anu_anu
14.04.06, 18:28
Bardzo lubię dyskutować i szukać argumentów. Mogę nawet bronić teorii, co do
której nie do końca jestem przekonana - aby usłyszeć co ma do zaoferowania ta
druga strona.
I bardzo przeszkadza mi w tym tylko jedno - dość napastliwy styl dyskusji jaki
ciągle spotykam: kwestionuje się całą wiedzę, wykształcenie i poziom umysłowy
rozmówcy - zamiast rozmawiać na temat. Próba przywrócenia właściwej dyskusji
kończy się śmiercią wątku.
Skąd taka powszechna potrzeba zdołowania swojego rozmówcy? Zdarza się to nawet
bardzo fajnym i ciekawym ludziom, którzy zazwyczaj rzeczowo dyskutują!
Czy to wynika z tego, że naszego rozmówcy nie widzimy? Bo w tradycyjnej
rozmowie twarzą w twarz raczej nie stosuje się takich chwytów.
A może jest jakiś inny powód?