Dodaj do ulubionych

Gimnazjum a dzieci

24.10.06, 22:30
Czy macie dzieci w gimnazjum ? Ja mam i związane z tym problemy . Nauczyciele
wyraźnie nie radzą sobie z uczniami . Klasami rządzą grupy. Nauczyciele na
spotkaniach z rodzicami płaczą i błagają rodziców aby pzychodzili na lekcje i
siedzieli z tyłu klasy . Ma o pomóc w prowadzeniu lekcji !!! To jakiś
nonens!!! To porażka pedagogiczna !!!Nauczyciele boją się o życie !!! To
szaleństwo !!!
To doprawdy czarna rozpacz .To dzieje się w naszym mieście !!!
Myslałem , że to jedna klasa , ale nie ! Tak jest w większości gimnazjów .
Po tym co przeżywam od 2 lat z gmnazjum życzę Giertychowi ja najlepiej.
Potrzebny jest zamordyzm aby nasze dzieci które chcą skończyć gimnazjum miały
taką szansę .
Obserwuj wątek
    • moniczkabb Re: Gimnazjum a dzieci 24.10.06, 22:32
      Przepraszam, a Ty uważasz, że to wina nauczycieli?
      • brzoza36 Re: Gimnazjum a dzieci 24.10.06, 22:43
        Za samo pytanie ...
        Dobrze , odpowiem . Sciaganie na lekcje rodziców po to by ratować autorytet
        nauczycieli jest kompletnym idiotyzmem ! Nie widzisz tego ?
        Winą obarczam ostatnie 16 lat polityki , można wymienić serię przymiotników ,
        przyczyn , ale ogólnie to głównie politycy są winni i to Ci którzy uzurpują
        sobie miano autorytetów . Zrobili rozpierdówę z tego kraju i tyle , a dzieciaki
        pozostały same sobie .Jak zwykle w Polsce , ofiary są winne . Tak więc szkoła i
        politycy martwią się o tych którzy niszczą szkołę i dają im kolejne "szanse",
        bo Ci co próbuja w tych warunkach skonczyć gimnazjum jakos sobie poradzą .Wiesz
        psycholog , żyganie co rano , nieprzespane noce , tabletki uspakajające itd.
        Wiem ! To niepoprawnie tak głosno mówić ? Hipokryci i idoci decydowali o
        szkole .
    • brzoza36 Re: Gimnazjum a dzieci 24.10.06, 22:48
      Dodam jeszcze , że w imazjum moich dzieci to właśnie Ci płaczący nauczyciele to
      ludzie z charakterem , a dyrekcja jest zwyczjnie do dupy , natomiast psycholog
      to kretyn.Podać nr gimnazjum ?
      • moniczkabb Re: Gimnazjum a dzieci 24.10.06, 23:01
        Hmm... Jeśli chodzi o politykę, to całkowicie się zgadzam. Byłam przedostatnim
        rocznikiem kończącym 8-letnią szkołę podstawową. Teraz studiuję,a w zeszłym roku
        miałam praktyki w gimnazjum.
        Cały problem polega na tym, że gimnazjum to okres dojrzewania dzieciaków.
        Nauczyciel nie potrafi sobie poradzić, bo nie zna uczniów. Rodzice nie starają
        się pomóc, zwalają całą winę na szkołę, a uczniowie nie szanują nauczycieli,
        jeśli w domu nasłuchają się tego, co mówią o belfrach rodzice.
        W dawnej podstawówce było lepiej, bo wychowawcy znali swoich uczniów bardzo
        długo, budowana była jakaś więź między nauczycielami i rodzicami, a przede
        wszystkim między nauczycielami i uczniami.
        Ja miałam praktyki w dosyć dobrym gimnazjum, ale moi znajomi, którzy pracowali
        z dzieciakami z Nadodrza, z rękawa sypali opowiastkami o tym, jak to uczeń
        groził, że pobije nauczyciela,itp.
        Zawód nauczyciela jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Jedno jest pewne, nie
        wszyscy się do tego nadają. Za dużo jest w szkole tej starej kadry, która
        prowadzi nudne zajęcia.
        Ja i większość moich kolegów nie miałam problemów ze złapaniem kontaktu z klasą,
        wystarczy trochę chęci i pomysłów na ciekawe lekcje.
        A o dyrekcji niektórych szkół już lepiej nie wspominać...
        • Gość: stefanox Re: Gimnazjum a dzieci IP: *.wroclaw.mm.pl 25.10.06, 07:58
          o dyrekcjach gimnazjów właśnie należy dużo mowić bo to one tworzą atmosferę
          pracy .
          Wiem o dwóch dyrekcjach gimnazjów na Biskupinie , że są nieodpowiedzialne i
          bardzo kontrwersyjne , a nawet konfliktowe.
        • feminasapiens Re: Gimnazjum a dzieci 25.10.06, 08:22
          Akurat mam dziecko w ostatniej klasie podstawówki (problemy gimnazjalne dopiero
          przede mną - już się boję), ale praktycznie od początku nauki w tej klasie jest
          problem z zachowaniem dzieci.

          Nauczyciele są bezsilni: uwagi w dzienniczku nie skutkują, rządzą grupy, uczeń
          zwraca się do nauczyciela per "ty", wielu nauczycieli nie może prowadzić
          normalnie lekcji - i nauczyciel jedyne co może zrobić to pogrozić paluszkiem.

          Na zebraniach nauczycielki pytają rodziców co mają robić żeby dzieci
          były "grzeczne" (pedagog który 5 lat studiował jak postępować z dziećmi pyta
          rodzica jak sobie poradzić z uczniem - to jest jakaś kosmiczna porażka systemu
          szkolnictwa).
          Mało tego, na moje pytanie czy można za złe zachowanie wyprosić ucznia za
          drzwi - odpowiedź jest negatywna. Nie wolno, zakazane przepisami.
          Czy można zostawić ucznia za karę "w kozie" (tzn. zostaje po lekcjach, nie
          wolno mu wyjść do domu normalnie) - nie wolno, a poza tym nauczyciel musiałby z
          nim tam siedzieć - sama się nie dziwię że mu się nie chce.

          Rodzice nie współpracują z rodzicami - jeżeli jest skarga na dziecko - rodzic
          na nią nie reaguje albo wręcz oskarża nauczyciela o nękanie ucznia.

          Najwyższa kara jaka może spotkać permanentnie niesubordynowanego ucznia to
          pogrożenie paluszkiem przez dyrekcję.

          Dlaczego nauczyciele nie mają narzędzi pozwalających im utrzymać w ryzach
          dzieci/młodzież.
          Skoro młody wie że nie spotka go kara, to robi co chce.

          Większość rodziców prawidłowo traktuje swoje obowiązki rodzicielskie, ale jest
          niestety ta mniejszość, która psuje całokształt.
        • tortoletka Re:tak, oni sa kiepscy, ale ja i moi znajomi 26.10.06, 09:22
          Tak swietnie sobie radzilismy, 'Starzy" nauczyciele pewnie wiele mogliby się od
          Ciebie nauczyc.A rodzice, gdyby tylko zechcieli posłuchac jak sie wychowuje
          dzieci tez mieli by łatwiej.
          Dzieci wychowuje sie prosto- najpierw obmyslasz jak bedziesz to robić, potem
          robisz to, a potem masz oczekiwane wyniki i nagrodę w postaci dobrze
          wychowanego dziecka.
          Podobało mi sie takie stwierdzenie kierowane do osób nie majacych własnych
          dzieci ( a zwłaszcza dzieci starszych niż 12 letnie)- "Wypowiadaj się zawsze
          autorytarnie na temat wychowywania dzieci.Nigdy pozniej (mając własne) nie
          bedziesz juz takim specjalistą w tej dziedzinie."

    • 13monique_n Re: Gimnazjum a dzieci 25.10.06, 08:51
      Po pierwsze - błędy polityków to jedna sprawa, zaś to, KTO wychował te dzieciaki
      do poziomu gimnazjum, to juz nieco inna. Obawiam się, że to rodzice - niestety.

      Mam syna w gimnazjum. Sam je sobie wybrał, i on i ja jesteśmy bardzo zadowoleni.
      Kadra jest pół na pół starsi i młodzi. Ale rzeczywiście - dyrektorka to osoba z
      charakterem. I jej największym "utrudniaczem" są niestety niektórzy rodzice.
      Szkoła WSPIERA rodziców w procesie wychowawczym, ale ich nie wyręcza.
      • Gość: Bazyli Re: Gimnazjum a dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 09:48
        A propos - świeże:

        wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,8567742,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1

        Koleżanka ofiary twierdzi, że agresja napastników rozpoczęła się we wrześniu,
        dyrekcja - jak zwykle czeski film :(
    • feminasapiens Re: Gimnazjum a dzieci 25.10.06, 10:06
      A tu przerażający załącznik do tego wątku (samobójstwo 14-latki)

      wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,8567742,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1&ticaid=12901
    • Gość: stefanox Właśnie się stało w Gdańsku !!! IP: *.wroclaw.mm.pl 25.10.06, 10:08
      Chcecie coś jeszcze dodać i powiedzieć ?
      Ja bym wsadził do więzienia tych chłopców (nie mam słów ak ich nazwać) ,
      dyrekcje i nauczyciela , a wszystkie dzieci patrzące na to co się dzieje do
      poprawczaka .
    • Gość: Andrzej cały artykuł o tragedii w Gdańsku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 11:04
      "Dziennik Bałtycki"

      Dramat na lekcji polskiego

      W sobotę czternastoletnia uczennica klasy II gdańskiego gimnazjum nr 2 odebrała
      sobie życie. Choć nie zostawiła listu pożegnalnego, to policja ustaliła, że
      przyczyną tragedii było piątkowe zajście podczas jednej z lekcji.

      Koleżanki dziewczynki twierdzą, że wszystko zaczęło się we wrześniu. Wtedy to
      Ania odrzuciła względy jednego z kolegów z klasy. Ten zaczął się mścić. Znalazł
      „wspólników”, którzy wiele razy obrażali dziewczynkę. W końcu doszło do okrutnej
      kulminacji.
      Piątek, lekcja języka polskiego. Nauczycielka musi przygotować apel. Zostawia
      klasę samą, ale wcześniej prosi innego nauczyciela, by zajrzał do drugoklasistów.
      W klasie jest głośno, nauczyciel prosi o spokój. I wychodzi, by poprowadzić
      swoją lekcję.
      Wtedy do Ani podchodzą dwaj napastnicy. Pchają ją na ścianę, siłą kładą na
      ławkę. Wyzywają przy tym dziewczynkę, zdzierają z niej części ubrania. Całą
      scenę filmuje trzeci kolega.
      Przyjaciółki Ani próbują powstrzymać chłopców. Bezskutecznie. Nie wiadomo,
      dlaczego nie wołają nauczyciela.
      Koszmar trwa dwadzieścia minut. Wreszcie Ania ubiera się i ucieka z klasy.
      Polonistka po powrocie zauważa płaczącą przyjaciółkę Ani. Pyta, co się stało.
      - Chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu - odpowiada dziewczynka.
      Polonistka zabiera uczennicę do wychowawczyni. Tam przyjaciółka mówi już więcej,
      ale nie wszystko. Opowiada, że koledzy „obmacywali” Anię.
      Nie wiadomo, dlaczego nikt z uczniów nie opowiedział nauczycielom, co naprawdę
      stało się na lekcji.
      Wychowawczyni dzwoni do domu Ani. Telefon odbiera starszy brat uczennicy.
      Wychowawczyni jest przekonana, że rozmawia z ojcem. Prosi o zajęcie się Anią i
      rozmowę na temat tego, co stało się w szkole.
      W sobotę Ania spotyka się z przyjaciółką. Mówi jej, że "chce się powiesić, bo
      nie zniesie tego, co ją spotkało".
      Tego samego dnia popełnia samobójstwo.
      W poniedziałek nauczyciele i uczniowie gimnazjum dowiadują się o śmierci Ani.
      - Na pierwszej lekcji nauczyciel wuefu rozmawiał z dziewczynkami z tej klasy -
      mówi Mirosław Michalski, dyrektor Gimnazjum nr 2 w Gdańsku. - Były zrozpaczone.
      Cała klasa została objęta opieką psychologiczną i pedagogiczną na trzeciej lekcji.
      Tego samego dnia w szkole pojawiają się policjanci. Po rozmowie z uczniami już
      wiedzą, co popchnęło Anię do samobójstwa.
      Wtorek, godzina 13. Na szkolnych korytarzach jest wyjątkowo cicho i spokojnie.
      Przy wejściu wisi plakat reklamujący akcję zbierania pieniędzy, które zostaną
      przekazane potrzebującym dzieciom z Afryki.
      - W poniedziałek z twarzy uczniów zniknęły uśmiechy - mówi Anna Pinio,
      nauczycielka geografii w Gimnazjum nr 2. - Przygnębieni są również nauczyciele,
      jesteśmy wstrząśnięci, wielu z nas ma dzieci.
      Nauczyciele powtarzają - nie dochodziły do nich żadne sygnały, wskazujące na to,
      że dziewczynce już wcześniej dokuczano.
      - Nic na to nie wskazywało - twierdzi dyrektor. - Była to wychowawczo trudna
      klasa, ale wychowawczyni i pedagodzy na bieżąco pracowali z uczniami, żeby
      wyjaśnić pojawiające się problemy. Połowa klasy znała się jeszcze ze szkoły
      podstawowej. Ta dziewczynka nie sprawiała problemów. I z drugiej strony - nie
      mieliśmy sygnałów, żeby potrzebowała jakiejś pomocy. Z tego co wiem, była pogodna.
      Chłopcy, którzy dopuścili się tych czynów, staną przed sądem dla nieletnich. A
      co stanie się z resztą klasy?
      - Pedagog i psycholog muszą pomóc uczniom w przezwyciężeniu stresu. Pracę muszą
      wesprzeć też wychowawcy. Z pewnością będzie to długotrwały proces - mówi Lidia
      Dysarz, edukator ds. przeciwdziałania agresji i przemocy, nauczyciel w II LO w
      Sopocie. - Gimnazjum to specyficzny i trudny okres w życiu człowieka. Wchodzi w
      trudny okres dojrzewania, a ponadto jest niezwykle podatny na wpływy otoczenia.
      Jednak 14-latek powinien mieć już świadomość tego, co jest złe. To, że do takiej
      sytuacji doszło w szkole, w gronie wielu osób, świadczy o tym, że oprawcy
      musieli się czuć bardzo swobodnie
      Gimnazjum nr 2 zgłosiło się do naszej kampanii Szkoła bez Przemocy.
      - Nie wycofamy się z akcji - deklaruje dyrektor.- Jeżeli dzieci z innych klas
      będą chciały o tym porozmawiać, zorganizujemy spotkanie z psychologiem i
      pedagogiem. Jeśli rodzice dziewczynki nie będą mieli nic przeciwko, chciałbym,
      żeby jak najwięcej uczniów wzięło udział w uroczystościach pogrzebowych.

      Dorota Abramowicz, Katarzyna Gruszczyńska


      Tych trzech to nie dzieci lecz sk.syny. Należy się im traktowanie jak dorosłych
      przez policję i sąd, a nie pogadanki z psychologiem. Wyrazy uznania też dla ich
      rodziców... kiedyś też zostaną potraktowani przez "syneczków" jak szmaty...
      Wyrazy uznania również dla pozostałych uczniów tej klasy... każdy z nich może
      być ofiarą czyjegoś okrucieństwa i też nikt nie zareaguje...
      Tak jak nie lubię Giertycha, tak wiem, że co do dyscypliny w szkole ma całkowitą
      rację.
      • Gość: WK Re: cały artykuł o tragedii w Gdańsku IP: *.ig.pwr.wroc.pl 25.10.06, 16:41
        Taką klasę należy natychmiast rozwiązać. "Pomoc psychologa" to kpina w
        sytuacji, gdy klasa nie powstrzymała takiej napaści.
    • Gość: stefanox sekretariat@gm2gd.internetdsl.pl IP: *.wroclaw.mm.pl 25.10.06, 11:09
      a dyrektor tego liceum o Ani , że nie sprawiała problemów w szkole ...
      To idiota i gnój , ona dzisiaj nie zyje , debilu ! Ją a oczach klasy prawie
      zgwałcono , rozebrano do naga , ponizono .
      Dyrektor nie będzie szukał winnych !!!
      Nie trzeba , jednym z nich jest on sam !
      Ja już do tego debila napisałem
    • Gość: rokita Wiem , to gimnazjum nr 19 IP: *.wroclaw.mm.pl 25.10.06, 12:49
      na Biskupinie , ale to drugie wcale nie jest lepsze .
      • Gość: Tea Re: Wiem , to gimnazjum nr 19 IP: *.wroclaw.mm.pl 25.10.06, 16:04
        "Ta dziewczynka nie sprawiała problemów. I z drugiej strony - nie mieliśmy
        sygnałów, żeby potrzebowała jakiejś pomocy. Z tego co wiem, była pogodna"

        Oczywiście... kto jest winny ? Ta dziewczynka. Cały czas nie sprawiała
        problemów...a raptem taki numer wykręciła...no jak mogła? A biedni chłopcy,
        coby nie mieli urazu na całe życie, pewnie dostana odpowiednia pomoc
        psychologiczną, by się nie obwiniali przez całe życie.

        Brawo...Panie Dyrektorze.
        • Gość: asia Re: Wiem , to gimnazjum nr 19 IP: *.e-wro.net.pl 25.10.06, 16:40
          Wszystko wynika z faktu, że uczeń ma same prawa i żadnych obowiązkow. Kiedy
          zadałam uczniom liceum wypisanie na kartce listy ich domowych obowiazków, to na
          liście znalazło się jedynie odrabianie lekcji. Rodzice niczego od swoich
          pociech nie wymagają w domu, wyręczają we wszystkich obowiazkach, to i rosną
          tacy roszczeniowi gó..arze, którzy myślą tylko o własnych przyjemnościach.
    • Gość: WK Gimnazjum - błędne założenia IP: *.ig.pwr.wroc.pl 25.10.06, 16:55
      Gimnazjum to obowiązkowa szkoła podstawowa dla młodzieży ale z rozbudowaną
      możliwością selekcji. To zasadniczy błąd! Jeżeli można wybrać zdolniejszą
      młodzież do lepszych klas (profilowanych, językowych, itd.) to poza selekcją
      (do gorszych klas) trafia słabsza w szkole młodzież, w tym część z różnymi
      problemami - drugi "ogon" krzywej Gaussa. Nieuchronne jest zatem nadmierne
      zagęszczenie w niektórych klasach młodzieży trudnej, która w takich warunkach
      szybko ulega deprawacji.
      Tego by uniknięto, gdyby do gimnazjum przenoszono "z urzędu" CAŁE klasy z
      podstawówki a wychowawcy: oddający klasę i przejmujący ją mieliby obowiązek
      przekazania sobie "dossier" o klasie.
      • Gość: AZ Gimnazjum - błędne założenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 17:12
        Szkoła ponadpodstawowa powinna być prawem, a nie obowiązkiem!
    • Gość: mm Re: Gimnazjum a dzieci IP: *.magma-net.pl 25.10.06, 18:15
      czy ma ktoś dziecko w gimnazjum nr 20?
      • Gość: jot Re: Gimnazjumnr 20 IP: *.os.amsnet.pl 25.10.06, 20:33
        Moje dziecko skończyło to gimnazjum dwa lata temu. Kiedyś to była naprawdę
        dobra szkoła i bardzo przyjazna uczniowi, podobno teraz jest coraz gorzej, ale
        wiem o tym tylko ze słyszenia.
        • Gość: jot Re: Gimnazjumnr 20 IP: *.os.amsnet.pl 25.10.06, 22:16
          Jako uzupełnienie dodam, że bardzo dużo dzieci z tego gimnazjum poszło do
          najlepszych liceów, reszta do słabszych, ale prawie wszyscy szli do liceów. To
          chyba dobrze świadczyło o poziomie szkoły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka