Dodaj do ulubionych

Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej odc...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:30
Plomba była uszkodzona? No to trzeba było wtedy dopilnować, żeby gazownicy
założyli dobrą plombę, a nie teraz drzeć szaty.
Obserwuj wątek
    • Gość: Nick Re: Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej o IP: *.kuzniki.net 12.07.05, 22:49
      Tak tłumaczą sie wszyscy złodzieje energii elektrycznej.

      Nic dodać, nic ująć !!!
    • Gość: STS Piwna Re: Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 07:28
      Firma specjalistyczna wykonująca ekspertyzę licznika musi znaleźć "celowe
      uszkodzenie", podobnie jak instytuty naukowe które stwierdzają na zlecenie DZG,
      że sklad gazy jest prawidlowy i jego kaloryczność rownież.A jak sie ten gaz
      spala w kuchenkach wiemy wszyscy. Obie instytucje pracują na zlecenie DZG i
      musza sie wywiązać z zdania tak jak DZG chce. W przeciwnym razie nowych zleceń
      nie otrzymają.
      • Gość: tellico Re: Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej o IP: *.gazownia.pl 13.07.05, 09:06
        Bzdura i kolejna teoria spiskowa. DSG to nie jest kilkuosobowa firemka gdzie
        szef dokadal sie ze starym kumplem naukowcem i razem zbijają kokosy na
        niewinnych ludziach tylko firma zatrudniająca dwa tysiace ludzi. Jak ty to
        sobie wyobrażasz, że co, że dyrektor wsiadł w auto, pojechał na politechnike
        czy do atestowanego zakładu specjalistycznego i powiedział: słuchaj stary,
        wszystkie ekspertyzy po naszej myśli, gazownia zarobi na tym hohoho będzie ze
        100tys zł rocznie! PARANOJA! Jedna kopalnia puszcza w powietrze 60mln m3 gazu
        rocznie, kto by ryzykował więzienie i cieplutką posadę żeby kręcić na
        detalicznych odbiorcach?! Te sprawy są załatwiane z automatu i nikt się tym nie
        przejmuje - ekspertyza wykazała uszkodzenie to ściągamy, nie wykazała to nie
        ściągamy a w dodatku sami za nią płacimy. I tyle. Proste jak budowa cepa. Poza
        tym skąd wiecie, że gość nie kradł? Bo gazeta napisała w takim tonie artykuł??
        Dajcie te same fakty innemu dziennikarzowi a przedstawi to w takim świetle, że
        się nagle okaże, iż to biedna gazownia była okradana przez wyjątkowo sprytnego
        oszusta, ale mimo to jest nastawiona prokliencko i nie dość, że poszła mu na
        rękę to jeszcze rozłożyła obniżoną kwotę na raty.
    • anwb Re: Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej o 13.07.05, 08:02
      I gazownia moze spak spokojnie. Prosze zwrocic uwage na dranstwo tej systuacji.
      To obywatel musi udowodnic, ze nie jest zlodziejem! I koniec. Sady i adwokatura
      opanowana przez mafie rodzinnych nieudacznikow z korporacji prawniczych i kolko
      zamkniete. Zabrac sie za wszystko nalzezy od wlasciwiej strony. Ten przyklad
      pokazuje, ze zle jest z prawem. Po pierwsze nalezy uznac korporacje prawnicze za
      organizacje przestepcze i rozwiazac. Wtedy jest nadzieja na prawdziwych
      prawnikowi i moze bedzie ktos z rozumem kto prawo ulozy i bedzie w nim pracowal.
      • Gość: tellico Re: Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej o IP: *.gazownia.pl 13.07.05, 09:09
        Nie musi nic udowadniać. Jest sytuacja sporna. Gazomierz idzie do ekspertyzy.
        Ekspertyza jest negatywna to płaci za nią i tłumaczy się z nielegalnego poboru.
        Ekspertyza jest pozytywna - płaci za nią gazownia. Gdzie tu konieczność
        udowadniania swojej niewinności?
        • Gość: elektryk konwój z gazomierzem pod ochroną policji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:43
          czy do ekspertyzy gazomierz eskortuje policja? jaka jest gwarancja, że
          pracownicy gazowni działając w interesie swojej firmy, nie podmienią
          podzespołów, zepsują go specjalnie, etc?
          • Gość: tellico Re: konwój z gazomierzem pod ochroną policji? IP: *.gazownia.pl 13.07.05, 12:32
            Gwarancją jest zdrowy rozsądek (o plombowanym worku, do którego jest pakowany
            gazomierz nie wspominam bo przecież można plombę przybić ponownie, mimo że z
            każdej trzeba się rozliczyć). Otóż pracownik, który dopuściłby się czegoś
            takiego po pierwsze traci pracę, po drugie ma na karku prokuratora a po
            trzecie - ryzykując tak wiele - nie ma z tego absolutnie żadnych korzyści.
            Korzyść ma jakiś twór abstrakcyjny, pieczątka na kopercie z wypłatą, nazwa
            która od 10 lat nie dała ma podwyżki ponad inflację. A w dodatku korzyść
            niewielką: jeden zakład przemysłowy pobiera gazu tyle co 2tys. normalnych
            ludzi. Cała zabawa z licznikami jest ideowa: żeby złodziejstwo się nie
            rozpleniło bo wtedy straty byłyby już poważne.
            Będąc sprzedawcą w hipermarkecie otwierałbyś butelki coli i odlewał po łyżeczce
            do pustych butelek "w interesie swojej firmy"?
            W gazowni tak jak w każdej innej firmie pracują normalni ludzie, tacy z dwiema
            nogami, uszami i brzuchem, tacy sami jak ci, ktorych mijasz na ulicy. Nikt nie
            bawiłby się w takie pierdoły, tak samo jak nikomu nie zależy na tym żeby na
            siłę krzywdzić niewinnych ludzi, być może włąsnych sąsiadów, czy kolegów ojca,
            ale też nie można pozwolić żeby cwaniak jeden z drugim kradł gaz ściągając na
            siebie i sąsiadów śmiertelne niebezpieczeństwo (inwencja ludzka tak jak
            głupota: nie zna granic). Dlatego działa bezduszna procedura: licznik do wora i
            do ekspertyzy. I koniec.
            • Gość: konwojent Re: konwój z gazomierzem pod ochroną policji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 08:17
              Sorki, ale nie wierzę - uważam, że zainteresowana firma nie może prowadzić sama
              śledztwa i zbierać dowodów w sprawie. Jeśli zakład chce udowodnić kradzież, musi
              od samego początku zawiadomić policję, a ta poddać licznik zwykłym czynnościom
              procesowym, a więc zabezpieczyć go osobiście, i wysłać drogą policyjną do
              ekspertyzy przez biegłego, koniecznie pod kontrolą prokuratury, gdyż ta będzie
              ewentualnie formułowała akt oskarżenia.

              Po drugie: jaka jest pewność, że zainstalowany został prawidłowy licznik?
              Przecież klient nie ma żadnej możliwości, aby zbadać prawidłowość jego
              działania, zapewnienia zakładu są nic nie warte, skoro jest on zainteresowany
              jak największym zyskiem, albo podrzuceniem świni, na której jeszcze więcej zarobi.
        • anwb Re: Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej o 14.07.05, 08:25
          Odkad wymyslone, ze prawo jest pisane jest zasada domniemanej niewinosci.
          Liczniki sa umieszczane w pomieszczniach ogolnie dostepnych. Wystarczy, ze
          dowcipnic, nawet pracownik gazowni, popsuje plmby i odbiorca ma placic. Za co?
          Monopolisci z gazowni postawili sie ponad prawem i wydaja wyroki o winie lub nie
          wg wylacznie wlasnej wygody. Zrobcie liczniki z zabezpieczeniem, sprawdzajcie
          czesto. Za to bierzecie ogromne pieniadze i zadnej odpowiedzialnosci! O ile sie
          orientuje to juz nie wolno instalowac licznikow w domach. Moze to celowe
          dzialanie monopolisty. Ich pracownicy, jak podobni okradajacy nas zlodzieje z
          energetyki, zalatwiaja sobie w ten sposob prace na dlugie lata. Trach plomba i
          klient placi 6tys. Jak nie, to niech idzie do sadu. Smieszne. Banda drani z
          wodociagow potrafi wylaczyc wode w calym domu bo jakis gosc nie placi. Bo im tak
          wygodnie!
    • Gość: pytanie dodatkowe reklamacja butów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:41
      przepraszam, a reklamowałeś kiedyś buty?
    • tram_ktos kaloryczność gazu 13.07.05, 13:13
      Chciałbym przy tej okazji poruszyć problem kaloryczności gazu. Mam w domu
      zapalarkę piezoelektryczną. Podczas półrocza ciepłego zapalam nią gaz bez
      problemu, tymczasem gdy przychodzi sezon grzewczy muszę przechodzić na zapałki.
      Rozmawiałem o tym z człowiekiem, który badał szczelność instalacji gazowej.
      Powiedział, że gazownicy w sytuacji awaryjnej, w celu utrzymania ciśnienia gazu
      na właściwym poziomie, mają prawo dodawać do gazu azot. Problem w tym, że
      zdaniem mojego rozmówcy oni zimą prawie cały czas mają taką "awaryjną
      sytuację" - co potwierdzałaby skuteczność mojej zapalarki.
      Pamiętam, że kiedyś w GWyb pojawił się artykuł o tym, że ludzie podejkrzewają
      DOZG o dopompowywanie do gazu powietrza. Wówczas na łamach GW jakiś gazownik
      wyśmiał tę opinię, stwierdzając, że dodanie powietrza z tlenem spowodowałoby
      wybuchy. To prawda. Zapomniał chyba jednak dodać, że zamiast powietrza dodawany
      jest czysty azot, który stanowi 78% obj. atmosfery.
      Sprawa jest o tyle przykra, że urządzenie do pomiaru kaloryczności gazu jest
      bardzo drogie i indywidualnych klientów nie stać na jego montaż. A konkurencji
      w sektorze gazowym brak i gazownicy mogą bezkarnie kasować pieniądze za azot.
    • Gość: Maniek Re: Pracownicy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej o IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 00:54
      Ostatni wygrałem w sądzie sam bez pomocy adwokatów podobną sprawę z tymi
      złodziejami z gazowni .Nie ma się czego bać . Jak ci złodzieje podają do sądu
      sprawę i dostają wyrok w trybie uproszczonym trzeba złożyć protest .Jest to
      bezpłatne , to oni ponoszą koszty .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka