Dodaj do ulubionych

jezyk najmlodszych

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 20:28
gazeta wyborcza prezentuje cykl artykulow na temat jezyka najmlodszych ..
prof.Miodek swego czasu powiedzial ze jezyk dzieci jest projekcja jezyka
przyszlosci - muj synek muwil swego czasu na wielblada - jendot , na
sandalki-dadalki, na butki - domki na nuzki ,szunruwke nazywal srunuwka a jak
chcial powiedziec powochaj muwil pachnij ! ...
Obserwuj wątek
    • Gość: ela Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 20:34
      ten wontek jest prezentem dla niego na dzien dziecka
      • Gość: stary Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.02, 22:40
        Gość portalu: ela napisał(a):

        > ten wontek jest prezentem dla niego na dzien dziecka

        To sfietny pomys taki wontek na prezend. Postrafiam!
    • Gość: eM A iKS Re: jezyk najmlodszych IP: *.t9.ds.pwr.wroc.pl 16.05.02, 23:03
      Moja córeczka narazie non stop mówi "tiko-tiko". Nie wiem skąd to wzięła.

      Pozdrawiam
      • anma Re: jezyk najmlodszych 16.05.02, 23:40
        A wiesz, że mój synek też! Tylko on mówi "liko-liko" i ja też się zastanawiam
        o co chodzi, bo on tak może na każdy temat. :-))
        Pozdrawiam.
        • Gość: stary Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.02, 23:53
          Teraz poważnie: mój synek płacze na "la, la, la..." Z tym, że to na jednym tonie wszystko. Zastanawiające, co? Pozdrawiam! :)))))
        • Gość: eM A iKS Re: jezyk najmlodszych IP: *.t9.ds.pwr.wroc.pl 19.05.02, 21:19
          No właśnie! Cokolwiek by nie było, tłumaczy coś komuś, sama do siebie,
          protestuje; zawsze dominującym tekstem jest "tiko-tiko".

          Pozdrawiam
    • Gość: NN Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.05.02, 08:35
      Pewno ucieszy się z takiego prezentu na dzień dziecka,ale nie zapisuj go na
      pamiątkę bo może kiedyś przeczytać i bardzo się wstydzić.
      • Gość: bonk moje szkodniki IP: *.acn.pl / 10.132.128.* 19.05.02, 21:28
        Wróciłem do domu jak zwykle około 17.
        Wiadomo,obiad, teleexpress, chwila odpoczynku.
        W ramach relaksu postanowiłem umyć naczynia.
        Myje, myje i patrzę a obok stoi słoiczek Snickersa, który nabyłem wczoraj na
        drodze kupna w Geancie na Ursynowie.
        Cos mnie tknęło, otwieram wieczko patrzę i oczom nie wierzę!
        Wszystko prawie zjedzone - całe 0,5 l.
        Wołam młodszego szkodnika Marte i pytam :
        - Ty to zjadłaś?
        - Tak ?/i dalej zaczely sie tłumaczenia, że to smaczne ,że głodna była itd/
        Nie wytrzymałem i tłumaczę jak komu dobremu ,że to niezdrowe, że będzie gruba
        jak mamusia //oczko,że jej zęby wypadną
        itd,itd
        I włąsnie ta myśł o zębach została przeze mnie rozwinięta:
        -Przecież sama wiesz ,że rusza Ci się Marta ząb.Zgadnij od czego?
        I tu usłyszałem coś, co odebrało mi chęc do dalszego argumentowania mojego
        wywodu.
        -Jak to od czego Tatusiu?
        -Od tygodnia!!!!!- przecież Ci mówiłam.
        Powiedzcie sami jak dziecku nie przyznać racji- po prostu się poddałem.
        Ale na tym nie koniec.
        Tradycyjnie i spontanicznie pytam sie co zadane?
        I tradycyjnie jak to każdy ze szkodników słysze - nic.
        Ale wiedziałem/taki sprytny jestem/.,że miała do przeczytania lekturę o
        lesniczym i koziołku.
        Tytułu wybaczcie nie pamiętam, w te pędy za lekturę , przeleciałem bystrym
        okiem i wołąm Marte.
        -Marta przeczytałąs lekture?
        -Tak!
        -A o czym była?/pytam nieśmiało/
        - O leśniczym i koziołku co.../i tu dziecko zdolne po tatusiu rozwinęło
        temat/.
        -Skoro przeczytałas to mam do ciebie pytanie.
        -Słucham?
        -Gdzie poznał leśniczy koziołka?
        -To nie wiesz Tato ?/szybka riposta córki/
        -Wiem ,wiem Marta tylko sie Ciebie pytam ,żeby sprawdzić czy ty wiesz., no więc
        gdzie poznał leśniczy koziolka się pytam ?
        -Na pierwszej stronie tatusiu.!!!/odpowiedz/
        Siedzę teraz załamany pisząc te słowa bo mi sie koncepcje dydaktyczno -
        wychowawcze skończyły...............

        Pozdrawiam serdecznie
        --
    • Gość: spiwor Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.05.02, 09:55
      U mnie działa "aki" czyli: buraki, ziemniaki i wszystko co się kończy na aki.
      powie aki i nie wiadomo o co chodzi, jeszcze jest nieśmiertalne: Da, a jak tato
      nie da to płacz.
    • Gość: yacho 11 Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.05.02, 16:01
      moj syn zamiast roznych slow ktorych trudno bylo mu sie nauczyc - mowil
      jaka-taka lub jaka koda , kiedys na dworcu pkp uslyszal zapowiedz wjazdu
      pociagu na stacje / kompletnie niezrozumialy / chwile sie zastanowil i na
      caly glos wyglosil swoja wersje - jaka taka jaka koda - powtarzajac ja
      wielokrotnie - smoiechu na calym dworcu bylo co niemiara ..
      • Gość: NN Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.05.02, 19:12
        Nawiązując do opowieści peronowych przypomniała mi się śmieszna sytuacja, kiedy
        to po odwiedzinach u znajomych ci ostni odprowadzali nas na pociąg.Staliśmy na
        peronie. 3 lub 4 letni syn znajomych patrząc na tablicę czyta głośno " a w o h
        c o t s e z c ", na co jego ojciec " no ładnie przeczytałeś literki , ale
        powiedz co to znaczy". " Jak to co ? Czestochowa" padła odpowiedż i wszyscy co
        to słyszeli wybuchnęli gromkim śmiechem.
    • Gość: dorota Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.02, 13:47
      moj 2-letni syn lecial z nami ostatnio samolotem i tu wydarzylo sie wiele
      ciekawych przygod - po pierwsze dlaczego samolot to samolot bo on zapamiatal
      ze to sie nazywa molot , a jak samolot to dlaczego sam nie lata , opisujac
      samolot nazwalismy go latajacym ptakiem , wobec czego pojawil sie od razu
      problem dlaczego nie macha skrzydlami itp , itd zostal uuuulot bo strzasznie
      halasowal przy starcie - sam lot oprocz dlaszych rozlicznych pytan
      przebiegl spokojnie pozdrowienia
    • Gość: Beata pikachu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.05.02, 21:22
      W czasie, kiedy się to wydarzyło nie miałam jeszcze tzw.
      zielonego pojęcia o niebezpieczeństwie takich zabawek.
      Mianowicie, od grudnia 2000 roku zauważyłam postępujące,
      niekorzystne zmiany w zachowaniu moich dzieci. Były one
      szczególnie widoczne u mojego starszego, sześcioletniego
      syna. Z dnia na dzień zaczął się robić coraz bardziej
      złośliwy i bojaźliwy. Doszło nawet do tego, że nie mogłam
      nigdzie bez niego wyjść - nawet do łazienki. Pójście do
      przedszkola również wywoływało u niego ogromny strach.
      Każdego ranka próbowaliśmy się razem modlić o ten
      problem. Często przeciwstawiałam się złym mocom, które
      stanęły za tą sprawą. Jednak żadne modlitwy, nawet
      starszych naszego zboru, nie przynosiły efektów. W
      konsekwencji, po trzech latach uczęszczania syna do
      przedszkola musiałam moje dziecko stamtąd wypisać.
      Natomiast moje młodsze dziecko co noc zrywało się z
      lękiem ze snu. Od tego też czasu sama miałam coraz
      większe problemy z modlitwą. Mimo moich starań, trudno mi
      było utrzymać społeczność z Bogiem. Rano wypowiadałam do
      Boga jedynie: "Dziękuję Ci Boże za ten dzień". Wieczorami
      natomiast, nawet to jedno zdanie wydawało się być zbyt
      długie. Czułam się bardzo źle, ponieważ moje serce
      tęskniło do Boga, natomiast usta były jak z ołowiu.
      Gdzieś w głębi duszy wołałam o ducha modlitwy, o
      odnowienie jedności z Bogiem.

      To, co wydawało mi się szczególnie dziwne, to fakt, że w
      zgromadzeniu z modlitwą nie miałam problemów. Sama
      płynęła mi z ust. Zrozumiałam, że musi istnieć jakaś
      przeszkoda i zaczęłam prosić Boga o to, by mi ją pokazał.
      Trwając w tej modlitwie, zobaczyłam zabawkę moich dzieci
      - "niewinnego Pikachu". Był to mój dla nich gwiazdkowy
      prezent. Początkowo trudno mi to było pojąć, jednak cały
      czas miałam przed oczyma tę zabawkę. Zdecydowałam więc,
      ponieważ było już bardzo późno - ok. 24.00, że wyrzucę ją
      następnego dnia. Nagle dostałam bólu brzucha. Nie mogłam
      spać. W końcu wyskoczyłam z łóżka i wyciągnęłam pudło z
      zabawkami, gdzie był ten pokemon. Kiedy go wyjęłam, Bóg
      zaczął mi pokazywać też inne zabawki, które powinnam była
      wyrzucić. Każda z nich, a przedstawiały bohaterów bajki
      dla dzieci, posiadała jakąś moc. Były też inne zabawki,
      np. chiński telefon, który po naciśnięciu odpowiedniego
      guzika wołał "szatan", "szatan"! Kiedy już te wszystkie
      zabawki znalazły się w koszu, spokojna, bez bólu brzucha
      mogłam pójść spać. Prawdziwa niespodzianka czekała mnie
      rano, kiedy wstałam do porannej modlitwy. Zapomniawszy o
      nocnych przeżyciach, zaczęłam modlić się tymi słowami co
      zwykle, przekonana, że szybko skończę, tymczasem nie
      mogłam przestać się modlić, byłam wolna i radosna. Wiem,
      że to Bóg rozwiązał moje usta. Tak jest do dnia dzisiejszego.

      Drodzy Czytelnicy! Nie łudźmy się, że to tylko zabawki.
      Za wieloma "niewinnymi" zabawkami kryją się po prostu demony.

      Moje młodsze dziecko czuje się już dobrze. Starszy syn
      powoli wyzwalany jest z lęku. Wierzę, że Bóg mu pomoże i
      zostanie uwolniony całkowicie. Dla mnie samej to
      przeżycie było lekcją, która nauczyła mnie dogłębnego
      zastanowienia się nad tym, co kupuję.
      • Gość: Tirsa Re: pikachu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.05.02, 21:51
        oujeeeezu.....
      • Gość: yacho 11 Re: pikachu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.05.02, 21:11
        hmmmm.. z tymi zabawkami moga byc rzeczywiscie okropne rzeczy - tylko nie
        wzywaj egzorsysty .....????
        • Gość: tyrysek Re: pikachu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.05.02, 21:24
          ekhm... Beata! a moze Ty tez jestes pokemonem???
          • arvena Re: pikachu 20.05.02, 22:02
            hehe:)
    • Gość: isis! Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 00:36
      Gość portalu: ela napisał(a):

      > - muj synek muwil swego czasu na wielblada - jendot , na
      > sandalki-dadalki, na butki - domki na nuzki ,szunruwke nazywal srunuwka a jak
      > chcial powiedziec powochaj muwil pachnij ! ...

      Dopiero wruciuam, ale dolonczam sie do sdania starego (posdrafiam) a ponatto
      wyrarzam sdanje, rze wontek jenzyk najmłodszyh zalorzył jakiź najmuodszy.
      P.S. Ela, popraw się. Aha, nie lubię gadania o swoich młodych.
      • Gość: ela Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.05.02, 19:10
        isis to jest free land - dlatego nie poprawie sie , tamat nie musi ci
        sie podobac , ale na tle innych watkow na tym forum ten promienieje milym
        cieplem - czego i ci zycze ...
        • _enola Re: jezyk najmlodszych 21.05.02, 22:30
          ela, watek jest super, a chodzilo chyba o te "u" ;)
          • Gość: ela Re: jezyk najmlodszych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.05.02, 17:18
            co wspolnego u z tematem watku - nie wiem , dla polonistow od ktorych
            sie roi na forum jest to chyba obraza ortografii /???? / ale to jest
            wolny kraj - mozna nie czytac innych watkow co polonistom zycze - pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka