zakupy

04.08.02, 20:42
Co sądzicie o robieniu sprawunków w niedzielne popołudnie, bo ja uwielbiam...
oczywiście nie tylko w niedziele ale miło jest wejśc do sklepu uapatrzec
sobie coś i zaspokoić swoja zachciankę...
W ogóle co piękne Panie i piękni Panowie powiedzą na temat zakupów, czy
wszyscy je lubia robić??? [w tym wątku pomińmy kwestię braku pieniędzy!!! bo
to mi sie jednak częsciej zdarza ;/]
    • mastat Re: zakupy 04.08.02, 20:46
      Pomijając kwestię braku piędzędzy oczywiste chyba jest to, że miło zaspokoić
      swoją zachciankę. Ale w niedzielę to ja wolę się obijać a nie po sklepach
      włóczyć - pozdro Kinia:)
    • Gość: magician Re: zakupy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.02, 21:05
      kinga!!! napisała:

      > Co sądzicie o robieniu sprawunków w niedzielne popołudnie


      nienawidzę........... oj nienawidzę............

      m.
      • wrocadi Re: zakupy 04.08.02, 21:13
        tez mnie nie kreca...a co do neidzieli...hmmm...powinien byc zakaz sprzedazy w
        niedziele. Nie wiem czy cieszylabys sie tak z zakupow w niedziele gdy to tobie
        kazali stac za lada w niedziele... Gdzie odpoczynek????
        • Gość: alissa19 Re: zakupy IP: 156.17.87.* 05.08.02, 14:09
          a ja czasami lubie pojechac sobie do marketu on sunday-leniwie sobie chodze z
          tatuskiem np.,jemy lody albo shaki,idziemy do multipleksu,lazimy sobie -jakis
          drobiazg zawsze przechwyce-najbardziej mnie ciesza blyskotki albo nieplanowany
          ciuszek.mamuska raczej nie podziela tej pasji.
          lubie nawet bielany ,mniej korone.
          na codzien jezdzimy raczej do carrefoura-ale na dluzsza mete to meczace.
          nie ma to jak plac z kupczykami!
        • Gość: alissa19 Re: zakupy IP: 156.17.87.* 05.08.02, 14:11
          a ja czasami lubie pojechac sobie do marketu on sunday-leniwie sobie chodze z
          tatuskiem np.,jemy lody albo shaki,idziemy do multipleksu,lazimy sobie -jakis
          drobiazg zawsze przechwyce-najbardziej mnie ciesza blyskotki albo nieplanowany
          ciuszek.mamuska raczej nie podziela tej pasji.
          lubie nawet bielany ,mniej korone.
          na codzien jezdzimy raczej do carrefoura-ale na dluzsza mete to meczace.
          nie ma to jak plac z kupczykami!
    • Gość: duzY Nienawidzę zakupów. IP: *.dtvk.tpnet.pl 05.08.02, 15:31
      Od poniedziałku do niedzieli.
      • Gość: magician Re: Nienawidzę zakupów. - wrocadi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.08.02, 16:56
        Gość portalu: duzY napisał(a):

        > Od poniedziałku do niedzieli.

        :-)))))))

        wrocadi - a czy ktoś ich tam trzyma siłą??? Wiesz ile jest osób które dadzą się
        pokroić żeby mieć taką pracą nawet w niedziele!?
        W dobie wyścigu szczurów i gonitwie XXI wieku na "pamiętaj abyś dzień święty
        święcił" nie ma miejsca.

        pozdro!
        • Gość: Jureek Re: Nienawidzę zakupów. - wrocadi IP: 62.8.156.* 05.08.02, 17:07
          Gość portalu: magician napisał(a):

          > wrocadi - a czy ktoś ich tam trzyma siłą??? Wiesz ile jest osób które dadzą
          się
          >
          > pokroić żeby mieć taką pracą nawet w niedziele!?

          Przeważnie są to kobiety i matki. I masz rację, nikt ich tam siłą nie trzyma.
          Ale gdy pomyślę, że w setkach tysięcy rodzin, nie znajdzie się ani jeden dzień
          w tygodniu, gdy można wspólnie usiąść do obiadu, to jakoś tak smutno mi się
          robi.

          > W dobie wyścigu szczurów i gonitwie XXI wieku na "pamiętaj abyś dzień święty
          > święcił" nie ma miejsca.

          Według mnie to tylko sprawa pewnego poziomu rozwoju cywilizacyjnego. Gdy
          zaspokoimy podstawowe potrzeby, zaczniemy dostrzegać i takie wartości jak jeden
          dzień w tygodniu bez wariackiego ruchu na ulicach, bez nerwowych tłumów na
          deptakach, bez autobusów pełnych kobiet z siatkami pełnymi zakupów itd.
          W Wiesbaden w ramach eksperymentu chciano w ramqach specjalnego zezwolenia
          pozwolić na otwarcie sklepów w jedną z niedziel. Wcale nie było tak, że
          inicjatywa ta została entuzjastycznie przyjęta przez klientów.
          Nie zapominajmy, że gdy zlikwidujemy niedzielę, to zostaną nam już tylko dni
          robocze. Czy tego naprawdę chcemy?

          Pozdrawiam
          Jurek
          • Gość: duzY Jureek a co z IP: *.dtvk.tpnet.pl 05.08.02, 17:17
            kolejarzami, lekarzami, policjantami,energetykami itd.itp. Oni nie mają paraw
            do niedziel? Jest taka grupa co od zachodu słońca w piatek nic nie robi. Nawet
            guzika w windzie nie nacisnie. O takiej przyszłości dla świata myslimy?
            • Gość: Jureek Re: To jak? Wszystkie dni na czarno w kalendarzu? IP: 62.8.156.* 05.08.02, 17:36
              Gość portalu: duzY napisał(a):

              > kolejarzami, lekarzami, policjantami,energetykami itd.itp. Oni nie mają paraw
              > do niedziel? Jest taka grupa co od zachodu słońca w piatek nic nie robi.
              Nawet
              > guzika w windzie nie nacisnie. O takiej przyszłości dla świata myslimy?

              Nie. To byłaby przesada. (Swoją drogą często używasz w dyskusjach takiego
              chwytu, jak sprowadzenie do absurdu, vide abstynencja posłów). Oczywiście są
              prace, które albo muszą być wykonywane w niedzielę, albo po prostu tak się
              przyjęło, że są w niedziele wykonywane, np. obsługa w restauracjach (można by
              się na biedę obejść bez otwartych restauracji w niedzielę, ale przyjęło się
              inaczej). Chodzi jednak o skalę zjawiska. Tych kobiet pracujących w handlu jest
              podobno około 1,5 mln, to już jest zjawisko prawie masowe. Zauważ jeszcze jak
              słabe są związki zawodowe w supermarketach. Wierzysz w to, że kobiety te
              dostają należne za pracę w niedzielę dodatki? Bo ja nie wierzę.
              Pisałeś o kolejarzach. Zauważ, że koleje też mają inny rozkład jazdy w
              niedziele, a inny w dni powszednie. Chodzi o to, żeby minimalizować, na ile to
              możliwe, konieczność pracy w niedzielę, żeby jednak niedziela pozostała dniem
              odpoczynku. To też jest element jakości życia.
              Pozdrawiam
              Jurek
              • Gość: duzY tak, lubie stosowac absurd. IP: *.dtvk.tpnet.pl 05.08.02, 18:16
                Wyraźniej widać. No i pokazuje tu, że pochylamy się z uczuciem nad pracującymi
                w hipermarketach w niedziele, a machamy ręką na innych którzy maja taka samą
                sytuację.
                Co do 1,5 mln kobiet w handlu to chyba przesada.
                Widze problem pracy w supermarketach wogóle a przymuszania do pracy w niedziele
                w szczególności. Ale nie jestem za tym by go administracyjnym zakazem
                rozwiązywać.
                A sytuacje nazwałbym kosztem transformacji.
                • Gość: Jureek Re: tak, lubie stosowac absurd. IP: 62.8.156.* 05.08.02, 18:30
                  Gość portalu: duzY napisał(a):

                  > Wyraźniej widać. No i pokazuje tu, że pochylamy się z uczuciem nad
                  pracującymi
                  > w hipermarketach w niedziele, a machamy ręką na innych którzy maja taka samą
                  > sytuację.

                  Ależ właśnie pokazałem Ci, że ich sytuacja nie jest taka sama. Wiadomo, że są
                  zawody, gdzie niezbędna jest praca w niedzielę. Wiadomo też, że jest ona
                  rekompensowana finansowo. Nie przekonasz mnie jednak, że akurat w niedzielę
                  muszą być otwarte sklepy, ponieważ żyję w kraju, który doskonale obywa się bez
                  niedzielnego handlu. To po prostu sprawa podejścia.
                  Poza tym, wcale aż tak bardzo się nie rozczulam. Prezentuję przecież bardzo
                  egoistyczny punkt widzenia. Chodzi mi o jakość życia, mojego życia, a do mojego
                  pojęcia jakości życia należy jeden dzień w tygodniu spokojniejszy niż pozostałe.

                  > Co do 1,5 mln kobiet w handlu to chyba przesada.

                  Nie wiesz przypadkiem, gdzie można znaleźć wiarygodne dane?

                  > Widze problem pracy w supermarketach wogóle a przymuszania do pracy w
                  niedziele

                  Też widzę ten problem w ogóle. A przymuszanie do pracy w niedzielę jako jeden z
                  jego elementów. I krew mnie zalewa, gdy widzę, że te same koncerny, które na
                  zachodzie trzęsą portkami przed związkami zawodowymi, w Polsce pozwalają sobie
                  na wolnoamerykankę.

                  > w szczególności. Ale nie jestem za tym by go administracyjnym zakazem
                  > rozwiązywać.

                  DuzY, aż się zdziwiłem. Ty i taki liberał?
                  Czy tak samo jesteś przeciw administracyjnemu ustalaniu ilości godzin pracy w
                  tygodniu, przeciw administracyjnemu ustalaniu minimalnego wymiaru urlopu?

                  > A sytuacje nazwałbym kosztem transformacji.

                  Koszty należy minimalizować.
                  Pozdrawiam
                  Jurek
                  • Gość: dziubek Re: tak, lubie stosowac absurd. IP: 5.1R2D* / 10.56.142.* 06.08.02, 10:12
                    Gość portalu: Jureek napisaý(a):

                    > Wiadomo, że są
                    > zawody, gdzie niezbędna jest praca w niedzielę. Wiadomo też, że jest ona
                    > rekompensowana finansowo. Nie przekonasz mnie jednak, że akurat w niedzielę
                    > muszą być otwarte sklepy, ponieważ żyję w kraju, który doskonale obywa się
                    bez
                    > niedzielnego handlu. To po prostu sprawa podejścia.
                    Czy supermarkety nie placa za prace w niedziele? Czy wszystkie sklepy sa
                    otwarte w niedziele?
                    A moze jezdzace pociagi w niedziele tez nie sa potrzebne? Po co? Przeciez
                    ludzie siedza w domach i jedza te niedzielne obiadki? Moze kolejarze tez
                    chcieliby zjesc obiad z rodzina? A moze wcale nie i niejeden chetnie przychodzi
                    w niedziele do pracy?
                    Najlepiej gdyby panstwo ukladalo nam harmonogram dnia i tygodnia, prawda?
                    Wysylalo do szkoly, planowalo szczepienia i placilo za wczasy... I zeby tak
                    jeszcze jakis urzedas znalazl mi odpowiednia zone...
                    • Gość: Jureek Re: tak, lubie stosowac absurd. IP: 62.8.156.* 06.08.02, 12:14
                      Gość portalu: dziubek napisaý(a):

                      > Czy supermarkety nie placa za prace w niedziele?

                      Płacą, tyle samo, co za pracę w dni robocze, mimo iż niedziela jest ustawowo
                      dniem wolnym od pracy.

                      > Czy wszystkie sklepy sa
                      > otwarte w niedziele?

                      Nie wszystkie.

                      > A moze jezdzace pociagi w niedziele tez nie sa potrzebne? Po co?

                      Moim zdaniem są potrzebne. Ale nie tyle co w dni robocze. Można sobie odpuścić
                      te, którymi ludzie dojeżdżają do pracy.

                      > Przeciez
                      > ludzie siedza w domach i jedza te niedzielne obiadki? Moze kolejarze tez
                      > chcieliby zjesc obiad z rodzina?

                      Niedzielny obiadek z rodziną to była przenośnia. Chodzi o to, żeby rodzina
                      miała prawo do chociaż jednego dnia w tygodniu, kiedy może być razem.

                      > A moze wcale nie i niejeden chetnie przychodzi
                      >
                      > w niedziele do pracy?

                      Może i tak.

                      > Najlepiej gdyby panstwo ukladalo nam harmonogram dnia i tygodnia, prawda?

                      Nie zauważyłeś, że robią to wszystkie państwa? Ze wszędzie są oficjalne dni
                      robocze i dni wolne od pracy? Ze wszędzie są ustawowo określone czasy ciszy
                      nocnej? Naprawdę chciałbyś, żeby wszystkie dni w kalendarzu były na czarno?

                      > Wysylalo do szkoly, planowalo szczepienia i placilo za wczasy... I zeby tak
                      > jeszcze jakis urzedas znalazl mi odpowiednia zone...

                      A teraz w klasyczny sposób przesadzasz.
                      Jura
                      • Gość: dziubek Re: tak, lubie stosowac absurd. IP: 5.1R2D* / 10.56.142.* 07.08.02, 11:13
                        Gość portalu: Jureek napisał(a):

                        > Gość portalu: dziubek napisaý(a):
                        >
                        > > Czy supermarkety nie placa za prace w niedziele?
                        >
                        > Płacą, tyle samo, co za pracę w dni robocze, mimo iż niedziela jest ustawowo
                        > dniem wolnym od pracy.
                        Placa tyle, ile uzgodnili z pracownikiem w umowie o prace (kontrakcie).
                        Pracownik podpisal umowe - znaczy, ze godzi sie na te warunki. A panstwo
                        mialoby tu wsadzac swego wielkiego nochala i mieszac?
                        Nie ma przymusu pracy w sklepie w niedziele.
                        Nie ma zakazu pracy w niedziele.

                        > > Czy wszystkie sklepy sa
                        > > otwarte w niedziele?
                        >
                        > Nie wszystkie.
                        No wiec jednak nie wszystkie panie sklepowe cierpia katusze w dni ustawowo
                        wolne od pracy? Wiec tak, jak z pociagami w niedziele: niektore sklepy pracuja
                        w niedziele a inne nie. Niektore pociagi sa potrzebne w niedziele - niektore
                        sklepy sa potrzebne w niedziele. Proste. Zostawic jak jest!

                        > > A moze jezdzace pociagi w niedziele tez nie sa potrzebne? Po co?
                        >
                        > Moim zdaniem są potrzebne. Ale nie tyle co w dni robocze. Można sobie
                        odpuścić
                        > te, którymi ludzie dojeżdżają do pracy.
                        > > Przeciez
                        > > ludzie siedza w domach i jedza te niedzielne obiadki? Moze kolejarze tez
                        > > chcieliby zjesc obiad z rodzina?
                        >
                        > Niedzielny obiadek z rodziną to była przenośnia. Chodzi o to, żeby rodzina
                        > miała prawo do chociaż jednego dnia w tygodniu, kiedy może być razem.
                        Alez kto jakiejkolwiek rodzinie tego zabrania?

                        > > A moze wcale nie i niejeden chetnie przychodzi
                        > >
                        > > w niedziele do pracy?
                        >
                        > Może i tak.
                        >
                        > > Najlepiej gdyby panstwo ukladalo nam harmonogram dnia i tygodnia, prawda?
                        >
                        > Nie zauważyłeś, że robią to wszystkie państwa? Ze wszędzie są oficjalne dni
                        > robocze i dni wolne od pracy? Ze wszędzie są ustawowo określone czasy ciszy
                        > nocnej? Naprawdę chciałbyś, żeby wszystkie dni w kalendarzu były na czarno?
                        Nie obchodza mnie kalendarze, tylko zakazy i nakazy. Zakaz pracy w niedziele,
                        zakaz dlubania w nosie itp. kretynizmy

                        > > Wysylalo do szkoly, planowalo szczepienia i placilo za wczasy... I zeby ta
                        > k
                        > > jeszcze jakis urzedas znalazl mi odpowiednia zone...
                        >
                        > A teraz w klasyczny sposób przesadzasz.
                        > Jura
                        Oczywiscie: reductio ad absurdum. Chce po prostu wykazac, ze idac dalej Twoim
                        tropem dochodzimy do absurdow i to calkiem szybko. Oczywiscie, mozesz
                        powiedziec, ze to ja przesadzam, poniewaz trzeba w absurdach zatrzymac sie
                        dokladnie tam, gdzie panstwo (lub Ty) pozwolisz i powiesz: OK, tyle zabraniamy
                        na reszte pozwalamy poniewaz wiemy lepiej od spoleczenstwa co dla niego dobre i
                        to my wyznaczamy granice absurdu.
                        • Gość: Jureek Re: tak, lubie stosowac absurd. IP: 62.8.156.* 07.08.02, 14:11
                          Gość portalu: dziubek napisał(a):

                          > Placa tyle, ile uzgodnili z pracownikiem w umowie o prace (kontrakcie).
                          > Pracownik podpisal umowe - znaczy, ze godzi sie na te warunki. A panstwo
                          > mialoby tu wsadzac swego wielkiego nochala i mieszac?

                          Tak. Powinno. Inaczej ośmiesza się to państwo ustalając jakieś ustawowe dni
                          wolne od pracy.

                          > Nie ma przymusu pracy w sklepie w niedziele.

                          Jeżeli pracownik stawiany jest przed wyborem - albo pracujesz w niedziele, albo
                          nie pracujesz wcale, to jest to przymus.

                          > Nie ma zakazu pracy w niedziele.

                          Ano w Polsce nie ma. W Niemczech, gdzie mieszkam, jest generalny zakaz pracy w
                          niedziele. Oczywiście z wyjątkami (policjanci, służba zdrowia, itp), ale
                          generalnie czerwony kolor w kalendarzu ma znaczenie nie tylko symboliczne.

                          > No wiec jednak nie wszystkie panie sklepowe cierpia katusze w dni ustawowo
                          > wolne od pracy? Wiec tak, jak z pociagami w niedziele: niektore sklepy
                          pracuja
                          > w niedziele a inne nie. Niektore pociagi sa potrzebne w niedziele - niektore
                          > sklepy sa potrzebne w niedziele. Proste. Zostawic jak jest!

                          Nie, to wcale nie jest tak, że w niedziele otwarte są te sklepy, które są
                          najbardziej potrzebne (z artykułami pierwszej potrzeby). Nie powiesz mi chyba,
                          że do takich artykułów pierwszej potrzeby należy biżuteria, czy rtv, czy
                          kożuchy i co tam jeszcze w supermarketach się nie sprzedaje.

                          > > Nie zauważyłeś, że robią to wszystkie państwa? Ze wszędzie są oficjalne dn
                          > i
                          > > robocze i dni wolne od pracy? Ze wszędzie są ustawowo określone czasy cisz
                          > y
                          > > nocnej? Naprawdę chciałbyś, żeby wszystkie dni w kalendarzu były na czarno
                          > ?
                          > Nie obchodza mnie kalendarze, tylko zakazy i nakazy.

                          Jeżeli w kalendarzach zaznacza się dni USTAWOWO wolne od pracy, a nie wprowadza
                          się przepisów, które w jakiś sposób odróżniają te dni od dni roboczych, to
                          chyba coś jest nie tak.

                          > Zakaz pracy w niedziele,
                          > zakaz dlubania w nosie itp. kretynizmy

                          Czy kretynizmem nazwiesz też zakaz hałasowania między 22 a 6?
                          Czy kretynizmem nazwiesz zakazy parkowania?
                          Czy kretynizmem nazwiesz zakaz przekraczania 60 kmh na terenach zabudowanych?
                          Czy kretynizmem nazwiesz zakaz sprzedawania alkoholu dzieciom?
                          Jak widzisz, też potrafię sprowadzać do absurdu.


                          > > > Wysylalo do szkoly, planowalo szczepienia i placilo za wczasy... I ze
                          > by ta
                          > > k
                          > > > jeszcze jakis urzedas znalazl mi odpowiednia zone...
                          > >
                          > > A teraz w klasyczny sposób przesadzasz.
                          > > Jura
                          > Oczywiscie: reductio ad absurdum. Chce po prostu wykazac, ze idac dalej Twoim
                          > tropem dochodzimy do absurdow i to calkiem szybko. Oczywiscie, mozesz
                          > powiedziec, ze to ja przesadzam, poniewaz trzeba w absurdach zatrzymac sie
                          > dokladnie tam, gdzie panstwo (lub Ty) pozwolisz i powiesz: OK, tyle
                          zabraniamy
                          > na reszte pozwalamy poniewaz wiemy lepiej od spoleczenstwa co dla niego dobre
                          i
                          >
                          > to my wyznaczamy granice absurdu.

                          Widzę, że i Ty dostrzegasz umowność takich granic. I bardzo dobrze - pozwoli to
                          sprowadzić dyskusję na ziemię, to znaczy dyskutować mniej ideologicznie, a
                          bardziej technicznie. Bo to sprawa czysto techniczna, że w niedzielę pracują
                          sklepy, ale nie rejestruje się samochodów i nie wydaje dowodów osobistych.
                          Zdaję sobie sprawę, że w Polsce ludzie już tak przyzwyczaili się do
                          niedzielnych zakupów (a kampanie promocyjne sieci supermarketów wydatnie im w
                          tym pomogły), że każda próba przywrócenia niedzieli jako dnia odpoczynku
                          traktowana jest niemalże jako zamach na podstawowe wolności obywatelskie.
                          Dlatego nie jest moim zamiarem narzucanie takich rozwiązań jakie mi pasują.
                          Chciałbym tylko trochę poszerzyć perspektywę i pokazać, że są kraje, gdzie
                          zamknięte w niedzielę sklepy są najnormalniejszą sprawą i nikt nie czuje się z
                          tego powodu pozbawionym praw obywatelskich. Chciałem pokazać też, że takie
                          rozwiązania mają swoje dobre strony, nie tylko z punktu widzenia pracownika
                          handlu, ale i z punktu widzenia potencjalnego klienta.
                          Z drugiej strony, gdyby w Niemczech ktoś wpadł na pomysł wprowadzenia
                          ograniczenia szybkości na autostradach, to natychmiast zostałby odwołany
                          wrogiem wolności. Podobnie jak ktoś, kto w USA chciałby ograniczyć prawo do
                          posiadania broni. Po prostu różne kraje mają różne fetysze wolności. Dyskusja o
                          niedzielnym handlu uświadomiła mi, że dla nas, Polaków takim fetyszem jest
                          chyba wolność handlowania 24 godz. na dobę przez 7 dni w tygodniu. A skoro tak
                          jest i wszyscy są zadowoleni, to może rzeczywiście niech już zostanie tak, jak
                          jest?
                          Jurek

                          P.S. Jesteś członkiem lub sympatykiem UPR?
                          • Gość: dziubek Re: tak, lubie stosowac absurd. IP: 5.1R2D* / 10.56.142.* 07.08.02, 19:51
                            Gość portalu: Jureek napisał(a):

                            > Gość portalu: dziubek napisał(a):
                            >
                            > > Placa tyle, ile uzgodnili z pracownikiem w umowie o prace (kontrakcie).
                            > > Pracownik podpisal umowe - znaczy, ze godzi sie na te warunki. A panstwo
                            > > mialoby tu wsadzac swego wielkiego nochala i mieszac?
                            >
                            > Tak. Powinno. Inaczej ośmiesza się to państwo ustalając jakieś ustawowe dni
                            > wolne od pracy.
                            No wiec sa to dni ustawowo wolne od pracy i co z tego? Czy z tego wynika zakaz
                            pracy w niedziele? Albo nakaz pracy w poniedzialki? Nie. Skoro nie jest
                            zabronione, to jest dozwolone.

                            > > Nie ma przymusu pracy w sklepie w niedziele.
                            >
                            > Jeżeli pracownik stawiany jest przed wyborem - albo pracujesz w niedziele,
                            albo
                            >
                            > nie pracujesz wcale, to jest to przymus.
                            Przymus to przymus a wybor to wybor. Jesli pracownik ma wybor i nikt go nie
                            zmusza wiec nie ma przymusu. Trzymajmy sie tego, bo zaraz sie okaze, ze zaba to
                            ptak (skoro stawianie kogos przed wyborem oznacza przymus).

                            > > Nie ma zakazu pracy w niedziele.
                            >
                            > Ano w Polsce nie ma. W Niemczech, gdzie mieszkam, jest generalny zakaz pracy
                            w
                            > niedziele. Oczywiście z wyjątkami (policjanci, służba zdrowia, itp), ale
                            > generalnie czerwony kolor w kalendarzu ma znaczenie nie tylko symboliczne.
                            No i co z tego? W wielu krajach nie ma takiego zakazu.


                            > > No wiec jednak nie wszystkie panie sklepowe cierpia katusze w dni ustawowo
                            >
                            > > wolne od pracy? Wiec tak, jak z pociagami w niedziele: niektore sklepy
                            > pracuja
                            > > w niedziele a inne nie. Niektore pociagi sa potrzebne w niedziele - niekto
                            > re
                            > > sklepy sa potrzebne w niedziele. Proste. Zostawic jak jest!
                            >
                            > Nie, to wcale nie jest tak, że w niedziele otwarte są te sklepy, które są
                            > najbardziej potrzebne (z artykułami pierwszej potrzeby). Nie powiesz mi
                            chyba,
                            > że do takich artykułów pierwszej potrzeby należy biżuteria, czy rtv, czy
                            > kożuchy i co tam jeszcze w supermarketach się nie sprzedaje.
                            A kto ma decydowac, co jest artykulem pierwszej potrzeby, a co nie? Majtki tak?
                            Podpaski tak? Chleb? Woda? Maslo? Wodka? Zagrycha? Kicha? Telefony komorkowe?

                            >
                            > > > Nie zauważyłeś, że robią to wszystkie państwa? Ze wszędzie są oficjal
                            > ne dn
                            > > i
                            > > > robocze i dni wolne od pracy? Ze wszędzie są ustawowo określone czasy
                            > cisz
                            > > y
                            > > > nocnej? Naprawdę chciałbyś, żeby wszystkie dni w kalendarzu były na c
                            > zarno
                            > > ?
                            > > Nie obchodza mnie kalendarze, tylko zakazy i nakazy.
                            >
                            > Jeżeli w kalendarzach zaznacza się dni USTAWOWO wolne od pracy, a nie
                            wprowadza
                            >
                            > się przepisów, które w jakiś sposób odróżniają te dni od dni roboczych, to
                            > chyba coś jest nie tak.
                            >
                            > > Zakaz pracy w niedziele,
                            > > zakaz dlubania w nosie itp. kretynizmy
                            >
                            > Czy kretynizmem nazwiesz też zakaz hałasowania między 22 a 6?
                            > Czy kretynizmem nazwiesz zakazy parkowania?
                            > Czy kretynizmem nazwiesz zakaz przekraczania 60 kmh na terenach zabudowanych?
                            > Czy kretynizmem nazwiesz zakaz sprzedawania alkoholu dzieciom?
                            > Jak widzisz, też potrafię sprowadzać do absurdu.
                            Tylko trzeba trzymac proporcje. Chodzi o to, ze moje zakupy w niedziele nikomu
                            nie robia krzywdy. Nikogo do niczego nie zamierzam zmuszac robiac w niedziele
                            to, co mi sie podoba. Nikogo, wbrew jego woli, nie narazam na
                            niebezpieczenstwo, uciazliwosci itp. Pragne tylko miec swobode zawierania umow
                            kupna/sprzedazy a nie zmuszania kogokolwiek do czegokolwiek. Przeciez nie
                            zrobie zakupow w zamknietym sklepie.

                            >
                            > > > > Wysylalo do szkoly, planowalo szczepienia i placilo za wczasy...
                            > I ze
                            > > by ta
                            > > > k
                            > > > > jeszcze jakis urzedas znalazl mi odpowiednia zone...
                            > > >
                            > > > A teraz w klasyczny sposób przesadzasz.
                            > > > Jura
                            > > Oczywiscie: reductio ad absurdum. Chce po prostu wykazac, ze idac dalej Tw
                            > oim
                            > > tropem dochodzimy do absurdow i to calkiem szybko. Oczywiscie, mozesz
                            > > powiedziec, ze to ja przesadzam, poniewaz trzeba w absurdach zatrzymac sie
                            >
                            > > dokladnie tam, gdzie panstwo (lub Ty) pozwolisz i powiesz: OK, tyle
                            > zabraniamy
                            > > na reszte pozwalamy poniewaz wiemy lepiej od spoleczenstwa co dla niego do
                            > bre
                            > i
                            > >
                            > > to my wyznaczamy granice absurdu.
                            >
                            > Widzę, że i Ty dostrzegasz umowność takich granic. I bardzo dobrze - pozwoli
                            >
                            > sprowadzić dyskusję na ziemię, to znaczy dyskutować mniej ideologicznie, a
                            > bardziej technicznie. Bo to sprawa czysto techniczna, że w niedzielę pracują
                            > sklepy, ale nie rejestruje się samochodów i nie wydaje dowodów osobistych.
                            He, he, swietny przyklad. Od poniedzialku do piatku tez prawie nic nie mozna
                            zalatwic w urzedach panstwowych. Moze by tak rejestracje aut prowadzily
                            supermarkety?

                            > Zdaję sobie sprawę, że w Polsce ludzie już tak przyzwyczaili się do
                            > niedzielnych zakupów (a kampanie promocyjne sieci supermarketów wydatnie im w
                            > tym pomogły), że każda próba przywrócenia niedzieli jako dnia odpoczynku
                            > traktowana jest niemalże jako zamach na podstawowe wolności obywatelskie.
                            > Dlatego nie jest moim zamiarem narzucanie takich rozwiązań jakie mi pasują.
                            > Chciałbym tylko trochę poszerzyć perspektywę i pokazać, że są kraje, gdzie
                            > zamknięte w niedzielę sklepy są najnormalniejszą sprawą i nikt nie czuje się
                            z
                            > tego powodu pozbawionym praw obywatelskich.
                            Ba! Sa kraje gdzie nie wolno zuc gumy, pic alkoholu (w ogole!), kobietom nie
                            wolno pokazywac twarzy i jakos nie slychac narzekan.

                            > Chciałem pokazać też, że takie
                            > rozwiązania mają swoje dobre strony, nie tylko z punktu widzenia pracownika
                            > handlu, ale i z punktu widzenia potencjalnego klienta.
                            Czesc pracownikow zarobi mniej, czesc zostanie zwolnionych - beda mogli
                            nacieszyc sie rodzina... A klient...? Rzeczywiscie pelen komfort.

                            > Z drugiej strony, gdyby w Niemczech ktoś wpadł na pomysł wprowadzenia
                            > ograniczenia szybkości na autostradach, to natychmiast zostałby odwołany
                            > wrogiem wolności. Podobnie jak ktoś, kto w USA chciałby ograniczyć prawo do
                            > posiadania broni. Po prostu różne kraje mają różne fetysze wolności. Dyskusja
                            o
                            >
                            > niedzielnym handlu uświadomiła mi, że dla nas, Polaków takim fetyszem jest
                            > chyba wolność handlowania 24 godz. na dobę przez 7 dni w tygodniu. A skoro
                            tak
                            > jest i wszyscy są zadowoleni, to może rzeczywiście niech już zostanie tak,
                            jak
                            > jest?
                            > Jurek
                            >
                            > P.S. Jesteś członkiem lub sympatykiem UPR?
                            Nie.
                  • Gość: duzY Ale mnie wystraszyłeś. IP: *.dtvk.tpnet.pl 06.08.02, 10:13
                    Ja liberałem? Ufffff
                    Liberalny jestem tylko do zakazów, a nie ustalania norm. Za prace w godzinach
                    nadliczbowych przysługuje ekstra wynagrodzenie, za prace w dzień ustawowo wolny
                    od pracy przysługuje inny wolny dzień. Problem dla tych ludzi polega więc na
                    tym, że niedziele przeniśli im na wtorek albo iiny czwartek.
                    • yoora Re: Pociesz się... 06.08.02, 10:38
                      ... bo ja też obawiam się, że za niedługo ktoś może nazwać mnie socjalistą ;-)

                      Gość portalu: duzY napisaý(a):

                      > Ja liberałem? Ufffff
                      > Liberalny jestem tylko do zakazów, a nie ustalania norm. Za prace w godzinach
                      > nadliczbowych przysługuje ekstra wynagrodzenie, za prace w dzień ustawowo
                      wolny
                      >
                      > od pracy przysługuje inny wolny dzień. Problem dla tych ludzi polega więc na
                      > tym, że niedziele przeniśli im na wtorek albo iiny czwartek.

                      Nie lekceważyłbym tego problemu. O ile dla osoby samotnej być może nie jest aż
                      tak ważne, który dzień w tygodniu ma wolny, to dla matki jest to poważny
                      problem. Co z tego, że w czwartek ma ona wolne, kiedy dzieci są wtedy w szkole,
                      a mąż w pracy. Uważam, że praca w dniu oficjalnie wolnym od pracy powinna być
                      rekompensowana wyższym wynagrodzeniem, tak jak za godziny nadliczbowe.
                      Niemieckie związki zawodowe na pewno nie poszłyby na taki układ, że za pracę w
                      niedzielę tylko inny dzień wolny w tygodniu i nic więcej. A nasze? Uszy po
                      sobie i zadowoleni.
                      Jurek
                      • wrocadi Re: Pociesz się... 06.08.02, 11:42
                        duzY: Mysle ze przesadzasz. Dziecko kapitalizmu straszne z ciebie. Nie zycze Ci
                        ani nikomu z Twojej rodziny aby pracowal w niedziele i nie widzial sie ze
                        swoimi dziecmi, nie mial wplywu na ich wychowanie. Nie przekazal pewnych
                        wartosci. Od zydow sie odpierd... Kazdy ma prawo do tego by byc taki jaki chce.
                        I w tym momencie liberalem bym Cie nie nazwal.
                        Nikomu nie nakazuje zamykania hipermarketow w niedziele. Sadze jednak ze to co
                        sie dzieje w tej chwili to tragedia. Na spacer do sklepu? To jest dopiero
                        wysoka kultura.
                        A bsurd ktorym sie poslugujesz dowodzi ze jestes nastawiony do wszytskiego
                        bardzo negatywnie co oznacza ze z Twoim zdaniem nie ma co sie liczyc. kazdy
                        post to absurd. Robisz to pod publiczke? Dla slawy? Biedny jestes...chyba
                        rodzice nie poswiecili Ci nawet chwili powiekszajac majatek...
                        • wrocadi Re: Pociesz się... 06.08.02, 11:47
                          Co do tzrymania. Pewnie ze nikt nie trzyma. Skoro jednak te "marne" 500 zl
                          stanowi jedyne zrodlo utrzymania rodziny, maja z niego zrezygnowac? Walcze o to
                          by ktos traktowal tych pracownikow uczciwie.
                          W innych zawodach nie jest tak widoczne pracownie w niedziele. Ale bez
                          otwartych sklepow w niedziele mozna sie obyc. Szczegolnie ze ludzie chodza do
                          nich na spacery, a nie rzeczywiscie po artykuly pierwszej potrzeby.
                          • Gość: duzY A nie pomyslałeś, że dla nich jest to IP: *.dtvk.tpnet.pl 06.08.02, 13:24
                            jedyna rozrywka na jaką ich stać? Że wiele rodzin z biedy odwiedza markety w
                            niedzielę by "polizać loda przez szybę"? By móc chwile w kolorowym świecie
                            spędzić nim z mszy wrócą do szarej rzeczywistości domowej? Czy dla tych ludzi
                            pracownicy marketów to nie to samo co bileterka w teatrze, kelnerka w kawiarni?
                            Tylko, że oni płacic tu nie muszą.
                        • Gość: duzY Dziekuje wrocadi za zgrabną diagnozę. IP: *.dtvk.tpnet.pl 06.08.02, 13:16
                          Rodzice nieudacznicy nie dość, że mi czasu nie poświęcali to jeszcze z
                          majatkiem im nie wyszło tak jak ja bym chciał.
                          Ja nikomu nie życze czegoś czego ktoś by nie chciał. Także ludziom pracującym w
                          niedzielę.
                          Czyzbys dojrzał jak gdzieś wychwalam niedzielne zakupy całymi rodzinami jako
                          sposób spędzania wolnego czasu. Tak czy owak mnie to nie dotyczy bo zakupów
                          nienawidze robic niezależnie od dnia tygodnia.
                          Jeżeli znasz treść moich postów to oszczędź oczy i prąd i nie czytaj.
                          Oszczędzisz mi czytania impertynencji.
                          Przykład z żydami był dla pokazania postawy. Nie musze sie od nich odp... bo
                          nigdy do nich sie nie przyp... (cokolwiek te kropki oznaczają).
                          Mimo wszystko pozdrawiam.
    • Gość: Kociątko Re: zakupy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.08.02, 18:09
      nie cierpię robić zakupów. szczególnie w sklepach masowych (a tam robię bo
      wybór duży) jak przewala sie tam tłum ludzi. po prostu szlag mnie trafia. nie
      rozumiem też takich, co zamiast wybrać sie w weekend na wycieczkę jadą sobie
      połazić po hipermarketach. koszmar.
      • Gość: Kriss Re: zakupy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 13:15
        ..wycieczki popieram, nad jeziorko?
Pełna wersja