Gość: siergiej
IP: *.magma-net.pl
04.11.05, 18:45
Wycinek ze strony: zlt.do.pl/?p=39
“Mój dostaffca”, czyli Generacja.pl
Internet z Generacji mam zdaje się od trzech lat. Rachunki zawsze były płacone
regularnie. Na sieć nie narzekałem, mimo, że inni klienci wciąż mieli
pretensje. Każdą awarię (a było tego trochę) zgłaszałem jak najszybciej - tak
wyglądała do tej pory moja współpraca z tą firmą.
Dzisiaj byłem zapłacić za kolejny miesiąc. W związku z tym, że o 9.00
skończyłem wykład pojechałem do siedziby firmy na Racławicką zapłacić za
usługę. I tu się zaczęło. Na drzwiach jest tabliczka, że w piątki czynne od
10.00. Oczywiście nie zdając sobie sprawy z tego, która jest godzina wszedłem.
W pokoju gdzie zawsze się płaci nie było nikogo. Więc niezrażony poszedłem
dalej. A tam pewien pan. Ci co trzeba będą wiedzieć kto. Właśnie jakiegoś
klienta objeżdżał przez telefon. Trzasnął słuchwką i z pyskiem do mnie, czy
nie ma tabliczki na drzwiach. Trochę mnie to zdezorientowało, ale skojarzyłem,
że jeszcze nie ma 10. OK, pomyślałem. Pójdę przeczytam i ewentualnie poczekam.
Wracając do wyjścia przypomniało mi się, że miałem zapytać o mały szczególik.
Zaglądam jeszcze raz i pytam czy mogę o coś zapytać. A szanowny pan mi na to:
“nie, ku.., nie! proszę ku.. wyjść”. Nie zrażony chamskim zachowaniem chcę
wytłumaczyć, że o nic związanego z zapłatą. A on mi na to: “nie, ku..,
żadnych pytań! Tu ku.. nie wolno wchodzić! Proszę wyjść, ku..!”.
Sobie pomyślałem: nie będę dyskutował i cham nie będzie na mnie wrzeszczał.
Nie jestem gó..arzem, żeby tak mnie traktować. Wyszedłem, trzasnąłem
drzwiami. Wróciłem po 10, zapłaciłem, dowiedziałem się jaki jest okres
wypowiedzenia i mam zagwozdkę.
Wymawiać, czy nie wymawiać umowę. Gdybym wymówił musiałbym zmienić serwer, a
tym samym adres obecnej strony, bo jest hostowana przez Generację.
Gdybym wymówił to pewnie związałbym się z Dialogiem, który ostatnio w rachunku
za telefon przysłał całkiem ciekawą ofertę.
I jeszcze kilka słów. Delikatnie mówiąc niewyobrażam sobie, żeby tak traktować
klientów. Jeżeli szanowny pan nie daje sobie rady z firmą, z problemami jakie
to za sobą niesie, z awariami, z klientami, bez których cały interes nie ma
sensu to może dać sobie spokój? Może lepiej spakować walizki i wyjechać do
ciepłych krajów? Po co się stresować?
Ja rozumiem, że mając własny interes trzeba traktować klietów poważnie.
Zgodnie z zasadą “klient nasz pan”. To nie czasy socjalizmu, że jest jedna
przewodnia siła narodu i trzeba uważać, żeby jej nie podpaść. Mamy kapitalizm.
Jeżeli klient odchodzi to znaczy, że ma gdzie. Jeśli firma ma klienta tam
gdzie światło nie dochodzi to klient tym bardziej ma tam firmę.
Ale to do szanownego pana nie dociera. On nigdy się nie myli i zawsze ma rację.
Zastanawiałem się czy napisać o tym na sieciowym forum, ale nie zrobię tego.
Wątek zostałby w najlepszym razie zamknięty, albo usunięty. Tutaj nikt mnie
ograniczy.
Mogą zablokować stronę. Ale co im z tego przyjdzie? I tak zaraz będzie backup.
Więc wszystko da się przywrócić.