Dodaj do ulubionych

"REŻYSERIE" WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA

IP: 217.11.145.* 14.01.03, 10:26
"Reżyserie" Wojciecha Kościelniaka.

Od pewnego czasu obserwuję pewne - zatrważające zjawisko, z którym mamy do
czynienia na wrocławskim - kulturalnym podwórku.
Jeszcze w zeszłym roku doszło do skandalicznej w swojej formie zmiany na
stanowiskach dyrektorów kilku wrocławskich instytucji. Między innymi
zwolniony został wieloletni dyrektor Teatru Muzycznego - Operetki
Wrocławskiej Marek Rostecki, a na jego miejsce "postawiony" został p.
Kościelniak. Początkowo zmiana ta odbywać się miała za zasadach konkursowych,
lecz... z konkursu szybko zrezygnowano, ponieważ kandydat na dyrektora był
tylko jeden - Kościelniak. Miał on - wcześniej - zostać dyrektorem Impartu
wyłanianym w drodze konkursu, lecz komisja zadecydowała inaczej. Teraz trzeba
było natychmiast znaleźć koledze Wojtusiowi jakąś zabaweczkę. Padło na Teatr
Muzyczny. W Operetce rozpoczęły się kontrole z Urzędu Miejskiego. Jedna za
drugą. Trzeba było znaleźć "haka" na dyr. Rosteckiego - tego życzył sobie
ówczesny wiceprezydent Andrzej Łoś.
Jeszcze przed zakończeniem kontroli Rostecki został zwolniony...
Nowo powołany dyrektor rozpoczął z ogromnym animuszem zwalnianie pracowników
tej instytucji. Miał przyzwolenie z góry, od dobrych wujków: Łosia, Brody,
Żabskiego. Dostał też niebagatelną kwotę 700 000 zł (oficjalnie) na
przygotowanie "Opery za trzy grosze". Premiera się odbyła, widownia przyjęła
ją bez specjalnego entuzjazmu. Recenzję z premiery do Wyborczej napisała
pracownica Teatru - a nie Adam Domagała...
Po "Kombinacie", który jest niczym innym jak tylko "żerowanie na
trupie", "Opera..." pokazała... hm... pokazała te same pomysły, a w zasadzie
ich brak, ten sam rodzaj prymitywnego - dosłownego - przekazu. Żeby się nic
nikomu nie popieprzyło na scenie siedzi dodatkowo spiker, który wszystko
dokładnie wyjaśnia (to w przypadku "Kombiantu"). Obrzydliwość.
W przedpremierowych wypowiedziach członkowie "Republiki" wspominali o
możliwości okazjonalnego wystawiania "Kombinatu". Po telewizyjnym pokazie -
powiedzieli zdecydowane NIE. "Republika" wystąpiła po raz ostatni.
Niestrudzony Wojtek - "reżyser" - stworzył kolejne "dzieło" - "Operę...".
Tylko tym razem nie mógł się oprzeć na znanym zespole rockowym, więc wyszło
to - co wyszło. Szczególnym hitem miał być bardzo "klimatyczny" taniec
nagiego mężczyzny. Wyszło niesmacznie i może... trochę zabawnie. O to na
pewno Wojtusiowi nie chodziło.
"Gorączka" - znów spiker na obrotowym, lub jeżdżącym siedzisku, nerwowe ruchy
tancerzy tworzących śmieszne, bardziej pasujące do "Kwadransa na kawę" układy
niczym szkółka aerobiku. Wszystko to utrzymane w nieznośnej i nudnej
konwencji m.in. "Opery...". Ale nie ma się czemu dziwić skoro p. Staniek
skończył AWF... Trupi grymas na twarzach towarzyszy kolejnym wykonawcom. Znów
oglądamy te same, dobrze znane postacie: Groniec, Preis, Imiela, Kilian to
koledzy "pana reżysera". Oni mają pierwszeństwo, zgadnijcie Państwo, kim
Kościelniak obsadzi główne role w tymże spektaklu, tym razem sprzedawanym na
deskach Operetki? Kupa pieniędzy, nuda i kompletny brak pomysłu. W
najbliższym czasie Kościelniak znów wyreżyseruje Galę Piosenki Aktorskiej...
Zastanawiam się kto w tej całej sytuacji zwariował? Magistrat, że finansuje
takie buble? Prasa, że nikt nie odważy się nazwać rzeczy po imieniu? Pani
Terentiew, która zleciła Wojciowi realizację "Gorączki"? Porównując to, co
dzieje się dzisiaj w Operetce z czasami reżyserii wspaniałych spektakli
m.in. "Cabaretu", "Zorby", "Sztukmistrza z Lublina", "Skrzypka na
dachu", "Chicago"... ech... szkoda gadać, ponieważ porównania po prostu nie
ma.
Obserwuj wątek
    • Gość: RBG Gdy susza Kościelniak wodą IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 12:05
      Gość portalu: Max napisał(a):

      > "Reżyserie" Wojciecha Kościelniaka.
      >
      > Od pewnego czasu obserwuję pewne - zatrważające zjawisko, z którym mamy do
      > czynienia na wrocławskim - kulturalnym podwórku.
      > Jeszcze w zeszłym roku doszło do skandalicznej w swojej formie zmiany na
      > stanowiskach dyrektorów kilku wrocławskich instytucji. Między innymi
      > zwolniony został wieloletni dyrektor Teatru Muzycznego - Operetki
      > Wrocławskiej Marek Rostecki, a na jego miejsce "postawiony" został p.
      > Kościelniak. Początkowo zmiana ta odbywać się miała za zasadach konkursowych,
      > lecz... z konkursu szybko zrezygnowano, ponieważ kandydat na dyrektora był
      > tylko jeden - Kościelniak. Miał on - wcześniej - zostać dyrektorem Impartu
      > wyłanianym w drodze konkursu, lecz komisja zadecydowała inaczej. Teraz trzeba
      > było natychmiast znaleźć koledze Wojtusiowi jakąś zabaweczkę. Padło na Teatr
      > Muzyczny. W Operetce rozpoczęły się kontrole z Urzędu Miejskiego. Jedna za
      > drugą. Trzeba było znaleźć "haka" na dyr. Rosteckiego - tego życzył sobie
      > ówczesny wiceprezydent Andrzej Łoś.


      Brak konkursu jest niedobrym zjawiskiem, bo obsadzanie stanowisk kulturalnych
      listą partyjną jest zabójstwem dla sztuki, ale gorszym było to, że haka na
      Rosteckiego nie trzeba było długo szukać, ogromna niegospodarność i obniżanie
      poziomu artystycznego teatru są moim zdaniem wystarczającym argumentem dla
      zmian.

      > Jeszcze przed zakończeniem kontroli Rostecki został zwolniony...
      > Nowo powołany dyrektor rozpoczął z ogromnym animuszem zwalnianie pracowników
      > tej instytucji. Miał przyzwolenie z góry, od dobrych wujków: Łosia, Brody,
      > Żabskiego.

      Rozrośnięta administracja, królująca nad sztuką, niski poziom artystów
      uśpionych posadkami w teatrze najpierw doprowadził do zmiany formy pracy
      (casting), która dla większości załogi, jest ostatnim gwoździem do trumny, gdyż
      obnażając swoje talenty stają się biedakami.

      Dostał też niebagatelną kwotę 700 000 zł (oficjalnie) na
      > przygotowanie "Opery za trzy grosze". Premiera się odbyła, widownia przyjęła
      > ją bez specjalnego entuzjazmu. Recenzję z premiery do Wyborczej napisała
      > pracownica Teatru - a nie Adam Domagała...

      Nie przesadzajmy publiczność przyjęła Operę z entuzjazmem i tylko w zależności
      od tego czy grało więcej ludzi z pierwszej niż z drugiej obsady (operetka)
      publiczność przyjmowała spektakl na stojąco. Co do recenzji sądzę jednak, że
      napisał ją człowiek, który się pod nią podpisał inna jest sprawą to, aby Gazeta
      Wrocławska napisała źle o Kościelniaku, kreowanym dość mocno na samotną gwiazdę
      wrocławskiej kultury, a to jednak wielka przesada, gdyż to, co robi jest dobre,
      rzetelne, na tle produkcji telewizyjnych się wybija stanowczo, ale daleko mu
      jeszcze do wysokiej kultury.

      > Po "Kombinacie", który jest niczym innym jak tylko "żerowanie na
      > trupie", "Opera..." pokazała... hm... pokazała te same pomysły, a w zasadzie
      > ich brak, ten sam rodzaj prymitywnego - dosłownego - przekazu. Żeby się nic
      > nikomu nie popieprzyło na scenie siedzi dodatkowo spiker, który wszystko
      > dokładnie wyjaśnia (to w przypadku "Kombiantu"). Obrzydliwość.
      > W przedpremierowych wypowiedziach członkowie "Republiki" wspominali o
      > możliwości okazjonalnego wystawiania "Kombinatu". Po telewizyjnym pokazie -
      > powiedzieli zdecydowane NIE. "Republika" wystąpiła po raz ostatni.

      Kombinat, jeszcze przed premierą miał być ostatnim koncertem i dobrze się stało
      że nikt nie zmienił zdania. To niepowtarzalne widowisko, każdy może oglądnąć na
      DVD, wydanym przez Republikę na kluczowym miejscu. Gdybyś oglądnął Kombinat na
      żywo i zobaczył reakcje ludzi, czarno białe flagi, wzruszenie, nigdy byś swoich
      słów nie powtórzył. A z innej beczki Kombinat był by naprawdę niezłym kasowym
      przedsięwzięciem i to, że nie jest wystawiany świadczy tylko o wysokiej klasie
      moralnej Republiki i artystów występujących w tym koncercie.

      > Niestrudzony Wojtek - "reżyser" - stworzył kolejne "dzieło" - "Operę...".
      > Tylko tym razem nie mógł się oprzeć na znanym zespole rockowym, więc wyszło
      > to - co wyszło. Szczególnym hitem miał być bardzo "klimatyczny" taniec
      > nagiego mężczyzny. Wyszło niesmacznie i może... trochę zabawnie. O to na
      > pewno Wojtusiowi nie chodziło.

      Kościelniak musiał się oprzeć na orkiestrze Operetki, co już u niektórych budzi
      uśmiech, bo klasa tych muzyków nie jest najwyższa ( tu brawo dla Dziubka za
      przyzwoite "tło" muzyczne). Nie sądzę, aby hitem miała stać się tylko jedna
      scena, która jest męska i pełna przestrzennej energii, gdy tańczy Florek, nieco
      sztuczna, gdy tańczy Gliszczyński(za dużo moim zdaniem zaleciałośći z klasyki).
      Reakcja śmiechem publiczności niepotrafiącej opanować własnych emocji, świadczy
      tylko o silnym przekazie sceny i raczej jest na plus dla Stańka i Kościelniaka.


      > "Gorączka" - znów spiker na obrotowym, lub jeżdżącym siedzisku, nerwowe ruchy
      > tancerzy tworzących śmieszne, bardziej pasujące do "Kwadransa na kawę" układy
      > niczym szkółka aerobiku. Wszystko to utrzymane w nieznośnej i nudnej
      > konwencji m.in. "Opery...". Ale nie ma się czemu dziwić skoro p. Staniek
      > skończył AWF... Trupi grymas na twarzach towarzyszy kolejnym wykonawcom. Znów
      > oglądamy te same, dobrze znane postacie: Groniec, Preis, Imiela, Kilian to
      > koledzy "pana reżysera". Oni mają pierwszeństwo, zgadnijcie Państwo, kim
      > Kościelniak obsadzi główne role w tymże spektaklu, tym razem sprzedawanym na
      > deskach Operetki? Kupa pieniędzy, nuda i kompletny brak pomysłu.


      Nie traktujmy Gorączki jak Opery za trzy grosze! Kościelniak najwyraźniej
      potrzebuje "spikerów" i telebimów, jak również zaprzyjaźnionych artystów, ale
      czy to jest argument przeciw, chyba tylko wtedy gdy nie sprawdzają się te
      pomysły ( a tak czasami niestety jest)


      >W najbliższym czasie Kościelniak znów wyreżyseruje Galę Piosenki Aktorskiej...
      > Zastanawiam się kto w tej całej sytuacji zwariował? Magistrat, że finansuje
      > takie buble? Prasa, że nikt nie odważy się nazwać rzeczy po imieniu? Pani
      > Terentiew, która zleciła Wojciowi realizację "Gorączki"?

      Gala zapowiada się świetnie i może Kościelniak nas czymś zaskoczy, a poniewaz
      trudno nie zrobić czegoś lepszego o od ostatniej Gali, na pewno znajdzie
      entuzjastów.


      Porównując to, co
      > dzieje się dzisiaj w Operetce z czasami reżyserii wspaniałych spektakli
      > m.in. "Cabaretu", "Zorby", "Sztukmistrza z Lublina", "Skrzypka na
      > dachu", "Chicago"... ech... szkoda gadać, ponieważ porównania po prostu nie
      > ma.

      HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA
      Bez glupich żartów

      RECENZENT BEZ GAZETY
      • Gość: o Re: Gdy susza Kościelniak wodą IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 22:21
        Gość portalu: RBG napisał(a):

        ) Gość portalu: Max napisał(a):
        )
        ) ) "Reżyserie" Wojciecha Kościelniaka.
        ) )
        ) ) Od pewnego czasu obserwuję pewne - zatrważające zjawisko, z którym mamy do
        )
        ) ) czynienia na wrocławskim - kulturalnym podwórku.
        ) ) Jeszcze w zeszłym roku doszło do skandalicznej w swojej formie zmiany na
        ) ) stanowiskach dyrektorów kilku wrocławskich instytucji. Między innymi
        ) ) zwolniony został wieloletni dyrektor Teatru Muzycznego - Operetki
        ) ) Wrocławskiej Marek Rostecki, a na jego miejsce "postawiony" został p.
        ) ) Kościelniak. Początkowo zmiana ta odbywać się miała za zasadach konkursowy
        ) ch,
        ) ) lecz... z konkursu szybko zrezygnowano, ponieważ kandydat na dyrektora był
        )
        ) ) tylko jeden - Kościelniak. Miał on - wcześniej - zostać dyrektorem Impartu
        )
        ) ) wyłanianym w drodze konkursu, lecz komisja zadecydowała inaczej. Teraz trz
        ) eba
        ) ) było natychmiast znaleźć koledze Wojtusiowi jakąś zabaweczkę. Padło na Tea
        ) tr
        ) ) Muzyczny. W Operetce rozpoczęły się kontrole z Urzędu Miejskiego. Jedna za
        )
        ) ) drugą. Trzeba było znaleźć "haka" na dyr. Rosteckiego - tego życzył sobie
        ) ) ówczesny wiceprezydent Andrzej Łoś.
        )
        )
        ) Brak konkursu jest niedobrym zjawiskiem, bo obsadzanie stanowisk kulturalnych
        ) listą partyjną jest zabójstwem dla sztuki, ale gorszym było to, że haka na
        ) Rosteckiego nie trzeba było długo szukać, ogromna niegospodarność i obniżanie
        ) poziomu artystycznego teatru są moim zdaniem wystarczającym argumentem dla
        ) zmian.
        )
        ) ) Jeszcze przed zakończeniem kontroli Rostecki został zwolniony...
        ) ) Nowo powołany dyrektor rozpoczął z ogromnym animuszem zwalnianie pracownik
        ) ów
        ) ) tej instytucji. Miał przyzwolenie z góry, od dobrych wujków: Łosia, Brody,
        )
        ) ) Żabskiego.
        )
        ) Rozrośnięta administracja, królująca nad sztuką, niski poziom artystów
        ) uśpionych posadkami w teatrze najpierw doprowadził do zmiany formy pracy
        ) (casting), która dla większości załogi, jest ostatnim gwoździem do trumny,
        gdyż
        )
        ) obnażając swoje talenty stają się biedakami.
        )
        casting? to tylko przykrywka i tak wiadomo kto i co bedzie spiewał lub
        ewentualnie za kogo może wskoczyć bo GWIAZDA może mieć lepszą propozycje
        ) Dostał też niebagatelną kwotę 700 000 zł (oficjalnie) na
        ) ) przygotowanie "Opery za trzy grosze". Premiera się odbyła, widownia przyję
        ) ła
        ) ) ją bez specjalnego entuzjazmu. Recenzję z premiery do Wyborczej napisała
        ) ) pracownica Teatru - a nie Adam Domagała...
        )
        ) Nie przesadzajmy publiczność przyjęła Operę z entuzjazmem i tylko w
        zależności
        ) od tego czy grało więcej ludzi z pierwszej niż z drugiej obsady (operetka)
        ) publiczność przyjmowała spektakl na stojąco. Co do recenzji sądzę jednak, że
        ) napisał ją człowiek, który się pod nią podpisał inna jest sprawą to, aby
        Gazeta
        )
        ) Wrocławska napisała źle o Kościelniaku, kreowanym dość mocno na samotną
        gwiazdę
        )
        ) wrocławskiej kultury, a to jednak wielka przesada, gdyż to, co robi jest
        dobre,
        )
        ) rzetelne, na tle produkcji telewizyjnych się wybija stanowczo, ale daleko mu
        ) jeszcze do wysokiej kultury.
        )
        jeśli był entuzjzm po premierze "opery" to jakoś szybko się skończył skoro
        trzeba było odwołać niedzielne przedstawienie a w sobotę bilety sprzedawane
        były po 8 złotych byle tylko ktoś chciał kupić ale to wiadomo że wszystko przez
        tych patałachów ze "starej operetki" to oni wszystko psują reżyserowi wszech
        czasów.
        ) ) Po "Kombinacie", który jest niczym innym jak tylko "żerowanie na
        ) ) trupie", "Opera..." pokazała... hm... pokazała te same pomysły, a w zasadz
        ) ie
        ) ) ich brak, ten sam rodzaj prymitywnego - dosłownego - przekazu. Żeby się ni
        ) c
        ) ) nikomu nie popieprzyło na scenie siedzi dodatkowo spiker, który wszystko
        ) ) dokładnie wyjaśnia (to w przypadku "Kombiantu"). Obrzydliwość.
        ) ) W przedpremierowych wypowiedziach członkowie "Republiki" wspominali o
        ) ) możliwości okazjonalnego wystawiania "Kombinatu". Po telewizyjnym pokazie
        ) -
        ) ) powiedzieli zdecydowane NIE. "Republika" wystąpiła po raz ostatni.
        )
        ) Kombinat, jeszcze przed premierą miał być ostatnim koncertem i dobrze się
        stało
        )
        ) że nikt nie zmienił zdania. To niepowtarzalne widowisko, każdy może oglądnąć
        na
        )
        ) DVD, wydanym przez Republikę na kluczowym miejscu. Gdybyś oglądnął Kombinat
        na
        ) żywo i zobaczył reakcje ludzi, czarno białe flagi, wzruszenie, nigdy byś
        swoich
        )
        ) słów nie powtórzył. A z innej beczki Kombinat był by naprawdę niezłym kasowym
        ) przedsięwzięciem i to, że nie jest wystawiany świadczy tylko o wysokiej
        klasie
        ) moralnej Republiki i artystów występujących w tym koncercie.
        )
        i tu należy oddać hołd REPUBLICE za lata odjazdowej muzyki a reżyserowi za
        zaistnienie ale mam wrażenie że był to jego początek i koniec. później
        zmieniały się tylko tytuły reszta niestety nie.
        ) ) Niestrudzony Wojtek - "reżyser" - stworzył kolejne "dzieło" - "Operę...".
        ) ) Tylko tym razem nie mógł się oprzeć na znanym zespole rockowym, więc wyszł
        ) o
        ) ) to - co wyszło. Szczególnym hitem miał być bardzo "klimatyczny" taniec
        ) ) nagiego mężczyzny. Wyszło niesmacznie i może... trochę zabawnie. O to na
        ) ) pewno Wojtusiowi nie chodziło.
        )
        ) Kościelniak musiał się oprzeć na orkiestrze Operetki, co już u niektórych
        budzi
        )
        a tu niestety niespodzianka to nie Kościelniak oparł się na tych cieniasach z
        operetki tylko Dziubek który dyrygentem jest jeszcze cieńszyma i materiał
        nutowy nie wymagał gwizd scen światowych(WROCŁAWSKICH)

        ) uśmiech, bo klasa tych muzyków nie jest najwyższa ( tu brawo dla Dziubka za
        ) przyzwoite "tło" muzyczne). Nie sądzę, aby hitem miała stać się tylko jedna
        ) scena, która jest męska i pełna przestrzennej energii, gdy tańczy Florek,
        nieco
        )
        ) sztuczna, gdy tańczy Gliszczyński(za dużo moim zdaniem zaleciałośći z
        klasyki).
        )
        Ta potworna klasyka to ona wszystko psuje

        ) Reakcja śmiechem publiczności niepotrafiącej opanować własnych emocji,
        świadczy
        )
        ) tylko o silnym przekazie sceny i raczej jest na plus dla Stańka i
        Kościelniaka.
        )
        )
        )
        ) ) "Gorączka" - znów spiker na obrotowym, lub jeżdżącym siedzisku, nerwowe ru
        ) chy
        ) ) tancerzy tworzących śmieszne, bardziej pasujące do "Kwadransa na kawę" ukł
        ) ady
        ) ) niczym szkółka aerobiku. Wszystko to utrzymane w nieznośnej i nudnej
        ) ) konwencji m.in. "Opery...". Ale nie ma się czemu dziwić skoro p. Staniek
        ) ) skończył AWF... Trupi grymas na twarzach towarzyszy kolejnym wykonawcom. Z
        ) nów
        ) ) oglądamy te same, dobrze znane postacie: Groniec, Preis, Imiela, Kilian to
        )
        ) ) koledzy "pana reżysera". Oni mają pierwszeństwo, zgadnijcie Państwo, kim
        ) ) Kościelniak obsadzi główne role w tymże spektaklu, tym razem sprzedawanym
        ) na
        ) ) deskach Operetki? Kupa pieniędzy, nuda i kompletny brak pomysłu.
        )
        )
        ) Nie traktujmy Gorączki jak Opery za trzy grosze! Kościelniak najwyraźniej
        ) potrzebuje "spikerów" i telebimów, jak również zaprzyjaźnionych artystów, ale
        ) czy to jest argument przeciw, chyba tylko wtedy gdy nie sprawdzają się te
        ) pomysły ( a tak czasami niestety jest)
        )
        tylko ile razy można powtarzać to samo w tym samym miejscu i prawie czasie
        )
        ) )W najbliższym czasie Kościelniak znów wyreżyseruje Galę Piosenki Aktorskiej
        ) ...
        ) ) Zastanawiam się kto w tej całej sytuacji zwariował? Magistrat, że finansuj
        ) e
        ) ) takie buble? Prasa, że nikt nie odważy się nazwać rzeczy po imieniu? Pani
        ) ) Terentiew, która zleciła Wojciowi realizację "Gorączki"?
        )
        ) Gala zapowiada się świetnie i może Kościelniak nas czymś zaskoczy, a
        poniewaz
        ) trudno nie zrobić czegoś lepszego o od ostatniej Gali, na pewno znajdzie
        ) entuzjastów.
        )
        czy to oznacza że jeśli było coś słabe to jest to wspaniał miejsce i moment
        dla Kościelniaka aby pokazać to co już wszyscy widzieli. myślałem że choć PPA
        STAĆ NA COŚ WIĘCEJ ale wiadomo że skoro kolega Wojtek dał zarobić u siebie
        • Gość: Dominika Re: Gdy susza Kościelniak wodą IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 14:19

          > Nie sądzę, aby hitem miała stać się tylko jedna
          > scena, która jest męska i pełna przestrzennej energii, gdy tańczy Florek;
          > nieco sztuczna, gdy tańczy Gliszczyński(za dużo moim zdaniem zaleciałośći z
          > klasyki).
          > )
          > Ta potworna klasyka to ona wszystko psuje
          >
          > ) Reakcja śmiechem publiczności niepotrafiącej opanować własnych emocji,
          > świadczy
          > )
          > ) tylko o silnym przekazie sceny i raczej jest na plus dla Stańka i
          > Kościelniaka.


          To nie tylko klasyka jest argumentem w tym zagadnieniu. Maciej Florek jest
          jednym z najlepszych tancerzy nie tylko na wrocławskich włościach i postawił
          wysoko poprzeczkę Krzysztofowi Gliszczyńskiemu. Scena ta garana jest włącznie z
          premierą praktycznie przez Macieja Florka i tylko, gdy gra drugi sład można
          zobaczyć Krzysztofa Gliszczyńskiego - kierownika baletu i asystenta
          choreografa. To chyba są wystarczające argumenty, aby docenić klasę i miejsce
          obu tancerzy.
    • Gość: dżizys Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 12:57
      Jezuuuuu, ale stek bzdur! Pewnie znowu jakas zdesperowana, acz
      niedoinformowana szatniarka z Operetki postanowila sie odegrac na
      Koscielniaku. Prynajmniej polowa zawartych tu sadow nie ma nic wspolnego z
      prawda. No ale nie bez powodu szatniarka jest szatniarka.
      • Gość: Tlik Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 16:44
        Gość portalu: dżizys napisał(a):

        > Jezuuuuu, ale stek bzdur! Pewnie znowu jakas zdesperowana, acz
        > niedoinformowana szatniarka z Operetki postanowila sie odegrac na
        > Koscielniaku. Prynajmniej polowa zawartych tu sadow nie ma nic wspolnego z
        > prawda. No ale nie bez powodu szatniarka jest szatniarka.

        Odezwał się lizydup Kościelniaka, pewnie sam jesteś szatniarką albo sprzątaczką
        w nowej obsadzie!!!!
        • Gość: anielka Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.03, 18:42
          pozdrawiam pana staszewskiego (lub kogoś staszewskopodobnego), to tylko ten
          typ człowieka mógł napisać taki prorostecki bełkot.
          proszę o wymienienie osób zwolnionych masowo z operetki?!?!?! w tym również
          zwolnionych dyscyplinarnie panie waldku.

          • Gość: konrad.imiela Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: 62.233.154.* 14.01.03, 23:17
            przyjaźń, pokój, miłość, braterstwo amen

            Max! Odwagi! Nie załamuj się! Trzymam kciuki, aby Ci się powiodło.
            Gdziekolwiek.
            • Gość: Srax Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: 62.233.154.* 14.01.03, 23:23
              Kościelniak jest pederastą
              i wie o tym całe miasto
              A Rostecki nosi kiecki
              I maw domu czołg radziecki
              A Nina Terentiew ma dzieci z Małyszem
              Traktujmy poważnie, gdy się ktoś podpisze.

              A naszego Maxa już niedługo spotka kraksa...
              • Gość: jarek skwarek Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: 62.233.154.* 14.01.03, 23:26
                dlaczego ja to robię?!.... dałem się złapać... punkt dla Ciebie, Max,
                prowokatorku...
    • Gość: chłopaki Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 23:28
      RBG - świetny tekst ze wszystkim się z tobą zgadzamy ale w jednym się pomyliłeś
      Florek Golas nie jest męski ( tym bardziej gdy gimnastykuje się na scenie )
      Pozdrawiamy!!!
    • Gość: anielka Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: proxy / *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 10:12
      jeżeli Max jest prowokatorem to ja jestem idiotką i też dałam sie nabrać.
      a jeżeli nie..................?
      to tak jak konrad życzę zdrówka!
      • Gość: kinga!!! Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.03, 16:10
        bzdury same... :P
        • Gość: dziubi Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 10:20
          Oj, chyba nie takie bzdury.
    • Gość: ala Re: "REŻYSERIE" WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 17:20
      Cokolwiek by nie powiedzieć forsa od kolesi poszła w błoto, tak zwane spektakle
      nie są dochodowe , jeszcze trochę i miasto wpadnie w długi a zarabiać trzeba.Na
      operetkach zarabia się więcej, porównaj dochody i tłumy na festiwalu muzyki
      wiedeńskiej , ktory sklada isę z klasycznych operetek.Czy we Wrocławiu nikt nie
      potrafi liczyć , czy to są prezenty dla Kościelniaka. Jak taki dobry to niech
      jedzie na Brodway tam już czekają!!!
      • Gość: o tak Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.03, 22:40
        DOKŁADNIE- PORÓWNAJ RÓWNIEŻ DOCHODY Z FESTIVALU MUZYKI WIEDEŃSKIEJ CZY
        OPERETKOWEJ Z DOCHODAMI MICHAŁA WIŚNIEWSKIEGO Z MARNYMI DOCHODAMI SPEKTAKLI
        KOSCIELNIAKA- NO, TO SĄ WYNIKI.
        A NA MIRGINESIE - CIEKAWE CZY SŁAWETNY MISIO NIE ZAWYŁ BY JEDNEJ Z GŁÓWNYCH
        ARIETEK W OPERETCE WROCŁAWSKIEJ -JEST PRZECIE TAKI DOCHODOWY .
        PANIE WOJTKU PROSZE SIE ZASTANOWIC NAD TA SPRAWĄ.
    • Gość: chłopaki Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.03, 22:58
      floruś to pedzio bez jaj, żaden z niego tancerz tylko akrobata (łóżkowy).
      Natomiast spektakle Koscielniaka są w porzo. Wszystkie przydupasy
      staszewskiego i byłej nomenklatury łączcie się!
      • Gość: edzio Re: 'REŻYSERIE' WOJCIECHA KOŚCIELNIAKA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 13:07
        a to jest dobry pomysl, żeby Koścoelniak wystąpił na scenie i robił cokolwiek,
        kolesie z rady miejskiej i tak zwane "małe środowisko" dopatrzyłoby się ważnych
        akcentów. Ma Kościelniak swoje 5 minut , zrobil wiele złego, ale poza Wrocław
        się nie przebije jest za mały. Chyba że chce się szybko nachapać i w innym
        mieście realizować swoje chore pomysły i amatorkę. Tu nie chodzi o pedziów,
        byłą nomeklaturę, to są stare wyświechtane hasła. Koścoelniak jest zwykłym
        amatorem i do teatru muzycznego się nie nadaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka