nimi
          zabezpieczyc. Seks z cudzym mezem (bo chyab o tym jest temat) to nie puszczanie
          sie na prawo i na lewo z obcymi partnerami. Ono - nie badzmy dziecmi!
          • Gość: ono Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.crowley.pl 09.11.04, 10:35
            a skad wiesz z kim ten obcy maz jeszcze sypia moze oprocz ciebie ma jeszcze 10
            takich i te maja po 10 i sie robi łańcuszek, nie zdajesz sobie sprawy nawet
            czego sie mozesz nabawic!!!
            • Gość: kasik25 Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:04
              Dlatego zawsze uzywam prezerwatywy. Bez wyjatków.
              • Gość: stomatolog Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.crowley.pl 09.11.04, 13:15
                a zęby masz zdrowe?? nie zaraziłaś się jeszcze próchnicą, gronkowcem,
                mononukleozą....??
                • Gość: luciee Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.04, 08:47
                  Wiec po ktorej stronie lepiej stać? Jaka ma sie gwarancje, ze kochany maz nie
                  zarazi Cie niczym ciekawym i jeszcze sie okaze ze przez caly czas robił Cie
                  w ....za przeproszeniem..."ch**". Ryzyko zarazenia od stałego zamęznego (badz
                  nie) kochanka jest takie samo jak od męża, ktorego nie sposob przeciez
                  pilonowac 24h na dobe.A przynajmniej mazs ta satysfakcje ze nikt nie robi Cie w
                  balona. Nie twierdze ze to mi sie podoba, nie jestem zwolennikiem oszustwa,
                  klamstwa i zaklamania.....
              • Gość: elusia Re: cudzy mąż...cudza żona IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 11.11.04, 07:00
                Nie nawidzę ludzi, którzy siebie zdradzają. Gdybym dowiedziała się o zdradzie
                mojego męża, a tym bardziej jakbym go złapała na gorącym uczynku, to nie miałby
                co robić w moim domu.
                Flirty typu uśmiechy może jeszcze tak, ale nic ponadto i nie w obecności partnera.







                • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 15.11.04, 12:53
                  Gość portalu: elusia napisał(a):

                  > Nie nawidzę ludzi, którzy siebie zdradzają. Gdybym dowiedziała się o zdradzie
                  > mojego męża, a tym bardziej jakbym go złapała na gorącym uczynku, to nie miałby
                  > co robić w moim domu.
                  > Flirty typu uśmiechy może jeszcze tak, ale nic ponadto i nie w obecności partne
                  > ra.
                  > Nie zarzekaj się .... jak już się wydarzy ( czego Ci nie życzę!!!) przewartościowujesz mnóstwo rzeczy...Jest to rzeczywista próba zarówno twojego uczucia jak i tej drugiej strony. Nie wiem, czy nie było łatwiej, gdybym go wtedy rzuciła , pewnie tak, ale byłoby to także zostawienie pola ,, tej innej", która mogłaby go ,, pocieszać", a nie taki był mój cel...moim celem było uratowanie naszego związku i chociaż ogromnym wysiłkiem ale się udało!:)
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
          • cellea Re: cudzy mąż...cudza żona 15.11.04, 12:46
            Gość portalu: kasik25 napisał(a):

            > Po pierwsze - gratuluje powolania.
            > Po drugie - choroby sa dla debili \, ktorzy nie wiedza jak sie przed nimi
            > zabezpieczyc. Seks z cudzym mezem (bo chyab o tym jest temat) to nie puszczanie
            >
            > sie na prawo i na lewo z obcymi partnerami. Ono - nie badzmy dziecmi!
            gratuluję dobrego zdrowia i odporności na zdradę. Zdaje się jeszcze jesteś trochę za młoda, zeby się wypowiadać w tej kwestii. Życzę Ci, żebyś nie musiała sobie nigdy przypominać tej dyskusji, w innych okolicznościach przyrody....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka