Gość: !
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
16.08.05, 15:44
16 Sierpnia 2005
Wyrok na mapie
W Warszawie powstały plany zupełnie inaczej poprowadzonej trasy szybkiego
ruchu. Jeśli się sprawdzą, południowej części województwa lubuskiego grozi
zupełny zastój.
Od kilku dni piszemy o groźbie wstrzymania budowy drogi szybkiego ruchu S3,
która miała powstać od Szczecina przez Gorzów, Zieloną Górę, Nową Sól po
granicę z Czechami. Plany te mieli pokrzyżować urzędnicy z Ministerstwa
Infrastruktury, którzy na czas nie wysłali do Brukseli wniosku o
dofinansowanie tej inwestycji. Bez tych pieniędzy droga nie powstanie.
Tymczasem odkryliśmy zupełnie inne fakty. Znacznie bardziej zagrażające
naszemu regionowi. Od piątku mamy w ręku bulwersującą mapę komunikacji
drogowej dla zachodniej Polski.
Plany Warszawy sprzeczne z naszymi
Okazuje się, że Ministerstwo Infrastruktury zleciło Instytutowi Geografii i
Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk opracowanie studium
zagospodarowania pogranicza polsko-niemieckiego. Wynika z niego, że trasa
szybkiego ruchu powstanie, ale będzie biegła od Szczecina przez Gorzów Wlkp.,
Skwierzynę i dalej przez Poznań, Wrocław aż do czeskiej granicy.
Takie rozwiązanie sprawi, że część Lubuskiego od Gorzowa na południe znajdzie
się w bardzo trudnej sytuacji. Dobra komunikacja oznacza rozwój. Na znaczeniu
ogromnie straci Zielona Góra.
Wicemarszałek Edward Fedko przyznaje, że zna studium i plany drogi. -
Zgłosiliśmy do Ministerstwa Infrastruktury stanowczy protest. Strategia
województwa zakłada, że właśnie wokół S3 i doliny Odry będzie rozwijał się
nasz region. Przyjęcie propozycji instytutu wywraca cały ten plan i skazuje
nas na degradację. Dlatego będziemy robili wszystko, by to zmienić.
Czy uratuje nas Szczecin
Jednak protesty zarządu województwa mogą nie wystarczyć. Proponowana sieć
przyszłych dróg będzie łączyła tak duże metropolie jak Poznań i Wrocław. A
siła przebicia obu miast w stolicy jest znacznie większa niż Lubuskiego.
Ratunkiem może być jedynie Szczecin. Poseł Europarlamentu Bogusław
Liberadzki, który pierwszy podniósł głośny alarm w sprawie S3 powiedział nam:
- Ten projekt to próba odwrócenia naturalnego ciągu komunikacyjnego ze
Szczecina na południe Europy. W dodatku jest wbrew polskim interesom. Wydłuża
bowiem drogę z Czech, czy z południa Europy do Szczecina. Dlatego wiele tirów
może wybrać doskonałe autostrady niemieckie, które prowadzą do portów
niemieckich zamiast naszych dróg i naszego portu.
CZESŁAW WACHNIK
"GAZETA LUBUSKA"