oo77
06.03.06, 02:33
Czytanie apelu Frasyniuka o koalicje z SLD i jego dalsze wypowiedzi w tym
temacie, u każdego, kto pamięta choć coś niecoś z historii najnowszej, budzić
może tylko politowanie. Jest to bankructwo polityczne człowieka, który
kompletnie zapomniał, skąd pochodziła jego polityczna legitymacja. Michnik
może snuć plany politycznych aliansów "z" i wewnątrz post-komunistycznej
lewicy. Frasyniuk nie. Kto tego nie rozumie, szkoda.
Pominąć można argument praktyczny, że jeszcze kilka miesięcy temu PD, przy
ogromnym udziale mediów (GW) i sondaży, mogła jawić się (pytanie komu?) jako
polityczna opcja. Dziś jest to żałosna partyjka "opcji rózowej" bez
jakiejkolwiek wiarygodności. Nie brakuje natomiast "demokratom.pl" apetytów
na odgrywanie roli "myślącej" opozycji, choć skąd to wysokie mniemanie o
sobie, trudno zrozumieć.
Frasyniuk wygląda na desperata, który za wszelką cenę chce sie gdzieś
przyczepić - PO czy SLD, co za róznica. Być może Pan frasyniuk żadnej róznicy
między tymi ugrupowaniami nie widzi, liczy sie władza, ne c'est pas??? Byle
pozostać na "scenie politycznej" jako "partner".
Naprawdę, komuś kto za 'Władka' dwadzieścia lat temu dał by się pokroić,
przykro o tym pisać. Autentyczny lider robotniczy stoczył się na pozycje
politycznego bankruta, który udowadnia, iż w polityce liczy się dla
niego "bycie" za wszelką cenę, bez zwracania uwagi na jakiekolwiek wartości!
I jeszcze jedno. Podobno Piotr Bednarz "powłóczy nogami" gdy on (Frasyniuk)
biegnie. Mam nadzieję, że Wrocławianie zapamiętali to obraźliwe, pełne buty
określenie, które padło z ust "tego lepszego" w pamiętnym tekście GW - to
najsmutniejsze świadectwo osobistej ewolucji "b.przewodniczącego regionu".
Dokąd Pan biegnie, Panie Frasyniuk?
WMWojnarowicz