furrria
12.12.06, 14:07
... publicznej lub nie, blisko domu (Stare Miasto), ale niekoniecznie (moge go
wozić, byle nie na drugi koniec miasta, chciałabym jednak by było warto to
robić).
Nie chodzi mi o super-hiper-mega poziom i pierwszemiejsce w rankingu
podstawówek, ale o sensowną szkołę, w której stawia się stawia na myślenie i
rozumienie i korzystanie z wiedzy, a nie bezyślne kucie. zależy mi też na
niezłym angielskim, żeby dziecko mogło mieć wolno popołudnia i nie musiało
zasuwać na kursy.
Chciałabym, żeby szkoła była przyjazna, niezbyt wielka, potrafiła sobie radzić
z problemami (w przypadku mojego syna chodzi o dysgrafię) i żeby działo się
tam dużo fajnych rzeczy, bo uważam, że różne akcje pomagamy innym/budujemy
statek kosmiczny/robimy przedstawienie itd są rownie ważne jak nauka.
Wiem, że nie ma szkoły ideanej dla każdego, więc krótko o moim synu.
Jest otwartym, śmiałym dzieckiem, które zadaje mnóstwo fajnych pytań (jaki
kolor ma kameleon gdy wejdzie do wody? co jedzą MAŁE żyrafy? Co jest za
kosmosem?) i wszystko lubi samodzielnie badać. Nie przepada za teoretyzowaniem
(ty mi tato nie gadaj jak to działa, ty mi daj spróbować). Ma kłopoty (dość
duże) z rysowaniem, więc spodziewam się, że może być kłopot także z nauką
pisania. Uwielbia publiczne występy, jest dociekliwy, myśli, wyciąga wnioski
i nie daje się zbywać byle czym. Nie chcę, żeby przez jakąś niedouczoną panią
która nie słyszala o dysgrafii miał problemy i znienawidził szkołę.
Co radzicie? Do jakich szkół chodzą Wasze dzieci? Z czego jesteśce zadowoleni
a z czego nie? Czy w ogóle istnieją dobre podstawówki?