Dodaj do ulubionych

BEZSENNOŚĆ u schyłku lata...

23.08.05, 11:15
Daj ciepło Twoje daj kształt twarzy
A włosy moje do ust przytul
Pieśń jaką znasz najstarszą zanuć
Nie słowem lecz dłońmi pytaj
Weź oczy daję w nich pragnienie
Mych ramion weź przystań cichą
Weź potu zapach a z rak drżenie
Jak z talii kart mnie wyczytaj
Wejdź we mnie falą wpłyń wpłyń we mnie
Pod serce dojdź aż do krzyku
Krwi potem spokój wróć znużeniem
Półsennie niech płynie w żyłach
I dłonie nasze spleć w sytości
Posłuchaj jak cisza rośnie
Wiesz sporo czasu do jasności
Czekajmy niech wpierw noc zaśnie

/W. Bellon/


Ps. z pozdrowieniami dla tych, których czasem klimat Bukowiny dopada...
Obserwuj wątek
    • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.prawo.uni.wroc.pl 26.08.05, 10:37
      W okrągłych błotnych miskach
      z obcasów i kopyt
      lśnią turkusy niebieskie
      i chmur heliotropy.

      Kałuża płynie z wiatrem -
      tu mleczna, tam ruda,
      wiosna rynny wyżyma
      lubując się w brudach...

      - Serce ordynarnieje
      i godzi się z błotem,
      skoro w nim słońce
      usta zanurzyło złote...

      Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
      • Gość: stg Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 01:13
        Utro tumannoje, utro siedoje,
        Niwy pieczalnyje, sniegom pokrytyje...
        Niechotia wspomnisz i wriemia byłoje,
        Wspomnisz i lica, dawno pozabytyje...

        Wspomnisz obilnyje, strastnyje rieczy,
        Wzglady tak żarko, tak żadno łowimyje,
        Pierwyje wstrieczy, poslednije wstrieczy,
        Cichogo gołosa zwuki lubimyje...

        Co do autora nie jestem pewien, cytuje z pamięci.
        • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.prawo.uni.wroc.pl 30.08.05, 08:36
          wierzę, że

          wierzę, że
          gdy stanie się czas
          i zawołam "więcej światła"
          przyjdą po mnie
          ukochani
          syn bolek -
          rimbaud -
          lorka -
          chagalle -
          i promienna nefretete -
          uśmiechnięci

          i każde w swoim języku powie
          "jak pięknie nas kochałaś" -

          poza tym nie wierzę w nic

          /zawiszanka/
          • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... 31.08.05, 11:18
            Umarłeś prawie mi
            Zmyłam zapach twój
            W oknie w który stałam
            Szyby zbił wiatr

            Listonosz niesie list jak krzyż
            Ołów twoich słów
            Znów mi płynie w żyłach gdy
            Każesz mi być

            Koi rani koi rani koi
            Koi słowo twe
            I zadaje nowe rany
            I zadaje nowy ból
            Koi rani koi rani koi
            Koi słowo twe
            I zadaje nowe rany
            I zadaje nowy ból

            I zmartwychwstałeś by
            Znowu mi się śnić
            A ja spowiadam się z tych snów
            I każdy z nich

            Koi rani koi rani koi
            Koi każdy sen
            I zadaje nowe rany
            I zadaje nowy ból
            Koi rani koi rani koi
            Koi każdy sen
            I zadaje nowe rany
            I zadaje nowy ból

            Znów ciało me to twój chleb
            Znów wino zamieniasz w krew
            Znów ty to ja

            Koi rani koi rani koi
            Koi słowo twe
            I zadaje nowe rany
            I zadaje nowy ból
            Koi rani . . .



            /Ciechowski lub Groniec... nie pamiętam/
            • konot Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... 08.09.05, 00:49
              Ja tiebie niczewo nie skażu,
              Mieżdu nami sniega i sniega...
              Do tiebia mnie dojti nielegko,
              A do smierti czetyrie szaga...
            • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.kask.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.05, 13:05
              Śnieżne góry

              Śniłem pewnej nocy
              o słońcu, które spadło.
              Leżało u moich stóp
              widziałem gasnące promienie.
              W jednej chwili powróciła zima.
              Nie było łatwo –
              stałem się człowiekiem.

              Śniłem tamtej nocy
              o podróży do Śnieżnych Gór.
              Czułem śnieg w zaciśniętych dłoniach,
              wśród chmur wypatrywałem życia.
              Zatopiony w jeziorze
              tak bardzo chciałem
              stanąć na szczycie.
              Tak bardzo.

              Wśród kamiennej bieli
              byłem między Śnieżną Górą a Bogiem.
              Pragnąłem zawołać
              kogoś po imieniu,
              ujrzeć słońce
              między lodowcami.

              Pod wyniosłą limbą
              wdychałem wiatr.
              Czułem –
              anioł przy mnie stoi.

              Eryk Ostrowski

    • Gość: KPT Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 20:11
      Zasnąć już!.... Noc ta pochmurna, bezgwiezdna,
      posępnych widzeń krynicą jest bez dna -
      zasnąć już, skłonić na nirwany łono
      głowę płonącą, bez miary zmęczoną...


      Przepłynął przez nią strumień myśli długi,
      a jedna była smutniejszą od drugiej,
      a wszystkie były smutne bezlitośnie - -
      chcę spać, choć wiem, że ciągu myśli dośnię...


      Ha!... Tłum okropny mar ciśnie się białych,
      w szatach zwalanych ziemią i zbutwiałych,
      tańczą wokoło z szalonym pośpiechem,
      szyderczym w twarz mi wybuchając śmiechem


      Widok ich trupich czaszek mię przeraża,
      dusi mię zgniła, wstrętna woń cmentarza,
      a ten śmiech strasznej ironii się wwierca,
      jak tępa śruba, w głąb mojego serca.


      Tłoczą się ku mnie ohydną gromadą,
      trupie swe ręce na czoło mi kładą
      i spróchniałymi szczękami klekocą
      najokropniejsze z wszystkich pytań: Po co!?...
      • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... 14.09.05, 09:54
        Niektórzy lubią poezję


        Niektórzy -
        czyli nie wszyscy.
        Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.
        Nie licząc szkół, gdzie się musi,
        i samych poetów,
        będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.

        Lubią -
        ale lubi się także rosół z makaronem,
        lubi się komplementy i kolor niebieski,
        lubi się stary szalik,
        lubi się stawiać na swoim,
        lubi się głaskać psa.

        Poezję -
        Tylko co to takiego poezja.
        Niejedna chwiejna odpowiedź
        na to pytanie już padła.
        A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego
        Jak zbawiennej poręczy.


        /Szymborska/
        • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna juz bardzo IP: *.ip.takas.lt 13.10.05, 15:26
          Dopóki wierzysz we mnie, miła...

          Dopóki wierzysz we mnie, miła
          W tym jest moja wielka siłą
          Wszystko byś mi wybaczyła
          Tylko jednej rzeczy nie
          Mogę wściec się i utytłać
          Paść na mordę, bylem wytrwał
          Byle małych świństw gonitwa
          Nie wciągnęła mnie

          Dopóki wierzysz we mnie, miła
          W tym jest moja wielka siła
          Choćbyś nic mi nie mówiła
          Ja to najserdeczniej wiem
          Kiedy czasem, ot tak, stwierdzam
          Taki pejzaż, trzeba pełzać
          Widzę twoje oczy we łzach
          Mam znów nogi dwie

          Dopóki wierzysz we mnie, miła
          W tym jest moja wielka siłą
          Co mi serce uskrzydliła
          Nauczyła mówić - nie!
          Wiem, upadnę nieraz jeszcze
          Nieraz głową mur popieszczę
          Ale w nasze życie zmieszczę
          Prawdę, której chcę

          Dopóki wierzysz we mnie, miła
          W tym jest moja wielka siła
          Z życiem mnie nie pogodziłaś
          Ale z samym sobą - tak
          Mam przy sobie gorzką pamięć
          Mam swój uśmiech, co nie kłamie
          Wiem, że już mnie nic nie złamie
          W nadchodzących dniach

          /kofta/
          • k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna juz bardzo 15.10.05, 16:47
            Świt

            Miliard piosenek o miłości
            Nudzi, dosładza, ziewa
            A ja wyśpiewać chcę najprościej
            Tych kilka lirycznych zniewag
            Każdy z nas miewał poranne mdłości
            Nie mamy po co się łudzić
            Nieważne z kim się kładziesz w pościel
            Ważne jest z kim się budzisz

            Kiedy kochanków oczy uśpione
            Otworzy tani budzik
            Czy się rozejdą w swoje strony,
            Czy razem będą się nudzić,
            Czy,
            Kiedy ruszą za czasem w pościg,
            Zechcą do siebie wrócić?
            Na całej ziemi
            Noc nas łączy
            A świt
            A świt
            Oddala
            Ufajmy tylko rannej miłości
            Miłości dorosłych ludzi

            ...Tobie, Ja
            /kofta/

            ...i odzyskalem swoj login :D
            • k_a_j_o SENNOŚĆ jesienna 21.10.05, 09:58
              Usta i oczy

              Znam tyle twoich pieszczot! Lecz gdy dzień na zmroczu
              Błyśnie gwiazdą, wspominam te jedyną – bez słów,
              Co każe ci ustami szukać moich oczu...
              Tak mnie żegnasz zazwyczaj, nim powrócę znów.

              Czemu właśnie w tej chwili, gdy odejść mi pora,
              Pieścisz oczy, nim spojrzą w czas lasów i łąk?...
              Bywa tak: świt się budzi od strony jeziora,
              Nagląc nas do rozplotu snem zagrzanych rąk...

              O szyby – jeszcze chłodne – uderza pozłotą
              Nagły z nieba na ziemię świateł zlot i spust –
              Usta twe – na mych oczach ! Co chcesz tą pieszczotą
              Powiedzieć? Mów – lecz zmyślnych nie odrywaj ust!

              /leśmian/
              • Gość: marsha Re: SENNOŚĆ jesienna IP: *.230.219.81.magma-net.pl 22.10.05, 09:38
                Ludmiła Marjańska

                "Ślepy miot czarnych kociąt..."

                Ślepy miot czarnych kociąt w śmietniku —
                sine wargi chłopca raptownie
                tracącego przytomność w kolejce —
                starość, która pod murem
                po omacku z chlebem w siatce drepce —
                i twarz, którą znasz tak dobrze,
                że przestałeś ją widzieć już dawno —
                Miłość to może tylko
                ściskająca serce bezradność.
                • Gość: marsha Re: SENNOŚĆ jesienna IP: *.230.219.81.magma-net.pl 23.10.05, 21:26
                  "Gdziekolwiek jesteś"

                  Gdziekolwiek jesteś, żyjesz własnym życiem,
                  i to jest ważne, co przynosisz z sobą:
                  bochenek chleba i garsteczkę soli
                  czy połyskliwą blaszkę i kamyczek.
                  To, co przynosisz, będzie twym pokarmem,
                  będzie gasiło pragnienie u źródła.

                  Źródło jest w tobie, jak miłość. Pamiętaj,
                  abyś nie zniszczył kruchego naczynia.
                  Gdziekolwiek jesteś – żyjesz własnym życiem.

                  Ludmiła Marjańska



    • Gość: burke Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 23:00
      BOLESŁAW LEŚMIAN
      TOPIELEC

      W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie,
      Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie,
      Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki.
      Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki,
      Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie
      Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.
      Wówczas demon zieleni wszechleśnym powiewem
      Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem,
      I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem,
      I nęcił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem,
      I czarował zniszczotą wonnych niedowcieleń,
      I kusił coraz głębiej - w tę zieleń, w tę zieleń!
      A on biegł wybrzeżami coraz innych światów,
      Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów,
      Aż zabrnął w takich jagód rozdzwonione dzbany.
      W taką zamrocz paproci, w takich cisz kurhany,
      W taki bezświat zarośli, w taki bez brzask głuchy,
      W takich szumów ostatnie kędyś zawieruchy,
      Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni,
      Cienisty, jak bór w borze - topielec zieleni.
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ jesienna... IP: *.230.219.81.magma-net.pl 26.10.05, 18:43
        Okruch pocieszenia"

        Śmierć przyjaciół
        powolne umieranie na naszych oczach
        odchodzenie w głąb bólu
        ucieczki w nieuzasadnioną ufność
        zanikanie
        głosu i ciała
        śmierć
        pokorna i zbuntowana
        To ona
        pozwala nam
        ocenić życie
        dźwignąć się z własnego upadku
        otrząsnąć z bezwładu
        wciągamy w płuca
        powietrze
        poznajemy na nowo
        smak świeżego chleba
        ulgę śmiechu
        Może w tym
        jest okruch pocieszenia
        sens
        bezsensownej śmierci
        • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ jesienna... IP: 194.146.216.* 28.10.05, 11:59
          jesień

          żółty liść
          zatopiony w kałuży
          oddycha resztką tchu

          trawa
          coraz ciszej śpiewa melodię dusz

          Święci święci
          śpią na skraju lasu

          nadpływa
          wraz z deszczem

          brud świata

          tonie w nim
          gęsie pióro zagubione
          w przelocie myśli

          balansuję
          na cienkiej nici babiego lata
          przemoczonego łzami świata

          M (iskra)
          • Gość: magician Re: BEZSENNOŚĆ jesienna... IP: *.plusgsm.pl 02.11.05, 21:56
            Szalona, ach, szalona, ach, szalona, ach.
            Tak szepcą kwiaty i tak wzdycha ciemny gaj.
            Powoli, nad polami zielonymi
            Jako szczęśliwy ptak przepływa miesiąc maj.

            Oczarowały świat słowicze trele,
            Życiem napełnił się uschnięty dawno kwiat,
            Nieskończone, wielkie, jasne i słoneczne
            Jest twoje szczęście, gdy masz tylko naście lat

            Ja czekam znów na ciebie,
            Marzenia mi nie dają żyć.
            Ja cię nie pytam, czy mnie kochasz,
            Ja czuję to, ja o tym wiem

            Szalona, ach, szalona, ach, szalona, ach.
            Było, minęło, niepamięci pokrył kurz.
            Bezbronne, nierealne, niecodzienne,
            Wszystko minęło, znikło już.

            Wąskimi ulicami, które dobrze znasz,
            Błąka się wiatr, listopadowy chłodny deszcz.
            Nie wrócisz tu, nie przyjdziesz, nie przytulisz się...
            Nie stój, nie czekaj, to nie wróci, dobrze wiesz.

            Ja czekam znów na ciebie,
            Marzenia mi nie dają żyć.
            Ja cię nie pytam, czy mnie kochasz,
            Ja czuję to, ja o tym wiem.

            • Gość: marsha ['] IP: *.230.219.81.magma-net.pl 02.11.05, 22:34
              odszedł M.
              • tyrysek Re: ['] 14.11.05, 19:52
                Gość portalu: marsha napisał(a):

                > odszedł M.
                >

                ...

                [']

    • Gość: magician Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: 212.2.100.* 20.11.05, 11:39
      ...
      Piszesz mi moja miła,
      Że już nie kochasz mnie,
      Wieść by mnie ta zmartwiła,
      Ale nie wierzę, nie!

      Podziwiam pióra wprawę,
      List stron dwanaście ma,
      Dając komuś odprawę,
      Wystarczą słowa dwa.

      H.Heine


      mikołaj[']
      marek perepeczko[']
      • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.230.219.81.magma-net.pl 20.11.05, 18:09
        Haruki Murakami
        " Musisz tańczyć.
        Kiedy słyszysz muzykę musisz tańczyć. Rozumiesz, co mówię? Tańczyć, ciągle
        tańczyć.
        Nie wolno ci się zastanawiać, po co tańczysz. Nie wolno ci myśleć, co to
        znaczy, bo to nie ma znaczenia. Jeśli zaczniesz o tym myśleć- zatrzymasz się w
        tańcu.
        Dlatego nie możesz się zatrzymać. Nawet, jeśli wyda ci się to strasznie głupie,
        nie możesz się tym przejmować.
        Musisz starannie stawiać kroki i ciągle tańczyć !
        • Gość: marsha Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.prawo.uni.wroc.pl 24.11.05, 14:32
          "Pod niebem Paryża".

          Sous le ciel de Paris
          S'envole une chanson
          Hum Hum
          Elle est née d'aujourd'hui
          Dans le cœur d'un garçon
          Sous le ciel de Paris
          Marchent des amoureux
          Hum Hum
          Leur bonheur se construit
          Sur un air fait pour eux
    • k_i_k_a Re: BEZSENNOŚĆ u progu zimy... 29.11.05, 19:05
      Gdybyś mnie kiedyś
      miała przestać kochać,
      nie mów mi tego

      Bóg tego także nie czyni

      Gdy ma zesłać zarazę i głód
      On ciągle się śmieje z wysoka
      choć dobrze wie

      że oazy przemieni
      w pustynię


      /K.I.G./
    • Gość: magician Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 02.12.05, 23:03
      Bo to jest, proszę pana, takie straszne dziwne
      wiem
      udaje, że to żart
      przed sobą, że ta pomarańcza to
      miał być prezent dla mnie,
      a pan ją przypadkowo

      zjadł

      • Gość: marsha 6 grudnia: 60 urodziny Wojaczka IP: *.230.219.81.magma-net.pl 05.12.05, 21:56
        Babilon

        Któż to chodzi z butami po nagim ciele kobiecym
        Odpowiadam: poeta
        Gnój
        alfons swej śmierci co ją rymuje wciąż ze smiechem
        ...
        • Gość: k_a_j_o Re: 6 grudnia: 60 urodziny Wojaczka IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 08.12.05, 23:49
          Litość
          Gdy płyną łzy, Chustką je ocierają;
          Gdy krew płynie, z gąbkami pospieszają;
          Ale gdy duch wycieka przed uciskiem,
          Nie nadbiegną pierwej z ręką szczerą,
          Aż Bóg otrze sam piorunów błyskiem:
          - Wtenczas dopiero!...

          /ckn/
          • Gość: k_a_j_o szaro jakoś IP: *.gprspla.plusgsm.pl 13.12.05, 15:11
            Z mroku na wschodzie
            w mrok na zachodzie
            wątłe się zimowe
            przeniosło słońce.
            Jak wzeszło,
            tak zaszło,
            ani ogrzało,
            ani rozweseliło.
            [Simović}
            • Gość: mgc Re: szaro jakoś IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 13.12.05, 22:27
              Trzy miłości

              Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży
              Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi
              A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz
              I walizkę ma spakowaną już.

              Pierwsza wojna - pal ją sześć, to już tyle lat.
              Druga wojna - jeszcze dziś winnych szuka świat
              A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni,
              Winien będziesz ty, winien będziesz ty.

              Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
              Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
              A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
              Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.

              bułat okudżawa
    • Gość: niemiś Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.12.05, 06:53
      Jeszcze dzięki Wam, i pewnemu rozmarzonemu Szwedowi, zacznę lubić poezję.

      Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: k_a_j_o Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: 62.233.250.* 16.12.05, 11:38
        Najpiękniejsze są miłości, których nie ma
        Które jutro może przyjdą albo nie
        Najpiękniejsze są miłości, których nie ma
        Światło z nieba nie wiadomo jak i gdzie

        Najpiękniejsze są miłości niewiadome
        Nie wiadomo kiedy, gdzie, dlaczego, jak
        Niewiadome może wyjść zza rogu domu
        Więc się nie zdziw, kiedy ciebie porwie wiatr

        I jak długo jeszcze będziesz na nią czekał
        może tydzień, może miesiąc, może więcej
        Wszystko jedno co się stanie, najpiękniejsze jest czekanie
        Uwierz w prawdę wyśpiewaną w tej piosence

        Tylko kiedyś, może jutro, może dalej
        Coś się zmieni, może ci przybędzie lat
        I obejrzysz się przez ramię, powiesz że piosenka kłamie
        Mówi pamięć, że nieprawda że jest tak

        Najpiękniejsze są miłości, które były
        Są jak stare wino kiedy płynie czas
        Najpiękniejsze są miłości, które były
        Taka chwila przyjdzie na każdego z nas

        Najpiękniejsze są miłości przedawnione
        Dnia któregoś stwierdzisz taki prosty fakt
        Może trochę brak Ci siły, może świat nie taki miły
        I już nie chcesz by cie porwał wiatr

        /kofta/
        • Gość: m* sylwestrowa noc już zaplanowana? IP: *.230.219.81.magma-net.pl 17.12.05, 19:12
          drugi raz w życiu będe spedzała ową noc w klubie we Wrocławiu (niestety urlopu
          w pracy brak i brak sposobności by można było w góry się wybrać...).
          ubiegłoroczny Sylwester w "Niebie" - tragedia. w tym roku klub jazzowy "Rura" -
          zobaczymy cóż to wyniknie... Ważne, że grono przyjaciół i dalszych znajomych
          dość spore się zebrało, zatem powinno być dobrze.
          a jak wasze plany sylwestrowe? wszak to już za 2 tygodnie?

          ... nie mam co na siebie włożyć!!! :o)
          • k_i_k_a Re: sylwestrowa noc już zaplanowana? 22.12.05, 09:05
            my w jakiejś właśnie w sylwestra otwieranej knajpie... naprzeciw "Nieba"
            ponoć...;) Że knajpa nowa i niesprawdzona - tym większa obawa czy się uda :)
            Ale liczę jak zwykle na to, że ludzie nie zawiodą... No i razem zawsze sobie
            jakoś czas umilimy ;)))
            Wesołych, spokojnych, serdecznie ciepłych i pięknych Świąt Wam życzę :)
            • Gość: m* Re: sylwestrowa noc już zaplanowana? IP: *.230.219.81.magma-net.pl 31.12.05, 14:27
              miły mój
              ty zawsze przy mnie stój
              we śnie i na jawie
              spotkajmy się na kawie

              przez sen czuję cię
              i śnię że cię chcę

              w nicość popłynę
              po czerwonym winie
              w twoich dłoniach się rozpłynę
              zaciągam się tobą choć nie palę w nocy
              przyjdź mi do pomocy
              daj ogień i skręta
              śnią mi się bliźnieta

              miły mój ty zawsze przy mnie stoj
              we śnie na jawie
              spotkajmy się na kawie

              przez sen czuję cię
              i śnię że cię chcę


              miły mój
              ty zawsze przy mnie stój
              we śnie i na jawie
              spotkajmy się na kawie

              bo czy sen czy jawa
              w moim ciele kawa

              /m.peszek/




              • morfeusz_1 Post scriptum ;)))))))))))))))))))))) 11.01.06, 20:58


                >
                > /m.peszek/
                >
                > łaaaaaaaaaaaaaaadnie - maku dzięki - to ty sprzedałeś mi temat
                pzdr morfi
                >
                > www.miastomania.com.pl/index_content.html
    • Gość: Aga Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 16:04
      Samotność jest jak deszcz,
      z morza powstaje, aby spotkać zmierzch,
      z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
      w rozległe niebo nieustannie wrasta,
      Dopiero z nieba opada na miasta.

      Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
      kiedy ulice biegną witać ranek
      i kiedy ciała nie znalazłszy nic,
      od siebie odsuwają się rozczarowane;
      i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
      spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:

      samotność płynie całymi rzekami.
    • morfeusz_1 Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... 31.12.05, 17:39
      Wiersz morfiego dla bezsennych :)

      Rodzę się
      Istnieję
      I umieram
      Dla światła
      Harmonii
      Dla Ciebie ...
      Czas jest snem
      Życie tęczą
      Cierpienia - Doświadczeniem
      Odwróć twarz
      Za dalą dal
      Nim spoczniesz pod kamieniem
      Pomyśl...
      Łzy nie zmienią nas
      Oddychaj póki jesteś
      Nadzieja jest Twoim Oddechem
      Wiara jest Twoim Oddechem
      Miłość jest Twoim Oddechem
      Wibracja barw jest Twoim Oddechem
      Trwaj...

    • Gość: Aga Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 18:34
      Bo chodzi o to by od siebie
      nie upaść za daleko
      Jak te dwa łyse kamienie nad rzeką
      Chodzi o to
      By pierwsze chciało słuchać
      Co mu to drugie
      powiedzieć chce do ucha:
      Że po mej głowie ?
      czasem się ich boje -
      Chodzą słowa nie do powiedzenia...
      Nie-do-powiedzenia

      Dzień dobry
      Kocham cię
      Już posmarowałem Tobą chleb
      Dzień dobry
      Kocham cię
      Nie chce cię z oczu stracić więc
      Jeszcze więcej dzień dobry
      Kocham cię
      Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
      Dzień dobry
      Kocham cię
      To zapyziałe miasto niech o tym wie

      • dd41 Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... 09.01.06, 16:29
        Aga,
        potrzebna mi zgoda autora tekstu "Samotność jest jak deszcz" do wykorzystania w
        piosence,czy to mozliwe?
        Napisz na dd41@gazeta.pl
        Pozdrawiam D.
        • Gość: Aga Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:39
          Przykro mi, ale nie znam autora.
          Ktos kiedys...kiedys dawno, przyslał mi ten tekst, teraz nie mam juz z ta osobą
          kontaktu.
          • Gość: dd41 Re: BEZSENNOŚĆ u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 22:14
            Mam wrażenie(nie wiem skąd),że kiedys czytałam lub słyszałam.
            A może to tylko takie bliskie,bo takie...prawdziwe:((
            Pozdrawiam D.
    • Gość: k_a_j_o do zobaczenia ['] IP: *.plusgsm.pl 18.01.06, 23:22
      Jan Twardowski - Śpieszmy się

      Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
      zostaną po nich buty i telefon głuchy
      tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
      najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
      potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
      jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
      kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

      Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
      zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
      przychodzi jednocześnie jak patos i humor
      jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
      tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
      jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
      żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
      chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
      kochamy wciąż za mało i stale za późno

      Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
      a będziesz jak delfin łagodny i mocny

      Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
      i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
      i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
      czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
      • string_tony Re: do zobaczenia ['] 19.01.06, 00:15
        Trzeba minąć świętego Piotra z ciężkim kluczem
        Agnieszkę z barankiem przy twarzy
        Teresę co jeszcze kaszle
        bo marzła w klasztorze
        trzeba przepychać się przez męczenników
        co stanęli z krzyżem i utworzyli korek
        obok skromnego bociana
        obok Agaty co częstuje solą
        obok świętego Franciszka z wilkiem
        (zdejmuje mu kaganiec żeby mógł poziewać)
        obok świętego Stanisława z zeszytem do polskiego

        ...I widzę wreszcie moją matkę
        w nie spalonym domu
        przyszywa guzik co się gubił stale

        Ile trzeba przejść nieba żeby ją odnaleźć

        Jan Twardowski

        • Gość: marsha ................................. ..... IP: *.230.219.81.magma-net.pl 22.01.06, 00:53
          opuszczam bezsenność.
          dziękuję. pozdrawiam.
          m*
          • Gość: magician Re: ................................. ..... IP: *.gprspla.plusgsm.pl 22.01.06, 00:58
            co to znaczy, marsha???????????????
            • piootr Re: ................................. ..... 23.01.06, 21:35
              Gość portalu: magician napisał(a):

              > co to znaczy, marsha???????????????

              Dołączam się do pytania!
      • Gość: Aga Re: do zobaczenia ['] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 11:27
        Jan Twardowski -Pociecha

        Niech sie pan nie martwi panie profesorze
        buty niepotrzebne umiera sie boso
        w piekle juz zelżalo
        nie palą
        tylko wiedzę wieszają na haku
        smutno i szybko
        :(((((
        • Gość: k_a_j_o minus duzo stopni... termometr nie siega IP: *.gprspla.plusgsm.pl 22.01.06, 22:51
          Kocham to swoje ciche marzenie cmentarne

          Kocham to swoje ciche marzenie cmentarne,
          Jak anioł białoskrzydły śmierć mi się uśmiecha:
          W jej promienności róże kraśnieją mi czarne,
          I z dali słyszę ciche sielskiej pieśni echa.

          Jeślim bardzo samotny pośród ludzkich duchów,
          Choć może najupiorniej zjednoczenia głodny:
          O tym wiem, że na łoże mych mogilnych puchów
          Spłyną łzy i uśmiechy tkliwości pogodnej.

          Ci, co mię omijali niemo, obojętni,
          Nie widząc żywej treści w czynów mych bezładzie:
          Przyjdą, i oto dziwnie duch im się rozświętni,
          I ujrzą, jak im światło na oczy się kładzie.

          Kocham sen mój cmentarny, bo z mojej mogiły
          Nowe promienie życia wypłyną błękitnie:
          I kiedy moje ciało rozpadnie się w pyły,
          Tajemniczy miłości duch nad nią zakwitnie.

          /lange/
          • k_i_k_a odpór zimie i smutkom :) 25.01.06, 09:01
            Myślę sobie, że
            Ta zima kiedyś musi minąć
            Zazieleni się
            Urośnie kilka drzew
            Niedojedzony chleb
            W ustach zdąży się rozpłynąć
            A niedopity rum
            Rozgrzeje jeszcze krew.

            Zimny poniedziałek
            Gorącą stanie się niedzielą
            To co nie pozmywane
            Samo zmyje się
            Nieśmiały dotąd głos
            Odezwie się jak dzwon w kościele
            A tego czego mało
            Nie będzie wcale mniej...

            Choć mało rozumiem
            A dzwony fałszywe
            Coś mówi mi, że
            Jeszcze wszystko będzie możliwe

            Nim stanie się tak
            Jak gdyby nigdy nic nie było
            Nim stanie się tak
            JAK GDYBY NIGDY NIC

            /wiadomo kto - W.W.!/

            i ja obiema łapami pod tym :D
            • Gość: m* Re: odpór zimie i smutkom :) IP: *.230.219.81.magma-net.pl 29.01.06, 11:31
              tęsknota
              we mnie siedzi
              jak drucik z miedzi
              się żarzy
              rzęsy m parzy

              nie mam czasu na seks
              a tak bardzo chciałabym mieć
              nie mam czasu na kochanie
              na pieprzoty całowanie

              tęsknota
              spać nie daje
              aż serce staje
              umieram
              i się rozbieram

              nie mam czasu na seks
              a tak bardzo chciałabym mieć
              nie mam czasu na kochanie
              na pieprzoty całowanie

              tęsknota
              we mnie siedzi
              jak drucik z miedzi
              się żarzy
              i parzy i parzy i parzy...

              /m.peszek/
              • marsha Re: odpór zimie i smutkom :) 29.01.06, 15:14
                Według mnie, kobieta z natury swej (dziwić się tylko trzeba, że jest jeszcze t
                a k a, mając takie organy i środki działania - dziwić się, podziwiać ją i
                chwalić potęgi, które sprawiły rozdział płci) musi być zasadniczo psychiczną
                sadystką i fizyczną masochistką, podczas gdy meżczyzna musi być ogólnie
                psychicznym masochistą, fizycznym zaś sadystą.

                /witkacy/
                • Gość: sasza Re: odpór zimie i smutkom :) IP: *.230.219.81.magma-net.pl 01.02.06, 17:47
                  PRUĆ
                  jestem już zmęczona więc możesz śmiało
                  zakochać się w jednej z tych pięknych dziewczyn,
                  co chodzą spać bez kolacji i kopirajtują
                  w trzewiach podstępnych firm. i daj spokój
                  przechodzonym gestom, daj mi spokój.
                  dzieci śpią już w barwach ochronnych.
                  poradzimy sobie w każdy sposób.

                  za gruba, głupiutka, za leniwa,
                  zbyt zamknięta w sobie sobie pójdę.
                  żadne to bohaterstwo: zadbać o trochę ciepła
                  pod palcami. pies się tuli, dzieci śpią. klucze
                  wrócą ci do kieszeni jak dobra wiadomość.*

                  * gospel, agnieszka wolny- hamkało.
                  • k_i_k_a Re: odpór zimie i smutkom :) 07.02.06, 11:38
                    Dla siebie samej bezwiedna

                    Dla samej siebie niejedna

                    Jak łopocąca firanka

                    W żałobną pustkę poranka

                    Poruszam sobą powietrze

                    Odchodzę chora na przestrzeń

                    Niepewna niczego, nikogo

                    Nie mogę pozostać z tobą

                    Za chwilę przekroczę bramę

                    Wspomnienie po sobie samej



                    Zatrzymaj mnie

                    Jeszcze pora

                    Jeszcze jest dzisiaj

                    - nie wczoraj

                    Zatrzymaj mnie

                    Jeszcze pora

                    Przeczuj, że cały mój chłód grą

                    Jest jeszcze dzisiaj - nie wczoraj

                    I może będzie jutro



                    Dla siebie samej bezwiedna

                    Dla samej siebie niejedna

                    Chcę się zatrzymać przez moment

                    W drodze przez piaski ruchome

                    Pozwól przy sobie odpocząć

                    Odciągnij od okien oczu

                    Zasłoń mi słońce - niech zgaśnie

                    Mnie w twoim cieniu najjaśniej

                    Inaczej na zawsze zostanę

                    Wspomnieniem po sobie samej



                    Zatrzymaj mnie

                    Jeszcze pora

                    Jeszcze jest dzisiaj

                    - nie wczoraj

                    Zatrzymaj mnie

                    Jeszcze pora

                    Przeczuj, że cały mój chłód grą

                    Jest jeszcze dzisiaj - nie wczoraj

                    I może będzie jutro



                    Kofta
                    • Gość: burke Re: odpór zimie i smutkom :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 00:28
                      —<a
                      href="http://www.tate.org.uk/britain/exhibitions/gothicnightmares/rooms/room1_works.htm#nightmare">nightmare</a>—
                      • Gość: magician Re: odpór zimie i smutkom :) IP: *.gprspla.plusgsm.pl 21.02.06, 23:50
                        Epileptycznie wprost - skręca się
                        W ultra fiolecie gnie
                        I błyska zębem całą noc .
                        Strobo - lampą, skąpana myśl,
                        Płuca podrażnia dym,
                        A w mosie zaspy .
                        W monosylabach ukryty sens
                        Mikro - objawień treść
                        Bełkotu potok - całą noc..
                        Zaślubionych na jedną noc,
                        W chemicznym transie ciał -
                        Pełen parapet .
                        Całą noc, z piątku na sobotę nocą .



                        • herbata_sypana wiosenne westchnienie 24.03.06, 00:39
                          Kto tam u ciebie jest

                          Już spakowałam twoje książki,
                          włożyłam do wielkiej paczki,
                          kupiłam sznur, niedługo wyślę.
                          Tamte pieniądze z białej szafki
                          oddałam, rzecz jasna, matce.
                          Prawie już o tobie nie myślę.

                          Czasem dzwonię w nieważnej sprawie,
                          na przykład choruje pies.
                          Nic już nie wiem, nie pytam prawie
                          i tylko ten stuk, ten stukot w głowie
                          kto tam u ciebie jest, kto tam jest...
                          Kto tam jest, czyja grzechocze jak grzech kostka lodu
                          kto tam u ciebie jest, od wschodu do zachodu...
                          Ręce mam teraz bardziej spokojne,
                          do miast już tak się nie rwę.
                          Wciąż lubię wiatr i trochę czytam.
                          Myślę o śmierci, zanim zasnę,
                          bo to jest być może powrót.
                          Jestem wciąż niejasna, niesyta...

                          Czasem dzwonisz w nieważnej sprawie
                          i to jest prawdziwy gest.
                          Nic już nie wiem, nie pytam prawie
                          i tylko ten stuk, ten stukot w głowie
                          kto tam u ciebie jest, kto tam jest...
                          /a.osiecka/
                          • Gość: Aga Re: wiosenne westchnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 22:03
                            Piszesz mi moja miła,
                            Że już nie kochasz mnie,
                            Wieść by mnie ta zmartwiła,
                            Ale nie wierzę, nie!

                            Podziwiam pióra wprawę,
                            List stron dwanaście ma,
                            Dając komuś odprawę,
                            Wystarczą słowa dwa.

                            H.Heine
    • morfeusz_1 Bezssenność u schyłku lata... 25.03.06, 01:39
      Mądry głupiemu ustępuje
      Ale co, gdy głupi się z tego nie raduje
      Krzyczy z grubym kijem, że połamie ci kości
      Że mądry ustąpił? To oznaka słabości
      Do trzech razy sztuka...
      Ale co, gdy za czwartym wypłynie ta nauka
      Wtedy będzie za późno. Wkładaj głowę w pętlę
      Ważne są zasady, czym głupsze tym lepsze

      Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
      Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
      Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
      Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi

      Gitara, ognisko - tu leją się po pyskach
      Słońce, jezioro - ich trzech, ale nas czworo

      Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one
      Ale co, gdy wrony w nienawiści wyuczone
      Rozkazują, wykrzykują, megafony zaplują
      Wszystkie co do jednego wyższość gatunkową czują
      Każdy kij ma dwa końce
      Ale co, gdy znajdziesz kończący trzecim końcem
      Wtedy duma podniesiona, na kamień założona
      Ten kamień poleci w to miejsce, gdzie wróg kona

      Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
      Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
      Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
      Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi

      Gitara, ognisko - tu leją się po pyskach
      Słońce, jezioro - ich trzech, ale nas czworo

      Przysłowia są mądrością narodów
      A narody to plemiona teraźniejszych czasów
      Mają to do siebie - narody, nie czasy
      Każdy jest wyjątkowy, lepszy od reszty klasy
      Wyjątkowy zaś chce, właściwie chyba musi
      Swój etos i kulturę zanieść temu co gorszy
      Szykujcie bracia amunicję na święta
      To Boże Narodzenie będą długo pamiętać

      Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
      Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
      Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
      Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi

      Gitara, ognisko - tu leją się po pyskach
      Słońce, jezioro - ich trzech, ale nas czworo
      Gitara, ognisko - tu leją się po pyskach
      Słońce, jezioro - ich trzech, ale nas...

      kazik
      • herbata_sypana wiosenne ziewnięcie 27.03.06, 13:58
        Czy to nie wszystko jedno,
        gdzie ja na ciebie czekam,
        w czyjej pościeli śpię,
        czy to nie wszystko jedno -
        mur nas dzieli, czy rzeka,
        rok nas dzieli, czy dzień...
        Krzyczę przez sen -
        gdziekolwiek jestem -
        krzyczę przez sen,
        czy śpię, czy nie śpię -
        krzyczę przez sen.
        Choć wojny nie ma,
        krzyczę przez sen,
        na znany temat
        krzyczę przez sen...
        Jak wilczy tren
        krzyk w nocy ginie,
        krzyczę przez sen
        twoje imię...
        Czy to nie wszystko jedno
        gdzie się spotkamy w końcu,
        ile przybędzie lat,
        czy to nie wszystko jedno
        w deszczu, burzy czy słońcu
        przyjdzie ruszyć nam w świat.
        Krzyczę przez sen...
        Wiem, że wrócimy kiedyś
        do niemodnego parku,
        tam gdzie znajomy szpak,
        znowu będziemy biedni
        znów bez mebli i garnków
        ale dobrze nam tak...
        Krzyczę przez sen,
        z radości krzyczę,
        krzyczę przez sen,
        godziny liczę,
        krzyczę przez sen,
        niech serce wali,
        krzyczę przez sen -
        niech noc się pali!

        /osiecka/
        • herbata_sypana słońce za chmurą :D... ale widać 31.03.06, 13:49
          Było to chyba w miesiącu maju,
          uczony Balbus nie zauważył przejeżdżającego ulicą tramwaju.
          Być może doznał zawrotu głowy
          od wygłoszonej uczonej mowy,
          być może wracał właśnie od rudej
          po kolacyjce wyjątkowo chudej,
          a może wzrok mu przyciągnęło hasło,
          co nad witryną zapalało się i gasło?
          Szedł więc ulicą ów Balbus pieszy,
          a tramwaj pędził, bardzo się spieszył,
          wkrótce się zbliżył ten straszny poczwara
          i dopadł Balbusa, pieszego huzara.
          Rozległ się hałas i brzęk, i huk,
          i bydlę Balbusa zwaliło z nóg.
          Leży nasz Balbus cały na szynach,
          przemija jedna, druga, trzecia godzina.
          Myślicie, ludzie, że zląkł się niebożę?
          Nic podobnego. On rad jest, że wyspać się może.
          Leżał tak, leżał, jak pod kołderką,
          i śnił o niuansach z jedną tancerką,
          aż wnet nadjechał miejskich służb dźwig
          i się uporał z tym smokiem w mig.
          Czas wyciągnąć tu morał,
          co się czai w ukryciu:
          Alkohol szkodzi zdrowiu,
          ale pomaga życiu.

          /a.osiecka/
    • morfeusz_1 Spotkajmy się <*> 02.04.06, 11:20

      <*>

      www.wgorach.art.pl/mp3/babsztyl_kiedygoral.mp3
      Kiedy Góral umiera...

      Kiedy Góral umiera
      to góry z żalu sine
      pochylają nad nim głowy
      jak nad swoim synem.
      Las w oddali szumi mu
      odwieczną pieśń bukową
      a on długo sposobi się
      przed najdalszą drogą.

      Kiedy Góral umiera
      to nikt nad nim nie płacze
      siedzi i czeka aż kostucha
      w okno zakołacze.
      Oczy jeszcze raz uniesie
      do góry do nieba
      by pożegnać góry swoje
      by im coś zaśpiewać.

      Góry moje wierchy moje
      otwórzcie swe ramiona
      niech na miekkim z mchu posłaniu
      cichuteńko skonam
      Ojcze mój halny wietrze
      powiej ku północy
      ciepłą drżącą swoją ręką
      zamknij zgasłe oczy.
      Bym mógł w ziemię wrosnąć
      strzelić potem do słońca smreczyną
      i na zawsze szumieć już
      nad moją dziedziną.

      Kiedy Góral umiera
      to dzwony mu nie grają
      cicho wspina się pod dach
      góralskiego raju.
      Tylko strumień na kamieniach
      żałobną nutę sklada
      tylko nocka chmurnooka
      górom opowiada.

      Góry moje wierchy moje
      otwórzcie swe ramiona
      niech na miekkim z mchu posłaniu
      cichuteńko skonam
      Ojcze mój halny wietrze
      powiej ku północy
      ciepłą drżącą swoją ręką
      zamknij zgasłe oczy.
      Bym mógł w ziemię wrosnąć
      strzelić potem do słońca smreczyną
      i na zawsze szumieć już
      nad moją dziedziną.


      Gdy Góral już umrze
      nikt mu nie układa baśni
      tylko w niebie roziskrzonym
      mała gwiazdka gaśnie.
      Ziemia twardą szorstką ręką
      tuli go do siebie
      by na zawsze już mógł zostać
      pod góralskim niebem.

      muz.sł. paweł kasperczyk
    • morfeusz_1 Życie cudem jest....:))) 06.04.06, 20:34
      de.fishki.net/pics7/monkeycat.wmv
      • k_i_k_a Re: Życie cudem jest....:))) 06.04.06, 23:42
        jak widać - niektóre z naszych "mniej zaawansowanych ewolucyjnie" sióstr mają
        znacznie więcej wyższych uczuć, niż dumni przedstawiciele ludzkiej rasy..
        • herbata_sypana jak sie jest na łańcuchu to mozna dostać kota ;) 07.04.06, 12:36
          W strachu,
          jak w domu.
          Znam wszystkie kontakty,
          jamy,
          zakamarki.
          Słyszę windę.
          Mam tu nawet telefon.
          Tylko drzwi wyjściowych
          brak.

          /a.osiecka/
    • morfeusz_1 Świąteczna Trzaskanina :)))))))))) 09.04.06, 20:25
      Wesołych,wesołych,słonecznych i spokojnych - Robaczki kochane

      kocham pana panie Sułku
      Jacek Janczarski


      W radosnym podnieceniu wszyscy ludzie na świecie szykowali się do spędzenia
      Świąt Wielkanocnych.W takim samym,a może nawet większym podnieceniu,szykowali
      się nasi mili bohaterowie.Właśnie szykowali tradycyjne świąteczne pisanki bez
      których święta są naprawdę nie do pomyślenia.
      - Mój ma chyba dosyć - powiedział pan Sułek poważnie.
      - A mój,panie Sułku jedyny? - spytała pani Eliza nieporadnie.
      - Niech Pani pokaże...ja bym go jeszcze potrzymał - zadecydował.
      - Ojej jej jej jej! Jaki Pana jest piękny! - wykrzyknęła dziewczyna szczerze.
      - A co,nie wolno? - spytał pan Sułek swobodnie.
      Jest sinobrązowy. Udał się nie ma co...
      - Ciekawe,jak wyjdzie mój,prawda?
      - Nie sądzę,żeby był ładniejszy.Słowo honoru miał gorszy kształt.
      - To prawda.Pana kartofel do złudzenia przypominał prawdziwe jajko.
      - Był po prostu jajowaty.Musi pani wiedzieć,że jajowaty kartofel to prawdziwa
      rzadkość.Zwykle kartofle są bezkształtne,kulfonowate...
      - Ale nie ten pana,prawda?
      - Od razu go wypatrzyłem w sklepie - powiedział chytrze pan Sułek.
      Wypatrzyłem go i mówię:"Poproszę uprzejmie o dwa kartofle...o,tego poproszę"
      I pokazałem właśnie na ten jajowaty.
      - I co dalej,panie Sułku jedyny? - niecierpliwiła się pani Eliza.
      - Nic.Sprzedawczyni zważyła i gotowe.Oto są.
      - Zawsze mówię - mówiła pani Eliza - że mążczyzny i dziecka nikt nie oszuka.
      - No,no... - pogroził palcem pan Sułek - tylko nie dziecka.
      Myślę - spojrzał na kartofel pani Elizy - że może go już pani wyjąć...
      Z tej farby...dodał.
      - Z jakiej farby? Z jakiej znowu farby - zatrzepotała powiekami pani Eliza.
      Przecież to zwykły atrament...
      - Barwi lepiej - powiedział uroczyście i świątecznie pan Sułek - niż
      prawdziwe barwniki do prawdziwych jajek.
      O,mój kartofel - pokazywał - do złudzenia przypomina świąteczną pisankę.
      Proszę spojrzeć.
      - A mój - pokazała pani Eliza - a mój,co panu przypomina?
      - Niech mi pani pokaże...bo ja wiem...jest kulfonowaty,parchowaty i sparciały
      Oho - skrzywił się - robaczywy,fuu!
      - Gdzie,panie Sułku kochany?
      - O,tu...- pokazywał dziurę w kartoflu.
      W tej dziurze napewno jest robak. Fuu! Brzydzę się.Niech pani to stąd
      zabierze.
      - Wykroję to świństwo,pani Sułku. O! - kroiła. W ten sposób...
      A teraz wyrzućmy to do kosza. Fuuu! Prawda?
      - Fuu! - prychnął chłopiec.
      Już? zapytał,nie patrząc.
      - Co już?
      - Wyrzuciła go pani?
      - Tak.Do kosza z tym. Fuu prawda? No,może pan otworzyć oczy.
      Otworzywszy oczy pan Sułek zaniósł się śmiechem.
      - Ha ha ha ha ha! Teraz pani kartofel przypomina....zakrztusił się.
      - Co panu teraz przypomina mój kartofel? - spytała z nadzieją.
      - On mi teraz - śmiał się głośno chłopiec - on mi teraz przypomina
      ogryzek,pani Elizo.Ogryziony,szczerniały ogryzek ze zgniłego jabłka.
      I to ma być pisanka,tak? Ha ha ha ha!!!
      - Mógłby się pan opanować,panie Sułku - powiedziała dotknięta kobieta.
      Mamy święta i wszyscy chłopcy powinni być uprzejmi dla swoich dziewcząt...
      - A ja - powiedział na to pan Sułek - i tak obleję panią w lany poniedziałek.
      - Naprawdę?
      - Tak.Ja tak panią obleję,że nie wiem!
      - No jak,panie Sułku najdroższy? - dopytywała się zadowolona z obrotu rzeczy.
      No jak?...
      - Ja panią tak zaskoczę...
      - No czym,no czym? popiskiwała szczęśliwa. Czym mnie pan opsiuka?
      - Ja na panią wyleję kubeł wody.Słowo honoru.
      - O Boże,o Boże...naprawdę?
      - Taki jestem. Jak zabawa,to zabawa. Na całego!
      - Przecież mogę się utopić,panie Sułku. Wiem zachłysnę się i utopię.
      - Się.
      - Co się?
      - Zapomniała pani dodać "się" Nie sądzę zresztą,żeby aż do tego doszło. Nie
      będzie tak źle. Nie zależy mi akurat na tym. Słowo honoru!
      - Więc jednak - wnioskowała nielogicznie - pan mnie kocha,panie Sułku?
      Kocha pan swoją słodką kruszynę,prawda?...
      - Cicho. No,do roboty!
      - Do jakiej roboty,panie Sułku jedyny?
      - Będziemy się trzaskać kartofla...to znaczy pisankami.
      - Dlaczego,panie Sułku?
      - Nie zna pani tego zwyczaju? - zdziwił się chłopiec.
      W moim domu rodzinnym trzaskaliśmy się pisankami podczas świąt nieraz przez
      cały dzień. A czasem i dłużej. Taki Cypis trzaskał się pisankami już w
      styczniu tego roku. Trzaskał się zresztą w klasie. Głównie na matematyce.
      - Już w styczniu?
      - I słusznie - powiedział pan Sułek z zazdrością. Już w połowie stycznia był
      trzykrotnie zawieszony w prawach ucznia. To jest ktoś!
      - Aż trzykrotnie zawiesili go tylko za to,panie Sułku?
      - Szczerze powiedziawszy nie tylko.
      - A co on,jak to się mówi zmajstrował?
      - Nic. Jak zwykle tylko oblał atramentem woźnego,zjadł dwa kilo kredy,obciął
      krawat dyrektorowi,spalił wszystkie mapy w jego gabinecie
      geograficznym,wrzucił zdechłego szczura do kotła zupy w stołówce,urwał
      parapet w pokoju nauczycielskim i ogólnie...spluwał sobie...
      - Energiczny chłopiec z tego Cypisa prawda?
      - Jest moim najserdeczniejszym przyjacielem.Wszyscy za nim przepadają...
      - Ja też go lubię - powiedziała pani Eliza - chociaż mało się znamy...
      - A wszystko poszło o trzaskaninę jajkami - kontynuował opowieść chłopiec.
      Cypis chciał się tradycyjnie trzaskać jajkiem z matematykiem. I wszystko.
      - Nie wierzę,panie Sułku...Dlaczego,poza tym robił to już w styczniu?
      - Cypis wie,co robi - wyjaśnił pan Sułek dobitnie.
      Pech że matematyk nie miał akurat jajka. I drugi pech,że Cypis trochę o tym
      zapomniał. I trzeci pech,że trzasnął matematyka,zanim sobie o tym
      przypomniał. I ereszcie czwarty,najbardziej pechowy pech,że jajko nie
      było ugotowane...Tak to wygląda!
      - Swoją drogą,panie Sułku - zauważyła pani Eliza - tradycja ginie w
      narodzie. Ot,choćby i my...Zamiast tradycyjnymi jajkami trzaskamy się
      zwykłymi kartoflami zanurzonymi w atramencie. Nie tak wyobrażałam sobie
      święta...
      - Mówiłem pani sto razy - denerwował się pan Sułek - że jajek nie było.
      No,trzaśnijmy się po razie...
      Niech pani uważa...

      Pan Sułek odmierzył rozbieg jak wytrawny trójskoczek.Rozpędził się i trzymanym
      jak pika kartoflem trzasnął w kartofel swojej dziewczyny.

      - Oh,panie Sułku - szepnęła pani Eliza,padając, - co pan wyprawia?
      - Nic.No,jak tam?
      Patrzył na skutki uderzenia.
      ...Bo mój - pokazał swój kartofel - cały. Nawet rysy nie ma. Słowo honoru.
      - A mój - powiedziała pani Eliza,prostując zaciśniętą dłoń - jest właściwie
      cały w strzępach.
      - Aha. Rzeczywiście. Ma pani pełną garść miałkiej,bezkształtnej,powalanej
      atramentem mazi...
      Wygrałem w sposób druzgocący...
      - Co było do przewidzenia,panie Sułku kochany...powiedziała uradowana jego
      sukcesem dziewczyna.
      - A teraz - poinformował pan Sułek - pójdę tradycyjnie trzasnąć się z
      gajowym Maruchą.
      - Niech pan pozdrowi Cypisa,panie Sułku.
      - Cicho - powiedział w drzwiach - trzasnę się z gajowym.
      Zobaczymy...zobaczymy...

      Pan Sułek prędzej niż przypuszczał,trzasnął się z gajowym Maruchą.
      Zdarzenie miało miejsce w drzwiach.Gajowy Marucha przyszedł właśniezłożyć
      najserdeczniejsze życzenia Wesołych Świąt i wszystkiego najlepszego od siebie i
      od Cypisa...
      Po trzaśnięciu się z panem Sułkiem gajowy zrezygnował jednak ze składania
      życzeń.
      Warknął tylko coś pod nosem i wyszedł przez okno.

      konec


      A morfi już dzisiaj składa życzenia szyćkim przyjaciołom,he he he....to co
      stukniemy się???
    • morfeusz_1 Bezssenność u schyłku lata... 11.04.06, 21:51
      * z szuflady morfiego

      Gorzka kawa,papierosy
      Promyk światła
      Zapach nocy
      Nie chcę zasnąć,snów proroczych
      Mam już dosyć
      Mam już dosyć...
      Żadnych myśli
      Żadnych pragnień
      Żadnych uczuć -
      żadnych,żadnych
      Zbiję lusta po północy
      Nie chcę widzieć moich oczu.
      Zwinę w kłębek swoje ciało
      Szkło rozgniotę stopą bosą...
      mgła nad miastem
      łuna czarna
      siwe włosy - moja matka;
      Bądź dobrym dzieckiem
      Bądź dobrym...

      - dziękuję jej za To -

      Gorzka kawa,papierosy
      Po omacku szukam wiosny...
      Po omacku - szukam Wiosny.

      morfi 1997r
      • morfeusz_1 Re: Bezssenność u schyłku lata... 17.04.06, 23:03
        dobranoc,


        "Z podwórka"
        Adam Ziemianin

        Orzech starzeje się po włosku
        Jest twardy lecz jednak do zgryzienia
        Zielone krople jego oczu
        Już mało mają do patrzenia

        Sąsiadka mruga do mnie często
        To tik co został jej z małżeństwa
        A mąż pijany suszy się na sznurze
        Już wkrótce przyjdą znowu święta

        Wisi też dywan co latać zapomniał
        Prezent od teściów wierny pies
        Sierść mu się jeży już nie gęsta
        Rzadkim wzruszeniom szkoda łez

        Tu trzeba twardo jak ten orzech
        Niech nie pomyślą nic sąsiedzi
        Z dywanu lecą chmury kurzu
        To może w nim złe licho siedzi
        • Gość: m* Re: Bezsenność wiosenna IP: *.230.219.81.magma-net.pl 23.04.06, 03:14
          słowicze trele wśród nocy słychać już (znów)...
          • Gość: Aga Re: Bezsenność wiosenna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 09:13
            Noce takie są upalne
            I słowiki spać nie dają
            A przez okno mojej izby
            Strachy jakieś zaglądają
            Gwiazdy już się pochowały
            I utonął księżyc w stawie
            Ja wychodzę ze swej izby
            I po mokrej biegnę trawie.

            Święty Antoni, święty Antoni
            Serce zgubiłam za miedzą
            Oj co to będzie święty Antoni
            Gdy się sąsiedzi dowiedzą.
            Święty Antoni, święty Antoni
            Jestem nerwowa i blada
            Szumi mi w skroni, w uszach mi dzwoni
            Już cała wieś o tym gada.

            Cóż ja biedna zrobić mogę
            Że zgubiłam, że straciłam
            Że pod miedzą michałową
            Swoje serce zostawiłam.
            Zgubiliśmy je oboje
            Wśród rumianku i wśród mięty
            Lecz ty tego nie rozumiesz
            Bo to sprawy nie dla świętych.

            Święty Antoni...
            • Gość: m* Re: Bezsenność wiosenna IP: *.230.219.81.magma-net.pl 07.05.06, 16:48
              Ale tłum,
              ale tłum,
              czarna noc, biały room,
              złote stosy pomarańczy.
              Dudni dom: dana, da - jak zabawa to zabawa,
              i wariatka jeszcze tańczy.
              Taką to - by na stos!
              Na co jej barwny los,
              dajcie, chłopcy ten kagańczyk.
              Warkocz jej płonie już,
              dookoła barwny kurz,
              a wariatka jeszcze tańczy.

              Szalona wiruje chusta,
              szalone całują usta,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              nie patrzy do lustra.
              Czerwona na niej sukienka,
              czerwona w sercu udręka,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              przed losem nie klęka...
              Szalone całują usta... ech.

              (*)

              Ale szum,
              ale tłum,
              czarna noc,
              biały room,
              złote stosy pomarańczy.

              Dudni dom:
              dana, da
              - jak zabawa to zabawa...
              i wariatka dzisiaj tańczy!

              Kto tu wlazł,
              ten już pan,
              jeszcze łyk,
              jeszcze dzban
              i dzieciaków nikt nie niańczy!

              Każdy ma
              na coś chęć,
              bo zabawa jest na pięć
              i wariatka jeszcze tańczy:

              Szalona wiruje chusta,
              szalone wirują usta,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              nie patrzy do lustra.

              Czerwona na niej sukienka,
              czerwona w sercu udręka,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              przed losem nie klęka.

              Wódka już
              jeży włos,
              ej do bab,
              ej do kos,
              kto powiedział, że wystarczy?

              Jeden już
              nie chce żyć,
              na ostatek prosi pić
              i wariatka jeszcze tańczy.

              Taką to - by na stos!
              Na co jej
              durny los
              dajcie, chłopcy ten kagańczyk.

              Warkocz jej płonie już,
              dookoła złoty kurz
              i wariatka jeszcze tańczy.

              Szalona wiruje chusta,
              szalone wirują usta,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              nie patrzy do lustra.

              Czerwona na niej sukienka,
              czerwona w sercu udręka,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              przed losem nie klęka,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              przed losem nie klęka.

              Szalona wiruje chusta,
              szalone wirują usta,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              nie patrzy do lustra.

              Czerwona na niej sukienka,
              czerwona w sercu udręka,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              przed losem nie klęka.

              Szalona wiruje chusta,
              szalone całują usta,
              otkaczałka, wariatka, ech,
              nie patrzy do lustra...

              /osiecka/
              • Gość: Aga Re: Bezsenność wiosenna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 23:19
                Zbudujemy wielką łódź
                Damy jej na imię miłość
                Popłyniemy morzem nut
                Tam gdzie jeszcze nas nie było

                Ty za sterem ja na niebie
                Twoja gwiazda i natchnienie
                Kiedy fali ostry grzebień
                Wiedzie nas na pokuszenie

                Dzień po dniu krople słone
                I wiatr masz we włosach srebrny pył
                Wypisujesz mi na żaglach czułe słowa
                A ja już nie mam ust
                By więcej kochać ani sił by całować

                Popłyniemy w taki rejs
                Od pościeli do pościeli
                Że nie będzie na nas miejsc
                Których byśmy nie dotknęli

                Dzień po dniu krople słone i wiatr masz we włosach
                Srebrny pył
                Wypisujesz mi na żaglach czułe słowa
                A ja już nie mam ust by więcej kochać
                Ani sił by całować

                Andrzej Siorowski
                • Gość: m* Re: Bezsenność wiosenna IP: *.230.219.81.magma-net.pl 21.05.06, 15:08
                  Tadeusz Różewicz

                  "Ojciec"

                  Idzie przez moje serce
                  stary ojciec
                  Nie oszczędzał w życiu
                  nie składał
                  ziarnka do ziarnka
                  nie kupił sobie domku
                  ani złotego zegarka
                  jakoś nie zebrała się miarka

                  Żył jak ptak
                  śpiewająco
                  z dnia na dzień
                  ale
                  powiedzcie czy może
                  tak żyć niższy urzędnik
                  przez wiele lat

                  Idzie przez moje serce
                  ojciec
                  w starym kapeluszu
                  pogwizduje
                  wesołą piosenkę
                  I wierzy święcie
                  że pójdzie do nieba

                  • morfeusz_1 Re: Bezsenność wiosenna 21.05.06, 22:35

                    No woman No cry
                    Bob Marley

                    *Być może i Wam się spodoba w tym wykonaniu ;)

                    video.google.com/videoplay?docid=-1671175437260542697&q=no+woman+no+cry
                    • Gość: m* Re: Bezsenność wiosenna IP: *.230.219.81.magma-net.pl 23.05.06, 17:24
                      Tomasz Różycki

                      "Koralowa zatoka"

                      Kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem wcale,
                      że się przez to tak szybko stanę tak bogaty,
                      że kupię sobie wyspę i będę tam latał
                      piętnaście razy dziennie, że będą mi fale

                      przynosiły butelki, że w falach nerwale
                      będą jadły mi z ręki, że piąta część świata
                      obejmie moje państwo, że zamiast wypłaty
                      będę przynosił muszle, że budząc się ranem

                      będę znajdował w łóżku szlachetne kamienie
                      i nic nie będzie po mnie widać. I kieszenie
                      będę miał wciąż dziurawe, będę z wami siadał
                      przy stole tak, jak zwykle, a moje kobiety,

                      dzieci, zwierzęta, ziemie przede mną w powietrzu
                      będą tańczyć, wznosić się, to znowu opadać.

                      czerwiec 2004
    • morfeusz_1 Bezsenność u schyłku lata... 26.05.06, 00:23
      [ Dzień Matki ]


      schlesien.nwgw.de/m/m/List_do_matki.mp3
      dżem
    • morfeusz_1 Bezsenność u schyłku lata... 29.05.06, 23:15
      up.
    • morfeusz_1 Bezsenność u schyłku lata... 08.06.06, 00:28
      Nie pozwala mi zasnąć,chociaż mamy wiosnę.
    • morfeusz_1 u schyłku lata... 28.06.06, 23:05
      up
      • Gość: m* Re: u schyłku lata... IP: *.230.219.81.magma-net.pl 16.08.06, 17:30
        Julia Hartwig

        "Podaj mi dłoń, kochanie..."

        Lubię kiedy idą trzymając się za ręce
        starzy czy młodzi
        i nie wiadomo ani wiedzieć trzeba
        kto z nich prowadzi

        Na placu w środku Rzymu
        na naszych rękach wspartych o barierę
        położył swoje dłonie

        I była inna ręka
        podana na stromiźnie góry
        I skrzyżowane dłonie na macewie
        zdobiącej grób kapłana

        I była też
        "podaj mi dłoń, kochanie"
        zdradziecka aria Don Juana

        (Z tomiku "Bez pożegnania", Warszawa 2004).
        • Gość: burke Re: u schyłku lata... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 18.08.06, 16:38
          Tomasz MAJERAN
          Koty. Podręcznik użytkownika.
          www.biuroliterackie.pl/przystan/content/media/m_010/Majeran__Lekcja_19.mp3
          • Gość: Agniesia Re: u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 19:07
            Bieszczady - góry moich marzeń i snów,
            Bieszczady - niezapomniane,
            Bieszczady - ja do was wrócę znów
            O góry moje jedyne.

            Wejdę na Rawkę i Halicz,
            Namiot w Berehach rozbiję.
            Zjem na kolację borówek,
            Wodą z potoku popiję.

            Potem rozpalę ognisko,
            Wszyscy siądziemy dokoła.
            I znów w górę popłynie
            Nasza piosenka wesoła.

            Bieszczady - góry mych marzeń i snów,
            Przepiękne twe połoniny.
            Bieszczady - ja do was wrócę znów,
            Popatrzeć na stoki Wetliny.


            ....do zobaczenia za rok ....
            • Gość: m* u schyłku lata... IP: *.230.219.81.magma-net.pl 21.08.06, 17:35
              Jerzy Jarniewicz


              Po co są dni?
              Dni to miejsce, gdzie mieszkamy.
              Przychodzą i budzą nas
              Raz po raz, nieustannie.
              Dni są, by w nich być szczęśliwym:
              Gdzie indziej możemy zamieszkać?

              Ach, odpowiedź na to pytanie
              Sprowadza kapłana, sprowadza lekarza,
              W swoich długich płaszczach
              Biegną poprzez pola.
    • morfeusz_1 Bezsenność u schyłku lata... 23.08.06, 23:13
      Bezsenność we dwoje

      Bezsenność we dwoje cudowna bezsenność
      Jak łatwo nad rankiem wstępować w codzienność
      Gdy w jedno wierzymy oboje to wiemy
      Że wkrótce już spać nie będziemy
      Od snów najpiękniejszych bezsenność cenniejsza
      Im więcej się nie śpi tym moc jest ciemniejsza
      A nie śpi się dłużej im noc dłużej trwa
      Wiesz o tym tak samo jak ja

      Jak zawsze we dwoje cudowna niesenność
      Gdy oczy otwarte przeniknąć chcą ciemność
      By pojąć zrozumieć wymowę twych źrenic
      Uwierzyć że nic się nie zmieni
      A wtedy zamarzyć żem twoją kochaną
      I przez to mi dana bezsenność do rana
      Że dzięki miłości już wiemy oboje
      Co daje bezsenność we dwoje

      Jeśli o nocy wiem co ty
      Powiedz odpowiedz po co sny
      Żyjmy na jawie myślą codzienną
      Tyś moim bezsennym ja twoją bezsenną

      Nigdy nikt nas nie obudził i ze snu nie zerwał
      Zresztą po co by się trudził snu i tak by nam nie przerwał
      Słońce też nas nie budziło wiatry i deszcze
      Do tej pory jeszcześmy nie spali
      Zawsze nie śpijmy jeszcze
      Bezsenność we dwoje cudowna bezsenność


      Słowa: Włodzimierz Patuszyński
      Muzyka: Marian Pawlik

      • marsha skandal!dlaczego zniknęły poprzednie Bezsenności? 08.09.06, 16:46
        :/ chamstwo!
        bzdurne wpisy zostają, a wątki bezsenne by gone! :/

        • Gość: messer Ależ rękopisy nie płoną! ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 01:05
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=502&w=6544&a=6544
    • morfeusz_1 Bezsenność u schyłku lata... 20.09.06, 20:23
      Szczęście


      Bolesław Leśmian


      Coś srebrnego dzieje się w chmur dali.
      Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.
      Myśmy długo na siebie czekali.
      Jaki ruch w niebiosach! Słyszysz burzy świst?

      Ty masz duszę gwiezdną i rozrzutną.
      Czy pamiętasz pośpiech pomieszanych tchnień?
      Szczęście przyszło. Czemuż nam tak smutno,
      Że przed jego blaskiem uchodzimy w cień? ...

      Czemuż ono w mroku szuka treści
      I rozgrzesza nicość i zatraca kres?
      Jego bezmiar wszystko w sobie zmieści,
      Oprócz mego lęku, oprócz twoich łez...
    • Gość: burke Re: bezsenność u schyłku lata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 19:47
      Zżyma się często (też mi męstwo) jeden z drugim
      na tę epokę, powiedzcie jak jej dosyć można mieć,
      gdzie spojrzeć krew i klęski żywiołowe (ciekawe co dziś, klecho, powiesz)
      i wszędzie śmierć zagląda w oczy,
      no żeby tak psioczyć, tak wybrzydzać, to przecież wszystko palce lizać,
      zwłaszcza wieczorem przed telewizorem.

      Na wytartych schodach, pod niebem starym jak słońce
      stoję – popołudnie gorące pulsuje;
      tak się zaczyna każda misja,
      znaleźć człowieka, swoją przystań,
      urządzić po swojemu fragment świata,
      zbratać się z nim (tak czyń)
      i nie żałować słowa dobrego,
      mądrego słowa, po drogach wędrować,
      zrobić co tylko się da, aż się dopełni czas.

      Czyżykiewicz
    • Gość: KKB Re: u schyłku lata... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 11:13
      Dziewczynka o oczach jak ścięty jawor
      mieszka w domu z martwej cegły i smutku.
      W szklanym zmierzchu podchodzi do okien, gdy rdzawo
      zapalają się wiatrem rude osty w ogródku.
      Wiatr ma skrzydło złamane, jest chorą wilgą,
      płacze długo. Umiera zduszona fuga wieczoru,
      a od alej wieją senniej gwiazdy i wilgoć,
      i niebo nakrapiane jak sen muchomorów.
      Na ukos nieba schodzi wiotki jeleń melancholii,
      w wątłe dłonie dziewczynki kładzie oczy z błękitnego szkła.
      Powiedziałbyś: to echo długim wiatrem boli,
      woskowa zjawa trwogi szczytem alej szła.
      Niesie chłodem błękitnym, chłód zapala palce.
      Dziewczynka zawikłana w echo, omotana cieniem
      biegnie przez śpiewny od wiatru korytarz,
      a potem stoi na progu nocy, na progu śmierci
      i wita
      widmo zapylone, które jest tylko wspomnieniem.
      Widmo dźwięcząc tłucze szklane kroki i sny,
      odchodzi w pusty wirydarz lęku i niknie jawą,
      gdzie na ostatnim zakręcie nocy psy
      rozszarpią jego smutek jak łachman znużenia.
      Usłyszysz;
      kiedy płacze dziewczynka o oczach jak ścięty jawor.



      Krzysztof Kamil Baczyński

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka