labella
17.10.02, 09:05
ten tekst pojawil sie w Nowym Dzienniku dzisiaj, a tytul nosi - nomen omen -
"Kompleks polski"... Sorry za przydlugi cytat, ale zamieszczam w calosci, bo
niedlugo pewnie zniknie.
MARCIN WLOSEK
Kompleks polski
Dziwna rzecz zdarzyla sie po przyznaniu Zlotej Palmy Pianiscie Romana
Polanskiego na festiwalu w Cannes. Andrzej Wajda pospieszyl z zapewnieniami,
ze jest to w duzej mierze film polski, sugerujac tym samym, ze splendor
cannenski powinien splynac rowniez na Polske. Te opinie, jak sie zdaje,
podziela znaczna czesc opinii publicznej, bo polscy krytycy filmowi, ktorzy
niedostatecznie zachwycili sie nagrodzonym dzielem, zostali w kraju
napietnowani. Wobec adoptowania miedzynarodowej produkcji przez Warszawe ich
postawa w pewnym sensie pomniejszala "polski sukces".
Miedzynarodowe osiagniecia artystow, sportowcow i profesjonalistow sa pewna
miara sukcesu kraju, z ktorego sie wywodza. Krzyszof Penderecki, Witold
Lutoslawski, Henryk Mikolaj Gorecki, Czeslaw Milosz, Wislawa Szymborska,
Krystian Zimerman, Magdalena Abakanowicz, AndrzejWajda, Krzysztof Zanussi czy
Krzysztof Kieslowski (zeby nie wspomniec sportowcow), podbijajac publicznosc
i zdobywajac nagrody, rozslawiali Polske za granica, stajac sie jej
nieformalnymi ambasadorami.
Ale nie wszystkie miedzynarodowe sukcesy da sie zmierzyc jedna narodowa
miara - najwieksze osiagniecia wielu innych Polakow przypadly na okres po
opuszczeniu przez nich ojczyzny albo zrosly sie bardziej z nowymi krajami
osiedlenia. Do tej kategorii nalezy zaliczyc Romana Polanskiego i Andrzeja
Seweryna, operatorow Janusza Kaminskiego i Adama Hollendra, artyste
Krzysztofa Wodiczke, architekta Jerzego Soltana, mikrobiologa Hilarego
Koprowskiego, astrofizyka Bohdana Paczynskiego i specjaliste w dziedzinie
sieci neuronowych Jacka Zurade. O ile wiec sukces Czlowieka z zelaza jest
zarowno osiagnieciem osobistym Wajdy, jak i sukcesem Polski, o tyle Zlota
Palma dla Pianisty jest przede wszystkim osobistym osiagnieciem Polanskiego.
Proba "adoptowania" tego sukcesu przez polskie elity jest przejawem kompleksu
nizszosci malego kraju, ktory tak bardzo pragnie byc zauwazony i doceniony
przez "swiat" (co zazwyczaj oznacza Europe, USA, rzadziej Azje, a prawie
nigdy Afryke czy Ameryke Lacinska), ze gotow jest przypisac sobie nawet
niezasluzone zaszczyty i nieautentyczne sukcesy. Glownym elementem tego
kompleksu jest przywiazywanie przesadnej wagi do opinii zagranicznej.
Sukces za granica nobilituje, totez narody obserwuja uwaznie swiatowe kariery
swoich synow i corek. Problem zaczyna sie, gdy nie potrafia odroznic ziarna
prawdziwych od plew watpliwych osiagniec. Euforia, jaka towarzyszyla pare lat
temu walkom Andrzeja Goloty, byla zupelnie niewspolmierna do jego
drugorzednych zwyciestw. Podobnie jak ekscytacja w popularnych czasopismach,
jaka wywolala "hollywoodzka kariera" Katarzyny Figury. Wrzawa wokol zakupu
praw do scenariusza Kilera cztery lata temu przez pare amerykanskich
producentow filmowych wynikla z kompletnej nieznajomosci realiow
hollywoodzkiego systemu produkcyjnego. Wielkie studia kupuja scenariusze na
tony i tylko niewielki ich procent trafia do produkcji. Nikogo nie powinno
wiec zaskoczyc, ze zaden obraz na podstawie Kilera dotad nie powstal.
Innym objawem zapatrzenia sie na zagranice jest nerwicowe przegladanie sie w
lustrze jej opinii. Za kazdym razem, gdy polski dostojnik odwiedza
Waszyngton, centrala niezmiennie domaga sie od tutejszych
korespondentow "reakcji na wizyte wiceministra Iksinskiego". Zrealizowanie
zamowienia jest najczesciej niemozliwe lub wymaga intelektualnej
ekwilibrystyki, poniewaz te nieliczne srodki przekazu, w ktorych zagranicy
poswieca sie nieco uwagi, zajmuja sie goracymi wydarzeniami typu konflikt na
Bliskim Wschodzie czy wojna w Afganistanie, a nie protokolem dyplomatycznym.
Nawet oficjalna wizyta prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, choc w sensie
politycznym byla dla Polski dowodem wielkiego uznania, zostala odnotowana
glownie we wzmiankach.
Przewrazliwienie na punkcie tego, co mysli o nas zagranica, przejawia sie
rowniez w nerwicowych reakcjach na negatywne odpryski obrazu Polski. Jej
miedzynarodowy wizerunek jest wazny i ani rzad, ani spoleczenstwo nie moga go
lekcewazyc. Ale obszar swiatowej demokracji jest wolnym rynkiem idei i opinii
i pojawiaja sie w nim, i pojawiac beda, opinie niesprawiedliwe, idiotyczne i
oburzajace. Proby dawania im odporu czy dyskutowania z ich glosicielami sa
najczesciej pozbawione sensu, poniewaz nawiedzonych i tak nie powstrzymaja, a
ich pogladom niepotrzebnie nadaja rozglos. Ekscesy rabina Weissa w Oswiecimiu
trafily do tutejszych mediow dopiero wtedy, gdy w Polsce wywolaly pospolite
ruszenie.
W USA negatywne wypowiedzi na temat Polski czy Polakow sa najczesciej
zupelnie marginalne. Polish joke opowiedziany publicznie przez
cwiercinteligentnego magnata telewizyjnego czy ukazanie polskiego krola jako
glupkowatego pokraki w telewizyjnym programie satyrycznym sa tym, czym sa -
wyskokiem, wyglupem lub niedowarzonym dowcipem zrodzonym na marginesie opinii
publicznej. Oczywiscie organizacje polonijne reaguja na nie, bo niejako
statutowo bronia dobrego imienia Polski, polonusow i Polakow zwalczajac
stereotypy i krzywdzace opinie. Ale porywanie sie z miejsc i chwytanie za
szable (czy raczej piora) przy takich okazjach w kraju i uzalanie sie, ze w
Ameryce znow nas obrazaja, dowodzi raczej pieniactwa i zakompleksienia niz
silnego poczucia narodowej dumy. Ostatecznie jakos nie slychac, by Szkoci
przejmowali sie szczegolnie kawalami o ich skapstwie, a Szwedzi i Szwajcarzy
tym, ze dosc powszechnie uwaza sie ich za strasznych nudziarzy.
Poniewaz swiatowa opinia nie poswieca Polakom tak czy inaczej wiele uwagi,
objawy zainteresowania naszym krajem ze strony bardziej znanych osobistosci
swiatowych odnotowuje sie w kraju z emfatyczna przesada. Przyjazd Stevena
Spielberga do Polski wywolal taka sensacje, jakby rezyser byl przybyszem z
kosmosu, a dla Michaela Jacksona, ktory rozwazal wybudowanie w stolicy parku
rozrywki, Warszawa gotowa byla nawet przeniesc Wisle w inne miejsce.
Pochlebstwa plynace z zagranicy tak mile lechcza narodowa dume, ze rzadko
przyjmowane sa ze szczypta sceptycyzmu. Profesor Norman Davies zyskal w kraju
kultowy status nie tylko dzieki temu, ze przedstawil dzieje Polski z
interesujacej, anglosaskiej perspektywy, lecz rowniez dlatego, ze jeden mit
Polski jako szczegolnego miejsca (Chrystusa narodow) zastapil innym (Bozego
igrzyska). Malo kto zdobyl sie na polemike z jego nazbyt chwilami nam
sprzyjajacymi interpretacjami faktow historycznych.
Natomiast w tych przypadkach, w ktorych cudzoziemski sposob widzenia Polakow
odbiega od naszych wlasnych wyobrazen o sobie, jest on zazwyczaj trudny do
przelkniecia. Swiadectwem tego moze byc burza, jaka wywolal w kraju dokument
filmowy Jan Pawel II: milenijny Papiez zrealizowany przez Amerykanke Helen
Whitney. Choc przedstawia on Ojca Swietego w pozytywnym swietle jako postac
wybitna, to odmienna od przyjetej interpretacja jego osobistych motywow i
wplywu ojczystej historii na jego wladanie Stolica Piotrowa wywolalo nie
polemike, lecz swiete oburzenie.
Swiadomosc wlasnej tozsamosci i swojego miejsca w swiecie zmieniaja sie w
kraju pod wplywem wstrzasajacych jego podstawami wydarzen. Polska
przechodzaca przemiany demokratyczne i otwierajaca sie na swiat jest na
dobrej drodze do wyleczenia sie z kompleksu nizszosci. Terapia dokonuje sie w
miare duchowego wietrzenia ojczyzny, czyli przeplywu informacji, idei i ludzi
oraz odtwarzania jej duchowej tozsamosci.
Stan narodowej psyche moze zasadniczo poprawic przywrocenie Polakom poczucia
przynaleznosci do ponadnarodowej wspolnoty. Przyjecie Polski do Unii
Europejskiej moze umozliwic im zobaczenie siebie na szerszym tle, w bardziej
konkretnym wymiarze