Gość: la bella
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
21.03.01, 17:15
Tyle razy przechodzilam tamta ulica i jakos nigdy nie widzialam tego sklepu.
W rogu witryny pozolkla, wygnieciona kartka informowala:
;Tu tanio kupisz milosc, wyprzedaz posezonowa.;
Weszlam. Maly,ruchliwy sprzedawca usmiechnal sie do mnie z profesjonalna
zyczliwoscia i cicho zapytal:
-pani sobie zyczy?
-interesuje mnie oferta z witryny odpowiedzialam
-aaaaa, wlsciwie moglem sie domyslic-pokiwal glowa ze zrozumieniem.
Juz chcialam sie oburzyc, zaprotestowac, wytlumaczyc,ale jego pytanie mnie
ubieglo:
-ile?
-co ile?
-ile tej milosci?
-kkkkkilogram? Powiedzialam po chwili wahania?
-Rozumiem ze chce pani w proszku....
-w proszku?
-tak, w proszku-odparl zniecierpliwiony -skondensowana sprzedajemy na litry
-a ktora jest lepsza?
-dobrze pani wybrala,w proszku jest lepsza bo ma dluzszy termin waznosci
-to niech bedzie juz ten kilogram-chcialam jak najszybciej wyjsc ze sklepu
-ile place?
-rachunek przyslemy poczta
Szybko wrocilam do domu, rozpakowalam sproszkowana milosc i bezradnie
uswiadomilam sobie ze nie wiem jak sie jej uzywa.
;Mam cos upiec, zagescic woda, rozpuscic w mleku?;, pomyslalam.
Powachalam, pachniala wanilia wiec bez namyslu wciagnelam odrobine w nozdrza.
Po chwili bylam zakochana.Odtad codziennie po pracy, najszybciej jak tylko
moglam wracalam do domu zazywajac kolejne szczypty milosci.Zakupiony kilogram
topnial w oczach, a kiedy ostatnia odrobina proszku zniknela w moim nosie
poszlam kupic nastepna porcje.
Naklejony na witrynie sklepu kawalek papieru byl bezlitosny:
;lokal na sprzedaz;-z niedowierzaniem zajrzalam przez szybe do pustego,
ciemnego wnetrza. Pociemnialo mi w oczach i ledwo wloczac nogami poszlam prosto
przed siebie, nie zwracajac uwagi na nic i nikogo.
-pani zgubila rekawiczki-powiedzial ktos do mnie
-prosze?
-pani zgubila rekawiczki-powtorzyl meski glos.
Bylam w parku, siedzialam na lawce, a nade mna pochylal sie usmiechniety ON.
Trzymal w reku moje rekawiczki i puste opakowanie po....milosci w proszku.
Nagle, w ulamku sekundy moglam przeczytac jego mysli i nasze dusze pocalowaly
sie gdzies nad glowami idac razem na spacer.
ON wyprostowal sie zaskoczony i szepnal cicho:
-contigo
Zrozumialam.Odtad pachnialo nim moje cialo i wszystkie moje mysli.
Wczoraj znalazlam w skrzynce rachunek za kilogram kupionej milosci.
Nieznajoma reka skreslila kilka slow:
;Milosc w proszku, waga-jeden kilogram, cena-do uzgodnienia;
Dopisalam pod spodem:;cena nie gra roli&; i podarlam go na strzepy. Bylam pewna
ze dotrze do adresata.
Czasem bardzo dlugo uzalezniamy sie od milosci w proszku, ale tak naprawde w
nalog moze wpedzic nas dopiero jedno, male slowo, na przyklad ;contigo;
powiedziane w najzupelnie niespodziewanym momencie przez kogos,kto je tylko nam
powiedziec powinien.
Ale zeby je zrozumiec trzeba poznac, czasem latami, smak milosci w proszku.
Latwiej ja potem odroznic ja od tej....swiezej:-)))