Dodaj do ulubionych

U nas najczęściej umierają noworodki

01.08.06, 01:33
W Opolskiem niemowlaki nie umieraja, bo wiedza, ze i tak
pojada do Reichu.....a we wroclawskim syfie zyc sie nie chce......
Obserwuj wątek
    • Gość: xy Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: *.cg.shawcable.net 01.08.06, 03:28
      I tutaj koledze przyznam racje.
    • Gość: Mikołaj Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: *.chello.pl 01.08.06, 08:26
      Nie wiem o jakim wrocławskim syfie piszesz. Najprawdopodobniej o tym co jest
      wokół ciebie. Wystarczy posprzątać, być kulturalnym i zachowywać się jak
      człowiek. Oczywiście, że raz na jakiś czas trafisz na jakiegoś brudasa, tak
      samo jak ja trafiłem na takiego "niezmechanizowanego intelektualnie gościa" na
      formu jak ty.
    • Gość: Hanys To Dolnośląski Herrenvolk nie dba o dzieci??? IP: 217.153.131.* 01.08.06, 08:37
      Myślałem, że rodowici Ślązacy, w powszechnej opinii Narodu Panów - Polaków,
      podludzie, nie potrafią się zajmować swoimi dziećmi tak jak Czystej Krwi
      Polacy....
      • Gość: Heraldek Dolnośląski Herrenvolk .....rodem z Kresow.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 09:57
        ...oni dopiero odkrywaja, ze w poniemieckim pisuarze
        glowy sie nie myje....
        • sajm Re: Dolnośląski Herrenvolk .....rodem z Kresow.. 01.08.06, 10:35
          czy ten artykuł czytają sami debile?
          napisze jeszcze raz: on jest o prawdziwych problemach!
    • sajm Re: U nas najczęściej umierają noworodki 01.08.06, 09:41
      Ludzie, o czym wy piszecie?
      Puknijcie sie w te durne łby, artykuł jest o prawdziwych ludzkich dramatach.
      Wrocławski ASK przy dyrekcyjnej dysponuje jedną z najlepszych w Polsce klinik
      neonatologii, ze świetnym zespołem, który mógłby ratowac zycie znacznie
      większej liczbie dzieci, ale brakuje sprzętu. I dlatego rację ma profesor
      Zimmer, ze potrzebne sa zmiany: nie ma potrzeby utrzymywać całych oddziałów w
      małych szpitalach, lepiej np za te pieniądze kupić karetkę i ew. helikopter i w
      ciężkich przypadkach przewozić dzieci od razu do klinik.
      A wasza dyskusja to rynsztokowy pojedynek na durne argumenty, ze ci sa
      Polakami, a tamci nie. Jakie to ma znaczenie? Tu chodzi o malutkie dzieci, o
      życie!
      • nat.wroclaw Szkoda tylko ... 01.08.06, 10:45
        ... że to na wysokowyspecjalizowanej super-duper Dyrekcyjnej rodząca jeszcze
        dziś słyszy: "Przestań się drzeć, krowo" albo "Jesteś taka gruba, że nie będę
        się z tobą cackać". Szkoda, że tam ciagle stosuje się wyciskanie dzieci,
        kleszcze i próżnociąg - metody dawno temu wycofane z zalecanych przez WHO.
        • sajm Re: Szkoda tylko ... 01.08.06, 11:36
          Szkoda... Natomiast jeśli chodzi o opieke nad dziećmi, troskę lekarzy, ich
          kompetencje...mówię o neonatologii...to naprawdę swietny zespół.
          • nat.wroclaw Re: Szkoda tylko ... 01.08.06, 11:38
            Echhh .. ano wiem, wiem .. :(
          • Gość: ICKJ Re: Szkoda tylko ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.06, 11:58
            Bzdura. Dyrekcyjna to jest naprawdę obora z krowami. Potrafią zdrowemu dziecku
            dowalić antybiotyk bez żadnych wskazań, bo tak im wychodzi z procedur (dziecko
            się im nie urodziło na terenie szpitala). Kobieta ma się dostosować do personelu
            i wszelkie prośby (także podczas porodu) są traktowane jak fanaberie
            histeryczki. "Troska o dzieci" polega na tym, że jak są chore, to się je pakuje
            na oddział septyczny, a matka albo się tam zmieści, albo nie i to jest jej
            problem - karmienie piersią mają gdzieś. Na porządku dziennym jest gnojenie
            położnic w razie jakichkolwiek problemów z dzieckiem, że to ich wina. Ojciec w
            ogóle jest tam wrogiem i praktycznie nigdzie nie wolno mu wchodzić. Nie
            przypuszczałem, że takie syfiaste warunki w ogóle gdzieś w wojewódzkim mieście
            jeszcze występują. Panie Zimmer, wstyd po prostu.
            • sajm Re: Szkoda tylko ... 01.08.06, 12:26
              no cóż, mam inne wrażenia... moze to wszystko zalezy od stanu dziecka... to że
              lekarz na neonatologii nie ma czasu udzielić informacji oznacza tylko że ciężko
              pracuje, bo coś sie dzieje, podobnie pielęgniarki. A ta praca lekka nie jest...
              I żeby było jasne: nie jestem lekarzem...
              • nat.wroclaw Re: Szkoda tylko ... 01.08.06, 12:34
                Sajm, masz rację, ale my mówimy chyba o czyms innym. O tym, że życzliwość nie
                kosztuje, zaś profesjonalizm i szacunek w stosunku do pacjentek nie może być
                wypadkową ilości pracy i wyngrodzenia.

                Dużą ilościa pracy zatrudnionych tam osób nie można moim zdaniem usprawiedliwić
                niekompetencji, głupoty, osobistych poniżających komentarzy, czy wyraźnie
                szkodliwych praktyk, o których pisałam wyżej.

                Jeden Zimmer z Florjańskim i ich aparaturą nie uczynią z tej placówki dobrego
                szpitala.
              • Gość: ICKJ Re: Szkoda tylko ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.06, 15:20
                Czyli jak stan dziecka nie jest wystarczająco zły, to rodziców ma się gdzieś?
                Nie gadaj głupot, że lekarz nie może odpowiedzieć, bo ciężko pracuje. W dyżurce?
                Chyba przy pasjansie z Windowsa. Pierwsze, co słyszy człowiek wchodzący do
                dyżurki pediatrów na Dyrekcyjnej to "proszę wyjść i poczekać na korytarzu".
                Informacje są udzielane niedokładnie, a nawet ewidentnie kłamliwie, żeby tylko
                zdjąć sobie "natręta" z głowy. Oczywiście potem do osoby kierującej się taką
                informacją dyrekcyjny lekarz ma pretensje.

                O lekarzu wymuszającym posłuszeństwo na rodzących przez cofnięcie ich sprzed
                izby porodowej w końcowej fazie porodu na korytarz i szczucie "niech się pani
                zgodzi, bo jak pani będzie opóźniać, to zrobi pani krzywdę dziecku" też by można
                coś powiedzieć.
                • sajm Re: Szkoda tylko ... 01.08.06, 15:44
                  Nie mam na myśli coś innego, wręcz przeciwnego.
                  Lekarz ma przede wszystkim leczyć, i to robi. I nie chodzi o to, ze lekarz ma
                  rodziców gdzieś, ale dla niego ważniejszy od rodziców jest jednak stan
                  pacjenta. Jesli tego nie rozumiesz teraz, to życze Ci, żebyś nie musiał
                  zrozumiec na podstawie własnych doświadczeń...
                  • Gość: ICKJ Re: Szkoda tylko ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.06, 16:32
                    W przypadku noworodka jego stan jest bardzo ściśle powiązany ze stanem matki (a
                    stan matki też nie jest niezależny od stanu ojca). Lekarz, który traktuje
                    noworodka jak obiekt, na którym się wykonuje procedury szpitalne, do których
                    nieupowaznionym wstęp wzbroniony, to nie jest dobry lekarz. Co więcej, jest
                    bardzo możliwe, że wielu trudnych przypadków w ogóle by nie było, gdyby nie
                    takie, a nie inne podejście lekarzy do rodzących i ich rodzin. Tylko to by było
                    mało medialne dla "wspaniałych fachowców", więc nawet im nie musi zależeć na
                    profilaktyce, wystarczy że się wykażą jakąś spektakularną akcją z inkubatorem i
                    salą operacyjną w tle.
                    • sajm Re: Szkoda tylko ... 02.08.06, 09:39
                      Najwyraxniej nie rozumiesz o czym piszę. I zycze Ci żeby tak pozostało...
                      • Gość: ICKJ Re: Szkoda tylko ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.06, 09:45
                        No to o czym piszesz? O superfachowym czytaniu kwitków z wynikami? Fajnie, ale
                        czemu prowadzi się szpital tak, że te wyniki są najgorsze, jak się da bez
                        posuwania się do jawnego sabotażu? Ja mam konkrety. Ty, póki co, wyłacznie
                        gołosłowne "och, ależ oni ciężko pracują".
                        • sajm Re: Szkoda tylko ... 02.08.06, 11:15
                          No własnie, nie zrozumiesz, póki nie zobaczysz. A tego Ci nie życzę. Więc co
                          mam więcej napisac? Opisac dobę lekarza ratującego zycie noworodków?
                          • Gość: ICKJ Re: Szkoda tylko ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.06, 11:32
                            Dobę? Nie, wystarczy cokolwiek, co usprawiedliwi rutynowe traktowanie rodziców
                            noworodka jak szmaty.
                            • sajm Re: Szkoda tylko ... 02.08.06, 12:24
                              Ja sie nie poczułem jeszcze potraktowany jak szmata, ale po prostu zrozumiałem
                              ze dla lekarza najwazniejszy jest jego pacjent.
                              Tylko tyle.
                              I życzę Ci tego, zeby w dalszym ciągu Twoim największym problemem w kontakcie z
                              lekarzem był jego stosunek do Ciebie..
                              • Gość: ICKJ Re: Szkoda tylko ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.06, 12:29
                                To może byś jeszcze zrozumiał, że na porodówce pacjentem jest przynajmniej matka
                                z dzieckiem (choćby matka była zdrowa jak koń), a zazwyczaj jeszcze ojciec. Jak
                                ktoś tego nie rozumie i zajmuje się tylko tępo naprawianiem przypadku noworodka,
                                to szkodzi dziecku.
                                Widzę, że Twoje rozumienie opieki nad ciążą i porodem jest tak samo mizerne, jak
                                tego, co uważał ciążę nie trzymającą się lekarskiej rozpiski za zagrożoną.
                                • sajm Re: Szkoda tylko ... 02.08.06, 13:12
                                  no widzisz, ja pisze o opiece neonatologicznej, nie o porodówce. I uwierz mi,
                                  ze tę akurat rozumiem. I - uwierz - nie chcesz zrozumieć jej z mojej pozycji.
      • Gość: czas Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: *.main.va.us / *.coxfiber.net 01.08.06, 15:49
        No bo to o te kase idzie a nie o dzieci, dobre myslenie Panie Hrabio.
    • Gość: katowiczanin Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: 213.25.194.* 01.08.06, 10:47
      Tekst nie pokrywa sie z rysunkiem. Śląskie w tekscie ma wieksza umieralnosc niz
      zaznaczono to na mapie Polski. Niekompetencja dziennikarzy.
      • lumpeninteligent Re: U nas najczęściej umierają noworodki 01.08.06, 13:50
        ... bo pewnie chodzilo o Pomorskie z 9,17 a nie Slaskie jak bylo napisane w
        artykule. Wtedy to by sie zgadzalo.
    • Gość: żuraw Re: U nas najczęściej umierają noworodki - bzdura IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.08.06, 15:24
      Paradoks polega na tym, że jeśli podejmuje się walkę o życie 600-800 gramowych
      superwcześniaków (a tak jest np. na oddziale w Legnicy) to statystycznie
      przeprowadza się poronione płody do inkubatorów i innej kategorii - noworodków.
      Czyli im bardziej zażarta jest walka o gasnące życie, tym... gorsza statystyka,
      bo szanse na uratowanie takich maleństw są małe. Gdyby jej nie podejmować
      wzrosłaby tylko statystyka poronień. Ot i cała tajemnica. Wystarczy zaniechać
      ratowania tych kurczków, a noworodkowy bilans się poprawi.
      Sprawa jest znana od dawna, a nawet opisywana. Ale komu się chce sięgać do
      archiwów?
      • Gość: czas Re: U nas najczęściej umierają noworodki - bzdura IP: *.main.va.us / *.coxfiber.net 01.08.06, 16:01
        Do jakich archiwow pan/pani sie odnosisz?. Wystarczy jechac na Grabiszynek czy
        Osobowice i tam wyczytac panskie archiwa. Dzisiejsza super hipokryzja pozwolila
        juz zapomiec co to jest "bialaczka chroniczna" i trzeba sluchac autorytetow bo
        inaczej grom z nieba sczeli. Czas leci i Hrabia na kolanie skrobie...jak to
        prawde zakopano w grobie.
    • Gość: wojtek Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.06, 15:56
      Pieniądze to nie wszystko drodzy Panowie. Niedawno urodziło mi się dziecko
      (naszczęście wszystko jest ok - ale doświadczenia jakie mi zostały po kontakcie
      z lekażami i większością personelu nie są budujące - w tym wszystkim i mimo
      braku pieniędzy trzeba być jeszcze człowiekiem a i trochę wiedzy z zakresu
      współczesnej medycyny też chyba nie zaszkodzi.
      UWAGA!! drodzy przyszli rodzice omijajcie szerokim łukiem kliniki!!!
    • Gość: W. Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: 195.205.147.* 01.08.06, 16:08
      Dorzucę cos od siebie, bo własnie żona urodziła mi córkę wiec jestem można
      powiedzieć na bieżąco. Nie był to łatwy poród, dziecię urodziło się 10 dni po
      terminie a przygód było wiele. Kiedy termin porodu został przekroczony, nie było
      oznak akcji porodowej udaliśmy się do lekarza prowadzącego a ten wystawił nam
      skierowanie do szpitala, gdyż w tym przypadku ciąża jest ciążą zagrożoną. No i
      tu zaczął się cyrk: szpital na Brochowie nie przyjmował bo wyłączali oddział, na
      Kamieńskiego oddział zamknięty, a w szpitalu w Trzebnicy nie przyjęli nas
      (pytanie na wejściu: czy była pani umówiona?), niestety nie więc tylko zbadali
      tętno płodu i kazali jechać do domu i czekać na objawy. Tak kilka dni kazali nam
      jeździć lub znaleźć sobie szpital gdzieś w okolicy np. Świdnica. Klinika też
      przepełniona więc kazali "czatować" na miejsce przyjeżdzając z rana bo "być może
      coś się zwolni. A skad cieżarna ma wiedzieć w warunkach domowych że z dzieckiem
      jest wszystko ok gdy już przekroczony termin porodu? Tak wygląda realizacja
      hasła "rodzić po ludzku" we Wrocławiu.
      Na nasze szczęście znalieźliśmy miejsce w szpitalu w Oławie, gdzie odbył się
      szcześliwie zakończony poród i po kilku dniach spędzonych pod bardzo dobrą i
      fachową opieką przed, w trakcie i również po porodzie dziewczyny wróciły do domu.
      • Gość: wroclawski syf Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: 139.48.149.* 01.08.06, 19:31
        7% dochodu narodowego na ochrone zdrowia!
      • nat.wroclaw W - muszę si zeczy nie zgodzić 01.08.06, 21:41
        Każda, nawet najbardziej prymitywna broszurka dot ciązy i porodu pisze wielkimi
        literami o tym, że tzw "termin" jest sprawą umowną i poród fizjologiczny odbywa
        się miedzy 38 a 42 tygodniem ciąży. 10 dni "po terminie" to nie żadna ciąża
        zagrożona, tylko zwykła ludzka fizjologia - organizm matki jeszcze nie wytworzył
        dostatecznej ilości oksytocyny do przeprowadzenia kacji porodowej.

        Gdyby ciąża była zagrożona, żona zostałaby przyjęta na oddział patologii, nie
        zaś na porodówkę. Dlatego min. odesłano Was do domu.

        Zaś brak miejsc, sposób, w jaki odmawiano Wam pomocy i fakt, że w roku, gdy "wyż
        rodzi wyż" zamykane są jednoczesnie 2-3 oddziały porodowe w mieście - jest
        masakrycznym skandalem.

        Cieszę się, że macie to już za soba i serdecznie gratuluję córy - niech rośnie
        zdrowo :)
        Natalia
      • nat.wroclaw Przepraszam za literówki / pośpiech :)) 01.08.06, 21:43
      • Gość: ICKJ Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.06, 09:53
        Ciąża zagrożona, bo ledwo co minął termin? Czy Wyście się czegokolwiek
        dowiadywali o ciąży? Byliście w szkole rodzenia? A jakby urodziła tydzień przed
        terminem, to byście się domagali inkubatora, bo wcześniak?
        Kobieta nie ma możliwości wyczucia, czy z dzieckiem coś się nie dzieje? Przecież
        to podstawowa wiedza - ruchy powinna była czuć od miesięcy, a to się poznaje po
        ewentualnym braku ruchów. Wyobrażacie sobie, że w szpitalu to by na okrągło
        leżała pod KTG? Co za bzdura.
        Niestety, ale wiele osób jest podobnie niedouczonych, jak Wy. Zwłaszcza w
        przypadku kobiet jest to niepokojące - traktują macicę jak mikrofalówkę, wkłada
        się i nastawia na dziewięć miesięcy, a jak się coś spóźni, to do warsztatu? A
        powinno się chociaż trochę znać własny organizm i dowiedzieć, czego się po nim
        można spodziewać.
        • nat.wroclaw Ej, chyba troche za ostro 02.08.06, 11:39
          ICKJ - podzielam wszystko, co piszesz w tym wątku, ale teraz chyba pojechałes po
          bandzie. Nie opieprza sie ludzi tak bezpardonowo (patrz kilka wpisow wyzej,
          gdzie wyjasnilam W mniej wiecej to samo juz wczoraj wieczorem).

          BTW, sporo wiesz, jesli moge - jestes mlodym ojcem, lekarzem, czy masz po prostu
          takie hobby, ze interesujesz sie poloznictwem? :))

          Pozdr
          Natalia
          • Gość: ICKJ Re: Ej, chyba troche za ostro IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.06, 12:40
            To pierwsze :-)

            A widzisz, bo to przez takich właśnie, co sami z siebie nie dowiedzą się nic o
            ciąży, tylko chodzą do ginekologa jak blondynka z samochodem do warsztatu inni
            mają przerąbane. Lekarze (i inne położne) się przyzwyczają, że pacjent robi, co
            mu się każe i ktoś, kto wie, co się z nim dzieje i chce z tej wiedzy korzystać
            jest traktowany jak wróg.
            • nat.wroclaw i tak i nie 02.08.06, 12:55
              >> To pierwsze :-)

              Gratuluję :)


              >przyzwyczają, że pacjent robi, co mu się każe i ktoś, kto wie, co się z nim
              >dzieje i chce z tej wiedzy korzystać jest traktowany jak wróg.

              Wiesz, to troche zalezy. Z jednej strony - faktycznie mój cudowny prowadzący,
              dusza człowiek radził mi niedawno, bym w 3 trymestrze przestała juz czytac i
              przekopywac książki i internet, bo lepiej za dużo nie wiedzieć. Poczułam sie
              trochę jak bezmyślna istota, która bezwolnie powinna poddac się działaniom
              zespołu na oddziale.

              Z drugiej zas strony od kilku położnych słyszałam już, że one bardzo się cieszą,
              gdy kobieta przychodzi przygotowana do porodu - z wiedzą, z wyćwiczonym
              oddychaniem. Z taką kobieta mają kontakt do konca, taka kobieta współpracuje,
              jesli nie zgadza się na podanie dolarganu to liczy się z konsekwencjami i
              potrafi inaczej pracować nad uśmieżaniem bólu.

              Znajoma położna - niestety ze Śląska powiedziała, że dla takiej kobiety ona
              stanęłaby na rzęsach, żeby tamta mogła sobie urodzić jak chce, wertykalnie, bez
              nacięcia, bez demerolu i innych syfów. Byleby kobieta dokladnie wiedziała O CO
              CHODZI.

              Pozdrawiam
              nat

              • Gość: godnosc czlowieka 7 % dochodu narodowego na ochrone zdrowia teraz IP: 139.48.149.* 02.08.06, 17:34
                Brak finansowego wsparcia na europejskim poziomie degraduja opieka zdrowotna.
                Co dla mnie zrobiles posle ?
                • nat.wroclaw nie nie nie 02.08.06, 18:06
                  > Brak finansowego wsparcia na europejskim poziomie degraduja opieka zdrowotna.


                  NIE!! Życzliwość, szacunek, dobre maniery wobec kobiet, respektowanie świętego
                  prawa pacjenta do _zrozumiałej_ informacji NIC NIE KOSZTUJĄ.

                  Mam wrażenie, że zarówno mnie, jak i ICKJ (trochę off topikowo - przyznaję)
                  własnie o to chodzi.
                  • Gość: spragniony 7 % dochodu narodowego na ochrone zdrowia teraz IP: 139.48.149.* 02.08.06, 19:25
                    Pieniadze sa potrzebne ,bez pieniedzy nawet ksiadz ciebie ma w d...
    • Gość: nie przedstawię si Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: 81.15.161.* 03.08.06, 13:22
      kilka lat temu zarażono w Polsce noworodki krwią i lekarze utrzymują to w
      tajemnicy, bo trzebaby leczyć te dzieci - jeśli jeszcze żyją
      celowo nie piszę który to rocznik;
      i jeśli lekarze i pielęgniarki decyduja się utrzymywać "dyskrecję " w takiej
      sprawie i patrzeć w oczy rodzicom to potem najlepszy fachowiec schodzi na psy;
      nie można być uczciwym czy moralnym 50% albo czasami;
      A może ja się mylę i nic takiego sie nie zdarzyło?
      a chore dzieci leczy się u nas za darmo nawet jeśli rodzice nie zorientowali
      się, że "ten" rocznik był tragiczny;
      Teraz dziennikarze mogą popatrzyć na statystyki i może dodatkowo coś wyniknie z
      tego.
      A przy okazji słynne USG w ciąży - aparatura do d..., lekarz niedouczony ...
      wszyscy wiedzą, że wykształconych jest tylko kilku lekarzy w Polsce - tzn
      przeszli odpowiednie szkolenia i pewnie praktyki czy egzaminy - którzy widzą to
      co ważne a nie tyle samo co przyszły ojciec patrzący na monitor.
      Tu może też się mylę i nie jest prawdą, że jak dochodzio do tragedii i
      prawdziwy specjalista oglądał na płycie USG to okazywało się, że wadę u dziecka
      było dawno widać tylko lekarz prowadzący nie znał się na tym.
      Znam kilku porządnych lekarzy ale czy oni mogą uczciwie pracować czy muszą się
      dopasować albo zrezygnować z wykonywania zawodu.
      • Gość: xy Re: U nas najczęściej umierają noworodki IP: 139.48.155.* 03.08.06, 17:14
        Masz racje glupota wiekszosci lekarzy odpowiada glupocie wiekszosci
        spoleczenstwa.
        Dlatego trzeba ten system zmienic.
        Im szybciej tym lepiej dla nas i naszych bliskich.
        Religa to pijak zainteresowany tylko butelka z jego strony nie ma co liczyc na
        pomoc.
        Oddolna inicjatyw obywatelska daje szanse na zmiane.
        • sajm Re: U nas najczęściej umierają noworodki 04.08.06, 09:40
          Nawet jeśli Profesor religa byłby pijakiejm, to nie umniejsza to jego
          kwalifikacji i sukcesów zawodowych. Spotkałem tez kilka lat temu pielęgniarkę,
          która miał przyjemność współpracowac z Profesorem i jej opinia o nim była taka,
          ze to dusza człowiek, serce na dłoni.
          I coś w tym jest, skoro potrafił zbudowac najlepszy zespół kardiochirurgów w
          naszej części Europy..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka