Dodaj do ulubionych

Ciekawe czy wiecie?

IP: *.ek.zgora.pl 14.01.05, 23:12
Dlaczego słońce rano ,przy wschodzie jest małe
(ma małą tarczę) a wieczorem przed zachodem ma
tarczę dużo wiekszą?
Czekam na odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • nbaja Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 00:46
      frapujace?to ja tez poczekam na odp ;-)
      • tomek854 Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 00:50
        ja wiem. Ale nie powiem, nie chce psuc innym zabawy :-)

        Dorzuce też od siebie - dlaczego jest czerwone kiedy jest nisko i zółte kiedy
        wysoko :-)
        • tomek845 Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 01:01
          kiedy jest nisko, to promienie sloneczne maja dluzsza droge przez atmosfere do
          przebycia (to na pewno), wiec swiatlo troszeczke zwalnia (przesuwa sie ku
          czerwieni, to juz domysly),
          a wielkosc tarczy (tez zgaduje) - z tego samego powodu, kiedy wieksza droge
          przebywa przez powietrze, bardziej sie rozprasza i tarcza (obraz) sie powieksza

          no i jak?
          • tomek854 Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 02:56
            blisko, ale nie :D
            • Gość: dft Re: Ciekawe czy wiecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 10:19
              fale o wiekszej dlugosci ulegaja mniejszemu zalamaniu niz fale krotsze, dlatego
              swiatlo czerwone po przejsciu przez atmosfere dociera dalej (przynajmniej tak
              mi sie wydaje) i dlatego slonce na horyzoncie wydaje sie czerwone (tu tez:
              przynajmniej tak mi sie wydaje;)). pzdr.
              • tomek854 Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 15:03
                Znacznie bliżej, poweidziałbym prawie dobrze :D
                • tomek854 Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 15:04
                  Pytanie dodatkowe - naprowadzające:
                  Dlaczego niebo jest niebieskie?
                  • tomek845 Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 17:52
                    No dobra, fale świetlne rozpraszają się w atmosferze. Rozpraszanie zależy od
                    długości fali. Skoro niebo jest niebieskie, to oznacza, że do oka dociera
                    najwięcej światła niebieskiego, a inne barwy po drodze się rozpraszają, dodajmy,
                    że jest to światło słoneczne, ale nie wprost, tylko wielokrotnie rozproszone.
                    Pewnie rozpraszanie zależy od długości fali i to odwrotnie proporcjonalnie, tj.
                    najszybciej rozprosza się światło niebieskie, a najwolniej (niech no spojrzę na
                    the dark side of the moon) - czerwone. Ale w takim razie, to słońce wschodzące
                    powinno być zółte, a w zenicie - czerwone. To nie wiem...
                    • tomek845 Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 17:59
                      > Pewnie rozpraszanie zależy od długości fali i to odwrotnie proporcjonalnie, tj.
                      > najszybciej rozprosza się światło niebieskie, a najwolniej (niech no spojrzę na
                      > the dark side of the moon) - czerwone.

                      miało być: najmniej rozprasza się światło niebieskie (a właściwie fioletowe), a
                      najbardziej - czerwone
                      • tomek854 Re: Ciekawe czy wiecie? 16.01.05, 07:04
                        No właśnie na odweót. Niebieskie rozprasza się najbardzioej - dlatego "rozsypuje
                        się po całym niebie".

                        Czerwone najmneij, dlatego z całego spektrum światła proporcjonalnie dochodzi do
                        nas wprost najwięcej czerwonego, bo niebieskiego rozproszy się więcej niż
                        czerwonego :-)

                        Ale dobrze kombinujesz :-) Aż jestem dumny, ze mam takiego mądrego klona :-)
                        • Gość: XXX Re: Ciekawe czy wiecie? IP: 84.112.42.* 16.01.05, 08:12
                          tomek854 napisał:

                          > No właśnie na odweót. Niebieskie rozprasza się najbardzioej -
                          dlatego "rozsypuj
                          > e
                          > się po całym niebie".
                          >
                          > Czerwone najmneij, dlatego z całego spektrum światła proporcjonalnie dochodzi
                          d
                          > o
                          > nas wprost najwięcej czerwonego, bo niebieskiego rozproszy się więcej niż
                          > czerwonego :-)
                          >
                          Oczekiwałem dokładniejszej wypowiedzi ?
                          Coś w rodzaju :

                          Co widzimy ?
                          Światło.

                          Czym jest światło ?
                          Falą .

                          Wiemy również iż każdy kolor my inną długość fali.

                          Dlaczego widzimy przede wszystkim odcień czerwieni przy zachodzie słonka?
                          Ponieważ promyk światła na granicy dwóch środowisk ( kosmos , atmosfera
                          ziemska ) załamuje się.
                          Im dłużej przebiega w atmosferze ziemskiej tym bardziej zostanie on
                          rozszczepiony na wiele barw.
                          Przy zachodzie słońca promyk światła ma optymalnie długą drogę do przebycia , a
                          więc jest również
                          dobrze rozczepiony. I tak długość fali o kolorze niebieskim załamuje się
                          najwięcej a czerwonym mniej.
                          Dlatego też fala światła o kolorze czerwonym jest przy zachodzie lepiej
                          widziana , natomiast fala światła o kolorze
                          niebieskim jest widziana nie bezpośrednio, ale w formie rozproszonej w naszej
                          atmosferze.
                          Gdyby nie było tego rozproszenia niebo było by fioletowe a nie niebieskie .
                          Czasami nożna obserwować na niebie różne odcienie fioletu , ale raczej nie o
                          zachodzie . Ponieważ 2/3 powierzchni naszej ziemi to dobre lustro rozpraszające
                          (woda), fala niebieska może się doskonale rozproszyć. Efektem tego jest
                          niebieskie niebo które w rzeczywistości nie jest niebieskie , o czym możemy się
                          przekonać opuszczając naszą planetę.

                          Pozdr.

                          • tomek854 Re: Ciekawe czy wiecie? 16.01.05, 16:53
                            A gdzie jest ta granica kosmos/atmosfera ziemska?

                            IDziemy do góry i mamy cały czas atmosferę a potem nagle ciach i próżnia? :D
                            • Gość: XXX Re: Ciekawe czy wiecie? IP: 84.112.42.* 16.01.05, 17:57
                              No tak to na pewno nie jest , to nie jest ściśle zdefiniowany odstęp od ziemi.
                              Im wyżej od ziemi , tym gęstsza atmosfera mniejsza temperatura i mniej tlenu.
                              Na pewno wiem iż orbita stacjonarna ziemi znajduje się na 36tys. km. A to już
                              jest daleko poza naszą atmosferą w „próżni” kosmicznej.

                              Pozdr.
                              • tomek854 Re: Ciekawe czy wiecie? 16.01.05, 18:31
                                Oj Oj. Znowu niby dobrze kombinujesz, ale:

                                Skoro im wyżej, tym gęstsza, to po co alpinistom maski tlenowe?
                        • tomek845 How stuff works... 16.01.05, 13:14
                          ale już mi się nie chce: science.howstuffworks.com/question39.htm
                          oraz
                          science.howstuffworks.com/framed.htm?parent=question39.htm&url=http://www.glenbrook.k12.il.us/gbssci/phys/Class/light/u12l2f.html
                          • Gość: XXX Re: How stuff works... IP: 84.112.42.* 16.01.05, 13:24
                            To jest przecież ten sam materiał co na dole .

                            Pozdr.
    • Gość: Knysza Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.05, 17:45
      A później debilu takie pytania zadawaj żłobie.
      • tomek845 Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ 15.01.05, 17:53
        Z Archimedesa?
        • Gość: pipol Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: *.ek.zgora.pl 15.01.05, 20:33
          Czy już mam podać prawidłową odpowiedż?
          Czy jeszcze troche pozgadujecie?
          • Gość: dft Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 21:35
            a moze inny zestaw pytan? cos z elektrotechniki?:)) pzdr.
            • Gość: XXX Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: 84.112.42.* 15.01.05, 22:03
              OK , jesteś taki mądry z elektrotechniki to powiedz mi co to jest prąd
              elektryczny.

              Pozdr.
              • Gość: XXX Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: 84.112.42.* 15.01.05, 22:49
                Czyżby nikt nie wiedział co to jest takiego prąd elektryczny ?

                Pozdr.
                • tomek854 Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ 16.01.05, 07:05
                  Google wiedzą albo wikipedia, jak jesteś taki żądny wiedzy :-)
                  • Gość: XXX Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: 84.112.42.* 16.01.05, 08:21
                    tomek854 napisał:

                    > Google wiedzą albo wikipedia, jak jesteś taki żądny wiedzy :-)
                    >
                    Rządny wiedzy to ja zawsze byłem , jednak obawiam się iż w przypadku prądu
                    elektrycznego wiem tak wiele, iż mogę się tą wiedzą tylko podzielić .
                    Cóż , muszę się przyznać iż Gogogle nie jest dla mnie w tej dziedzinie
                    autorytetem .
                    Znajdują się tam zbyt ogólne informacje.

                    Pozdr.
                    • Gość: dft Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 11:02
                      prąd elektryczny - dokladnie napisalbym to co w wikipedii, ale skoro to zbyt
                      ogolne, to w takim razie...prosze o wiecej szczegolow:)
                      • Gość: XXX Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: 84.112.42.* 16.01.05, 11:19
                        Bądź tak miły i napisz co przeczytałeś .

                        Pozdr.
                        • Gość: XXX Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: 84.112.42.* 16.01.05, 11:49
                          Przeczytałem tą definicję która jest poziomu szkoły podstawowej.
                          Tak właśnie twierdzi większość ludzi , a nawet mądrych ludzi .
                          Kiedyś profesor na elektrotechnice powiedział iż wielu studentów studiujących
                          elektrotechnikę , a nawet jej absolwentów, nie jest świadoma tego co to jest
                          prąd elektryczny.
                          Właśnie miał na myśli taką regułkę o przemieszczani się elektronów. Owszem
                          elektrony się przemieszczają , zresztą przemieszczają się również gdzie
                          indziej , i nie płynie prąd elektryczny .
                          Ruch elektronów jest pośrednią przyczyną prądu elektrycznego , co jest
                          bezpośrednią ??
                          Co przyczynia się do tego ruchu ?
                          Nią będę psuł zabawy , wszyscy nie powiem .

                          Pozdr.

                          • Gość: dft Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:05
                            przyczyniaja sie pewnie pola elektryczne i/lub magnetyczne dzialajace na
                            ladunki.
                            • Gość: XXX Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: 84.112.42.* 16.01.05, 12:21
                              Gość portalu: dft napisał(a):

                              > przyczyniaja sie pewnie pola elektryczne i/lub magnetyczne dzialajace na
                              > ladunki.
                              >
                              Już bliżej jesteś , to jest przyczyną poruszania się nośników prądu .
                              W tym przypadku mówimy o indukowaniu prądu .
                              Ale mamy również prądy nie indukcyjne , prawda .
                              Ale jaka jest , powiedzmy , akademicka definicja prądu elektrycznego.
                              Definicja ta w jednym zdaniu obejmuje wszystkie rodzaje prądów elektrycznych.


                              Pozdr.
                              • Gość: dft Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:53
                                no sa jeszcze np. prady przesuniecia w dielektrykach... ale definicji
                                akademickeij to chyba nie wymysle;). a moze by zalozyc jakies (pod)forum -
                                nauka, edukcja, czy cos podobnego? pzdr.
                                • Gość: XXX Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: 84.112.42.* 16.01.05, 13:18
                                  W dielektrykach raczej możemy mówić o polaryzacji , chyba iż masz na myśli
                                  zjawisko z teorię magnetyzmu bazującą na prądach elementarnych.

                                  Pozdr.

                        • Gość: dft Re: Najpierw głupku odpowiedz dlaczego łódka pływ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:00
                          Prąd elektryczny – uporządkowany (skierowany) ruch ładunków elektrycznych.

                          jest tam jeszcze napisane, co moze byc nosnikami energii itd., ale to juz
                          raczej rozszerzenie tej definicji.
    • hen Re: Ciekawe czy wiecie? 15.01.05, 21:56
      Odpowiedź w "Płonący Dom" Jay'a Ingrama - seria Prószyński i ska - "na
      ścieżkach nauki" - polecam tą pozycję!!!
      • Gość: erni Re: Ciekawe czy wiecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 22:09
        Chodzi o temperaturę powietrza?
        • Gość: ziutek Pipol dlaczego nas oszukujesz?! IP: *.kom / *.kom-net.pl 15.01.05, 22:48
          Piopl przyznaj sie, że nie oglądasz wschodów słońca! Wielkość słońca, którą
          widzisz zależy od kąta elewacji a nie od położenia na horyzoncie, zatem o
          wschodzie i o zachodzie słońce wygląda podobnie.
          • Gość: pipol Re: Pipol dlaczego nas oszukujesz?! IP: *.ztpnet.pl 15.01.05, 23:15
            On tak jak ty ziutek zastanawia się
            jak to jest z tym słońcem
            www.per.ry.pl/fotki/krzys/ZLYPIES.JPG
            • Gość: erni Temperatura powietrza o tym decyduje-chyba :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 09:41
              Z rana z regóły powietrze jest zimniejsze i obraz słońca jest mniejszy niz
              wieczorem gdy temperatura powietrza jest wieksza po całym dniu.
              • Gość: XXX Re: Temperatura powietrza o tym decyduje-chyba :) IP: 84.112.42.* 16.01.05, 10:24
                Nie bardzo przekonuje mnie ten argument z temperaturą.
                Jedno jest pewne ,słonko jest w ciągu tego samego dnia jednakowo oddalone od
                ziemi.
                Skoro tak jest to powinniśmy widzieć słonko tej samej wielkości. A jeśli nie
                widzimy słonka tej samej wielkości oznacza to iż obraz słonka został
                zdeformowany.
                Co przyczyniło się do tej deformacji ?
                Zapewne musimy się tu oprzeć o optyczne zjawiska .
                Może spróbujemy tak.
                Wyobraźmy sobie iż atmosfera ziemi jest na granicy styczności z kosmosem
                okrągła.
                Dalej wyobraźmy sobie iż my znajdujemy się zamknięci w tej atmosferze jak w
                soczewce.
                Siedząc sobie w taj soczewce obserwujemy słonko w różnych jego fazach dnia .
                Musimy sobie zdać świadomość iż w tych fazach obserwacji słonka , my jesteśmy
                oddaleni nie jednakowo od krągłości sklepienia atmosfery i kosmosu .
                I tu być może mamy do czynienia z prostym zjawiskiem optycznym które to możemy
                zaobserwować gdy weźmiemy prostą soczewkę skupiającą i obserwujemy np. naszego
                palca.
                W zależności od odległości naszego oka i soczewki jak również obserwowanego
                obiektu , obraz jest różnej wielkości .
                Oczywiście jest to tylko moje przypuszczenie nie pozbawione pewnej logiki.
                Być może błędnej.

                Pozdr.
                • Gość: erni Re: Temperatura powietrza o tym decyduje-chyba :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 10:57
                  >Co przyczyniło się do tej deformacji ?

                  Gęstośc atmosfery. Swiatło przebywa krutsza droge gdy slonce jest nad
                  horyzontem. Obraz slonca czyli swiatlo przebywa dluzsza droge przez atmosfere
                  gdy znajduje sie juz na lini horyzontu. Do tego dochodzi jeszcze temperatura
                  zmienijaca rozproszenie(kolor) swiatla-obrazu. Tak to widze.
                  Moze wypie sie ktos kto to moze potwierdzic albo zaprzeczyc tej teori :).
                  • Gość: erni Re: Temperatura powietrza o tym decyduje-chyba :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 11:04
                    sorry mialo byc nie nad horyzontem tylko centralnie nad glową, czyli wszystko
                    sie poplatalo :)))) Generalnie chodzilo mi o kąty padania swiatła :)))
                  • Gość: XXX Re: Temperatura powietrza o tym decyduje-chyba :) IP: 84.112.42.* 16.01.05, 11:25
                    Gość portalu: erni napisał(a):

                    > >Co przyczyniło się do tej deformacji ?
                    >
                    > Gęstośc atmosfery. Swiatło przebywa krutsza droge gdy slonce jest nad
                    > horyzontem.
                    >
                    Chyba dłuższą , a nie krótszą.
                    >
                    >Obraz slonca czyli swiatlo przebywa dluzsza droge przez atmosfere
                    > gdy znajduje sie juz na lini horyzontu.
                    >
                    W gruncie rzeczy powiedziałeś to samo co ja powiedziałem , ale innymi słowami .
                    >
                    > Do tego dochodzi jeszcze temperatura
                    > zmienijaca rozproszenie(kolor) swiatla-obrazu. Tak to widze.
                    >
                    Z tym mam mały problem .
                    Temperatura nie ma dużego wpływu na gęstość atmosfery , poza tym gdy siedzimy w
                    tej soczewce ziemskiej i mamy zenit słońca, to na brzegu soczewki słonko idzie
                    np. na zachód .
                    A gdy my mamy zachód to na brzegu soczewki idzie na zenit słonka.
                    Poza tym nie możemy zapomnieć iż temperatura jest odczuwalna tylko na
                    powierzchni ziemi ,ewentualnie przy jej niedalekiej powierzchni . Na
                    przestrzeni naszej soczewki atmosferycznej ta temperatura jest bardzo mała ,
                    nawet gdy słonko świeci .
                    >
                    > Moze wypie sie ktos kto to moze potwierdzic albo zaprzeczyc tej teori :).
                    >
                    Miejmy nadzieje iż znajdzie się taka osoba.

                    Pozdr.
                    • Gość: jekdok Troszkę grochu z kapustą tu sie nawarzyło ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:21
                      Odpowiedzi znajdziecie tu:
                      www.physicsclassroom.com/Class/light/U12L2f.html
                      i tu:
                      www.fi.uib.no/~neda/sunset/index.html
                      a bardzo eleganckie i przejrzyste wyjaśnienie natury Wszechświata
                      (fantastycznie zilustrowane) tu:
                      www.physics.hku.hk/~nature/CD/regular_e/lectures/chap01.html
                      • Gość: XXX Re: Troszkę grochu z kapustą tu sie nawarzyło ;-) IP: 84.112.42.* 16.01.05, 12:30
                        Było by zgrabniej gdybyś w kilku zdaniach opisał tu omawiany problem.
                        Oczywiście w języku który jest tu ogólnie dostępny dla wszystkich uczestników,
                        polskim.
                        Cieszył bym się również gdybyś pokazał nam błędy które popełniliśmy .

                        Pozdr.
                      • Gość: XXX Re: Troszkę grochu z kapustą tu sie nawarzyło ;-) IP: 84.112.42.* 16.01.05, 13:14
                        Po zapoznaniu się z tym materiałem mogę powiedzieć iż przesadziłeś mówiąc o
                        grochu z kapustą.
                        W gruncie rzeczy nasz model myślenia jest analogiczny .
                        Światło gdy dostaje się do atmosfery jest rozczepione , prosta zasada optyki
                        przejścia fali z jednego środowiska do drugiego.
                        Tam jest tylko podane szczegółowo o tym iż wodór i tlen są katalizatorami tego
                        procesu , my rozważaliśmy ogólnie.
                        Poza tym gdy spojrzysz na tą grafikę ziemi i atmosfery , to jest dokładnie to o
                        czym ja wspomniałem . Droga fali światła w atmosferze jest różna podczas zenitu
                        i zachodu.

                        Pozdr.

                        • tomek845 Re: Troszkę grochu z kapustą tu sie nawarzyło ;-) 16.01.05, 13:19
                          science.howstuffworks.com/framed.htm?parent=question39.htm&url=http://www.glenbrook.k12.il.us/gbssci/phys/Class/light/u12l2f.html
                        • Gość: jekdok Nie tak szybko moja Rybko ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 17:47
                          "Było by zgrabniej gdybyś w kilku zdaniach opisał tu omawiany problem"
                          Przepraszam, że taki ze mnie niezgrabiasz, ale stara chińska maksyma nakazuje
                          dać głodnemu wędkę z instrukcją obsługi zamiast ryby. Jeżeli jak piszesz
                          zawsze byłeś żądny wiedzy to prosta odpowiedź zepsułaby, jak sądzę, całą
                          zabawę. A materiał, który podesłałem jest tak dobrze zilustrowany, że problemy
                          językowe nie powinny przeszkodzić w jego zrozumieniu. Ponieważ mój pies
                          zarządził badanie zjawiska w plenerze, więc odpowiadam (również nie
                          dopowiadając wszystkiego) teraz dopiero.
                          Przepraszam, że będę czepiał się "szczegółów", ale taki ze mnie już czepiak
                          paskudny ;-)
                          1. Światło jest nie tylko falą (chociaż)w tym zjawisku ta strona jego natury
                          jest dominująca.
                          2. O barwie nieba i słońca decyduje nie zjawisko załamania a rozproszenia
                          Rayleigha (światła). Różnica jest zasadnicza i taka mniej więcej jak między
                          rozpuszczaniem i topnieniem, lub bardziej praktycznie jazdą i lataniem.
                          Załamanie będące skutkiem zależności prędkości światła od jego częstotliwości
                          wprawdzie też powoduje dyspersję (rozszczepienie) światła białego (złożonego),
                          ale ta zależność nie jest tak silna jak przy rozproszeniu (rozpraszanie fal
                          400nm - fiolet jest ok. dziesięciokrotnie silniejsze niż 700 nm - czerwień),
                          które jest skutkiem odziaływania światła z drobinkami materii (atomy,
                          cząsteczki) i zależy również od wielkości tych cząstek. Błękit nieba
                          zawdzięczamy więc również azotowo-tlenowemu składowi naszej atmosfery. Przy
                          innym składzie ten kolor byłby inny. Swego czasu podejrzewano mistyfikację NASA
                          bo kolor nieba (przetwarzany komputerowo) na fotografiach z Marsa był nie taki
                          jaki być powinien. Z powodu tej silnej zależności rozproszenia od
                          częstotliwości (barwy) taki wpływ na obserwowaną barwę słońca ma odległość
                          przebywana przez jego światło w ziemskiej atmosferze.
                          3. Pozorne zmiany wielkości słońca w zależności od położenia nad horyzontem
                          można zaliczyć do tej samej kategorii złudzeń optycznych co tak zwane miraże.
                          Tu rzeczywiście decyduje zjawisko załamania, a o jego przebiegu decydują
                          właściwości ośrodków, w których przebiega w tym i gęstość np. powietrza silnie
                          zależna od temperatury (każdy z nas widział chyba w oddali "kałuże" na szosie
                          w upalny dzień). Ktoś już tutaj zauważył, że te różnice są szczególnie widoczne
                          w lecie, a ja dopowiem, że zależy to również od miejsca obserwacji (np. morze-
                          ląd), zachodzące słońce jest największe w okolicach równikowych (Afryka i te
                          rzeczy...:-). I tutaj w miejscu na wnioski "zostawimy takie małe
                          niedopowiedzenie" (jak w skeczu Kobuszewskiego, Gołasa i Michnikowskiego z
                          kabaretu "Dudek" ;-))). Pozdrawiam.
                          • Gość: XXX Re: Nie tak szybko moja Rybko ;-) IP: 84.112.42.* 16.01.05, 21:21
                            No , w końcu nas ktoś uświadomił , dziękuję.
                            Wprawdzie forma tego uświadomienia pozostawia wiele do życzenia , ale
                            widocznie autor tego postu ma taki styl i potrzeby psychiczne.
                            Pozwolisz więc „ jekdok” iż przetłumaczę Twoje niedomówienia .

                            Pisząc: cytat „jodek”
                            ____________________

                            Różnica jest zasadnicza i taka mniej więcej jak między
                            rozpuszczaniem i topnieniem, lub bardziej praktycznie jazdą i lataniem.
                            ____________________

                            miałeś chyba na myśli iż różnica jest taka że rozproszenie jest to wchłonięcie
                            części fali przez atomy znajdujące się w atmosferze, atmosferze zmiany jej
                            dalszego kierunku w różne strony.

                            “This scattering process involves the absorption of a light wave by an atom
                            followed by reemission of a light wave in a variety of directions.”

                            Co do definicji rozczepienia światła nie mam większych zastrzeżeń.

                            Co do tych materiałów źródłowych mam pewne zastrzeżenia . Przeczytałem je
                            dokładnie
                            , dodał bym tylko iż zawierają one wiele niepewności które rozwiał bym jednym
                            zdaniem.
                            Według dzisiejszego stanu naszej wiedzy mogę się z tym materiałem w 90 %
                            zgodzić.

                            Pozdr.
                            • Gość: jekdok Mam nadzieję że nie uraziłem :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:52
                              Nie to było moim celem i byłbym niepocieszony gdyby tak było. Ale nie było
                              równiez moim celem udzielanie odpowiedzi bo po pierwsze nie chciałem psuć
                              zabawy, a po drugie podobał mi sie Twój sposób referowania toku rozumowania.
                              Chciałem jedynie zachęcić do poszukiwania rozwiązań lub ich weryfikacji w
                              dostępnych materiałach (co pozwala uniknąć wyważania otwartych drzwi) i przy
                              okazji zainteresować ciekawymi stronami (np rewelacyjnie poglądową wg mnie
                              stroną The University of Hong Kong), których jest mnóstwo w necie. Chciałem
                              również trochę uporządkować tzw. bazę pojęciową bo nie można m.in. zgodzić się
                              na utożsamianie tak różnych zjawisk jak załamanie i rozproszenie, bo inny jest
                              ich mechanizm i natura. A te materiały wydały mi się ze względu na swój
                              popularny charakter i poglądową formę odpowiednie do tej klasy problemu.
                              Zaintrygowały mnie swoją drogą te niepewności i te nieszczęsne 10 %. Pozdrawiam
                          • tomek845 Re: Nie tak szybko moja Rybko ;-) 16.01.05, 21:48
                            > Przepraszam, że będę czepiał się "szczegółów", ale taki ze mnie już czepiak
                            > paskudny ;-)
                            > 1. Światło jest nie tylko falą (chociaż)w tym zjawisku ta strona jego natury
                            > jest dominująca.

                            "Czym naprawdę" jest światło nikt nie wie. Potrafimy "tylko" opisać (dość
                            ściśle) jego zachowanie. W niektórych sytuacjach światło przejawia zachowanie
                            falowe, w innych korpuskularne. Dlaczego niby natura falowa światła jest
                            "dominująca"? To dopiero zagadka.
                            • Gość: jekdok Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:57
                              Sądzę, że obecnie dość dobrze wiadomo czym jest światło. Pisząc "w tym zjawisku
                              ta strona jego natury jest dominująca" mialem na myśli dokładnie to co
                              napisałeś - to zjawisko (złudzen optycznych i zmian barwy) tłumaczy się
                              wystarczająco dobrze w oparciu o teorie falową, być może nieporadnie to
                              wyraziłem, ale taka już ze mnie niezdara :-). Przepraszając za niezręczność
                              pozdrawiam.
                              • Gość: niedowiarek Re: Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 02:13
                                > Sądzę, że obecnie dość dobrze wiadomo czym jest światło.

                                No więc czym jest?
                                • Gość: nw Re: Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 08:55
                                  hę?
                • Gość: ziutek XXX IP: *.kom / *.kom-net.pl 16.01.05, 12:35
                  Słonko nie jest jednakowo oddalone w ciągu dnia. Ono jest jednakowo oddalone od
                  ziemi ale w punkcie obserwacji odleglosc zmienia się o około 1000km.
                  dzis 16 stycznia 2005 roku
                  czas [UT] (dawniej GMT) odleglosc
                  -----------------------------
                  • Gość: XXX Re: XXX IP: 84.112.42.* 16.01.05, 13:04
                    Tak , masz rację . To jest jasne .
                    Jednak ta różnica odległości w porównani do odległości ziemi od słonka jest do
                    zaniedbania.
                    Nie wpłynęło by to bowiem namacalnie na wielkość widzianego obrazu.

                    Pozdr.
              • Gość: ziutek Oj emi emi śpiochu IP: *.kom / *.kom-net.pl 16.01.05, 11:45
                Dzis rano wkurzyłem się wziałem suw-miarkę i zmierzyłem. O wschodzie i o
                zachodzie jest prawie taka sama średnica.
                • avventura ziutek jestem Twoja fanka!!!!!! 24.01.05, 19:00
    • Gość: erni Re: Ciekawe czy wiecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:44
      A co z kolorem??? Nadal przystaje przy tym z ez rana temp. jest nizsza niz
      wieczorem co powoduje roznice w kolorze odbiranego obrazu slonca przy wschodzie
      i zachodzie. Czy tak jest czy nie?
      • Gość: XXX Re: Ciekawe czy wiecie? IP: 84.112.42.* 16.01.05, 14:15
        Też nie wiem .
        Ale spróbuję podrapać się po głowie .

        A może tak.
        Wiemy iż widzialne spektrum wygląda następująco , od długiej fali która to nie
        załamuje (rozprasza) tak łatwo , np. czerwień . Do krótkiej fali która się
        łatwo załamuje (rozprasza) , np. fiolet.
        Z rana podczas świtania , co oznacza przejścia spektralnego z ciemności do
        fioletu mamy inny stosunek naświetlenia otoczenia jak wieczorem przy zachodzie.
        Wieczorem jest przejście spektralne z żółtego na czerwień , ta gama oświetlenia
        jest krańcowo inna jak przy świcie.
        Logiczne jest iż w takim stosunku naświetlenia będziemy mieć inny obraz słonka.
        Nie zapomnij jednego , w rzeczywistości my nie widzimy przedmioty obserwowane ,
        my widzimy tylko światło które zostało odbite przez te przedmioty . Co to
        oznacza nie trzeba chyba wyjaśniać.

        Poza tym można by się spierać czy świat nas otaczający jest rzeczywiście taki
        jak my go widzimy. Bez wątpienia można tylko powiedzieć iż widzimy ten świat
        tak jak nasz system nerwowy go odbiera . No, a czy czerwień jest rzeczywiście
        czerwienią ? Skoro np. dla kota kolor zielony jest czerwienią . A i między
        ludźmi kolory są różnie zauważalne(daltonizm).

        Pozdr.
    • avventura a co z Ksiezycem??? 16.01.05, 15:03
      bywa, ze i tarcza Ksiezyca ma rozne rozmiary
      i bynajmniej nie chodzi mi tu o fazy Ksiezyca...
      mysle, ze to moze miec jakis zwizek z temperatura oraz ze zludzeniem optycznym,
      piekny widok, kiedy Ksiezyc jest wieeelki zdarza sie chyba tylko w lecie,
      w zimie nigdy nie widzialam!
      na fizyce sie zupelnie nie znam...
      wiec moze macie jakis pomysly?
      pozdrawiam:)
      Magda
      • Gość: XXX Re: a co z Ksiezycem??? IP: 84.112.42.* 16.01.05, 15:34
        To co zapamiętałem ze szkoły to księżyc chyba do okrążenia ziemi potrzebuje
        27.1/2 godziny.
        Jego odległość od ziemi w tym czasie nie jest ta sama , zmienia się . Co
        powoduje przyciąganie wód oceanów , dlatego mamy odpływy i przypływy morskie.
        Skoro jakiś przedmiot znajduje się w różnych odległościach od obserwatora to
        też jest zauważalny w różnych wielkościach.

        Pozdr.
        • avventura Re: a co z Ksiezycem??? 16.01.05, 16:02
          ale gdyby tak bylo....
          to widoczna by byla jakas regularnosc w tych roznych wielkosciach ksiezyca.....
          a nie ma zadnej,
          ???
          :)
          • Gość: XXX Re: a co z Ksiezycem??? IP: 84.112.42.* 16.01.05, 16:20
            Chyba są jakieś regularności .
            Jedna z nich to iż księżyc widzimy zawsze z jednej strony , poza tym odpływy i
            przypływy wód morskich są również regularnie . Zbieracze krabów i innych owoców
            morskich wiedzą dokładnie kiedy to nastąpi . Gdy wody ustąpią , idą po dnie i
            zbierają kraby .
            Z tego co mi wiadomo to tak samo są regiony mórz gdzie żeglarze nie powinni o
            ściśle określonej porze się znajdować . Powód prosty , osiądą nie oczekiwanie
            na mieliźnie a nawet całkowicie na dnie . Przynajmniej na kilka godzin.

            Pozdr.
            • Gość: dociekliwy Re: a co z Ksiezycem??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 16:27
              A co z wpływem Księżyca na cykle miesięczne samic ssaków?
            • avventura Re: a co z Ksiezycem??? 16.01.05, 16:32
              ale widzisz...
              mi chodzi o takie zjawisko
              jak Ksiezyc jest na pol nieba (prawie:)...
              rzadko sie to zdarza w Polsce,
              ale bywa i tu,
              nie mowie o fazach Ksiezyca:)
              pozdrawiam:)
              • Gość: XXX Re: a co z Ksiezycem??? IP: 84.112.42.* 16.01.05, 16:53
                Nie wiem , ale ja nie widziałem jeszcze takiego zjawiska .
                Może ktoś z Was może się na ten temat wypowiedzieć.

                Pozdr.
                • avventura Re: a co z Ksiezycem??? 16.01.05, 17:35
                  na pewno widziales na filmach:)
                  na przyklad dziki zachod,jeszcze nie ciemno..., ale juz nie jasno:)
                  gigantyczny Ksiezyc i samotny jezdziec:)
                  albo romantyczna scena a w tle wielki Ksiezyc:)
                  ale tak na powaznie to ja widzialam takie zajwisko i tutaj u nas we Wroclawiu:)
                  pozdrawiam:)
                  Magda
                  • Gość: XXX Re: a co z Ksiezycem??? IP: 84.112.42.* 16.01.05, 17:46
                    Na filmach widziałem , ale we Wrocławiu nie widziałem .
                    Nie twierdzę iż z faktu że ja nie widziałem to takiego zjawiska nie ma.
                    Niestety zbyt małą mam wiedzę w tej dziedzinie .

                    Pozdr.
    • Gość: erni Re: Ciekawe czy wiecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 17:39
      Efekt optyczny powiekszania powietrze uzyskuje na wskutek wyzszej temperatury.
      Znane jest przeciez zjawisko "fata morgana" ktore przybliza obrazy obiektów
      polozonych w duzycgh odleglosciach. Wlasnie na wskutek rozszerzalnosci cieplnej
      powietrza i wytwarzajacego sie zjawiska soczewki.
      • Gość: ziutek emi IP: *.kom / *.kom-net.pl 17.01.05, 07:08
        Masz rację co do zjawiska "fata morgana", dodam, że to inwersja temperatury
        powoduje powstawanie kilkusetkilometrowych duktów nad powierzchnią ziemi.
        Miałem okazję widzieć takie zjawisko na Saharze i nawet je sfotografowałem.
        Zjawisko to w literaturze jest wyidealizowane i w rzeczywistości obazy nie sa
        tak wyraźne. Jadąc, widać w oddali na horyzoncie, jak droga się "urywa" i
        pojawiają się niewyraźne "klocki" (plamy) pojazdów jadących kilkanaście
        (klikadziesiąt) kilometrów przed nami. O dziwo poruszają się one w kierunku
        przeciwnym tzn. w naszym kierunku. Sprawia to wrażenie jakbyśmy się mieli z
        nimi zderzyć. Rozpływają się w powietrzu kilkadziesiąt metrów przed nami.
        Fascynujące zjawisko i duże przeżycie.
        • avventura Ksiezyc 17.01.05, 20:26
          to ten przepiekny wielkie Ksiezyc to tez "fata morgana"?
          pozdrawiam:)
          Magda
          • Gość: ziutek Nie Madziu IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.01.05, 06:18
            To jest księżyc :)
            • avventura Re: Nie Madziu 19.01.05, 20:04
              dzieki ziutek:))))))
          • tomek854 A może po prostu... 18.01.05, 16:44
            Kiedy księżyc jest nisko nad horyzontem mamy budynki, drzewa i obiekty
            porównawcze. Dlatego wydaje sie duży

            Kiedy jest wysoko jest sam jeden an wielkim niebie - i dlatego wydaje się malutki

            To jest może po prostu złudzenie optyczne zwykłe?

            Co wy na to?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka