Dodaj do ulubionych

Bezinteresowność i poświęcenie

14.10.02, 16:01
Bezinteresowność i poświęcenie...
Nawet sobie nie zdawałam sprawy, że widuję je codziennie obok siebie. Ba –
przechodzę obok nich i mimo, że przyglądam się im co dzień, dotąd nie
łączyłam tych rzeczy ze sobą. Kiedyś miałam wątek o wiewiórkach w parku. Te
przejawy bezinteresowności i poświęcenia są jak te wiewiórki – dopóki im się
nie przyjrzałam bliżej, przechodziłam obok. Więcej – one też są w tym samym
parku. Pierwszy przykład – starszy pan dokarmiający ptaki. Buduje im domki,
robi poidełka, odgradza je, czyści, a co rano wysypuje z reklamówki okruszki
pod jednym z drzew. Wiewiórki zresztą też się tam stołują. Jeszcze się nie
zdarzyło, aby karmnik był pusty. Tego pana nie widuję codziennie, bo czasem
spaceruję z Psem później. Drugi przejaw – na alejce spotykam dwie kobiety.
Jedna dobrze po sześćdziesiątce, ale elegancka, zadbana, podtrzymuje drugą, o
lasce, ledwo poruszającą się o własnych siłach, pewnie swoją matkę. Spacerują
(czy spacerują jest dobrym określeniem? raczej dreptają krok po kroczku,
przemierzając 100 m. w czasie, gdy ja już kończę spacer) o tej późniejszej
porze, czasem siadają na ławce i młodsza czyta starszej... wiersze. Widać, że
starsza niczego już nie rozumie, a może tylko tak to wygląda? Z oczu córki (a
może to nie jest córka?) bije miłość i jasność.
I trzeci przejaw – dla mnie najbardziej wzruszający. Ich widuję o każdej
porze – rano i po południu. W każdy dzień tygodnia i niezależnie od pogody.
To starsze małżeństwo (chyba oboje na emeryturze, ale jeszcze
nie „dziadkowie” – ona: brunetka z rozwianym włosem, typ „malarki”, on:
siwiejący, szczupły) z pieskiem, małym, czarnym kundelkiem. Podjeżdżają z nim
pod park czerwonym cinquecento z rejestracją LNE, wynoszą go w koszyku, biorą
ze sobą krzesełko i kocyk, po czym udają się na stałe miejsce. Wzdłuż boiska
do piłki nożnej wydeptali już solidną ścieżkę. Ta ścieżka to trasa tego
pieska. Trasa treningowa, a raczej rehabilitacyjna. Piesek jest stary i
chory, chyba po wypadku. Całą tylną część ciała ma sparaliżowaną. Dziwnie też
szczeka – chrapliwie, z trudem. Przywiązują mu do ogonka drugą smycz i
przemierzają ten odcinek wzdłuż boiska tam i z powrotem – wygląda to
strasznie – przednie łapki chodzą same, tylne są nieruchome, unoszone na tej
drugiej smyczy. Piesek nimi powłóczy... Już mija rok, odkąd ujrzałam ich po
raz pierwszy, a jak dotąd nie widzę zmian w stanie zdrowia kundelka. Sprawa
raczej beznadziejna, ale jak widać – oni wierzą. Aż mi dziwnie przykro
przechodzić obok nich ze swoim „wypasionym” (jak ktoś go ostatnio nazwał)
rasowcem.
Rozejrzyjmy się wokół siebie – świat nie jest wcale taki zły, są jeszcze
ludzie, dla których istnieją pewne wartości, którzy mają kogoś lub coś, dla
czego warto się poświęcić. Tak po prostu, bezinteresownie.
„Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno”
(Jan Twardowski, fragment „Śpieszmy się” z „Poezji wybranych”)
Obserwuj wątek
    • Gość: umf Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.02, 16:11
      Nagłe przemienienie? Próba rehabilitacji?
      A może chęć udowodnienia czegoś? Jak to z Panią
      jest, Pani doktor?
      Ze zrozumiałych(?) względów kolejną prowokację
      i chęć zwrócenia uwagi wykluczam.
      • Gość: koko Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.02, 16:23
        Gość portalu: umf napisał(a):

        > Nagłe przemienienie? Próba rehabilitacji?
        > A może chęć udowodnienia czegoś? Jak to z Panią
        > jest, Pani doktor?
        > Ze zrozumiałych(?) względów kolejną prowokację
        > i chęć zwrócenia uwagi wykluczam.



        Nie wiem czy to proba rehabilitacji, ale watek jest OK.
        Przeczytalam i zadumalam sie.Sama zwracam uwage na ludzi, ktorzy wokol siebie
        widza nie tylko szara rzeczywistosc, siebie i swoje problemy, ale dostrzegaja
        tez inne zycie, ktore ich otacza. Zawsze usmiecham sie widzac starsze panie
        karmiace golebie i milo mi, ze sa tacy ludzie.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: umf Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.02, 16:29
          Też uważam wątek za ciekawy. Tym większe moje zdumienie...
    • Gość: arm.... Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.02, 18:37
      ...a moze by tak ,zamiast ogladania innych (choc nie przecze ,ze dobry to wzor)
      samemu zaczac...od cokolwiek do gdziekolwiek..sami swiadczymy dzialaniem o
      naszej wrazliwosci i oby nas bylo jak najwiecej ...

      arm
    • Gość: Melinda Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.10.02, 18:44
      Ja jak sobie przypale to tez widze wiewióry :O)
      • Gość: Jasiek Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 17:21
        Obawiam się, że "bezinteresowność" naszej ulubionej Autorki ograniczy się do
        wyżerania słoniny z karmników dla sikorek! Pa, Bambaryło!
    • Gość: umf Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.02, 18:51
      Widzę, że Pani Doktor już zdążyła wyrobić sobie
      markę, tudzież pozycję na Forum :-)
    • ewencja Do postu isis! 14.10.02, 19:55
      otóż ja mam chorego psa, ale to choroba dziedziczna...Takto jamnik ma problemy
      z kręgosłupem, ale chodzi o włąsnych siłach. Tylnie łapki mu się zawijają
      czasem, ale już nawet po schodkach chodzi sam(wchodzi!).
      Pozdrawiam isis!
    • kinga!!! Re: Bezinteresowność i poświęcenie 14.10.02, 20:16
      tak bezinteresowność jest piękna rzeczą, człowiek po takim uczynku czuje wie
      wielki , moze góry przenosić i czuje sie potrzebny...
      pzdrawiam!
      • Gość: jacek Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 15.10.02, 09:44
        kinga!!! napisała:

        > tak bezinteresowność jest piękna rzeczą, człowiek po takim uczynku czuje wie
        > wielki , moze góry przenosić i czuje sie potrzebny...

        Czyli nie taka znowu bezinteresowność
        pozdrawiam
        j
    • Gość: BB bzdura!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 14.10.02, 22:30
      po czesci sie zgadzam pomaganie innym tak! ale nie qrna karmienie golebi - to
      mnie najbardziej wkurza- tych ptakow juz jest za duzo we wrocku, roznosza full
      zarazkow np obrzezka, na moim osiedlu to plaga.
      a czasmi mam rzeczywiscie ochote tez tak bezinteresownie zabic jakiekos
      wlasciciela pieska w ktorego kupke wlasnie wszedlem przechodzac przez boisko!
      wszystkim dokarmiaczom golebii radze zajac sie przygarnieciem i naswietlaniem
      kropka, zreszta qrna przypomnialo mi sie ze innych ptakow tez nie mozna
      dokarmiac bo zostaja w zimie w miescie zamiast frunac do cieplych krajow i sie
      robi bazel w przyrodzie/na wiewiorki narazie pozwalam ;)
    • Gość: terkas Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.10.02, 00:38
      Trochę zgadzam się z BB. Ja również walczę z gołębiami, które (delikatnie
      mówiąc) brudzą na moim balkonie. Wiem jednak, że nie o to chodziło. Jesteśmy
      strasznie zabiegani, brak nam czasu. Pośpiech powoduje, że często nie widzimy
      spraw oczywistych. Dobrych i wspaniałych ludzi wokół nie brakuje. Do niedawna
      (niestety) miałam sąsziadkę, która dożyła 96 lat. Była osobą bardzo sprawną
      umysłowo i fizycznie. Pomagaliśmy jej wszyscy. I było to jakby normalne. Ktoś
      przyniósł węgiel, ktoś pomógł wnieść siaty na 3 piętro (do końca chciała być
      smodzielna i nie pozwalała nikomu robić zakupy). Nie raz mi powtarzała, że tak
      wspaniałych ludzi (zwłaszcza młodzieży) w poprzednim miejscu zamieszkania nie
      spotkała.
      Byłam ostatnio na wystawie psów rasowych. Spotkałam tam wielu "świrów"
      tęskniących za medalami dla swojego psiaka (pupila?). Na niektóre z tych
      psiaków aż żal było patrzeć. Byli również właściciele, po prostu, psów. Również
      rasowych. Od razu było widać ich wzajemne przywiązanie.
      Czasami widzę też ludzi, którzy chodzą na spacery ze swoim pupilem - jamnikiem.
      Ktoś już tu pisał o problemach jamników. Ten piesek również chodzi na przednich
      łapkach, a tylne ma oparte na dwukołowym wózeczku. Pomimo swojego kalectwa
      wiecie jaki on jest szczęśliwy, jak się cieszy kiedy spotka kogoś znajomego.
      p.
    • Gość: berlin Re: Bezinteresownosc i poswiecenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.10.02, 00:50
      Kobieta najwiekszym wrogiem kobiety

      Kobiety na^3ogowo kradn^1 sobie me?ów, kochanków i prace

      Wspó^3czesne przyk^3ady "trudno w meskim wiecie wyt^3umaczalnej skrajnej awersji kobiet do kobiet" (za prof. Johnem Carino, psychoterapeut^1 z Chicago) mo?na nad Wis^3^1 - tylko spogl^1daj^1c na scene polityczn^1 - mno?yae. Nie przepadaj^1 (lub nie przepada^3y) za sob^1: Barbara Labuda, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, i Barbara Piwnik, by^3a minister sprawiedliwoci; Teresa Kaminska, szefowa doradców premiera Jerzego Buzka, i Ewa Lewicka, wiceminister pracy w tym samym rz^1dzie; Krystyna -L-ybacka, minister edukacji, szefowa SLD w Wielkopolsce, i Sylwia Pusz, pose^3 SLD; Zyta Gilowska, pose^3 PO, i El?bieta Kruk z PiS; Halina Nowina-Konopka, pos^3anka LPR, i Izabella Sierakowska, pos^3anka SLD.
      - Starcie dwóch silnych kobiecych osobowoci mo?e nawet na krótko odcisn^1ae pietno na losach globu, ale wiat drugiej po^3owy XXI wieku zdominowany przez wyzwolone, przebojowe kobiety? To niemo?liwe, kobiety na to nie pozwol^1 - zamiewa sie dr Peter Mayer, seksuolog z Hamburga, autor ksi^1?ki "Kobieta kontra kobieta".

      Wszechw^3adza plemników
      - Kobieca agresja, niegdy t^3umiona, coraz czeciej jest przejawiana wprost. Kobiety mówi^1 bez ogródek o metodach, jakie stosuj^1, by wyeliminowaae rywalke w walce o awans albo me?czyzne - twierdzi Zofia Milska-Wrzosinska, psycholog z Laboratorium Psychoedukacji. Deborah Blum, autorka ksi^1?ki "Mózg i p^3eae. O biologicznych ró?nicach miedzy kobietami i me?czyznami", laureatka nagrody Pulitzera, zastanawia sie, z czego wynika wzajemna agresja kobiet, jakie s^1 korzenie patriarchatu, i dochodzi do wniosku, ?e tkwi^1 one w biologii i imperatywie rozrodczoci, a ludzka struktura spo^3eczna przypomina spo^3ecznoae szczurów i szympansów:
      w ka?dej z nich dominuj^1 samce. Ich dzia^3aniami w najwiekszym stopniu kieruje wspomniany imperatyw rozrodczoci, któremu podporz^1dkowuj^1 wszystkie swe poczynania, "nawet w cywilizowanym wiecie bia^3ych ko^3nierzyków". To on motywuje ich do zdobywania w^3adzy, choaeby z nara?eniem ?ycia, bo stwarza wieksze szanse pomna?ania w^3asnych genów. W tym celu samiec jest gotowy sprzymierzyae sie nawet z najwiekszym wrogiem.
      "Zupe^3nie inaczej postepowa^3y i wci^1? jeszcze postepuj^1 kobiety spetane obowi^1zkami macierzynstwa" - zauwa?a Laurie Rudman z University of Minnesota w Minneapolis. "Gdy me?czyeni zdobywali po?ywienie dla rodziny czy wyruszali na wojny, pozbawiane nadzoru przywódcy stada samice z gatunku homo sapiens zaczyna^3y sobie skakaae do oczu. To prageneza k^3ótliwoci kobiet. Czy to nie same kobiety przeszkadzaj^1 w awansie innym kobietom?" - pyta Rudman.

      Feministki przeciw agresji kobiet wobec kobiet
      Nawet feministki podnosz^1 ostatnio larum, ?e kobiety nie wspieraj^1 sie nawzajem. "K^3ótnie, intrygi i ranienie sie nawzajem to koszmar, który w wydaniu kobiecym nie przestaje byae koszmarem. Przeciwnie, najczeciej przeradza sie wówczas w megakoszmar. Rosn^1ca agresja, porednia, zakulisowa, jest czym ohydnym. Przemoc psychiczna doznawana i zadawana kobietom przez kobiety niweczy w nas resztki nadziei na to, ?e mo?liwy jest lepszy wiat ni? ten, który mamy" - przyzna^3a niedawno w pimie "Zadra" Kazimiera Szczuka, czo^3owa feministka m^3odego pokolenia.
      Rosalind Wiseman, autorka najwie?szego bestsellera "Królowe matki i ich wita", odnotowuje z kolei wspomnienia nastoletnich dziewcz^1t, które najwiekszych pod^3oci zazna^3y ze strony przyjació^3ek i kole?anek. W ostatnich latach tym problemem zajmowa^3a sie grupa psychologów z University of Minnesota. Stwierdzili oni, ?e w^3anie u dziewcz^1t w wieku 11-12 lat rodzi sie "kobieca jadowitoae". Szokuj^1 w tym kontekcie wyniki badan zespo^3u prof. Kaja Björkqvista, finskiego psychologa (bada^3 wzajemne relacje wród nastolatków i nastolatek). "Ch^3opcy wy^3adowuj^1 sw^1 frustracje na czym lub kim obcym, neutralnym.
      W naturze dziewcz^1t le?y wyj^1tkowe okrucienstwo wobec przedstawicielek swej p^3ci, czesto niedawnych przyjació^3ek" - uzna^3 Björkqvist.
      "Kobiety na^3ogowo kradn^1 sobie me?ów, kochanków i prace. Wykazuj^1 sie autodestrukcj^1 i autoagresj^1 na niewyobra?aln^1 skale" - twierdzi Phyllis Chessler, amerykanska psychoterapeutka i radykalna feministka, autorka wydanej niedawno ksi^1?ki "Kobiety krzywdz^1 kobiety", która wywo^3a^3a burze w rodowiskach feministycznych w Stanach Zjednoczonych.

      Kobiety dyskryminuj^1 kobiety
      - Kobiety s^1 bardzo niesolidarne i prawie nigdy nie broni^1 sie nawzajem przed atakami me?czyzn - twierdzi Katarzyna Korpolewska, psycholog, w^3acicielka firmy doradztwa personalnego Profesja Consulting. Jej opinie potwierdzaj^1 statystyki. Victoria Burbank, antropolog z University of California, przebada^3a 1370 kobiet z ca^3ej Ameryki, reprezentuj^1cych najró?niejsze profesje. 91 proc. skar?y^3o sie, ?e najwieksze szykany spotka^3y je ze strony innych kobiet. Zaledwie 17 proc. Polek (badania CBOS) chcia^3oby cile wspó^3pracowaae z kobietami, a a? 30 proc. naszych rodaczek uwa?a za nie do przyjecia uznanie zwierzchnoci innej kobiety (podobnie myli 42 proc. Francuzek).
      - W pewnym warszawskim banku prze^3o?ona regularnie faworyzowa^3a me?czyzn, aby udowodniae podleg^3ym jej kobietom, ?e s^1 s^3abymi pracownicami. Mimo ?e me?czyni nie mieli wy?szych kwalifikacji ani nie osi^1gali lepszych wyników w pracy, szefowa ich wyró?nia^3a - opowiada Katarzyna Korpolewska. Zdaniem Phyllis Chessler, me?czyni znacznie sprawniej funkcjonuj^1 na gruncie zawodowym, poniewa? ^3atwiej oddzielaj^1 sprawy osobiste od profesjonalnych. Kobietom brak dystansu, bo we wszystkich obszarach ?ycia powielaj^1 schemat powi^1zan rodzinnych. "Gdy kobieta poznaje kobiete, myli: to bedzie moja najlepsza przyjació^3ka, matka chrzestna, której nigdy nie mia^3am - twierdzi Chessler. - Kiedy okazuje sie to niemo?liwe, wybranka zamienia sie w mityczn^1 z^3^1 teciow^1, krn^1brn^1 córke".
      El?bieta I nienawidzi^3a Marii Stuart i w koncu pos^3a^3a j^1 na szafot. Znacznie wiecej szczecia mia^3a pieae wieków póniej, zachowuj^1c ?ycie, Margaret Thatcher, której nie cierpia^3a - zreszt^1 z wzajemnoci^1 - El?bieta II. Katarzyna II bezwzglednie eliminowa^3a ze swego otoczenia kobiety, które wpad^3y w oko jej rozlicznym kochankom.

      Meski gen odpowiedzialnoci
      Niemiecki badacz Eckhard Voland z Uniwersytetu w Giessen wysun^1^3 teze, ?e niecheae teciowych do synowych ma wyt^3umaczenie genetyczne. Zdaniem naukowca, teciowe mog^1 podejrzewaae, ?e dziecko synowej jest bekartem. Ta niepewnoae powoduje podwiadom^1 niecheae do nowej córki. To teoria z gatunku doae egzotycznych. Bardziej chyba przekonuj^1co brzmi konstatacja prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, seksuologa: - Od kiedy me?czyzna straci^3 patriarchaln^1 pozycje, kobiety straci^3y "wspólnego wroga". Coraz wiecej kobiet robi kariere, a na tym polu ka?dy jest rywalem. Nie wystepuj^1 jednak przeciwko me?czyznom, bo ich reakcja mog^3aby byae stanowcza i ostra. Wol^1 uderzyae w inne kobiety, bo wiedz^1, jak je raniae.
      - Problemem jest nasza kultura i cywilizacja - mówi Kazimiera Szczuka.
      - Jest wiele dziedzin, dzieki którym me?czyni mog^1 trenowaae solidarnoae, gre zespo^3ow^1. Kobiety najczeciej nie maj^1 ?yciowych dowiadczen bycia w kolektywie. Czesto nie mylimy o tym, ?e same mo?emy przej^1ae role liderki. Nie mog^1c mieae w^3adzy, negatywnie oceniamy te, które te w^3adze posiad^3y, bo im zazdrocimy. T^3umimy energie, ?eby w koncu skierowaae j^1 przeciwko sobie lub innej kobiecie, bo tylko ta metoda "wypuszczenia" jej nie pozbawia nas kobiecoci w oczach otoczenia - uwa?a Szczuka.
      A któ? zabrania dzi kobietom wstepowania do armii, któ? zabrania im "trenowaae solidarnoae"? Mo?e problem "równoupoledzenia kobiet" i ich agresji wobec siebie tkwi gdzie indziej? Me?czyni odziedziczyli po praojcach gen odpowiedzialnoci: za los swój i swej rodziny. Rynek narzuci^3 im wspó^3prace. Ten sam rynek - jak sie wydaje - podzieli^3 kobiety. Dlatego zapewne racje ma Phyllis Chessler, od?egnuj^1ca sie dzi od fa^3szywe
    • nelka Re: Bezinteresowność i poświęcenie 15.10.02, 08:39
      Tak się zadumałam nad tym tematem i zastanwaiam się czy ja postępuję w zyciu
      beinteresownie.
      Parę tygodni temu spotkałam na ulicy kolegę z liceum, nie widzieliśmy się ok.
      15 lat. Umówiliśmy się. Trochę mnie zdziwiło, że w miejscu, gdzie nie ma wcale
      alkoholu, nawet piwa. Po krótkiej rozmowie, kolega przyznał się, że jest
      alkoholikiem nie pijącym od 3 miesięcy. Mineło pół godziny rozmowy, kolega
      poprosił mnie o pozyczkę. Ok. 100 zł. To, jak przyznaję trochę mnie zatkało.
      Myślałam, na co on do diabła liczy, myśli że wzbudził we mnie litośc swoim
      alkoholizmem? Tak sobie myslałam i nie wiedziałam co zrobić.
      W pewnym momencie on pokazał mi recepty z ośrodka leczenia uzależnień,
      pieniądze potrzebne mu były na wykupienie leków. W pobliży była otwarta jeszcze
      o tej porze apteka. Wykupiłam mu wszystkie leki. Kosztowało mnie to ok. 70 zł.
      Później się zastanawiałam, czy jeszcze go zobaczę, i że cena ta nie jest zbyt
      wygórowana, jeżeli pozbyłam się znajomości, której tak naprawde nie było.
      Co się okazało. Kolega dalej nie pije, podjął pracę, może nawet zaczniemy
      wspólnie robić pewien biznesik (wcześniej zanim wpadł tak z piciem był świetnie
      prosperującym biznesmenem), jest mi niezmiernie wdzięczny, co wprowadza mnie
      niezmiennie w lekkie zakłopotanie, bo wciąż się zastanawiam na ile byłam
      bezinteresowna. Kupując te leki myślałam jedynie o tym, że jak dałabym mu
      gotówkę, to byc może kupiłby za to wódę, i jakoś tak miałbym go na sumieniu.
      • thorgal.aegirson Re: Bezinteresowność i poświęcenie 15.10.02, 10:03
        Nelka, myślę, że postąpiłaś słusznie, pomogłaś staremu koledze. Ale tak
        naprawdę należałoby tą plagę zwalczać w zarodku i zlikwidować przyczynę, a
        konkretnie zwalczać harcerstwo. To oni produkują alkoholików, ludzi
        niezdolnych do normalnego życia.
      • isis! Re: Bezinteresowność i poświęcenie 15.10.02, 11:24
        nelka napisała:

        > wciąż się zastanawiam na ile byłam bezinteresowna.

        Opowiadałaś mi już o tym. Cieszę się, że mu się udało - być może właśnie dzięki
        Tobie...
        Swoją drogą to ciekawe, co napisałaś - jesteśmy już tak nieufni, że nawet jeśli
        myślimy, że robimy coś bezinteresownie, na dnie czai się albo podejrzliwość,
        albo niewielka, ale gdzieś tam gnieżdżąca się myśl: "ile ja na tym stracę?",
        albo nawet "a co ja z tego będę miał?", albo "czy po śmierci nie spotka mnie za
        to nagroda?"...
        W opisanych przeze mnie przypadkach - ot, takich sobie - z obserwacji
        codziennej w parku - też można się kłócić o całkowitą bezinteresowność i
        poświęcenie. Wróćmy do sytuacji pierwszej (karmienie ptaków i robienie im
        budek); dziadek jest już całkiem sam na świecie i robi to dla siebie, aby nie
        być samotnym. Na ludziach się zawiódł, więc znalazł cel życia w pomaganiu
        ptaszkom. Skąd ma okruszki? Może zbiera suchy chleb na śmietnikach? Może
        załatwił sobie w pobliskiej piekarni okruchy? Tego nie wiemy. Ważne, że robi to
        trochę dla siebie.
        Sytuacja druga (kobieta opiekująca się starszą panią); ktoś złośliwy mógłby
        zaproponować takie wytłumaczenie: ta pani to jej ciotka, która po śmierci
        zostawi jej wielki dom z ogrodem na Biskupinie - pod warunkiem dozgonnej
        opieki. A jasność i miłość jaką widziałam w oczach kobiety to... nadzieja, że
        niedługo będzie sobie lepiej i wygodniej żyć.Cyniczne? Może, ale nie wykluczamy
        tego.
        W trzeciej sytuacji (małżeństwo z chorym pieskiem), podobnie jak w pierwszej -
        robią to dla siebie. Taki jest ich sens życia, bo nie mieli dzieci (może
        liczyło się dla nich co innego, a może po prostu nie mogli). Całą miłość
        przelali na pieska. A może nie wytrzymują już ze sobą w domu i te wypady są dla
        nich samych i dla ich związku lecznicze?
        Możemy podejrzewać różne motywy ludzkich zachowań, gdy pozornie coś wygląda
        na "bezinteresowność i poświęcenie"...
      • Gość: bromden Re: Bezinteresowność i poświęcenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.10.02, 11:35
        niezle, naprawde niezle,
        stawiam diagnoze, ze naogladalas sie za duzo 'klanu' itp.
        i pomieszala ci sie rzeczywistosc z fikcja...
        • isis! Re: Bezinteresowność i poświęcenie 15.10.02, 11:39
          Gość portalu: bromden napisał(a):

          > stawiam diagnoze, ze naogladalas sie za duzo 'klanu' itp.
          > i pomieszala ci sie rzeczywistosc z fikcja...

          "Klanu" nie oglądam - nie lubię filmów prorodzinnych. A wyobraźnię zawsze
          miałam bujną ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka