rejam
05.10.06, 19:06
Dzisiejsza uchwała RM Wrocławia w sprawie nadania wrocławskiej ulicy imienia
Kuklinskiego, to czarny dzień wrocławskiego samorządu.Trudno mi zrozumieć
moralne motywacje prawicowych radnych, aby szpieg, zdrajca i dezerter został
uhonorowany własną ulicą.Współczuję tysiącom oficerom i milionom poborowych,
którzy spełniali swój patriotyczny i obywatelski obowiązek w ludowym Wojsku
Polskim, bo innego nie było, że napluto im prosto w twarz.Skoro Kukliński,
Kuraś to bohaterowie, to oni byli zdrajcami!
A swoją drogą wrocławscy samorządowcy są głusi na argument, że był on płatnym
agentem amerykańskim.Bo przecież normalnego oficera, nawet generała LWP nie
było stać, by kupić za pensję oficerską jachtu pełnomorskiego, willi, sadu i
wypasionego samochodu.Warto przypomnieć, że rząd Jerzego Buzka zwrócił mu z
rezerwy budżetowej za utracone mienie ponad 1,3 mln. zł.Nie chcą radni słyszeć
sugestii rezydenta GRU w Warszawie Ryliewa, że Kukliński mógł być podwójnym
agentem. Co by też tłumaczyło "ślepotę" polskiego kontrwywiadu przez aż tyle
lat.Pogwałciła również wrocławska rada własną uchwałę, że przez 5 lat od
śmierci danej osoby nie można nadać jej imienia ulicy, placu, skweru itp.
Mam tylko nadzieję, że nowa Rada Miejska, wybrana 12 listopada br. anuluje tą
haniebną uchwałę!
podpułkownik LWP K.M.