mehundo
18.05.07, 12:43
serwisy.gazeta.pl/cjg/1,31912,4137184.html
"No i część druga, zasadnicza, i jak zwykle dostępna dla wybrańców i
najwierniejszych przyjaciół bluesa ze świata biznesu i polityki (absolutnie
ponad podziałami - i to jest chyba największa wartość dodana BBD)."
szanowny pan redaktor sam sobie raczy zaprzeczac. albo koncert dla wybranej
kliki albo impreza ponad podzialami. nie ma to jak solidne szlify
dziennikarskie...
inna sprawa jest to ze BBD stala sie impreza dla wybranego grona krewnych i
znajomych krolika. jesli zasadnicza czesc imprezy (jak szanowny redaktor sam
pisze) odbywa sie w scisle zamknietym gronie, haslo "jazz dla mass" staje sie
parodia samego siebie. smutne.