Gość: Hrabiaa
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.07.05, 13:58
Tymczasem dyrektorzy popadającego w rucine naszego ZOO, nie tracąc dobrego
samopoczucia, szykują sobie nowe synekury. Jeśli ich "zasiadanie" ma być
takie, jak ich zoologiczne gospodarstwo, to juz niech lepiej zwolnią się z
dyrektorowania. Choć z drugiej strony, miejsce w Warszawce o jakim marzą,
przerzucając się z partii do partii, zasadniczo nie różni się od wrocławskiej
małpiarni - hałaśliwie, czasami agresywnie, a ponad wszystko - brudno.
Gospodarka w ZOO leży na łopatkach, a sam ogród stwarza wrażenie
opuszczonego, smutnego miejsca. Trawniki, ogrodzenia, wybiegi - zaniedbane
częściowo, jakby przeszły po nich tabuny dzikich koni. Kałuże, zaniedbane
chodniki, powyrastane i przerośnięte krzewy. Od rana zwiedzający stanowią
zagrożenie dla ryczących traktorów i warczących wozkow.
Zaniedbana i wołająca o pomstę do nieba budowa tuż przy Akwarium. Snujący się
leniwie robotnicy.
Obrazu dopełniają zestresowane zwierzęta i wałęsający się pracownicy obsługi
Ogrodu.
A, Państwo Gucwińscy ? No problemos - oni będą przy korycie w innym ogrodzie
zoologicznym