Dodaj do ulubionych

Leczenie się zawaliło

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.05, 23:40
Takie czasy, taki system. Jeszcze nigdy tak źle nie było. Syf zaczął się
kiedy zaczęto robić reformy słuzby zdrowia w latach 90-tych. Do dziś nie wiem
po co było NFZ, czy Kasa Chorych. Osoba, która wymyśliła tę reformę musiała
się nieźle obłowić.
Obserwuj wątek
    • Gość: xyz Re: Leczenie się zawaliło-ANDRZEJAK TRAGEDIA AM IP: 5.6.1D* / *.cg.shawcable.net 10.03.05, 05:42
      Rektor elekt jest niekompetentny.
      • Gość: jurek lekarz Re: Leczenie się zawaliło-ANDRZEJAK TRAGEDIA AM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 13:16
        Pieniędzy jest mało ale są ,wydawane lekką reka,kwalifikacja co do sposobu
        postępowania jak i wykonanie badania lub angioplastyki jest podejmowana przez
        ten sam zesół,który jest płacony od sztuki/lekarz kard.inw.ok 300 zł od
        badania/zespół pomocniczy również.W swietle tego widać,że mozna w n
        ieskonczonośc rozszerzać wskazania i zawsze będzie mało środków.
      • Gość: mekese jesteś chory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:06
        Rektor Elekt to Wielka Szansa tej Akademii
    • Gość: gosc Re: Leczenie się zawaliło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 09:42
      tak zgadzam sie ze burdel zaczał sie wraz z reforma słuzby zdrowia.wczesniej
      kazdy pacjent miał pewnosc ze obsłuzony zostanie własciwie .teraz nie !
      • Gość: Cichy Re: Leczenie się zawaliło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.05, 10:16
        A ja uwazam ze wina lezy po obu stronach (tj. po stronie kliniki (szpitali) jak
        i NFZ-tu). Szpitale wolaja ze maja za malo pieniedzy a NFZ ze nie da wiecej bo
        nie ma. NIK wykazal ze szpitale nie potrafia gospodarowac swoimi funduszami. Ja
        tylko dodam ze zgadzam sie z ta opinia. Sam widzialem jak AM we Wroclawiu
        zamawia specjalne przewozy miedzy oddzialowe w Pogotowiu Ratunkowym. Z regoly sa
        to przewozy pomiedzy dwoma oddzialami mieszczacymi sie w dwoch roznych
        budynkach. Nie dosc ze blokuja wtedy karetki to jeszcze traca kase (przynajmniej
        tak mi sie wydaje). A pozniej brakiem tejze kasy tlumacza niemoznosc przyjecia
        pacjenta badz wypisuja go przed zakonczeniem leczenia, ewentualnie na dzien
        dobry mowia (fakt autentyczny) pacjentowi ktorego przywiozlo pogotowie ze z
        braku miejsc jak chce zostac w klinice to bedzie lezal na izbie przyjec bo na
        oddzialach nie ma miejsc. A ma to na celu wymusic na pacjencie aby sie
        zdecydowal pojechac do innego szpitala.
        Uwazam ze obwinianie innych za niepowodzenia swoje nie przynasi zaszczytow Akademii.
        Na ten temat naprawde duzo moga powiedziec pracownicy pogotowia ktorzy na
        codzien borykaja sie z problemem pozostawienia pacjenta w szpitalu (nie tylko
        Akademickim).
        • Gość: AM frend Re: Leczenie się zawaliło IP: *.idea.pl 10.03.05, 18:08
          300 od badania ustalił prawdopodobnie dyrektor PSK 1 w ramach którego działa
          część AM (kardiologia inwazyjna) Każdy prowadząc własną firmę wie co to są
          koszty stałe! Płacąc 1000 zł od sztuki przy małym obrocie to droga do deficytu
          jeszcze szybsza. Powstała nowa ekonomia dalej jak w chyba nie minionym ustroju
          ekonomia polityczna. Ekonomia na zamówienie różnych grup zawodowych. to nie
          będzie działać. to już było. Ale jak fajnie no nie.
        • Gość: lekarz Re: Leczenie się zawaliło IP: *.kom / *.kom-net.pl 11.03.05, 00:46
          Syf jest olbrzymiasty, a głupota i biurokracja poreformowa potworna.
          Co do przyjęć ostrodyżurowych i kłopotów z położeniem pacjenta, to trzeba sobie
          uświadomić ,że oddziały kliniczne mają trzeci stopień referencyjności. Są do
          nich przyjmowani nie tylko pacjenci z bezpośrednim zagrożeniem życia, ale
          przede wszystkim trudni w sensie diagnozy lub leczenia, wymagający oddziałów
          specjalistycznych. Każda z klinik ma planowe przyjęcia z kolejką na 2-3 mc. W
          praktyce wyglada to tak: na dany dzień zaplanowano 5-7 chorych do przyjęcia
          (często z daleka) a wolnych łóżek brak. Wypisujemy "na siłę" pacjentów bez
          wszystkich wyników badań, jeli są w dobrym stanie i mogą dojechać z domu np. na
          rezonans czy tomografię. Na ich miejsca kładziemy nowych z kolejki i
          czekających na łożko (np. w izbie przyjęć)- przyjętych w ramach ostrego dyżuru.
          Po kilku dniach każdy lekarz ma pacjentów na oddziale i tkzw. "korytarzowych",
          którzy dochodzą na badania. Do 2 tygodni po wypisie docierają wyniki niektórych
          badań laboratoryjnych, badań cytologicznych, histopatplogicznych itp.
          Najgorzej jeśli wyniki tych badań nie wyjaśniają rozpoznania, tylko zmuszają
          do pogłębienia diagnostyki. Wtedy zaczyna sie kombinowanie, bo pacjenta już nie
          ma na oddziale ani fizycznie ani biurokratycznie. Wg przepisów powinniśmy w
          dniu wypisu zakończyć diagnozowanie i leczenie pacjenta, oddać do archiwum
          kompletną historię choroby. Już dawno mi się to nie udało. Gdybyśmy pracowali
          zgodnie z przepisami, to za miesiąc mielibyśmy kolejkę na grudzień.
          Gdyby poradnie specjalistyczne pracowały zgodnie ze zdrowym rozsądkiem a nie
          wg. NFZ, możnaby znacznie ograniczyc przyjęcia do szpitala.
          Ciągle próbuję znależć jakieś plusy tkzw. reformy ale jakoś nie widzę. Pacjenci
          są leczeni żle, personel tonie w papierach, zarabiamy coraz mniej , pracuję
          coraz więcej, długi szpitala rosną. O takich dobrodziejstwach jak fartuch,
          aparat do mierzenia ciśnienia czy klapki szpitalne już nawet nikt nie mówi.
          Pacjenci mają podartą pościel. Nie ma pidżam i ręczników dla przyjętch nagle
          itp.. itd ... A to wszystko w specjalistycznych klinikach Akademii Medycznej.
          • Gość: Bernard Re: Leczenie się zawaliło IP: *.uni.wroc.pl 11.03.05, 10:47
            Pocieszające jest to, że jak już wyjdziemy z kryzysu to będzie znacznie lepiej.
    • markona Re: Leczenie się zawaliło 10.03.05, 23:40
      leczenie się zawaliło???!!! Już jest zawalone od kilku lat. Teraz tylko co rusz
      zaskakuje nas możliwościami w osiąganiu dna - same rekordy. Na każdym kroku
      limity i ograniczenia. Jakby trafiło się poważne schorzenie, pozostaje tylko
      siąść (najlepiej na progu szpitala albo kostnicy) i czekać na rychłą, daj Panie
      Boże możliwie lekką śmierć. Ale miesiąc w miesiąc po kilka stów na "ochronę
      zdrowia" biorą. Miesiąc w miesiąc !!!... Vipy też mają limity???
      • Gość: rejonowy Re: Leczenie się zawaliło IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.03.05, 11:46
        Umieszczenie pacjenta w szpitalu / zwłaszcza chorego, starego/ coraz częściej
        graniczy z cudem. Leczenie w domu takich ludzi sprowadza sie do czekania na
        śmierć , bo "medycyna rodzinna" nie połata dziur systemowych i niedoboru
        finansowego. Społeczeństwo nie chce tego widzieć - woli sycić się newsami o
        błędach w sztuce.Dobrze , że piszecie wprost o problemach oddziału - w rejonie
        wcale nie jest mniej dramatycznie.
    • Gość: lekarz R.Marciniak lapowkarz IP: *.sll.se 12.03.05, 20:42
      pieniedzy nie ma bo Roman Marciniak z kliniki radiolologii to zyd i lapowkarz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka