07.05.05, 16:12
Wroclaw zobaczylem pierwszy raz w 1948 roku.
Na stale zamieszkalem na Grabiszynku w 1960 r.
W tym czasie przy ul. Grabiszynskiej istniala niemiecka, pieknie
zaprojektowana nekropolia z centralnie umiejscowionym
krematorium. Bylo tam wiele unikalnych okazow
flory i fauny. Bardzo lubilem tam chodzic na spacer
z coreczka. Jako poczatkujacy fotoamator robilem wiele zdjec.
W pol. wsch. wolnej czesci cmentarza byla skromna
kwatera, z obeliskiem, na grobie bojownikow
"O wolnosc i demokracje", (czytaj, milicjantow i ubekow),
walczacych z Volksturmem o Polski Wroclaw.
Z poczatkiem lat 60- tych , z zaskoczenia, zaczela sie dewastacja
niemieckiego
cmentarza. Nagrobki wyrywano i gromadzono w jednym miejscu.
Przypadkowo przeczytalem. ze ich nie rozkradzione resztki,
znlazly sie w okolicach Mirkowa. Krzewy w wiekszosci zniszczono.
Po ukonczeni dewastacji cmentarza i rozbiorki krematorium, rozpoczeto
w pol. czesci, nad Sleza budowe wzgorza im. Cm. Zolnierzy Polskich
1939-45. (?). Przeniesiono tam szczatki (sic!), z pod dawnego,
skromnego obelisku . Sam obelisk padl ofiara solidarnych
wandalow. Z mieszanymi uczuciami odnotowuje swoj udzial
we wznoszeniu nowego pomnika na wzgorzu, ( w ramach mojego zakladu,
wykonywalem szlunki do betonowych "skrzydel").
Chichot historii slysze podczas kazdej akademi "ku czci".
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka