acho
02.10.02, 13:17
Jakoś mnie tak na wspomnienia kulinarno-turystyczne wzięło...
Był 1994, gdzieś w Beskidzie Żywieckim mieszaliśmy 'u górala'.
I pewnego wieczoru koleżanka wyciągnęła z plecaka małą, kolorową torebkę z
azjatyckimi napisami. Minęły 3 minutki, a na stole stała zupka.
Tak się zaczęła moja kilkletnia fascynacja tym obrzydlistwem (zupkami, a nie
koleżanką, rzecz jasna :-) )
No trzy lata później zupka stanowiła przez prawie miesiąc podstawę mego
niezwykle wyszukanego menu, gdy okazało się, że wakacje w Irlandii mogą być
baaaaardzo drogie... :-)
Jadacie? Nie znosicie?