Gość: I_Cream
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
27.04.02, 02:08
Otrzymałem właśnie postanowienie z Urzędu Miejskiego o wszczęciu postępowania
podatkowego. Chodzi o tzw. podatek drogowy za II połowę roku 1997. Proszę,
przypomnijcie mi okoliczności wliczania tego podatku w cenę paliwa. Trochę
czasu minęło, ale - o ile nic nie pokręciłem - były wtedy jakieś kontrowersje,
niejasności i brak zdecydowania. Ostatecznie ten sposób pobierania podatku
wprowadzono od... no właśnie! Od kiedy i co się wtedy działo?
Ponieważ nigdy nie migałem się od płacenia podatków i nigdy nie zwlekałem z ich
płąceniem, coś musiało spowodowac, że nie zapłaciłem "drogowego" za II połowę
1997 roku. Jestem przekonany, że wynikało to z jakichś dziwnych pomysłów
ówczesnej ekipy jaśnie nam panującej.
Proszę o pomoc w rozwiązaniu tej zagadki, bo chciałbym odwoałać się od tej
decyzji. Nie chodzi mi o niepłacenie podatku w ogóle, ale o koszmarnie wysokie
odsetki od kwoty 99 złotych. Podatek gotów jestem zapłacić - odsetki
niekoniecznie.
Wiem, że sprawy podatkowe ulegaja umorzeniu dopiero po 5 latach. Niemniej tryb
jej załatwienia pozwala przypuszczać, że Urząd Miejski albo celowo zwlekał z
powiadomieniem zainteresowanych, albo jest tam niezły bałagan w ewidencji. Być
może jedno i drugie.
Pomóżcie, bo nie chodzi mi o uniknięcie podatków, tylko o traktowanie podatnika
jak człowieka. Na razie wyobrażam sobie, że podobnie musi się czuć dojna krowa.
Może Redakcja GW poszuka w archiwum o co chodziło z podatkiem od środków
transportu w 1997 roku i zechce skrobnąć jakąś notkę na ten temat? Domyślam
się, że podobna "przygoda" spotkała kogoś jeszcze. Czy dobrze się domyślam?