Dodaj do ulubionych

moc truchleje

IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 21.12.04, 18:01
Przejechalam dzis poł Polski i nie powiedzialabym zeby okres swiateczny
konczyl sie w Boze Narodzenie. On trwa az do konca karnawalu, ktory zreszta
tez zaczyna sie w listopadzie. Dom wariatow. Wiszace na balkonach wielgasne
mikolaje-zlodzieje z workami na plecach, maltretujace moje nerwy swiecace
renifery, bez pomyslu zawieszone na czym sie da lampeczki, uginajace sie pod
sterta bombek choinki i wszechobecne koledy drecza ...katuja ludzkie zmysly
az do znieczulenia. Kto jeszcze cieszy sie na Wigilie, choinke, prezenty i
kolendy skoro juz przez caly miesiac mozna tym wszystkim znudzic sie do
obrzydzenia? Kiedys to bylo tak, ze w wigilijny poranek tato lub dziadek
wybierali sie po choinke, zamykali drzwi do pokoju, zdobili drzewko, ukladali
prezenty a ciekawe dzieciaki z radoscia i niecierpliwoscia czekaly pierwszej
gwiazdki zeby nareszcie...nareszcie zobaczyc zaczarowane lampki, bombki,
ozdoby.
Dzisiaj...z Światecznego Nastroju ciesza sie tylko emeryci, bezrobotni( cos
sie w koncu dzieje w ich zyciu) sprzedawcy kiczu, nalesnikow i grzanego wina.
Znikla tajemniczosc...magia...ciekawosc.

Musialam pojechac do banku lezacego w centrum tuz obok swiatecznego placu
targowego wiec chyba powinnam pojsc do spowiedzi po tylu zyczeniach szybkiego
zgonu "dziadkom", (dobrze ze wypisuje sie z kosciola bo inaczej sufit
zawalilby mi sie na glowe ale supermarkety juz i tak powoli zastapily to
miejsce kultu i czulam sie dzis w Koronie jak na Pasterce w Szklarskiej
Porebie onego czasu... zapach swierku, koledy i karpie ze smutnym okiem i cla
sala pelna )ktorzy jadac samochodem przygotowuja sie raczej do tempa pochodu
na katafalku niz ruchu drogowego...a pewnie..jak sie nie ma co robic to i
przed poludniem zre sie placki kartoflane popijane grzancem i podglada
wagarujaca mlodziez plci zenskiej usilujaca jezdzic na lyzwach.Lub wybiera
sie samochodem na spacer po miescie ogladajac dostojnie kolorowe wystawy w
cieple samochodowego ogrzewania. No i ma sie czas na dylemat...zaparkowac
tu? - migacz..nie..nie zaparkowac. Po podjechaniu metra- tak..zaparkuje tu -
plus wrzucenie tylnego biegu.Nie...jednak nie zaparkowac i bez migacza jazda
do przodu.
Ale to jeszcze nie wszystko. Ide kupic bulki - koledy. Ide kupic szampon-
koledy. Na parkingu koledy, w domu towarowym-koledy. W toalecie domu
towarowego-koledy. U kosmetyczki - koledy i balwan ruszajacy tylkiem. U
manikurzystki - koledy i mikolaj pokrzykujacy "hohohoho".
Dostaje powoli bozonarodzeniowej alergii... a propos Świat/choinki, to wydaje
mi sie, ze dzieci obecnie maja swieta/choinke - 'materialnie' na
okraglo/caly rok, natomiast duchowo to raczej czuja sie zagubieni w swiecie
reklamy i konsumpcji...
W prasie brytyjskiej byly ostatnio dyskusje o tym, ze rodzinne/wspolne/
obiady czy kolacje przestaly wlasciwie istniec (w Polsce niestety takze ) ,
bo w wiekszosci rodzin kazdy wlasciwie je sam i o roznych porach. Gotowanie w
domu praktycznie zaniklo kosztem gotowego, przynoszonego z zewnatrz zarelka.
Mysle, ze to jest jedna z przyczyn/wielu/ rozluznienia sie stosunkow w
rodzinie, braku kontaktu, a w konsekwencji porozumienia i milosci. Wspolne,
rodzinne obiady nie sa wcale blaha sprawa. Sa one czescia milosci, kto nie
nauczy sie tego w domu chyba nigdy juz tego nie nadrobi. Bardzo pieknie pisze
o tym Leo Buscaglia w swojej ksiazce 'Living, Loving& Learning'.
Poruszylabym wiele watkow w swoim poscie i gdyby nie okres przedswiateczny,
pewnie wywiazalaby sie goraca dyskusja. Dodam tylko tyle, ze zbyt malo czasu
poswiecamy bliskim, bo najwygodniej jest dac dziecku gry komputerowe niz
zabrac go na rower czy na zwykly spacer, albo na plaze. Wprawdzie w moim
srodowisku internet wychodzi z mody, na szczescie!!!, ale wciaz jeszcze w
wielu domach, zapracowani rodzice pozostawiaja dzieci samym sobie i to jest
chyba najgorsze, bo milosci moga nauczyc tylko zywi ludzie, najlepiej przez
zwykly przyklad. Dlatego dzieci kochajacych sie rodzicow sa najzdrowsze
psychicznie, najszczesliwsze i najprzyjemniejsze w kontaktach miedzyludzkich.
I na koniec mojego przydlugiego postu...poniewaz roznie spedzalam juz
wigilie, raz w chinskiej restauracji w Kairze, a innym razem w samolocie na
trasie Kuwait-New Delhi, wiec nie dziwcie sie marzeniom o spedzeniu tego
szczegolnego/dla niektorych/ wieczoru w na przykład mcdonaldzie jak to
mialam swego czasu w wyniku obserwacji irracjonalnosci zewnetrzenego
obchodzenia tych cieplych i milych Świąt na duzym obszarze swiata jaki udalo
mi sie zwiedzic. Ale wszystko zalezy pewnie od tego, jak bylo w
dziecinstwie, wiec u mnie musi byc drzewko prawdziwe! szpilkowe, pinia
srodziemnomorska tez pachnie, nie tak jak swierk czy jodla, ale jednak. musza
byc ryby i ciasto drozdzowe koniecznie!, bo tego zapachu nic nie zastapi,
wloskie panettone jest jednak za suche i bez tego szczegolnego aromatu. Dom
musi pachniec suszonymi grzybami, ciastem, musi byc odswietnie i koniecznie
musi byc blask i zapach plonacego na kominku drewna swietojanskiego....i
jeszcze duuuzo muzyki! Procz koled rowniez Geminiani, Corelli, Porpora i
Bach, bo dobrze robia na trawienie;) nakupie kilka skrzynek grzanego wina,
napieke piernikow i w domowych pieleszach bede rozkoszowac sie cisza...bede
tylko ja, rodzina i nasza choinka ...a do miasta nie pojade przed
lutym...jak mi swiecace renifery mile.

z zyczen swiatecznych powiem tylko jedno : kochajmy sie!
tylko tyle i...az tyle;)

lb

Obserwuj wątek
    • Gość: konrad Re: moc truchleje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 09:23

      Moc niech bedzie z Toba. Jak zawsze jestes extra. Masz zupelna racje co do
      dzieciakow i ich rodzicow. Wystarczy poobserwac troche najmlodsze pokolenie.
      Domy nowonarodzonych pelne sa od grajaco/gadajacych zabawek, uczacych obslugi
      rakiety kosmicznej juz wieku 5lat i prosze spojrzec na relacje emocjonalne w
      tej rodzinie. Rodzice wiedza, co sie dzieje w mikroprocesorze ich najnowszego
      komputera, ale by zrozumiec placz "bez przyczyny" swojego malucha, musza
      siegnac po poradnik dla rodzicow 2-latka (czy tak chowano naszych przodkow?)
      Placz dwulatka jest oczywisty-dziecko jest przestymulowane. Nie ma pojecia,
      jak wyglada krowa na lace, ale wie, ze ta plastikowa odspiewa jej ALFABET i
      "poprawi" kilkoma wierszykami.
      Maluch nie ma juz miejsca na wlasna inwencje-wszystko zrobiono za niego. Co
      zrobic z potencjalem emocji, ktory zyje i jest coraz wiekszy? Co zrobic z
      rozwijajacym sie zmyslem wzroku (pobudzajacym wyobraznie), dotyku uczacym
      czulosci, sluchu wylapujacym z dziwiekow Natury za oknem szelest lisci i
      gorskiego strumienia, po to, by pewnego dnia napisac Symfonie...???

      NIC. W dobie rozwoju mysli technicznej nie ma miejsca na wylapanie
      brzeczenia pszczoly za oknem, bo za oknem...betonowy swiat...

      Domy pelne sa nowoczesnego sprzetu i...LUDZI, KTORZY NIE POTRAFIA ZE SOBA
      ROZMAWIAC. Chociaz klocic-bez wiekszego problemu...

      Wspolczesny czlowiek nie okazuje uczuc. On je z siebie W Y R Z U C A.

      Dokladnie tak, jak Pani to ujęła -"uwalnia" i to bardzo czesto w
      "nieporzadanych kierunkach".

      Pozdrawiam,
      Konrad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka